Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 23.11.2020, 16:39
Bijatykowo - Tekken
207V

Bijatykowo - Tekken

Myślę, że spora część tego portalu zna Tekkena. Najwięcej mówi się o klasycznej trójce i piątce jako najlepszych i najbardziej kochanych częściach, ale co z pozostałymi odsłonami? Czy warto w nie grać? Czy to odłam kanapki w którym skupiam się na mordobiciach?

   Sama seria jest dla mnie dość ważna. Może to nie poziom Soul Calibura, który wprowadził mnie w świat bijatyk, ale to Tekken był tym pierwszym. Te czasy, gdy wybierało się w piątce postacie z fajnym wyglądem (King) i przegrywało się na Devil Jinie. Następnie gdzieś w 2008 znalazło się inną odsłonę (szóstkę), wspomnienia wróciły i w pewnym momencie zachciało mi się skończyć wszystkie główne odsłony. Dla poznania ewolucji serii oraz śledzenia tej długiej i absurdalnej fabuły, którą przyjemnie się śledzi. Trochę mi to trwało (kilka lat), ale udało się. Niestety nie grałem w Tag 1 i 2, ale z czasem się do nich dobiorę. Jak zatem prezentuje każda główna odsłona?

Nie będzie tutaj tylko Tekkena 7. Dlaczego? Planuję z nim zrobić rozliczenie w stylu tego z Uncharted 4 i Wiedźmina 3. Uspokajam, nie będzie to żaden film, tylko klasyczne pisanie. Kiedy nadejdzie to będzie zależeć od was po blogu z Final Fantasy XV

Tekken

   Bardzo późno sięgnąłem po pierwszą część. De facto to była ostatnia odsłona, jaka mi pozostała do nadrobienia. Kiedy to nadeszło to... ale ta gra się potwornie zestarzała. Oczywiście pamiętam o tym, że to pierwsza gra w serii i jedna z pierwszych bijatyk 3D, która zawierała w sobie trafione i nietrafione pomysły, ale gra się w nią teraz dosyć ciężko. Może to nie problem dla osób, które grały w Tekkena 1 w latach 90-tych, ale nowi gracze mogą się od tej gry odbić. Do rzeczy, bo można o tym gadać i gadać. Sama walka jest dość toporna, jednak animacje (jak na tamte czas) są solidne. Każda postać ma trochę combosów, ale z jakiegoś powodu ciągle myślałem, że Kazuya dostał ich najwięcej i ogólnie był najlepiej zbalansowaną postacią. Może mi się tak wydawało, gdyż w pierwszego Tekkena grałem dawno temu. Najgorsze jest jednak wstawanie, które zajmuje wieki. Nie za bardzo lubię modeli postaci. Nie chodzi mi o to, że są kwadratowe czy coś, lecz część z nich wydaje mi się niedorobiona. Idealnym przykładem jest Jack, który ma strasznie wielgachny tułów i głowę. Udźwiękowienie jest całkiem niezłe, chociaż popsuto Heihachi'ego posiadającego głos wspomnianego robota. Postaci jest 17 i to całkiem pokaźna ilość, ale jest z tym pewien problem. Część z nich jest do odblokowania i o ile to nie jest coś złego, ale nie posiadają filmików końcowych. Jest to trochę słabe, ale przynajmniej wojownicy są, których nie było w wersjach automatowych. 

  Fabuła gry jest całkiem prosta jak na pierwsze bijatyki. Jeszcze seria nie była tak absurdalna. Ogłaszany jest turniej Króla Żelaznej Pięści, gdzie do wygrania jest nagroda pieniężna. To turnieju przychodzą wojownicy z różnych powodów. A to zgarnięcie zarobku, a to zemsta na kimś, albo co innego. Dla przykładu: King chce zgarnąć pieniądze dla domu dziecka, Paul żąda sławy, Nina dostaje zlecenie na szefa Mishima Zaibatsu (Heńka) itd. Wśród wojowników jest Kazuya Mishima, syn organizatora turnieju, który pragnie zemsty za śmierć matki oraz za zrzucenie go z klifu jako dziecko. Tak to się mniej więcej prezentuje historia oraz sam pierwszy Tekken. Czy warto go sprawdzać? Może dla ciekawostki (nowi gracze) oraz nostalgii.

