Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 31.07.2019, 01:44
Kanapka z żabą
902V

Kanapka z żabą

I to taką żabą, która za życia udawała akordeon i co chwilę gadała jakieś idiotyzmy oraz irytowała. Każdy kto grał w Raymana 3 prawdopodobnie wie o co chodzi. I tak. Dzisiaj przyszedł czas na bohatera, który święcił w UK pierwsze miejsce przez wiele lat na PS1, a potem rósł w chwale, póki nie przybyły kórliki. Zapraszam do kolejnej kanapki.

  Rayman jest bliski mojemu sercu, lecz pierwszą platformówką nie był. Prawdopodobnie to był Ratchet lub Crash, bo wspomnienia z platformówkami mam spore, lecz jeśli ktoś by zadał mi pytanie ,,jaka jest pierwsza platformówka, w jaką grałeś ?", prawdopodobnie nie dostanie tej odpowiedzi. Może to było jakieś Mario na pegassusa ? Może jednak Ratchet ? Albo Crash ? Czy Spyro ? Może Sonic ? Nie wiem dokładnie, ale ze mglistych wspomnień pamiętam na pewno Ratcheta i Crasha. Nie pytajcie, którego Crasha, ale pierwszy Ratchet to była dwójka. I tyle. Wspomnienia wspomnieniami, a liczy się nie tyle nostalgia a fakty i chwila obecna. Zatem Rayman. Gry z tym stworkiem właściwie lubię do dziś i sam mam problem w wyborze, czy lepszy jest Rayman 2 czy 3. Te uwielbiane odsłony. A co z jedynką ? Czy też grałem ? Tak, grałem. Grałem w wersji na PC, PSP, mobilnej i PS1, bo udało mi się kupić w czasach grania na X360 sprawną konsolę PS1. Potem X360 poszedł na sprzedaż (w sumie trochę żałuję, bo przesiedziałem z tą konsolą szmat czasu) i zakupiłem konsole retro. PS1, PS2 (slim), PS3 (właściwie niedawno w celu ogrania m.in. Demon's Souls i chyba będę zmuszony kupić to przez neta, bo nigdzie nie mogę znaleźć), PC i PS4. XONE nie kupiłem, bo exy na PS4 bardziej mnie kupiły a gry z XONE'a mogę ograć na kompie. I chyba zbiegłem na inny plan. Zatem Rayman 1.

Rayman

Podobny obraz

  Troszkę zapomniana odsłona. Jak i cała seria. Ale ci, co znają ten tytuł...Powiem tak. Jeśli spytacie się (piszę te słowa do nowych graczy lub tych, co nie znają Raymana) osób, co grały w tą grę, dostaniecie na 90% jedną odpowiedź. Albo kilka. Mniej więcej to: Na tej grze zjadłem zęby. To jest czysty szatan ! Nigdy tego nie skończyłem, nie dałem rady. Innymi słowy, te osoby uważają pierwszego Raymana za piekielnie ciężką grę i tzw. Dark Souls platformówek (a nie jakieś N.Sane Trilogy). Jako osoba, co podchodziła do tej gry 7 razy....zgodzę się z tym. Absolutnie. Do tego jeszcze przejdę. A czy gra była dobra ? Tak. Była. I była naprawdę grywalna. Ale po kolei.

 

  Pierwsza sprawa, czyli fabuła. Rayman został wydany jeszcze w momencie, kiedy fabuła w platformówkach była tylko i wyłącznie pretekstem do skakania i pokonywania wrogów. Była prosta, niczym jej nie rozbudowywano i nie miała właściwie nic do zarzucenia. Bowser porwał księżniczkę i Mario musi go pokonać, bo Bowser to ten zły i Mario ciągle idzie do złych zamków. Dr. Eggman zmienia małe stworzonka w roboty i Sonic musi go pokonać, bo to ten zły (a przynajmniej tak było do Sonica 3). W Raymanie jest identycznie. Zły Pan...Mrok (wg Origins Pan Zły) porywa wielki Protun (taki pierwiastek utrzymujący spokój) i więzi wszystkie elektruny i tylko nasz bohater, Rayman, jest w stanie go powstrzymać przed  zmianą Rozdroż Mażeń w mroczne pustkowia. Wyjątkowo prosta fabuła. Aczkolwiek jako pretekst do skazania...to znaczy skakania spisuje się całkiem nieźle. 

