Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 03.03.2017, 19:04
Kolonia karna, czyli jak gry mogą poszerzać horyzonty.
288V

Kolonia karna, czyli jak gry mogą poszerzać horyzonty.

Kto twierdzi, że gry to strata czasu, ten jest w błędzie. Gry potrafią inspirować, a także zachęcać do poszerzania swoich horyzontów. Zapraszam do lektury krótkiego tekstu, który opowiadał będzie jak dzięki grze Resident Evil Revalations 2 zainteresowałem się twórczością Franza Kafki.

To był ponury, grudniowy dzień. Przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia roku Pańskiego 2016. Pewnie dobrze znany jest Wam stan, gdy stajecie przed półką ze swoimi grami, by po chwili intensywnego śledzenia zgromadzonych na niej tytułów stwierdzić, że nie macie w co grać. Właśnie taka sytuacja przydarzyła się rzeczonego dnia. Na półce blisko 70 gier, a żadna w tej chwili nie wydaje się interesująca i godna poświęcenia jej swojego cennego czasu. W momencie kupna wszystkie gry są ciekawe i niosą za sobą magię przygód, ale gdy już postoją na półce jakiś czas, to ich czar pryska. Dziwne to i niewytłumaczalne.

"Świat jest zły i jeszcze mu się to ułatwia"

Gdy zrezygnowany odszedłem od półki z grami i rozsiadłem się wygodnie na kanapie, w mojej głowie zaczęła rodzić się myśl kupienia takiego tytułu, który w danej chwili zapewni mi rozrywkę i wyrwie z mocnych objęć nudy. Kupno gry w sklepie internetowym nie wchodziło w rachubę ponieważ czas oczekiwania na przesyłkę był zbyt długi. Desperacko pragnąłem rozrywki tu i teraz. Pomyślałem, że żyjemy przecież w XXI wieku, który oprócz wielu negatywnych zjawisk ma też kilka pozytywnych takich, jak dystrybucja cyfrowa gier. Postanowiłem zakupić grę, która zabierze mnie na randkę pełną przygód i niezapomnianych atrakcji w ten ponury, grudniowy dzień. W tym celu odpaliłem swojego laptopa, aby już po chwili wejść na stronę PlayStation Store i tam rozejrzeć się za ciekawą grą w rozsądnej cenie. Ku mojej uciesze ujrzałem w sklepiku informację o gwiazdkowych obniżkach cen. Pomyślałem, że mam szczęście. Jest promocja, a na takich zazwyczaj znajdowałem gry dla siebie w dobrej cenie. Tym razem było podobnie. Moim oczom prawie natychmiast ukazał się Resident Evil Reavalations 2 (RER2). W zeszłym roku ukończyłem pierwszą część, która nie wywarła na mnie większego wrażenia, ale dobrze wiedziałem z lektury kilku recenzji, że jej kontynuacja jest o wiele lepsza. Dodatkowym atutem RER2 było to, że gra jest w odcinkach co oznaczało, że szybciej zacznę zwalczać swoja nudę, gdyż będzie mniej danych do pobrania na dysk konsoli. Długo nie zastanawiałem się nad zakupem. Nie pamiętam ile kosztowała mnie ta produkcja, ale wiem, że cena była w moim mniemaniu okazyjna. Od razu po zakupie zacząłem pobierać pierwszy odcinek, który jak się później okazało był darmowy dla wszystkich graczy. Pomimo szybkiego łącza gra pobierała się powoli. Wiem, że architektura sieciowa Sony nie należy do najlepszych i zawsze mam to na uwadze, ale w ten ponury, grudniowy dzień szybkość pobierania była skandaliczna.

Po upływie pewnego czasu pierwszy odcinek RER2 pt. „Kolonia karna” był już gotowy do odpalenia z dysku mojej konsoli. Od samego początku spodobał mi się mroczny klimat gry i fakt przygotowania kampanii w oparciu o mechanizm kooperacji. Dochodzimy teraz do kluczowego momentu gry, który stał się przyczynkiem do powstania tego tekstu najpierw w mojej głowie, a potem na „papierze”. Grając Claire znalazłem pierwszy przedmiot - zwyczajową znajdźkę. Była to notatka, która zawierała cytat z opowiadania Franza Kafki. Dla osób, które nie miały jeszcze okazji zagrać w RER2 dodam, że w grze za zadanie mamy odnaleźć notatki z cytatami z utworów Kafki oraz jego rysunki na ścianach. Pierwszy cytat, który znalazłem pochodził z opowiadania Franza Kafki z 1914 roku noszącego taki sam tytuł, jak pierwszy odcinek RER2, a więc „Kolonia karna”. Fragment był następującej treści: 

„– Czy on zna swój wyrok?