Tekken 1 [PS1] - play as Kunimitsu - YouTube  

Tekken 2

   Tekkena 2 odpaliłem przed jedynką i szczerze mówiąc, nie wiedziałem, czego się spodziewać. Grałem w to kilka razy po wycalakowaniu trójki i jeszcze więcej po skończeniu jedynki. Może to nie jest poziom ,,tych" Tekkenów, ale już widać zmiany w rozgrywce. Już rozgrywka zrobiła się płynniejsza, znacznie więcej kombinacji i ogarnięto balans postaci (Jackiem 2 już dało się normalnie grać, niż w jedynce). W sumie to normalne w rozwoju. Przecież gra wyszła po pierwszej odsłonie, więc musiała usprawnić to i owo (dobrze, że nie na odwrót jak z było DMC2). Mimo tego wstawanie dalej jest torturą i potrafi doprowadzić do furii, gdy tylko padniemy na ziemię (nie mam na myśli przegranej walki). Graficznie jest jeszcze lepiej. Dalej kwadraty, ale wydaje się ich więcej, modele ładniejsze i ,,normalne" (znowu przykładem jest Jack)... nie wspominam istot nieludzkich. Muzyka jest fantastyczna i mam osobiście duży problem, którą ścieżkę dźwiękową wolę (jest ta z automatów i ta z konsol). Postaci i aren jest znacznie więcej, z czego postacie do odblokowania wreszcie mają filmy końcowe (zrobione też znacznie lepiej), przez co jest większa chęć nimi przechodzić grę. Ba, już w dwójce dodano takie tryby, jak Survival i Time Attack. Jak tu się nie nudzić?

   Fabularnie jest dalej prosto. Kazuya wygrał poprzedni turniej i zrzucił ojca z tego samego klifu, gdzie Heniek wrzucił go za młodu. Wydawałoby się, że wszystko dobrze się ułoży, ale nie. Kazuya został nowym szefem Mishima Zaibatsu, który wzmocnił pozycję firmy oraz zaczął działać w niej znacznie gorzej, niż jego ojciec. Mordował przeciwników, wyłudzał pieniądze czy przeprowadzał eksperymenty na zagrożonych gatunkach. Powodem tych działań było podpisanie paktu między Diabłem a Kazuyą, który w zamian za oddanie duszy zwiększył moc Mishimy. Co się nagle okazało? Heihachi przeżył, przez co jego syn ogłosił kolejny turniej Króla Żelaznej Pięści z jeszcze większą nagrodą. Duża część wojowników z zeszłego mordobicia ponownie się pokazało z mniej więcej tymi samymi celami: chwała, pieniądze, testy, zemsty czy schwytanie młodego Mishimy lub jego ocalenie. Historia całkiem mi się podobała. Tak jak i cały Tekken 2. Myślę, że nowi gracze lepiej się tutaj odnajdą niż przy jedynce, ale dalej może zmęczyć wstawanie. Oczywiście nostalgia i weterani dalej będą się świetnie bawić. 

