Blog użytkownika Strudzik

Strudzik Strudzik 25.11.2018, 22:08
Lombard czyli miejsce zaopatrzenia gracza - Przemyślenia Strudzonego #1
236V

Lombard czyli miejsce zaopatrzenia gracza - Przemyślenia Strudzonego #1

Większość graczy najczęściej zaopatruje się w gry szperając głównie internecie, a trochę rzadziej w sklepach i marketach. Jednak nie często wspomina się o jeszcze innej możliwości kupowania gier, jaką jest odwiedzanie lombardów. Z perspektywy osoby, która większość swoich gier kupiła odwiedzając dużą ilość lombardów taki stan rzeczy wydaje się być lekko niecodzienny na pierwszy rzut oka.

Pierwszą grę w lombardzie prawdopodobnie kupiłem mniej więcej osiem lat temu, co nie zmienia faktu, że niektóre aspekty związane z zakupami w tym miejscu pozostały bez zmian. Do dzisiaj przy zakupie gry bądź sprzętu elektronicznego ma się jeden dzień na sprawdzenie czy funkcjonuje bez zarzutu. Jest to wielka zaleta biorąc pod uwagę, że sprzedawane są egzemplarze używane. Jeżeli chodzi o same gry to tak naprawdę problemy przynoszą głównie pozycję na Playstation 2, które kupione w lombardzie mogą posiadać rysy tworzące mozaiki. Oczywiście można się zapytać w czym problem skoro niedziałającą grę można wymienić (co już samo w sobie jest również niezmienną przez lata zasadą, ponieważ niesprawną grę można tylko i wyłącznie wymienić na inną, gdyż żaden lombard nie zwraca pieniędzy). Jednak za każdym razem kiedy płytka nie chciała ruszyć człowiek mierzył się z poczuciem rozczarowania, zwłaszcza gdy chodziło o perełkę wyłowioną z pomiędzy zwykłych błękitnych bądź szarych pudełek. Nie jest to najczarniejszy scenariusz na jaki można trafić, ponieważ może zdarzyć się przypadek, w którym gra działa do pewnego momentu. Do dzisiaj pamiętam jak w Resident Evil 4 po pokonaniu Del Lago (potwór rzeczny bardzo niebezpieczny) na końcu pierwszego rozdziału musiałem pożegnać się z nadzieją na uratowanie córki prezydenta, gdyż konsola nie była wstanie odczytać dalszej części opowieści. I pomimo kombinatoryki, wszelakich prób mistycyzmu czy też wręcz szamaństwa nie byłem w stanie pozbyć się czerni wylewającej się z ekranu przy okazji tracąc łączność z Leonem. Ciężko przewidzieć czy gra, którą się kupiło padnie w trakcie dłuższego posiedzenia akcji, ponieważ koniec może nastąpić jeszcze w dalszej części rozgrywki. Dlatego w takim momencie najlepiej jak najwcześniej zaakceptować utratę pieniędzy i pomyśleć o czymś miłym. Jak na przykład o wakacjach na Finlandii.

Ciekawostką jest to, że lombard nie będzie dobrym miejscem dla maniakalnych kolekcjonerów, ponieważ często można trafić na gry, które nie są kompletne z uwagi na częsty brak instrukcji. Co ciekawe, dotyczy to czasami całych serii gier. Przykładowo kupując gry z serii Jak and Daxter w żadnej nie było choćby skrawka karteczki. Zabawne jest, że gdy sprawdzałem kolejne egzemplarze w różnych lombardach to także były niekompletne. Zastanawiałem się zawsze co mogło się stać z takim zaginionym pudełkowym informatorem i dochodziłem do wniosku, że mógł zostać nawet zjedzony. Niekoniecznie przez psa, ponieważ na naszej planecie zawsze znajdzie się ktoś, kto przekona kogoś, że zjedzenie papieru jest dobre. Ale może przesadzam i przypadłość znikających instrukcji w przypadku trylogii Jaka jest domeną wyłącznie mojego okręgu trzech powiatów.

 

 

Nierzadko plusem lombardów jest możliwość wymiany gier za mniejszą cenę niż zakup samej gry. I tutaj rodzi się okazja dla każdego domorosłego Janusza biznesu, ponieważ jeśli trafi się za ladą miła pani, która niekoniecznie potrafi wyczuć crapa to wiadomo, że można wyjść na plus. Ja taką metodą zdobyłem perełkę w postaci Beyond Good and Evil dając na wymianę piątkę i ścigałke, której nazwy nie było nawet warto zapamiętać. Można powiedzieć, iż w takich momentach wewnętrzny nosacz zostaje usatysfakcjonowany. Zabawne jest jednak to, że często jedyne dyrektywy jakie mają przy grach to takie by nie wymieniać się za stare Fify bądź jakiekolwiek Singstary. Aczkolwiek nie jest to głupie bo raczej tych tytułów nikt nie przygarnie.