– Nie – odpowiedział oficer i chciał zaraz dalej ciągnąć objaśnienia, lecz podróżny mu przerwał:

– On nie zna swego własnego wyroku?

Nie – odparł znowu oficer i zatrzymał się na chwilę, jak gdyby pragnął usłyszeć od podróżnego bliższe uzasadnienie jego pytania, po czym rzekł: – Zawiadamianie go o wyroku byłoby niepotrzebne. Pozna go przecież na własnym ciele.”

Cytat wydał mi się tak interesujący, że zanotowałem go sobie w telefonie celem późniejszego odszukania opowiadania Kafki. Po ukończeniu pierwszego odcinka, którego przejście zajęło mi około 2h, poczułem satysfakcję i zadowolenie z dobrego zakupu. Biłem się z myślami czy lepiej od razu włączyć i zacząć ogrywać kolejny odcinek czy poczytać w internecie o twórczości Franza Kafki, którego poznałem będąc nastolatkiem w liceum podczas przerabiania na języku polskim „Procesu”. Ciekawość nowości i pęd wiedzy zwyciężyły. Wyłączyłem konsolę i wpisałem w oknie wyszukiwarki hasło „Kolonia karna Kafka”. Ku mojej uciesze na ekranie komputera ukazał się tekst opowiadania, którego krótki fragment bardzo mnie urzekł. Chciałem się od razu zabrać do czytania, gdyż opowiadanie nie należało do najdłuższych. Stwierdziłem jednak, że lekturę zostawię sobie na kiedy indziej, a dzisiejszy ponury, grudniowy dzień poświęcę na poznanie sylwetki Franza Kafki. To był strzał w dziesiątkę. Życiorys tego wybitnego pisarza okazał się genialną lekturą. W jego sentencjach dostrzegłem dosyć mroczny i pesymistyczny sposób pojmowania świata, który w pewnym okresie mojego życia był zbliżony do mojego postrzegania rzeczywistości. Z Kafką łączy mnie wykonywany zawód. On był, a ja jestem urzędnikiem. Ja zajmuję się podatkami. On był specjalistą od ubezpieczeń. Poniekąd łączy nas też wykształcenie. Ukończyłem administrację, a Kafka prawo.

„Miłość jest prosta jak pojazd. Problemy sprawiają dopiero kierowca, pasażerowie i droga”

W przekonaniu mojej skromnej, jednak na swój sposób uroczej i sympatycznej osoby, życie Franza Kafki wydaje się interesujące, choć niestety było dość krótkie. Pisarz zmarł zaledwie w wieku 40 lat. Do 35 roku życia mieszkał z rodzicami. Może to dowodzić, że życie na garnuszku rodziców i mamina kuchnia przyczynia się do dobrego zdrowia. To oczywiście żart. Kafka całe życie był chorowity. Zmarł na gruźlicę w wiedeńskim sanatorium. Biedak miał straszne dzieciństwo. Ojciec postrzegał go za mięczaka i próbował wychować na prawdziwego twardziela przy pomocy obelg i gróźb. Kafka odziedziczył jednak charakter po matce. Był wrażliwym człowiekiem. Problemy rodzinne sprawiły, że młody Franz już na zawsze pozostał osobą wyalienowaną. Wyobcowanie Kafki objawiało się na wielu płaszczyznach życiowych. Nie potrafił zbudować trwałych więzi z kobietami. Był dwukrotnie zaręczony z jedną kobietą, ale do ślubu nigdy nie doszło. Całe życie bił się w myślach, czy wybrać zdroworozsądkowe małżeństwo i wieść życie typowego mieszczanina, czy pozostać kawalerem i w pełni poświęcić się pisarstwu. Kafka zaczynał wiele dzieł, ale nie wszystkie kończył. Oprócz wielu opowiadań Kafka rozpoczął pracę nad trzema powieściami. Przez całe swoje życie nie ukończył ani jednej. Badacze losów jego życia zwykli określać jego charakter jako „nie z tego świata.” Sam Kafka zdawał sobie doskonale sprawę, że nie pasuje do otaczającego go świata. Mawiał: „Myśl, by mi pomóc, jest chorobą samą w sobie i wymaga obłożnego leczenia." Bardzo spodobała mi się pewna anegdota związana z Franzem Kafką. Był wegetarianinem, z krótkimi przerwami w swoim życiu. Z opowieści przyjaciół wiemy, że po powrocie do diety wegetariańskiej, będąc w Akwarium Berlińskim wypowiedział do ryb następujące słowa: „Teraz znowu będę mógł wam spojrzeć w oczy.”