 Znalezione obrazy dla zapytania rayman 1

Co bardziej przyciągało ludzi do tej gry to gameplay i grafika. Zacznijmy od tej drugiej. Grafika w Raymanie, jak na stare lata, jest śliczna. Oczywiście piksele, lecz wszystko jest zaprojektowane naprawdę dobrze. Przeciwnicy, Rayman, krainy, animacje..wszystko jest zrobione naprawdę dobrze. Samą próbkę animacji widzimy już w intro, gdy przedstawiany jest nasz rozczłonkowany bohater, który sam w sobie jest bardzo ciekawie zrobiony. Rozczłonkowany bohater lata po ekranie. A raczej części ciała tego stworka łażą i latają po ekranie i nasz bohater próbuje wszystko złapać. Cutscenki w tej grze są miłe dla oka i są zrobione dobrze. Ciekawy jest szczegół, że podczas walk z bossami Rayman trzęsie się ze strachu. Same drobne szczegóły są miłe dla oka. Momentami można się zastanowić, jaki geniusz na to wszystko wpadł. Krainy są wyjątkowo oryginalne i sam ich wygląd powala. Już na starcie, gdy zaczynamy w czymś w rodzaju lasu można przez chwilkę nic nie robić i wszystko podziwiać. Najbardziej zachwycałem się nad krainą z...ołówkami oraz z krainą zrobioną ze słodyczy. Nie wiem jak mam to opisać, bo prawdę mówiąc nie pamiętam nazw krain. Po prostu poszukajcie screenów z Raymana 1. Muzyka w tej grze naprawdę dobra i fajnie się jej słucha. Czuć taki klimacik lokacji, w której jesteśmy. Oczywiście wszystko co tu piszę, chodzi o grę z czasów PS1, więc nie myślcie sobie, że porównuję tą grę do dzisiaj. Gdybym o tym nie wspomniał, pojawiłyby się głosy np. Jak to nazywa grafikę tej gry wspaniałą a grał chociaż w takie The Last of Us, , Uncharted czy Dying Light ?

Podobny obraz

Gameplay jest naprawdę przyjemny. Również animacje ruchów postaci wyglądają naprawdę dobrze. Możemy nie tylko chodzić, czołgać się i skakać, ale także możemy biegać, atakować, podciągać się, latać za pomocą swoich...włosów ? Piór ? Nie mam pojęcia. Wszystko urozmaica gameplay, daje nam nowe możliwości pokonywania poziomów i....i wspomnę jeszcze o tym w omawianiu poziomu trudności. Coś jeszcze do gameplay'u..te wszystkie umiejętności dostajemy od wróżki Betilly. Dostajemy je zwykle na początku etapu, gdy poznajemy krainę. Mamy też standardowo w starych platformówkach życia, tyle że składa się jeszcze na punkty obrażeń..znaczy, ile ciosów przyjmiemy. Stracimy wszystkie punkty, tracimy zdrowie i musimy przechodzić grę od nowa. Chyba że trafimy na taką wersję gry, gdzie jest możliwość zapisu.

 

I oto przechodzimy do gwoździa do trumny wielu grających w tą grę oraz gwóźdź programu tej gry. Mianowicie poziom trudności. I o bogowie. To jest najtrudniejsza platformówka w jaką grałem i zapewne część osób się ze mną zgodzi. I patrzcie jak to działa i jak łatwo oszukać gracza. Zaczynasz przygodę z tą grą i słyszysz o tym wyśrubowanym poziomie trudności. Odpalasz to i okazuje się, że wszystko idzie prosto. Przyjemna grafika, fajna muzyka, dobrze się porusza i skacze..i pokonujecie pierwszy etap. Jesteście po pokonaniu pierwszego bossa i stwierdzacie ,,Ta gra nie jest aż tak trudna, jak inni mówią", ,,O co im chodzi ? To jest proste". I wszystko idzie się sr*ć, gdy trafiacie do drugiej krainy, bo wtedy odkrywacie prawdziwe oblicze gry i wszystko, co wszyscy mówili okazuje się prawdą. A dalej idzie gorzej. Wszystkie umiejętności zdobyte przez nas tylko wzbogacają naszą mordęgę. Największym powodem wysokiej trudnośći a zarazem i największą wadą tej gry to kamera. Mamy duże postacie, lecz kamera pokazuje nam bardzo mały obszar. To nam najbardziej utrudnia grę i najgorzej jest wtedy, gdy przed czymś musimy wiać i nie wiemy, kiedy stanie nam coś na drodze. Dajmy do tego też elementy zabijające nas na hita i bardzo dalekie odległości chekpointów. I czy tylko ja nagle nie mam skojarzenia z np. rozłożeniem ognisk z Dark Souls ? Tyle że tam były różnorakie skróty a tu nie ma. Przechodzi to też na eksplorację. Nie tylko mamy pokonać głównego złego, ale mamy też ocalić wszystkie elektruny. Dostęp do klatek z nimi mamy normalnie, ale część z nich jest dobrze ukryta lub nie możemy do nich przejść, bo mamy zbyt małą ilość uratowanych stworków (wtedy pojawia się blokada). Zatem mały backtracking jest. Wracamy do starych poziomów i zdobywamy więcej stworków. Aczkolwiek zyskuje to nam na grywalności, bo odkrywamy tutaj do tej pory nieznane nam elementy. A także odkrywa nowe elementy tortur. Jedyny ratunek to zapamiętanie trasy na pamięć i przyzwyczajenie się do niej. Brzmi znajomo ? A i powodzenia w etapach, gdzie jedyny widoczny element to nasz bohater i malutki obszar wokół niego. Naprawdę życzę szczęścia. 

