Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 13.01.2018, 05:53
Pikachu! Wybieram Cię!
255V

Pikachu! Wybieram Cię!

Pod względem biegowym pojechałem w tym roku po bandzie, a mówiąc bardziej dosadnie... poyebało mnie ostro! 

W 2017 roku zaliczyłem na treningach i zawodach 802 km. Wziąłem udział w 22 zorganizowanych biegach, w tym w 6 półmaratonach. Udało mi się zdobyć Koronę Półmaratonów Polskich, na której wysyłkę cały czas czekam niecierpliwie oraz Herb Półmaratonów Polskich. Tak piękny i nadzwyczaj udany rok, w którym kilkukrotnie poprawiałem swoje najlepsze wyniki na dystansie 10 km i 21 km 97 m, wymagał odpowiedniego zakończenia. A jak inaczej celebrować koniec sezonu biegowego niż biorąc udział w zawodach?

Pojechałem więc wraz z kolegą z pracy, z którym regularnie biegam na zawodach, do Trzebnicy pod Wrocławiem, aby godnie zakończyć sezon 2017 startem w zorganizowanym już po raz 33 biegu sylwestrowym. Kolega ma na imię Sylwester, więc była to dla niego okazja do pięknego świętowania swoich imienin. Oczywiście w sposób bezalkoholowy, bo to on kierował na trasie Środa Wielkopolska-Trzebnica. A dystans był dość spory, bo w obie strony wyszło nam ok. 250 km. Droga przebiegała nam w dobrym humorze.

Tradycją owego biegu jest to, że ludzie biorący w nim udział przebierają się w różne stroje i rywalizują o miano najlepiej przebranego biegacza. Postanowiłem nie być gorszy i także się przebrać. Mój wybór padł na… Pikachu. Lubię pokemony. Codziennie gram w Pokemon GO. Poza tym nie miałem czasu na uszycie własnego stroju. Musiałem wybrać coś gotowego. Po paru dłuższych chwilach wertowania ofert na pewnym portalu aukcyjnym w oko wpadła mi pidżama z froty, która po przywdzianiu zamieniała osobę przywdziewającą w uroczego pokemona Pikachu.

Obawiałem się trochę biec w tym stroju. Nie wiedziałem czy podołam przebiec 10 km będąc ubranym w coś innego niż mój zwyczajowy strój do biegania. Dałem jednak radę, ale nie było łatwo. Strój był bardzo ciepły i po paru minutach biegu byłem już cały zgrzany, mimo że pod strojem miałem krótkie spodenki i koszulkę. Aura mi też nie pomagała. Było ok. 5 stopni i padał delikatnie deszcz, który sprawiał, że mój strój z każdym kilometrem był coraz cięższy gdyż, jak wiadomo, frota wpija wodę. Trasa także nie należała do najłatwiejszych. Były na niej dwa długie i strome podbiegi. Górki przypominały bardziej miejsce zmagań narciarzy alpejskich niż biegaczy. Każdą trzeba było pokonać dwa razy, gdyż trasa liczyła sobie dwie pętle po 5 km. Na szczycie jednej z górek organizator usytuował karetkę z dwoma ratownikami medycznymi. Nie wiem, czy było to tak na wszelki wypadek, czy ustawienie karetki właśnie w tym, a nie w innym miejscu, było pokłosiem zeszłorocznych zdarzeń na trasie. Wolałem nie dociekać tej kwestii.

Widząc karetkę pogotowania naszły mnie niezbyt mądre dywagacje. Zacząłem rozmyślać nad tym, że Pikachu byłby cholernie dobrym ratownikiem medycznym. Mały, szybki i z charakterem. Ale jego największym atutem jest umiejętność rażenia prądem. Skubany nie musiałby brać ze sobą defibrylatora! Sam przeprowadziłby akcję reanimacyjną. Gorzej by było jeśli miałby pacjenta ułożyć w pozycji bocznej ustalonej lub położyć go na noszach. Gdyby jednak miał wsparcie w innym ratowniku, to odnalazłby się idealnie w tej profesji.  