"Z kłamstwa robi się istotę porządku świata"

Wieczorem moje oczy odmówiły posłuszeństwa i nie dałem już rady przeczytać „Kolonii karnej”. Całe szczęście wpadłem na genialny pomysł poszukania na YouTube audiobooka. Ku mojej uciesze bez najmniejszego problemu znalazłem słuchowisko z 1990 roku. Pomimo upływu lat słuchowisko nic a nic nie straciło ze swoich walorów. Świetna gra aktorów w połączeniu z doskonałym tekstem Kafki tworzy sztukę, która zapada w pamięci na długo.

Zachwalam w sposób ciągły opowiadanie Franza Kafki, ale nie wspomniałem jeszcze o czym ono jest. Zachęcam do przesłuchania powyższego słuchowiska, dlatego fabułę przedstawię w sposób szczątkowy. Pewien pochodzący z Europy podróżnik przybywa do położonej na Dalekim Wschodzie tytułowej kolonii karnej. Zapoznaje się z nieludzkim systemem wymierzania sprawiedliwości. Przy okazji poznaje ślepo wierzących w ten system ludzi. Opowiadanie zawiera brutalne opisy tortur. Nie polecam go osobom o słabych nerwach.

„Nie marnuj czasu na poszukiwanie przeszkody – być może nie istnieje”

W kolejnych odcinkach gry RER2 podczas rozgrywki znajdujemy kolejne notatki z fragmentami utworów mistrza Kafki. W drugim odcinku pt. „Kontemplacja” znajdujemy cytaty ze zbioru opowiadań pod tym samym tytułem, który składa się z osiemnastu opowieści powstałych na przełomie lat 1904 – 1912. „Wyrok” to opowiadanie z 1913 roku oraz nazwa trzeciego odcinka naszej gry. Nie trudno się domyślić, że czwarty i zarazem ostatni odcinek RER2 swoją nazwę czerpie od dzieła czeskiego urzędnika ubezpieczeniowego. „Metamorfoza” (lub „Przemiana” w zależności od tłumaczenia) opowiada historię Gregora Samsy, który pewnego dnia budzi się przemieniony w wielkiego robaka. Z powodu niemożności wyjścia z domu traci pracę. Rodzina w obawie przed skandalem ukrywa go przed oczyma innych ludzi. Przemiana Gregora zmienia diametralnie życie jego rodziny. Aby przeżyć muszą zacząć pracować, gdyż do tej pory Gregor ich utrzymywał ze swojej pensji. Na YouTube możemy znaleźć wspaniałe słuchowisko Teatru Polskiego Radia. Dzięki niemu zapoznałem się z utworem „Przemiana”. Nie oczarował mnie tak, jak „Kolonia karna”, ale jest on wart polecenia.

Jak dobitnie widać na moim przykładzie gry to nie tylko bezsensowna rozrywka, która niszczy graczom oczy i przyczynia się do rozwoju chorób układu krążenia. Jest to medium, które niesie za sobą wiele pozytywnych wartości. To od twórców gier zależy czy przy okazji serwowania nam głównego dania jakim jest rozrywka podadzą nam również przystawkę, która wzbudzi nasz apetyt na poszerzanie horyzontów i otwieranie się na nowości. Twórczość Franza Kafki zaintrygowała mnie do tego stopnia, że zamierzam w najbliższym czasie przeczytać kilka jego opowiadań i poznać historię tego wybitnego, lecz zagubionego i niepogodzonego ze światem autora. Moja polonistka byłaby ze mnie dumna. Pani Beato... pozdrawiam :-)

Tagi:

Oceń notkę
+ +10 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +100 -
Tomasso_34
Ranking: 139 Poziom: 62
PD: 31271
REPUTACJA: 17411