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 1

Co róż pojawią się i urozmaicenia samej gry. Walki z bossami są wykonane dobrze, każdy się charakteryzuje czymś innym i przyjemnie się z nimi walczy. Moim ulubionym jest..chociaż czy można to nazwać walkę z bossem. Chodzi mi o etapy związane z Bad Raymanem. Nasz zły klon odtwarza wszystkie nasze ruchy i nie możemy na niego wpaść, bo oberwiemy. Pokonujemy go po prostu kończąc etap. Z kolei męczący był Mr. Dark. Z nim miałem z jakiegoś powodu masę problemów. Jest dużo fajnie wykonanych minigierek. Jedyne, co mnie troszkę dziwi to te niebieskie kule. Co one znaczą i co dostajemy za ich zbieranie ? Nikt tego nie wyjaśni. 

Co do możliwości zagrania..jest tego sporo. Można zagrać w to na komórce. Jedyny problem to sterowanie, zatem mam nadzieję, że macie sprawne palce, można kupić wersję na PS3, by potem móc grać i na PSP (kto jeszcze ma tę konsolkę ? Ja mam) i na Vicie (świeczki dla niej pliss). Na naszym GOGu można ją dorwać, tylko audio jest gorsze od pozostałych wersji. Można oczywiście dorwać oryginalne wydania na PS1, Segę Saturn i na Jaguara. Co do historii samej gry...tutaj serdecznie zapraszam do materiału Arhn.eu o tej grze. Tam Archon opowiedział historię powstawania gry lepiej, niż ja kiedykolwiek mógłbym. 

I jak obecnie prezentuje się Rayman 1 ? To piękna, świetna platformówka z bardzo przyjemnym gameplayem i wyśrubowanym poziomem trudności. Jeśli chcecie poczuć, jak gry potrafiły dawać w kość bardziej niż jakiekolwiek Soulsy, zachęcam do sięgnięcia po Raya. Innym osobom również polecam i jestem ciekaw, ile osób się odbije. Ja odbiłem z 6 razy, bo w pewnych momentach nie dawałem rady. Ale właściwie niedawno postanowiłem pokonać tą grę i ostatecznie udało mi się. Ukończyłem grę w wersji na PSP i muszę przyznać, naprawdę cieszyłem się z ukończenia tej gry. 

Zatem zaczęła powstawać dwójka i początkowo miała ona wyjść również w formacie 2D, ale projekt został anulowany z powodów….3D. Rayman 1 został wydany przed Crashem i jeszcze nie wykorzystywał potencjału tamtej konsoli. Po premierze Crasha wiele wydawców platformówek postanowiło przejść na 3D. Właściwie o Mario nie wspominam, bo chyba wszyscy wiedzą kto zaczął trendy i w nich ciągle stoi w miejscu. No nic. Ubi postanowiło wydać kolejną odsłonę swojego stworka w wersji 3D i rozpoczęły się prace. I w 1999 roku dostaliśmy jednego z ważnych przedstawicieli platformówek i świetną grę.

Rayman 2: The Great Escape


Znalezione obrazy dla zapytania rayman 2 the great escape

Tej gry chyba nie trzeba przedstawiać. Wypada wspomnieć, że ludzie właśnie tę odsłonę darzą sporą nostalgią. Dwójka i t rójka są uważane za najlepsze odsłony przygód Raymana do dziś. I po dziś dzień są wojenki o to, która odsłona jest lepsza. Inni mówią, że dwójka a inni trójka. I choć ja jestem po stronie trójki, przy dwójce również świetnie się bawiłem (to ta kanapka z małą ilością narzekania). Tę odsłonę ogrywałem tylko 3 razy. No to co ? Przeskakujemy do sedna ? Bo na wstęp do dwójki właściwie nie mam pomysłu.

Fabuła nie jest już zwykłym pretekstem do skakania. Jest teraz rozbudowana i ciekawie opowiedziana. Ma dość poważny ton i zupełnie inny klimat niż pozostałe gry z tej serii. Akcja dalej jest osadzona w rozdrożach marzeń i tym razem Rayman z przyjaciółmi muszą pokonać złych robo-piratów z Brzytwobrodym na czele. Na samym początku gry zostaje przez nich pojmany i szala zwycięstwa przechodzi na stronę wroga, jednak dzięki pomocy Globoxa (wyjaśnię za chwilę) udaje mu się uciec i planuje z pomocą wróżki Ly i bóstwa, znanego jako Polokus, pokonać najeźdźców. Gra jest obfita cutscenkami, które wykonane są bardzo dobrze. Postacie są dobrze nakreślone, pojawia się masa humoru i...pojawia się Globox, który będzie pojawiał się już w kolejnych częściach. Tutaj jest nie tylko najlepszym przyjacielem Raymana (gra nam już przedstawia ich jako kumpli), ale też i ojcem trójki dzieci. Relacja miedzy tymi dwojga jest mocno nakreślona i naprawdę dobrze się to ogląda. Fabuła to bardzo mocny element tej gry. Ma w sobie również tutorial prowadzony przez.....Murphy'ego. To nasza tytułowa żaba z kanapki. Wtedy również był denerwujący, ale w dwójce AŻ TAK nie. Tutaj pospiesznie, lecz nie głośno i po cichu objaśnia nam jak działa gra i co należy w różnych sytuacjach robić np. co zrobić, gdy nasze przejście jest zalane. Aczkolwiek Murphy jest na ekranie dość długo i praktycznie cokolwiek byśmy nie zrobili, zaraz szybko przyleci i objaśni nam więcej rzeczy. Well...szkoda, że w trójce zaczął być...w sumie wspomnę o tym, gdy dojdę do trójki.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 2