Tekken 2 Download Game | GameFabrique

Tekken 3

  Przyznać się, czekaliście na tekkena 3, co? Przez wielu trójka jest do dziś nazywana najlepszą odsłoną w serii. Co mogę tutaj od siebie dodać... zgadzam się z wami. To świetna bijatyka nawet dzisiaj, gdzie grafika aż tak nie kłuje w oczy. Wreszcie czuć, że ma się do czynienia z Tekkenem, jakiego doskonale znamy, tylko w swojej czystej postaci, z normalnym poruszaniem się w głąb areny, bez trybów Rage itd. Jest to duża siła tamtej gry i idealny przykład rozwoju. Od dość sztywnej jedynki, przez trochę luźniejszą dwójką po szybką i płynną trójkę. Postacie mają mnóstwo kombinacji, każda z nich jest wyważona i zbalansowana, gdzie tylko dr. Bosconovitch wydaje się niedostosowany i dziwaczny. To samo również Gon, gościnna postać, która... czy on tu w ogóle pasuje?! Taa, to od tej gry zaczął się powoli ujawniać u twórców chęć szerzenia shitpostingu, co widać w zakończeniach kilku postaci (Yoshimitsu, czemu ciebie goni wielka mysz?). Graficznie jest to jedna z ładniejszych bijatyk na PSX, gdzie modele postaci są jeszcze lepiej wykonane. Dalej momentami widać ,,kwadratowość", ale tak bardzo to nie przeszkadza. Areny są zrobione całkiem nieźle, muzyka jest fantastyczna i jedyne, co zarzuciłbym to sam dźwięk dostawania obrażeń. Kiedy uderzam pięściami u dowolnej postaci, to czuję, jakby to były plaskacze, a nie ciosy, lecz to już zwykłe czepianie się na siłę. Wprowadzono również takie tryby, jak Team (trochę upośledzone Tagi), Ball (siatkówka, nie pytajcie) oraz Tekken Force. Ten ostatni to prosta, chodzona nawalanka 2d, gdzie biegniemy w jedną stronę i pod koniec jakiegoś etapu walczymy z bossem. Nie jest to styl z późniejszych wersji, ale dobry na początek. Wojaków jest 23, co może na początku wywołać mieszane opinie, jednak spora część postaci z poprzednich gier znikła, przez co znalazło się miejsce na zupełnie nowe postacie (Bryan, Eddy) czy młodsze wersje weteranów np. kolejny King czy Julia Chang. Filmiki końcowe są wykonane jeszcze lepiej i co ciekawe, trójka jako pierwsza wprowadziła do tej serii voice acting (posiada go tylko zakończenie Julii). Co prawda taki sobie, ale zawsze coś.

  Fabularnie już się robi ciekawie. Drugi turniej wygrał Heniek, który po pokonaniu Kazuyi zrzucił go do wulkanu i odzyskał władzę w Mishima Zaibatsu. W tym samym czasie Jun Kazama, która zaszła w ciąże z młodym Mishimą (nie wiadomo czy faktycznie było uczucie między nimi, czy numerek, czy co innego) przeciwstawiła się Diabłu, który próbował przejąć nienarodzone dziecko. Ta uciekła w góry, gdzie wychowała i nauczyła sztuk walki swego syna, Jina (swoją drogą moja ulubiona postać w serii). W międzyczasie Heniek uwolnił boga walki - Ogre'a, który wyruszył pochłaniać dusze wielkich wojowników (oto powód, dlaczego nie ma większości postaci z jedynki i dwójki). Jun przeczuwała, że potwór przyjdzie po nią, więc wytłumaczyła synowi  swe pochodzenie oraz co należy robić, gdy stwór po nią przyjdzie. I w 15 urodziny chłopaka Ogre przyszedł po Jun i... nie wiadomo. Prawdopodobnie zabrał jej duszę. Jin przebudził się po ogłuszeniu i wyruszył (jak mama prosiła) do swojego dziadka, u którego zaczął trenować styl Mishima. Kiedy chłopak osiągnął 19 lat, Heihachi ogłosił trzeci turniej Króla Żelaznej Pięści, aby zwabić boga walki i przejąć jego moce. Dużo historii postaci pobocznych jest związana z Jinem i Ogre. Yoshimitsu u Bosconovitch potrzebują jego krwi do wyleczenia umierającej Alisy, King chce zemsty za śmierć swego poprzednika, Hwoarang chce wyrównać rachunki z Jinem, Julia chce odszukać Michelle (zgadnijcie, przez kogo zaginęła) itd. Zdarzają się oczywiście wyjątki, jak Eddy czy Bryan, ale ich opowieści również są całkiem niezłe. Może już się powoli robi tego dużo, ale Tekken... z Tekkenem mam jak z Mortal Kombat. Tego jest dużo, ale historie tych gier podobają mi się i są dla mnie jak taka heroina czy inny narkotyk. To mi się naprawdę dobrze śledzi. Ale to malutkie zboczenie z tematu. Tekken 3 jest zajebisty i nie dziwię się, że uznajecie go za tak dobrą grę. Polecam koniecznie sprawdzić każdemu, kto jeszcze nie grał. To gra, która na pewno zaspokoi weteranów, ale i świetnie się sprawdzi dla nowych graczy. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że seria faktycznie się zaczęła dopiero od tej odsłony. Od będzie do tej pory zmagała się z tym dziedzictwem, gdzie następne odsłony... będą już albo gorsze, albo co najwyżej równe Tekkenowi 3. 

