Kororinpa - Mój hidden gem na Wii
Choć ostatnie gry na Wii w mojej kolekcji są z 2012 roku (Last Story i Pandora's Tower) i myślałem, że wiem już wszystko o tej konsoli i jej grach w tym roku Wii sprawiło mi miłą niespodziankę i zaskoczyło nową grą (a w zasadzie dwoma).
To zaskoczzenie, to gra Kororinpa. (w USA wydana pod nazwą Kororinpa: Marble Mania) stąd dwie okładki na górze.
Trafiłem na nią przeglądając oferty od jakiegoś sprzedawcy bo może coś akurat wpadnie w oko
i dorzucę do zakupów.
To jeden z początkowych tytułów na Wii wydany niecałe trzy miesiące po premierze konsoli w Europoe.
O samej grze chyba gdzieś wcześniej słyszałem, ale, głównie to raczej średnia gra, a sterowanie bywa irytujące. Tu zaświtala mi myśl, że przecież znam już grę na Wii, która ma irytujące sterowanie :) ... to Mario Kart Wii z padem włożonym w plastikową kierownicę. Sterowanie tym wynalazkiem to istny koszmar.
Szybko przeszukałem szufladę z akcesoriami do Wii i między marakasami, pistoletami i padami znalazłem to darzone przeze mnie pogardą akcesorium.
Zaryzykowałem i kupiłem grę, która przeleżała parę dni bo akurat kończyłem American Arcadia (które swoją drogą gorąco polecam bo to również moje odkrycie ostatnich tygodni).
Zatem odpałem grę a Wiilota wcisnąłem w kierownicę, której położenie tera było horyzontalne.
Gra ujęła mnie sterowaniem w ten sposób. Sterowanie przypominało teraz talerzyk, na którego środku byłaby kulka,
a jej ruchem sterujemy poprzez wychylenia talerzyka.
Jestem w szoku, jak bardzo dokładny jest żyroskop w Wiilocie bo możemy powoli wychylać płaszczyznę ruchu o na prawdę mały i bardzo precyzyjny kąt.
Gra jest teoretycznie banalna, Trzeba przeturlać się przez całą planszę i zdobyć kryształy ułożone po drodze, a wtedy otworzy się przejście kończące poziom.
Jest jeszcze jednak bonusowy, zielony kryształ, który zwykle umieszczony jest w wyjątkowo upierdliwych miejscach, ale oczywiście zacięcie walczyłem, żęby w każdej planszy zdobyć również i ten zielony.
Przy pierwszym włączeniu w niedzielę przeszedłem 35 plansz, a w trakcie tygodnia dokończyłem pozostałe kilka już całkiem trudnych plansz (po 45 planszach są napisy końcowe).
Do tego mamy 15 bonusowych plansz i 5 specjalnych sekretnych.
Całość zajęła mi około 5 godzin, a z wymyślonym przeze mnie sterowaniem gra jest dość łatwa i relaksująca.
Chyba, że ktoś postanowi przechodzić tytuł na czas i zdobyć wszędzie złoty puchar aby odblokować pięć dodatkowych
sekretnych leveli, czego mi się nie udało.
Już polują na kontynuację "Marbles! Balance Challenge", którą pewnie będzie trzeba spowadzić z UK bo jednak niszowy tytuł.
Ode mnie 8/10
Jeśli macie jakieś ciekawe gry, o unikalnych mechanikach to możecie dorzucić w komentarzu, może są tu również inni fani niszowych tytułów.
Życzę wszystkim udanego i słonecznego weekendu !