Co do bzdetów graficznych...wygląda ok. W tamtych czasach rozwalał mózgi, ale dzisiaj dalej ma w sobie to coś. Nawet jeśli dziś większość ludzi uzna grafikę za brzydką. Efekty graficzne i świetlne wyglądają naprawdę dobrze. Modele postaci są...well, tutaj najbardziej widać, że gra dość się zestarzała. Lubię ten wygląd Raymana, Małaków (bo ta gra wprowadza małaki), Globoxa a reszta ? Bywa różnie. Osobiście uwielbiam wygląd Ly i Brzytwobrodego i szczerze nie lubię wyglądu Polokusa. I to tyle ze bzdetów graficznych. Czas przejść do rozgrywki.

I ona jest bardzo dobra.  Chociaż ma pewną wadę. Mianowicie kamera. Nie wiem czy to tylko ja, ale nie była do końca dobra. Momentami jej odwalało, uciekała nam itd.. A w każdym razie mi. Poza tym wszystko wygląda dobrze i gra się dobrze.  Zmiany są wprowadzane na różnych płaszczyznach, a to Ray nauczy się nowego skilla nieznanego nam z jedynki. (np. oddychanie pod wodą), to spotka przyjaciela z unikalnymi zdolnościami, czy zmusi go do tego sytuacja. Mamy jak na podtytuł przystało ucieczki, drobne puzzle, sporo platformowego skakania, znajdźki i oczywiście bossów. Ci są zrobieni z rozmachem, są sporych gabarytów i każdy potrzebuje innego podejścia do niego. W tym elemencie akurat nie zerwano z tradycyjną dla gatunku formułą, przy nich trzeba w staroszkolny sposób pokombinować bo siłą nic nie zdziałamy. Zmienił się system zdrowia. Już nie mamy limitowanej liczby szans a po dojściu licznika do zera mówimy sayonara. Tutaj mamy standardowe zdrowie w grach. Zwykły pasek z mordką bohatera, który pokazuje nasz stan. Leczymy się za pomocą czerwonych Lumów.  Walka wygląda zupełnie inaczej. Mamy teraz chodzenie na boki i strzelanie...kulkami, które się odbijają. Jest prosto, ale satysfakcja z pokonanych wrogów jest duża.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 2

To co zachwyca to również świat. Jest spójny i klimatyczny.  Wszystko się ze sobą łączy i jest wykreowane w taki sposób, że nie będziemy się nudzić. Oczywiście korytarzowo jest, ale tak jak  w jedynce, możemy wracać do starszych etapów i zdobyć zgubione Lumy. Właśnie, Lumy. To nasze znajdźki. Fabularnie jest wytłumaczone po co je zbieramy i są za to nagrody. Mówię tu o wersji na PC, bo w taką wersję grałem. Przytrzymajcie F1 i zobaczcie. Mamy coś ciekawego i generalnie tu dostajemy nagrody za zdobycie tylu lumów. Nie chcę wam zdradzać wszystkiego, więc jedyne co powiem w tej sprawie, to m.in. dowiecie się czegoś ciekawego o świecie przedstawionym w grze. Historia stworzenia, Lumy itd. Fajne to. Światu i fabule pomaga też muzyka. Jest cudowna. Z większości platformówek, starsze odsłony z Raymanem mają bardzo wyróżniającą się muzykę. O moich rekomendacjach pogadamy w kąciku muzycznym, lecz od razu powiem, że przy takiej muzyce będziecie się naprawdę dobrze bawić. Ma w sobie nutkę tajemnicy i przygody.

Czy jest coś jeszcze, czego tutaj nie lubię ? Nie lubię atakowania. Nie tyle, że nie przyjemnie się walczy, ale animacja ataku mi się nie podoba. Tutaj Ray po prostu wystrzeliwuje srebrne kulki a nie atakuje pięściami jak w pozostałych głównych grach (bo w Kórlikach prawie w ogóle nie walczy). Na co jeszcze mógłbym narzekać to...odmienne wersje gry. Każda inna wersja Raymana wygląda zupełnie inaczej. Wersja PC to ładniejsza, dopracowana i pełna w content wersja gry z PS1. Wersja PS1 jest okropna. Wspominałem, że ukończyłem grę 2 razy. Miałem 3 podejścia. 1 na PS1 a dwa na PC. I polecam wersję PC. Rayman 2 z szaraka wygląda nie tyle że słabo, bo wygląda jak na tą konsolę dobrze, lecz chodzi właśnie o zawartość. Formalnie mamy do zdobycia 1000 lumów. W tamtej wersji mamy dużo mniejszą ilość Lumów a i wycięto wiele poziomów. Nie podoba mi się to. Słyszałem też o wersji z PS2 pod tytułem Revolution i podobno wybór poziomów wygląda zupełnie inaczej, ale sam w nią nie grałem. Nie lubię głosów w tej grze. Wszystkie postacie mówią, znaczy szepczą jakimiś nic nie znaczącymi słowami, z czego nawet nie da się zrozumieć co mówią. Jedyne co można zrozumieć to krzyki typu STOP. Podobno w wersji na PS2 jest voice acting, ale nie sprawdzałem. Nie pamiętam czy w wersji na PS1 jest.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 2