Tekken 3 HD/HQ - 100% Walkthrough - King - YouTube

Offtop

  Wiecie, grałem sobie w te stare Tekkeny i tak sobie myślałem nad remake'ami pierwszych gier. Nie mam na myśli czegoś w stylu ala rebootu, jak to było z Soul Caliburem VI, tylko zwykłych remake'ów z nowszym gameplay'em i odświeżoną potrawą graficzną. Mam na myśli Tekkena 1 oraz 2. Nie mówię o trójce, ponieważ... ta gra trzyma się tak dobrze, a oprawa graficzna ma w sobie taki urok, że nie byłoby większego sensu za zabieranie się za nią. Co najwyżej by to wkurzyło sporą część ludzi, za jakieś zmiany w rozgrywce, jak wprowadzenie Rage Artów czy w ogóle systemu Rage. Z kolei pierwsze dwa Tekkeny (zwłaszcza jedynka) strasznie się zestarzały. Jedynkę dzisiaj momentami naprawdę ciężko się gra, a część modeli wygląda po prostu brzydko. Nie byłoby nawet problemu z wojownikami, bo pierwszy tekken (jeśli liczymy ilość z wersji konsolowych) miał ich całkiem sporo. Przy Tekkenie 2 można by było w sumie poprawić wstawanie, uwspółcześnić oprawę graficzną i pododawać więcej postaciom więcej ruchów (w jedynce obowiązkowo). Tylko byłby pewien problem, bo dzisiaj w Tekkenach jest dodawany ten krytykowany tryb Rage, co dla niektórych mogłoby być... część osób po prostu by nie zagrała. Z drugiej strony... Tekken 7 odwala podobną rzecz, co robi Kingdom Hearts 3. Mianowicie pokazuje fragmenty cutscenek ze starszych gier nie poprawiając grafiki. Co prawda zdarza się to w czasie ostatniej walki i na kilka sekund, ale wiecie, troszkę to zabawnie wygląda. Może kiedyś się doczekamy, a może dostaniemy po Tekkenie 8 reboot. W końcu ta seria powoli zbliża się ku końcowi. 

Tekken 4

   O czwórce zwykle nie mówi się zbyt wiele, a jak się mówi to raczej negatywnie. Wydaje mi się, że ta odsłona jest lekko zapomniana. Po Tekkena 4 sięgnąłem przed premierą siódemki (wypadałoby nadrobić całą serię przez ,,zakończeniem", prawda?) i naprawdę dobrze się bawiłem. Przede wszystkim walka, która wydaje mi się bardziej realistyczna, płynniejsza i tylko ciężko mi odróżnić tempo (czy jest wolniejsze, czy szybsze). Ogólnie rzecz biorąc, to walka w czwórce wydaje mi się troszkę niedorobioną wersją piątki z różnicą jednego elementu. Można też się ustawić jeszcze przed walką, co jest całkiem spoko... i z jakiegoś powodu pozbyto się tego w kolejnych grach. Może to psuło balans, nie wiem. Mi naparzanie się po gębach w tej grze bardzo mi się podobało. Same areny... poza Honmaru czy Areną to jakoś nie ma aren, które zapadną w pamięć. Na ich plus mogę dodać, że wreszcie wprowadzono interakcję z otoczeniem. Areny mają teraz ograniczenia, można rozwalić oponentem szkło, tu woda pochlapie... to całkiem fajne rozwiązanie, które z czasem jeszcze bardziej rozwinięto. Jedyny problem w tym jest taki, że można w ten sposób pozbawić przeciwnika szans na wstanie, jeśli będziemy systematycznie uderzać go o ścianę. Muzyka jest całkiem spoko, chociaż i tu zapadną w pamięć może z dwa utwory (ponownie Areny i Honmaru). Gra ma mnóstwo trybów rozgrywki pokroju Versusa, Time Attacku, Arcade'a czy Practice. O Story Mode opowiem w segmencie z fabułą, ale zwróćmy uwagę na Tekken Force. Teraz został przeniesiony w trzeci wymiar, jednak sam rdzeń pozostaje taki sam, jak przy Tekkenie 3. Dalej zasuwamy od początku do końca etapu wybraną postacią i mierząc się z masą przeciwników. Mam tu tylko jeden problem: jest nudny. Wydaje mi się, że Tekken Force jest tu bardzo wolne i nie oferuje niczego ciekawego za jego ukończenie (WYDAJE, gdyż nie skończyłem tego trybu). Postacie... no tu jest troszkę średniawo. Nowych postaci mamy w zasadzie 6, z czego Christie Monteiro, Violet i Miharu to w zasadzie alternatywne stroje dla tych samych postaci, zaś Combot to klon Mokujina. Daje to nam w sumie... 2 nowe postacie: Marducka i Steve Foxa. Cała reszta to większość postaci z Tekkena 3 z wyjątkiem powracającego Lee Chaolana (alternatywny jego strój to Violet) oraz Kazuya Mishima. Najbardziej wyróżniający stał się Jin, który walczy zupełnie inaczej i nie jest już pomieszaniem Jun Kazama i młodego Mishimy.

