Przemyślenia Gracza Poczciwego

Pseudofilozoficzne rozkminy o grach wideo

PaultheGreat PaultheGreat 07.05.2019, 21:36
Jaką grą jest Canis Canem Edit [PS2]?
1010V

Jaką grą jest Canis Canem Edit [PS2]?

Studio Rockstar Games lubuje się w tworzeniu gier, które z jednej strony napakowane są smaczkami i pomysłowymi mechanikami, a z drugiej powodują kontrowersje wśród co bardziej troskliwych rodziców i krytyków elektronicznej rozgrywki. Nie inaczej miała się sprawa z grą „Canis Canem Edit”, o której to będzie traktował niniejszy wpis. Czy zatem warto jest zainteresować się tym tytułem?

Historia opowiedziana w „Canis Canem Edit” opiera się w głównej mierze na postaci głównego bohatera, nastolatka Jimmy'ego Hopkinsa. Ten niezbyt atrakcyjny, rudowłosy i piegowaty jegomość sprawia swoim opiekunom problemy wychowawcze, czego dowodem może być fakt, iż został wyrzucony z siedmiu szkół. Poirytowana tym faktem matka niesfornego ucznia, namówiona przez kolejnego męża i nowego ojczyma Jimmy'ego, postanawia umieścić go w Bullworth Academy, prywatnej szkole z internatem, jednocześnie udając się na siódmy miesiąc miodowy. W okrytej złą sławą szkole aż roi się od chuliganów i osiłków zastraszających słabszych uczniów. Uczniowie Bullworth Academy nie są przyjaźnie nastawieni do nowych uczniów, co przekłada się na to, iż młody Hopkins jest z początku lekceważony i traktowany jak popychadło. Oczywiście nadmierna duma i ambicja naszego młodego protagonisty nie pozwolą mu na takie traktowanie, co przełoży się na to, iż postanowi on przejąć władzę w szkole. Zadanie to wydaje się z początku nieosiągalne, bowiem jak wspomniałem wcześniej mamy zerowy szacunek u pozostałych uczniów, którzy na domiar złego podzielili się na kilka frakcji. Wspomniane frakcje mają swoich liderów, którzy skupiają wokół siebie osobników o podobnych poglądach, pochodzeniu czy zainteresowaniach np. banda kujonów okupująca bibliotekę lub grupa snobów mających bogatych rodziców. Członkowie tych grup, w zależności od przynależności, ubierają się w podobny sposób i posiadają ulubione miejsca, w których można ich spotkać najczęściej (coś w rodzaju terytoriów gangów). Pomiędzy grupami wytworzyły się pewne zależności - innymi słowy jedna grupa nie przepada zbytnio za drugą grupą i vice versa, co przekłada się na to, iż wykonywanie misji dla konkretnych grup powoduje pogorszenie lub polepszenie poziomu szacunku do naszego bohatera (niski poziom sprawia, że jesteśmy atakowani bez większego powodu).

Mechanikę rozgrywki w ogromnym uproszczeniu można opisać jednym zdaniem: „Grand Theft Auto" w szkole. Nie jest to jednak satysfakcjonujący opis, bowiem mogą znaleźć się osoby, które nie miały styczności z tą gangsterską sagą. Poza tym, jak już wspomniałem, jest to ogromne uproszczenie i pomimo podobieństw obie gry nie są takie same. Zacznijmy od tego, iż „Canis Canem Edit” jest grą akcji z otwartym światem. W zasadzie możemy robić wszystko, na co mamy ochotę, aczkolwiek ze względu na fakt, iż nasz bohater jest uczniem, mamy pewne ograniczenia. Największymi ograniczeniami są konieczność uczęszczania na zajęcia lekcyjne oraz cykl dnia, a w zasadzie upływający czas. Każdy dzień rozpoczyna się pobudką o godzinie ósmej, później o dziewiątej musimy udać się na zajęcia poranne, po których mamy przerwę na obiad i zajęcia popołudniowe o 13. Po skończeniu tych zajęć mamy czas wolny, który możemy przeznaczyć na wykonanie misji (z reguły starczy go na 1-2). Na całe szczęście dość szybko zyskamy więcej czasu na wykonywanie zadań, ponieważ zajęcia lekcyjne staną się nieobowiązkowe, gdy zaliczymy 5 poziomów danego przedmiotu (jeżeli zaliczymy przedmiot odbywający się według planu rano, to możemy przeznaczyć ten czas na wykonywanie misji). Jeżeli chodzi o przedmioty lekcyjne, to mają one charakter minigierek, zwykle opartych na sekwencji QTE. Zaliczanie przedmiotów, prócz zwiększenia czasu wolnego, przekłada się na polepszenie naszych umiejętności i zyskanie nowych rodzajów broni.