Rayman 2 dalej jest świetną grą i pomimo problemu z kamerą i różnorakich wersji, jest świetnym przedstawicielem swego gatunku. Polecam sięgnąć po tą grę, jeśli tylko nie boicie się takiej grafiki. Poza tym dostaniecie wspaniałą i różnorodną przygodę z nutką tajemnicy, humorem i brakiem nudy. W sumie tyle o tym napisałem, że mam ochotę na zagranie w Raymana 2. Po raz czwarty. Zatem poszukam gry i będzie zabawa.

 Mijały lata i kontynuacja powstawała. Wszystko szło cacy i w 2003 dostaliśmy również jednego z ważnych przedstawicieli gatunku platformówek, świetną grę, nostalgiczną grę oraz tytuł znany dobrze w Polsce dzięki dubbingowi, o którym wspomnę na pewno. Przedstawiam wam:

 

Rayman 3: Hoodlum Havoc

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 3 title

Rayman 3 był właściwie moim pierwszym tytułem o przygodach Raymana. Pamiętam, jak wielki problem sprawiało mi atakowanie na boki. Dziś darzę trójkę wielką nostalgią, jednak potrafię znaleźć wady w tej grze. Też są i trochę tego jest. Ale aż takiego narzekania nie będzie. Obiecuję. Zaraz...czego chcecie ? Fabuła ? 

Jeśli oczekujecie fabuły opowiedzianej w podobny sposób jak w dwójce...to zawiedziecie się. Dlaczego ? Zaraz przejdę. Najpierw zarys historii. Zatem doszło do czegoś w rodzaju buntu. Pojawiły się mroklumy (czy czarne lumy, różnią się od innych tym, że są...czarne i włochate) z Andre na czele (wyróżnia się od reszty posiadaniem rąk). Przemienia pozostałe lumki w swoje wojska. Globox budzi Raymana (a chyba każdy wie, że Rayman uwielbia spać) i postanawiają po raz kolejny ocalić Rozdroże Marzeń. W pewnym momencie Globox przez przypadek...połyka Andre. Znaczy, ten drugi wlatuje przez przypadek do gardła niebieskiego i teraz siedzi w jego ciele. Raymanowi nie pozostaje nic innego, jak wyciągnąć intruza z jego przyjaciela i szuka do tego odpowiedniego lekarza. Zanim ogólnie przejdę do klimatu to wspomnę o postaciach. Rayman stał się małomównym bohaterem. Policzcie ile linijek zdań ma ten stworek. W każdym razie z charakteru jest troszkę bardziej dojrzalszy, ale dalej potrafi cisnąć bekę. Globox stał się w większości elementem humorystycznym. Stał się bardziej strachliwy i z jakiegoś powodu zaczyna nagle doceniać Andre. A i gra zapomniała o tym, że jest mężem i ojcem. Teraz jest singlem ?! Nie wiem do końca co twórcy tu myśleli. Jednak rola przyjaciela jak i jego relacja z Raymanem zostałą zachowana. Andre jest fajnym przeciwnikiem. Jest zły, ciśnie bekę, ale z wyglądu sam w sobie nie robi jakiegoś wrażenia. Patrząc na niego miałem dziwne skojarzenie z gremlinami. Te z tych filmów, gdzie nie można było ich kąpać i karmić po północy. I jeszcze nasza Żaba. Murphy stał się irytującym kawałkiem g*wna. Dosłownie zamiast pomagać będzie wszystkich denerwować. Dobrze, że teraz stał się składnikiem tej kanapki. Zdajecie sobie sprawę, że truchło dalej wydawało dźwięk akordeonu ?!!! Na szczęście jest go jeszcze mniej niż w dwójce.

 

 Graficzka. Ta jest przepiękna. Oczywiście tekstury mogą dziś kłuć oczy, ale w czasach PS2 po prostu miażdżyła. Efekty graficzne dalej prezentują się dobrze, bardzo podobała mi się woda. Modele postaci są naprawdę dobre. Rayman stał się teraz tym, czym jest do tej pory. Burza włosów, kaptur, charakterystyczna mordka. Wygląda świetnie i w różnych kolorach wygląda pięknie (zaraz do tego dojdę). Globox wygląda bardziej szczegółowo i...w zasadzie to tyle. Murphy wygląda bardziej na takiego kupca. Małaki wyglądają również lepiej a Andre trochę różni się od tego z filmików. W filmikach ma czerwone oczy a w grze czarne. Reszta wygląda całkiem dobrze. Projekty lokacji również zachwycają. Animacje postaci wypadają świetnie i nie wyglądają dziwacznie. Wrogowie zachwycają. Te mroklumy przebrane za wielgachnych goryli, strzelców z dzikiego zachodu czy latający na helikopterach wyglądają doskonale.

