Piątkowa GROmada #521 - Requiem Aeternam, czyli kilka słów o Blasphemous II + DLC
Motyw przewodni dzisiejszej opowieści to efekt przeczesania bibliotek w poszukiwaniu tytułu do ogrania. I znaleziono taki tytuł, a dokładnie połączenie bardzo znanego gatunku z mało znanym motywem. Przygotujmy więc bojowe kadzidła, bo to przyda się podczas opowieści o Blasphemous II w wersji Deluxe.
Witam was w ramach kolejnego odcinka Piątkowej GROmady, gdzie tym razem opowiem o wrażeniach z ogrywania Blasphemous II wraz z dodatkami. Produkcja The Game Kitchen wydana przez Team17 Limited to przedstawiciel gatunku gier platformowych z elementami Metroidvanii oraz religii. Kombinacja niby skazana na porażkę, a jednak jej poprzednik jest ciepło wspominany. Sprawdźmy więc tą opowieść.
Nota: Tytuł ogrywałem w wersji hiszpańskiej z angielskimi napisami.
Drobną porada dla tych co zaczynają grę: szukajcie sióstr w długich płaszczach. Na pewnym momencie znacznie uproszczą one podróż.
Źródło okładek - Blasphemous II (mobygames.com)
Requiem Aeternam

Blasphemous II kontynuuje historię poprzednika, a dokładniej rozszerzenia Wounds od Eventide i związanego z nimi zakończenia. Po pokonaniu głównego złego okazało się, że Cud nie powiedział ostatniego słowa i ma nadejść jego dziecię. A, że to nadejście zwiastuje raczej nieszczęście to znany nam Pokutnik wyrusza w podróż z jednym celem: perswazją, że to zejście to raczej zły pomysł.
Później wydano także dwa rozszerzenia:
- The Third Sin - Pomniejszy dodatek z jednym unikatowym bossem, dodatkową bronią chyba żywcem wyjętą z Castlevanii oraz nową mroźną lokacją.
- Mae Culpa - Płatny dodatek, gdzie poza tytułową bronią mamy także kilku nowych bossów, obszary oraz kruki. Tylko te są wielkości wieżowca i służą jako transport.
Co wypadło dobrze?
- Stylistyka - Poniekąd połączona z kwestią specyficzności, bowiem Blasphemous to marka eksplorująca motyw żarliwej wiary. I stylistyka dość dobrze się z tym komponuje, zarówno w kwestii postaci jak i miejscówek. Jest ona swój sposób chora, ale zdecydowanie wyjątkowa i bardzo brutalna.
- Podejście do zakończeń - Szczęśliwie nie ma tego gimnastykowania co w poprzedniku. Połączonego ze strachem, że coś się ominie.
- Audiowizualia - Na szczególny plus zasługuje warstwa muzyczna autorstwa Carlosa Violi. Bez cienia przesady wybitna, jeśli nie najlepsza z czym miałem styczność w tym roku. Wpada w ucho, wywołuje emocje i dobrze pokazuje to z czym się trzeba zmierzyć.
- Pozytywna specyficzność - Lubię tytuły nastawione na pokazywanie rzeczy albo mniej znanych albo w sposób wywołujący grymas niedowierzania połączony z zaciekawieniem. I Blasphemous II robi to wprost wybitnie, pokazując różne dziwne miejsca, bossów (przykładowo facet o wysokości kilku protagonistów z głowami po bokach). Dodatkowo całość ta jest bardzo spójna w swej specyficzności, przez co rzeczy te są tam naturalne.
- Styl scenek przerywnikowych - To bardziej kwestia gustu, ale mi styl BII bardziej przypada mi do gustu niż to, do czego przyzwyczaił nas poprzednik. Niemniej widać różnicę animacja - gra i rozumiem, jeśli to się komuś nie podoba.
- Możliwość duplikacji zapisu stanu gry - drobna funkcjonalność, ale jakże ciesząca gdy chce się poeksperymentować w ramach zapisu. I to bez konieczności grzebania w plikach.
- Rozszerzenia - To samo co w podstawce jakosciowo, tylko więcej. Czego chcieć więcej?
Co można było zrobić lepiej?
- Pierwsze odpalenie - Jeszcze ogarniam uruchomienie w j. angielskim niezależnie od ustawionej wersji językowej. Ale czemu w hiszpańskim? Gdzie początek to błądzenie jak we mgle celem ustawienia odpowiedniego języka.
- Brak wersji PL - Tytuł dostępny w Polsce bez wersji PL. No tak się nie robi.