   Panowie z Namco chyba doszli do wniosku, że lepiej przekazywać fabułę normalniej niż tylko w opisach gry, wywiadach i zakończeniach, dlatego też Tekken 4 dostał Story Mode. Każda postać ma na samym początku krótki filmik opisujący jej zamiary i co wydarzyło się z nią po trzecim turnieju. Składa się on z 3-4 ładnie narysowanych obrazków z narzuconym tekstem i lektorem. Leniwe? Owszem, jednak te filmy są bardzo klimatyczne za sprawą właśnie tych szkiców, szorstkiego lektora i dobrej muzyki. Do dziś mam ciarki słuchając ich. Posiadają też filmy końcowe z pełnym voice actingiem na silniku gry. Ciekawostka: to chyba jedyna odsłona z barierą językową, gdzie Lee mówi do tłumów po angielsku, Jin i Hwoarang porozumiewają się po angielsku itd. Może to brzmi dziwnie, ale dalej lepiej niż Anglik czy Hiszpan dokładnie rozumiejący, co mówi Japończyk. Zakończenia też są wykonane całkiem nieźle, lecz z jakiegoś powodu nie działają na emulatorach. Ciekawe, czy Soul Calibur 3 tak samo ma ten problem.

Download Tekken 4 - swimclever

  Sama opowieść jest na moje najlepszą i najbardziej interesującą w serii. Trzeci turniej teoretycznie wygrałby Paul, gdyby Ogre nie zmienił się w swą prawdziwą postać, którą pokonał młody Kazama. Ten został zdradzony i zastrzelony przez swego dziadka, Heńka. Niespodziewanie Jin się przemienił w swoją diabelską formę, obezwładnił go i uciekł. Chłopak zaczął się brzydzić wszystkiego, co ma związane z Mishimami, dlatego oduczył się stylu walki z poprzedniej części na rzecz tradycyjnego karate. Tymczasem Heihachi dowiedział się, że konkurencyjne G-Corporation prowadzi badania nad truchłem jego ,,zmarłego syna". Wysyła oddział Tekken Force mający na celu zniszczenie jednej z placówek, która zajmowała się eksperymentami. Nie udał im się zbytnio, gdyż powstrzymał go sam Kazuya Mishima. Wściekły Heihachi wpada na pewien plan, a mianowicie schwytanie go oraz swego wnuka poprzez kolejny turniej. Kazuya wstępuje z pełną świadomością, jak i Jin chcący unicestwić swą rodzinę. Dobrze też spisują się wątki postaci pobocznych, chociaż nie każda spisuje się tak dobrze. Steve chce odkryć swoją przeszłość, co łączy się z historią Niny Williams, King chce zemścić się na Marducku za śmierć Armor Kinga, Bryan chce znaleźć swego twórcę w celu uniknięcia śmierci itd. Dla samej fabuły i klimatu gorąco polecam Tekkena 4. Mimo iż nie jest taki jak trójka i w moim odczuciu jest gorszy, zawiera w sobie mnóstwo elementów, które powinny przypaść do gustu graczom. 

Tagi: Tekken Tekken 2 Tekken 3 Tekken 4 Tekken 5 Tekken 6

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +17 -

Zjadam swe skrzydła, by poskromić się
Oceń profil
+ +118 -
Evo24
Ranking: 275 Poziom: 58
PD: 25743
REPUTACJA: 7843