Podobny obraz

Zapewne zauważyliście, że wspominam często o ciskaniu beki. Właśnie Rayman 3 w opowiadaniu fabuły postawił bardziej na taki shrekowy humor. Może to zawieść osoby wolące klimaty dwójki, ale pewnie reszta będzie często się śmiać. Najlepszym przykładem są bagna, które po prostu są, by nas rozśmieszyć (i jeszcze ten rubin w kiblu). Ja jestem w tej drugiej grupie. Sama fabuła też jest dobrze opowiedziana, lecz humor jest w większości rozłożony na całą grę a elementy powagi są znikome. Zdarzą się tu i ówdzie, ale jest tego bardzo mało. Mimo to fajnie się wszystkiego ogląda. Pomaga też w tym dubbing polski. To jeden z przykładów zrobienia dobrych głosów, ale z samą jakością bywa trochę różnie. Znaczy, nie jest zła, ale np. kilka zdań nie przetłumaczono a jedną cutscenkę prawie wcale nie przetłumaczono. Głosy pasują do postaci. Jacek Kopczyński brzmi dobrze jako Rayman i chciałbym więcej go posłuchać w tej roli. Szkoda, że wystąpił jako Ray tylko w tej grze a w samej grze nie ma zbyt dużo do powiedzenia. Globox i Andre również brzmią wspaniale. Jarosław Boberek (Andre) znowu pokazuje klasę a Paweł Szczesny (Globox) też jest niczego sobie. Reszta również spisuje się na medal. Chociaż na moje Murphy jest jeszcze bardziej irytujący niż w oryginale. Swoją starą kopię w wersji polskiej gdzieś zgubiłem i ostatnio kończyłem grę po angielsku i tam głosy również wypadały dobrze. Wbrew wszystkiemu odradzam grania w Raymana 3 dzieciom. Często pojawiają się różnorakie słowa typu ,,Jezus Maria", ,,Gwałciciel" itd. Część tych rzeczy w ogóle bym nie pokazał dzieciom. Znów idealnym przykładem są bagna. Do tego przetłumaczono również dźwięki wspinania się Raymana, które brzmią...przeskoczmy może do gameplay'u.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 3

Gameplay to w zasadzie dopracowana wersja dwójki z kilkoma ficzerami. Mamy skakanie, atakowanie wyglądające teraz jakby strzelało się swoimi pięściami, które możemy teraz naładować w celu zadania więcej obrażeń, wspinanie się etc. Największą nowością i elementem wyróżniającym tą grę od reszty są puszki Mroklumów. W zasadzie służą nam do pokonania jakiejś przeszkody lub służą do urozmaicenia walki i wypadają nam one z wrogów lub jeśli uwolnimy małaki. O tym zaraz. Mamy 5 puszek. Dzięki zielonej strzelamy tornadami w celu zmniejszenia wroga, pokonania wrogów na szczudłach czy usunięcia przeszkody. Czerwona to silniejsze ciosy i możliwość niszczenia specjalnych drzwi. Na dodatek sprawia, że Rayman wygląda groźnie. Niebieska (moja ulubiona) daje Raymanowi możliwość wystrzelenia łańcuchów i rażenia prądem przeciwników (jeśli nimi trafimy w wroga). Pomarańczowa daje nam możliwość pokierowania wystrzelonej przez nas rakiety a żółta pozwala nam na wznoszenie się w powietrze przez 3-5 sekund. Każda zmienia nam kolor bohatera (uwielbiam ten element i kocham Raymana w niebieskich kolorach) i ich długość różni się od siebie. Same puszki są wykonane bardzo dobrze. W czasie gry dostaniemy dużo elementów skakanych i pojedynków, lecz samych pojedynków z czasem zdaje się być zbyt dużo. Ale na szczęście rekompensatą stają się minigierki i różnorakie zagadki. O ile zagadki i same minigierki są wykonane dobrze, to te drugie cierpią przez pewien problem. Właściwie przez niego cierpi cała gra. Ale zanim do nich przejdę, omówię jeszcze dwie rzeczy. Pływanie pod wodą jest dość dziwaczne. Nijak nie mogłem się przyzwyczaić, ale wyglądało to nieźle. Za to uwielbiam etapy podróżowania za pomocą deskorolki. Są one świetne i jedyny problem jest taki, że mogą być dla pewnych osób uciążliwe. Konkretnie dla osób grających po ciemku lub cierpiących na epilepsję, bo pojawia się masowa ilość kolorowych i różnorakich elementów w tle i np. grając po ciemku nagle zaczną was boleć oczy. Ale wspominam te etapy pozytywnie.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 3