Blasphemous to przedstawiciel gatunku platformowych z elementami Metroidvanii, gdzie gracz przemierza Cvstodię skacząc, bijąc czy ciachając miejscowych, co oszaleli. Stylistyka bardziej przeszła ewolucję niż rewolucję: będąca efektem mariażu hiszpańskich legend/kultu oraz religii. Chociażby wspomniane wcześniej siostry znane są jako Cobijadas, co jest nawiązaniem do tradycji z prowincji Cadiz w Hiszpanii.
I jak stylistyka to bardziej ewolucja, tak w przypadku rozgrywki mamy mniejszą rewolucję. Pierwszą jest chociażby liczba broni - bo zamiast jednego ciachanego oręża w podstawce są 3 (5 jak się zacznie oba rozszerzenia): szabla, bojowe kadzidło oraz podwójny rapier. Każda z nich nie jest duplikatem poprzednika, a nowym bytem z własnym zestawem ruchów, drzewkiem rozwoju oraz parametrami. Dodatkowo istnieje nawet proste drzewko rozwoju, gdzie za zdobywane/znajdowane w grze punkty można kupić nowe umiejętności lub podpakować bohatera.
Co wypadło dobrze?
- Ulepszenia względem podstawki - Najbardziej to widać w przypadku elementów platformowych. Gdzie deweloperowi nie dość, że udało się wyeliminować dwie wady poprzednika*, to jeszcze stworzyć system przyjemny w obsłudze.
- Brak pogorszenia - Ogólny odbiór mechaniki pozostaje na poziomie co najmniej porównywalnym z poprzednikiem. Widać twórcy modernizowali całość z głową i nie przedobrzyli, dając system
- Motyw kilku broni - Prosty sposób na urozmaicenie rozgrywki stworzony z głową. Nic tylko prosić o nowe systemy co działają i to dobrze.
- Ulepszenia postaci - Figurki dające premie to coś, co się sprawdza w swej prostocie. Z jednej strony zachęca do eksploracji, z drugiej eliminuje zastanawianie się nad inwestycją w parametry postaci.
- Poziom bossów - Poza jednym przypadkiem solidna paczka przeciwników zarówno w kwestii wyglądu jak i poziomu trudności. Dobrze pasują oni do dość chorego świata przedstawionego.
- Podkreślanie miejsc zainteresowań - Bardzo przydatne zwłaszcza jak się zbiera 100 procent czy dostało się coś wartościowego. Bo gra automatycznie oznacza wykrzyknikiem sytuację, gdy ponownie można z czegoś można skorzystać - dobre jak ktoś robi sobie dłuższą przerwę albo po prostu zapomni.
Co można było zrobić lepiej?
- Boss z kompanami - Jeden Pan związany z Solą korzysta z kompanów w trakcie walki. I jak tego nie cierpię to aż głowa boli: to nie jest miejsce dla mobków. Podbijanie trudności połączone z dezorientacją i skupianiem się na kilku rzeczach na raz to coś, co nie wychodzi. I szczerze to trzeba mieć szczęście i pomysł, aby to było do strawienia.
- Zmiana kierunku ataku w trakcie lotu - może kwestia klawiatury (ogrywałem to bez myszki :P), niemniej zbyt często miałem instancję, że nie było odpowiedzi na obrót o 180 stopni poprzedzony atakiem i bojowe kadzidło trafiało w powietrze, a nie cel po obrocie.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o Blasphemous II. Kontynuacja bardzo dobrej gry jest nie gorsza, a w kilku elementach lepsza od poprzednika. Dla fanów dziwnych gier jak znalazł.
* - Mowa o lampach oraz wspinaniu się po ścianach przez ich atakowanie. Mechanik doprowadzających momentami do złości
Ankieta
Przypominajka co do ankiety.
- Ankiety związane z grami - dwie propozycja w komentarzu do mojego komentarza i opcja z największą liczbą plusów wygrywa. W przypadku remisu ja decyduję. Temat ten będzie za dwa tygodnie :)
- Ankiety związane z tematami historycznymi: WY proponujecie takie tematy, a następnie ja wybiorę do omówienia biorąc pod uwagę to, czy był (jak nie jesteście pewni, prywatna wiadomość i rozwiążę wątpliwości) oraz jego popularność wśród innych. Dla systematyki, propozycje proszę pisać w odpowiedzi do mojego pierwszego komentarza.
Wyniki poprzedniej ankiety i wybór :)

Tematy do ankiety:
- Opcja 1. - Jednostrzałowy tytan, czyli kilka słów o Titan Souls
Co lepszego do ogrywania na mocarzu jak pomniejszy tytuł. :P
- Opcja 2. - Wuxing w wersji demonstracyjnej, czyli kilka słów o wersji demonstracyjnej Wo Long 2: Wings of Ember
Czyli opowieść o kontynuacji połamanej gry, w wersji demonstracyjnej.