O popularności uroczego, żółtego stworka z małym ogonkiem przekonałem się już podczas rozgrzewki przed biegiem. Dzieci kiwały mi i przesyłały uśmiechy, a niektóre z niedowierzaniem dopytywały swoich mam czy to, aby na pewno Pikachu jest po drugiej stronie ulicy? Zwyczajem biegów ulicznych jest, że biegacze, którzy nie walczą o dobry czas, a biegną jedynie dla zabawy, przybijają „piątki” zgromadzonym na trasie dzieciom. Są to tzw. energetyczne piątki, bo one autentycznie dodają biegaczom sił. Nic tak nie uskrzydla na trasie, jak uśmiech i radość dziecka, które jest dumne z faktu, że przybiło zawodnikowi „piątkę”. Wiem to z własnego doświadczenia. Podczas biegu sylwestrowego w Trzebnicy pobiłem swój rekord przybitych „piątek”. Nie jestem w stanie zliczyć ile ich było. Okrzyki dzieci na widok biegnącego Pikachu niewątpliwe dodawały mi siłę. Najbardziej w pamięci zapadła mi jedna sytuacja z trasy, która miała miejsce podczas ostatniego podbiegu pod największą górkę. Był to już 9 km i autentycznie byłem wyczerpany. Bardziej podchodziłem pod tę górkę niż podbiegałem. Nagle słyszę głos małej dziewczynki, która z troską zbliżoną do mojego anioła stróża krzyczy do mnie: „Trzymaj się Pikachu. Dasz radę.” Zrobiło mi się wtedy bardzo miło. Momentalnie dostałem zastrzyk energii i bez problemu pokonałem ciężki podbieg. 

Oczywiście na trasie nie brakowało śmieszków, który żartowali sobie, że nie zabrali ze sobą pokeballi, bo inaczej by mnie złapali. Ja ripostowałem im, że i tak nie daliby rady mnie złapać, bo po pierwsze jestem za szybki i najpierw muszą mnie dogonić, a po drugie jestem zbyt zwinny, żeby dać się złapać do jakiejś kulki. Z każdej dałbym radę nawiać. Jeden facet, który biegł z koleżanką zapytał się jej czy nie chce pociągnąć za ogonek Pikachu. Po chwili jednak doszło do niego jaką dwuznaczną propozycję złożył swojej znajomej. Pomyślałem, że może sobie ciągnąć tylni ogonek, ale przedni „ogon” zarezerwowany jest tylko dla jednej wybranej niewiasty. Stale w ukryciu, ale jak się wyłoni, to sieje spustoszenie. 

Podczas biegu na trasie było mi dane poznać i zamienić kilka słów z innymi przebierańcami. Przez pewien czas biegłem razem z panią przebraną za Ciastka ze Shreka, która tym strojem wygrała w ubiegłym roku oraz z facetem przebranym za zawodnika sumo. Tworzyliśmy razem całkiem wesołą gromadkę. Inni biegacze wyprzedzali nas, aby zrobić nam zdjęcia lub robili sobie z nami selfie, które w pewnych kręgach zwie się „samojebkami”.

Było to fantastyczne przeżycie. Jedno jest pewne… w 2018 roku w jakichś zawodach pobiegnę jeszcze w przebraniu. Jednak tym razem się mocniej postaram i zorganizuję sobie bardziej wyszukany strój. Udział w zawodach i walka o poprawienie swoich najlepszych wyników dają dużą frajdę, ale nie ma to żadnego porównania z radością, jaką czerpie się z uśmiechów dzieci i ich rodziców, gdy biegnie się przebranym za postać z bajki.

Tagi:

Oceń notkę
+ +33 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +100 -
Tomasso_34
Ranking: 139 Poziom: 62
PD: 31245
REPUTACJA: 17411