I o co mi chodziło z tym problemem ? Mam tu na myśli randomowość. Jeśli nie wiecie o co mi chodzi, to już wam wyjaśniam. Mamy strasznie dużo elementów z d*py oraz nic nie wnoszących do gry. Najlepszym przykładem jest minigra z ściganiem buta Raymana. O co w niej chodzi ? Po co ona ? Jakim cudem ? Nie dowiemy się tego. Jest i tyle. Wiąże się randomowość ze światem. Z początku dostajemy  wrażenie ściśle połączonego ze sobą świata. Ale z czasem wszystko szlag trafia po odnalezieniu ostatniego lekarza. Potem gra trzaska nas randomowymi elementami co chwilę. Świat i lokacje są zrobione świetnie, ale psuje trochę spójność. Mamy też ściśle wytyczoną ścieżkę. Nie możemy wracać do starych etapów i idziemy tylko przed siebie. Zatem nici z nadrabiania starych miejsc. Mi to nie przeszkadzało. Idzie to też ze znajdźkami. Te ściśle działają z wprowadzonym trybem combo. Otóż ten tryb mnoży się za zdobywanie kryształów. Naszymi przedmiotami do zbierania są kryształy, rubiny i szmaragdy. Po zdobyciu minimum jednego, przy zdobywaniu kolejnych nasze zdobyte punkty się mnożą.  Innym elementem są ukryte pajączki i..motyle ? Nie do końca wiem co to. Takie czerwone stworki. Za nie również zdobywamy punkty i najpierw trzeba znaleźć je za pomocą trybu pierwszoosobowego (pajączki) lub powolnego podejścia do nich (te owady). Mamy też uwięzione małaki, które raz trzeba je zdobyć by przejść dalej a raz po prostu w celu ich poszukania i...po uwolnieniu konkretnej ilości małaków, nasze zdrowie się powiększa. Oczywiście małaki dają za ich uwolnienie kryształy lub puszki. No dobra, tyle gadam o znajdźkach ale chcecie pewnie wiedzieć: Po cholerę nam to ?!

Otut (Mistrz Motyl Mode on), same punkty (DOTYKU MOTYLA) odblotowują nam gry potocne (?). Cy ak to nadzwac ? Fodziomy ztecjalne. Chyba lepiej ten tryb wyłączyć. Odblokowują nam gry pobocze czy poziomy specjalne. Może to być jakiś etap 2D, albo skakanie po balonach itd. Jest tego dużo. Możemy też dostać specjalne filmiki z serii Wanna Kick Rayman ? To krótkie filmiky, w których mroklumy prezentują nam różne sposoby pozbycia się Raymana. Są zabawne, zawierają sporo odniesień do znanych marek np. Harry Potter i...niestety nie dostajemy całej kolekcji. Mamy też pewien specjalny sekret. Po zdobyciu wszystkiego, dosłownie, ostatnie drzwi przed finałowym bossem zostaną otworzone. Co tam jest to wam nie zdradzę ? Sam nie wiem co tam jest. Nigdy ich nie otworzyłem. Bossowie są wykonani dobrze i niestety też cierpią na pewną randomowość. Taki boss podwodny. Po co ? Z kolei walka z Refluxem była dziwaczna i ostatnia walka była potwornie długa. 

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 3 reflux

Na koniec wspomnę o muzyce, zakończeniu i wersjach tej gry. Chyba jakaś wersja na gameboy'a czy na coś od Nintendo (nie wiem konkretnie) to właściwie połączenie Raymana 1, 2 i 3. Jedynki, bo to platformówka 2D a reszty z powodów fabularnych i przeciwników. Puszek. Zakończenie gry jest dziwaczne. Właściwie to cliffhanger a ja nienawidzę cliffhangerów. Na szczęście sequel się pojawił. Rayman 3: Hoodlum's Revenge. Czy jakoś tak. Wydane na gameboy'a. Zatem czas ściągać emulatory. Muzyka w tej grze jest świetna. Uwielbiam muzykę w tej grze i miałem problem w znalezieniu utworów godnych polecenia.

Znalezione obrazy dla zapytania rayman 3 cans

Jak zatem ostatecznie wypada Rayman 3 ? To świetna platformówka, która i dziś dalej się broni. W sumie to tak samo jak z dwójką. Ale trójka ma swój charakter i humor. I to ją właściwie odróżnia od pozostałych odsłon. Generalnie, jeśli chcecie wkręcić się w Raymana, to polecam osobiście sięgnąć po Raymana 3. Gwarantuję wam dużo zabawy i śmiechu. Tylko nie grajcie w to po polsku z dziećmi. Odradzam to. I zdaję sobie sprawę, że wymieniłem sporo wad tej gry, ale i tak twierdzę, że to świetna produkcja. 