[Obrazek: 37145-bully-scholarship-edition-screenshot.jpg]

W swoich poczynaniach nie jesteśmy bezkarni, a to dlatego, że twórcy zaimplementowali wskaźnik kłopotów, który znajduje się obok minimapy. Z każdym popełnionym występkiem oraz w zależności od jego wagi, wartość we wspomnianym wskaźniku zwiększa się, co powoduje, że ściągamy na siebie uwagę funkcjonariuszy odpowiedzialnych za pilnowanie porządku. Taką funkcję pełnią prefekci patrolujący okolice szkoły oraz policjanci w pobliskim miasteczku. Niskie wartości paska możemy ignorować, ponieważ ścigani będziemy tylko wtedy, gdy znajdziemy się w zasięgu ich wzroku. Nieco inaczej wygląda to w przypadku zapełnienia tego pasku, gdy miga na czerwono - z reguły tyczy się to przestępstw popełnionych w mieście, ponieważ policja jest bardziej rzetelna, jeżeli chodzi o egzekwowanie kar za nasze przewinienia. Mimo wszystko nie uświadczymy tutaj wielominutowych pościgów rodem z serii „Grand Theft Auto”. Jeżeli uda nam się uciec z zasięgu wzroku policjantów lub prefektów to nawet najcięższe przewinienia mogą ujść nam płazem, ponieważ z czasem, nawet migający na czerwono wskaźnik kłopotów zmniejsza się i znika. Pomocne mogą ukazać się liczne kryjówki w postaci szafek, koszy na śmieci czy nawet wejście do jakiegoś budynku, choć na dobrą sprawę nie musimy chować się nigdzie.

„Canis Canem Edit” jest tytułem niezwykle interaktywnym, oferującym multum możliwości. Możemy wchodzić w interakcję zarówno z elementami otoczenia, jak i z ludźmi. Nasz bohater może wspiąć się na drzewo, wejść na drabinę, korzystać ze środków transportu (rowery, skutery, pasażer szkolnego autobusu), grać w minigry oraz robić inne, mniej lub bardziej przydatne rzeczy (korzystanie z WC, uruchamianie alarmu przeciwpożarowego). Pod względem interakcji z bohaterami niezależnymi przypomina mi się „Fable” - podchodzimy do NPC'a, wciskamy i przytrzymujemy L1 i wybieramy, czy chcemy być mili (krzyżyk) czy niemili (kółko), coś podobnego do gestów ze wspomnianego action RPG'a. Dzięki temu możemy uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji np. brak konieczności ucieczki od prefektów, lecz spróbowanie wytłumaczenia się za sprawą miłych słów. Bardzo podoba mi się to, iż każdy z napotkanych uczniów w grze (nie licząc małych dzieci) ma swoją tożsamość (jest przedstawiony z imienia, ma swoją twarz, styl ubierania się, inny głos). Zabieg ten powoduje pogłębienie immersji i polepszenie wrażenia płynącego z klimatu. Naprawdę można się poczuć tak, jakby wydarzenia rozgrywane na ekranie rozgrywały się rzeczywiście. NPC nie stoją jak kołki, lecz zajmują się swoimi sprawami - rozmawiają, biegają na bieżni, grają w piłkę, flirtują, wymieniają pocałunki, a nawet biorą udział w bójkach i uciekają od prefektów.

[Obrazek: 37152-bully-scholarship-edition-screenshot.jpg]

Ciekawie prezentuje się system walki, pomimo tego, że za wymianę ciosów odpowiedzialny jest jeden przycisk - kwadrat. Kombosy wyciskamy poprzez różny sposób naciskania, przytrzymywania tego przycisku. Oprócz kwadratu wykorzystamy także trójkąt, który odpowiada za chwytanie przeciwników - wciskając jeszcze raz ten przycisk popchamy go, wciskając kółko rzucimy się z nim na ziemię, możemy też wsadzić danego delikwenta do szafki, kosza (nie jestem pewien, ale chyba można wsadzić komuś głowę do sedesu - sam nie próbowałem, ale widziałem jak postacie sterowane przez AI tak robiły). Prócz pięści przyjdzie nam też korzystać z różnej maści gadżetów, które wykorzystywać będziemy w trakcie naszych misji.

„Canis Canem Edit” jest bardzo dobrym tytułem, którym powinien zainteresować się każdy. Rockstar pokazał jeszcze raz, iż potrafi robić gry, które nie opierają się na swojej kontrowersyjności, lecz na tym, iż są napakowane smaczkami, posiadają nietuzinkowy klimat (w tym przypadku ukazano amerykańską szkołę w krzywym zwierciadle bazując na stereotypach), wciągającą fabułę (historia przejmowania szkoły przez Hopkinsa jest bardzo ciekawa i posiada wiele zwrotów akcji) oraz są grywalne.

Tagi: Bully: Scholarship Edition Canis Canem Edit Rockstar Games

Oceń notkę
+ +19 -

Oceń profil
+ +24 -
PaultheGreat
Ranking: 4990 Poziom: 27
PD: 3146
REPUTACJA: 1322