SKLEP

Blog użytkownika luccatoni7

luccatoni7 luccatoni7 05.10.2017, 13:00
Destrukcja otoczenia. Czy lubimy burzyć mury?
734V

Destrukcja otoczenia. Czy lubimy burzyć mury?

Ilu z was miało ochotę na przerwę w wykonywaniu zadań i misji fabularnych, zrobieniu postoju w popychaniu akcji i dokonania zwyczajnej rozwałki otoczenia, lub przynajmniej spróbowania co można rozwalić?

Nie lubię sterylności!

U mnie fascynacja zniszczeniami zaczęła się w grze Driver wydanej w 1999 roku na PSXa, Jeżdżąc bez celu po Miami lubiłem denerwować gliny i gubić pościgi wjeżdżając w slumsy, w których było pełno beczek, pachołków, znaków, czy desek ulegających zniszczeniu. Bardzo podobała mi się ta możliwość szybkiej jazdy i najechania na jedną z tych przeszkód wiedząc, że zostanie ona zniszczona. Pierwsza część Syphon Filter to kolejna  produkcja którą  na pewno kojarzą starsi gracze. Duży wybór broni, ciekawe i zróżnicowane misje. Straszną frajdę robiło mi stłuczenie szyby czy butelki serią   z karabinu, albo zgaszenie żarówki latarni precyzyjnym strzałem. Taka mała rzecz, a taka satysfakcja! W tych czasach destrukcja może i nie robiła ogromnego wrażenia, ale były to też początki bawienia się fizyką zniszczeń. Było też z pewnością kilka innych tytułów, w które nie było mi dane zagrać, a miały one niezłą fizykę zniszczeń, m.in., Magic Carpet czy Syndicate Wars wydane w 1996 roku.

Pamiętam jak dziś te przechwałki na temat gry Stranglehold czy Black, o których pisane były newsy w waszej gazetce, jakie to środowisko może być przez nas poddawane destrukcji. I rzeczywiście było, gruz sypał się ze słupów i osłon, aż miło.  Dziś bardzo rzadko spotykam takie newsy na temat fizyki zniszczeń, za to pełno jest wiadomości NIEPOTRZEBNYCH porównań graficznych. Czy postęp stanął w miejscu czy po prostu jest to pomijane?

Nie było mi dane zagrać w pierwszą część Crysisa, a słyszałem o tej grze wiele pozytywów jeśli chodzi o zniszczenia. Prawdziwym przełomem było dla mnie zagranie w Battlefield: Bad Company. Pierwsza misja, wielka mapa i szczere pole, kilka domów i drzewa. Ładuję z granatnika i niedowierzam, rozwaliłem ścianę, ładuję serię w drzewo, drzewo leży!

 W tym momencie zaczęła się beztroska zabawa w ,,co da się zniszczyć a co nie’’. W takim samym stosunku mogę się odnieść do gry Red Faction. Czy budynek wytrzyma, jeśli rozwalę wszystkie ściany, zostawiając tylko jedną? Na pewno były takie próby zabawy w zniszczenie u niejednego z nas.

Hanka Mostowiak za kierownicą

Jakże irytującą sprawą jest  jazda w grach wyścigowych z prędkością 200km/h i zatrzymaniu się na krzaku, albo na znaku drogowym…walimy istny dzwon, po którym nasz samochód wytraca prędkość do zera. Zniszczenia samochodu? Kto próbował niedojechania do mety w rajdówkach sygnowanych nazwiskiem Mcrae? Kto w różnego rodzaju wyścigówkach testował samochód rozpędzając się do granic możliwości, po czym ładował prosto w ścianę czy drzewo? Przyznajcie się, kto chciał wjechać w grupkę kibiców podczas wypróbowywania coraz to nowych gier wyścigowych? Być może byłoby to zbyt drastyczne jak na grę wyścigową, ale zawsze ciekaw byłem jakby to wyglądało, gdyby zaimplementowano możliwość przerwania barierek ochronnych i wjechania w kibiców.

Krew się poleje

Rozczłonkowywanie korpusów oponentów, pozbawianie ich głów, nóg, czy rąk. Rozrywanie na kawałki, rozpruwanie i spalanie. Lubicie gdy krew się leje? W niektórych grach trzeba się powstrzymać, bo PEGI 18, bo grupka ludzi sprzeciwi się wydaniu gry i trzeba cenzurować.

 Są jednak takie produkcje, w których aż się prosi aby zaimplementować fizykę zniszczeń ciała ludzkiego, zombi, kosmity, czy innego kreaturopodobnego stworzenia. Nightmare Creatures, Dead Space, Dead Rising – fajnie było odrąbać rączkę czy nóżkę, główkę, albo dwie główki  i sprawdzić czy przeciwnik da nam radę. Nadchodzący God of War w tym aspekcie zapowiada się naprawdę ciekawie. Czy żołnierz który przyjmie na klatę granat albo nadepnie na minę dalej powinien mieć dwie nogi?

Ale urwał!

W każdej z gier mając do dyspozycji coś wybuchowego jak np. granat, wyciągam zawleczkę, rzucałem go i pierwsza myślą było: ciekawe jakie spustoszenie wyrządzi i ile rzeczy wokół rozwali. Czy będzie po nim mini krater? W prawie wszystkich przypadkach byłem zawiedziony i nie przypominam sobie gry, w której po rzuceniu granatu czułbym radość z rozwałki. Ostatnie części Battlefielda starają się mocno to zmienić i cieszę się, że idą w tym kierunku do przodu. Czy jest szansa, że nowy COD pójdzie w ich ślady? Twórcy! Pamiętajcie! Używanie granatów powinno przynosić uśmiech na naszej twarzy, tak jak na obrazku poniżej.

Oczywiście są takie gry, w których niszczenie otoczenia jest niemożliwe i niewskazane. Kompromis też musi zostać zachowany.

Deweloperzy prześcigają się czyja gra będzie bardziej 4k, a ja chciałbym zobaczyć grę w fullhd ale z ciekawą fizyką zniszczeń, np. wyobraźmy sobie The Order 1886 z taką grafiką i możliwością zniszczenia przynajmniej 40-50% otoczenia.

Czy rozwalanie, rozbijanie, cięcie, rozsadzanie przedmiotów w grach to swego rodzaju sposób na wyżycie się? Chyba nie, bo dla mnie wyżycie się to wyładowanie energii fizycznej na czymś. Boks, pójście na siłownię, biegi, dla niektórych wandalizm. Jednak taka forma wyżywania się na wirtualnym otoczeniu jest dla mnie bardzo satysfakcjonująca.

Jak wy wyobrażacie sobie destrukcję wirtualnego otoczenia w przyszłości i czy czujecie przyjemność niesioną z gamingowej rozwałki? Oczywiście nie stanowi to dla mnie trzonu rozgrywki, ale zawsze jest miłym dodatkiem.

Dla tych, którym mało rozwałki przygotowałem filmiki.

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +33 -
luccatoni7
Ranking: 525 Poziom: 46
PD: 13271
REPUTACJA: 5187
Miesięcznik PSX Extreme