I tak przelecieliśmy po trójce legendarnych platformówek, o których już niewiele pamięta. Sam Ubisoft zaniedbuje tą markę. Od premiery Rayman Legends minęło kupę lat. I dalej nie rozumiem jakim cudem Ubi nie widzi sukcesu remake'ów platformówek czy sukcesu platformówek w ogóle. I jednak da się je zrobić bez mikrotransakcji. W tej chwili ktoś krzyknie mi tu z najnowszym Crash Team Racing, ale to jest wyścigówka. No i osobiście mam w dupie mikrotransakcje. Mi zależy na dostaniu dobrej gry. A nie marudzeniu i dawaniu 0/10 z powodu ich obecności. I nie, nie korzystam z nich. Wracając, chciałbym remake przynajmniej jedynki, bo ta odsłona jest na swój sposób wyjątkowa i zaniedbana. Dwójka i trójka również, ale jedynka bardzo odstaje od nich. Jedyne na co możemy liczyć to na Raymana 4. I ma podobno oficjalnie powstać. Jednak to jedynie chęci Michaela Ancela (twórcy Raymana) i to już decyzja Ubisoftu, czy ten stworek powróci. Na tę chwilę życzę tej marce wszystkiego dobrego i razem módlmy się, by Beyond: Good & Evil 2 i Wild szybko wyszły, by nadeszła szansa na czwartą podróż Raymana. A i pewnie ktoś się spyta o Origins, Kórliki i Legends. Z kórlikami pomyślę, Origins i Legends to dobre platformówki, ale chyba za bardzo chciały przypominać Mario. Wiecie, gra o Raymanie, ale możemy skończyć grę jako inna postać czy niemal brak fabuły. Ale o tym pogadamy innym razem i tak kończymy kolejną kanapkę. Tym razem można widać błędy, ale spowodowane jest tworzeniem przed wyjazdem. Teraz przewożą mnie do Warszawy i nie mogę się doczekać spróbowania warszawskiej krwi. W następnej kanapce zajmiemy się...hmm….myślę nad serią Castlevania: Lords of Shadow, ale fajnie by było nad czymś się poznęcać. *Wyciąga Gothic 3: Zmierzch Bogów* Ok, to się nada. Do zobaczyska.

Kącik Muzyczny

Dzisiaj zajmiemy się trzema utworami z trzech przygód o naszym stworku. Szukałem sporo utworów z jedynki i w sumie miałem problem z wyborem. Ale jednak sobie coś przypomniałem. Na 100% polecę wam muzykę z krainy muzycznej. Jest to moja ulubiona nutka (wiecie, bo kraina z nutami) w tej grze 

Na drugim miejscu dam utwór walki z panem Mrocznym. Tylko nie Ronaldo. Kto oglądał Kick Strach Się Bać, to wie o co chodzi. Zatem ten utwór zaczyna się ciekawie a potem wprowadza gitary i brzmi mega dobrze.

Dodam na sam koniec muzykę z lasu snów. Sama nutka prezentuje nam obraz pięknej krainy pełnej spokoju i radości. A tak naprawdę usypia naszą czujność przed zagładą. 

Rayman 2 to dość ciężki orzech dla mnie. Zatem na pewno dam utwór towarzyszący menu. Brzmi świetnie i pomaga wprowadzić się w klimat. Czuć nutkę spokoju oraz tajemnicy. Dodam też, że Eleven zrobił remix czy cover tej piosenki i brzmi dużo mroczniej. Został też użyty do fangameu pt. Kroniki Elevena. Polecam przesłuchać obu wersji.

Jako kolejny wstawię...boże, trudny wybór. A jeszcze muszę dać jeszcze trzeci. No dobra, pójdę może w....Clark. Ten utwór brzmi bardzo dobrze i kojarzy mi się z szpiegami. 

Na sam koniec dam utwór z ostatniej walki. Jak na tą grę brzmi bardzo dobrze i miałem dziwne skojarzenia z bijatykami. Jakby pasowało do jakiejś areny. Nie pytajcie. Po prostu łapcie i życzę miłego słuchania

Ahh trójeczka. Tutaj mam zdecydowane wybory. Pierwszy to utwór grany wtedy, gdy pojawia się szaman mroklumów. Są dwie wersje, ale sam wolę tą podaną poniżej a ta druga jest dawana w napisach końcowych. Brzmi tajemniczo i pasuje do tego przeciwnika. 

Na drugim miejscu dam jeden z utworów towarzyszących nam podczas podróży teleportem. Wprowadza w spokojny nastrój i pozwala nam się zrelaksować. Często po ciężkich dniach odpalam go sobie, by się zrelaksować. A w każdym razie tego najczęściej. 

Na sam koniec dam już piosenkę towarzyszącą nam podczas intro w wersji na PS2. Na PC niestety jej nie ma a szkoda. Brzmi świetnie, udaje się jej sprezentować nam grę w pozytywnym stopniu i wpada w ucho. Idealnie pasuje do tej gry oraz idealnie pasuje do zakończenia tego bloga. Z przytupem.

 

 

A i prawie bym zapomniał. Żabę kupiłem na straganie od jakiegoś małaka podczas wycieczki na Rozdrożach Marzeń. I jeśli spróbują wam wcisnąć coś takiego, to odmówcie. Smakuje jak stary, zepsuty kurczak. Nawet po podgrzaniu. To tyle. Żegnam.

Tagi: kanapka

Oceń notkę
+ +24 -

Oceń profil
+ +55 -
Evo24
Ranking: 807 Poziom: 44
PD: 11963
REPUTACJA: 3138