Blog użytkownika PrzemQ

PrzemQ PrzemQ 29.05.2020, 13:49
Halo: Reach - Ten ostatni raz. Recenzja trybu fabularnego
812V

Halo: Reach - Ten ostatni raz. Recenzja trybu fabularnego

Po skończeniu trylogii Halo i jeszcze przed startem nowej, nielubianej przez społeczność historii napisanej przez 343 Industires otrzymaliśmy jeszcze jedną szansę zagrania w pełną grę stworzoną przez Bungie, zespół, który stoi za sukcesem najlepiej sprzedającej się serii gier ekskluzywnych dla Xboxa.

Halo: Reach to pożegnanie ojców serii z kultową, chociaż nie wszędzie popularną marką. Ostatnie co zrobili dla Microsoft Studios przed przeniesieniem pod wydawnictwo Activision i zajęciem się Destiny. Wbrew temu, co można oczekiwać przy takiej sytuacji, twórcy dali z siebie wszystko by stworzyć jedną z najlepiej ocenianych gier całej sagi. Najwięksi fani nie mogli jednak przełknąć pewnych kontrowersyjnych zmian i zarzucali produkcji spłycenie rozgrywki przez podobieństwa do Call of Duty i nastawienie na niedzielnego gracza. Ja za sobą mam już większość serii ukończoną i przyznaję, że tego nie widzę, przynajmniej w trybie fabularnym, bo tylko na nim zamierzam się skupić.

Historia toczy się na planecie Reach, gdzie wojska ludzkie starają się utrzymać tereny pod swoją kontrolą. Szanse są mierne, bo Przymierze nie daje za wygraną. Wcielamy się w Noble Six, który wraz z resztą oddziału Spartan będzie się podejmował coraz to trudniejszych i bardziej samobójczych misji. Niezapoznani z serią mogą się zastanawiać, co w tym czasie robi twarz marki, jaką jest Master Chief. Halo: Reach to spin-off, którego wydarzenia umiejscowione są jeszcze przed główną trylogią. Jest to dobry sposób na rozszerzenie wiedzy na temat najważniejszych wydarzeń i całego uniwersum, a kilka szczegółów na temat znanych osobowości, tak czy siak się pojawia. Trudno będzie ich nie skojarzyć.

Pomimo wcześniej wspomnianych narzekań myślę, że rozgrywka to dalej typowe Halo. Ze wszystkimi jej plusami i minusami. A może po prostu nie jestem aż takim weteranem, by przypomnieć sobie większe różnice. Od kiedy ostatni raz grałem w Halo, minęły już trzy lata, całą sagę ograłem właściwie w bardzo niewielkich odstępach. Może właśnie, to spowodowało, że zmiany aż tak bardzo mi nie przeszkadzają. Zaraz po stracie pierwszej misji wkraczamy w szeroko, acz liniowo otwarty teren. Nie da się tu zmieniać tras, idziemy jak za sznurkiem, od checkpointa do checkpointa. Wątpię, by dla kogokolwiek mogło być to problemem. Tak w końcu jest w tej serii. Może dopiero Infinite to zmieni, o ile tylko plotki o otwartym świecie okażą się prawdziwe.

Wracając jednak do podstaw. Halo: Reach to strzelanka przedstawiona z perspektywy pierwszoosobowej. Powracają lubiane przez graczy bronie, dla mnie najważniejszym klasykiem pozostanie Energy Sword. Można też spotkać kilka nowości. Wraz ze swoim archaicznym sterowaniem znów zasiądziemy za kołami Warthoga czy Ghosta. Wybór rozmieszczenia przycisków również pozostawia sporo do życzenia, ale kto grał w Halo, to powinien sobie wszystko przypomnieć w bardzo szybkim tempie. Muszę przyznać, że zawsze brakowało mi biegania. Tym razem w końcu pojawiła się taka możliwość. Na mapach często pojawiają się bonusowe umiejętności. W tym samym czasie możemy mieć aktywnego tylko jednego perka jak na przykład bieganie, ja się szybko zdecydowałem prawie w ogóle go nie zmieniać, ale jeżeli wiecie, że jest wam to niepotrzebne, to są też inne do wyboru, jak JetPack.

Tytuł Bungie ma już prawie dziesięć lat na karku więc logiczne, że graficznie nie wszystko zachęca. Mimo tego wiele widoków wciąż daje radę. Chyba najbardziej zestarzały się duże, otwarte tereny gdzie pustka kłuje w oczy. Te bardziej zamknięte już wyglądają solidnie, nawet dzisiaj. Trzeba przyznać, że Halo: Reach oferuje bardzo różnorodny pakiet misji i terenów do zwiedzenia. Mamy takie, które są bardziej zielone, będziemy skakać po zniszczonych budynkach miasta, a nawet załapiemy się na lot w kosmos. Żałować, można jedynie, że całość kończy się tak szybko. Przydałoby się dodać jeszcze kilka poziomów.

Halo od zawsze charakteryzowało się zapadającą w pamięć ścieżką dźwiękową. Main Theme kojarzy prawie każdy w jakiś sposób zainteresowany, nawet jeżeli nie świadomie. I tym razem gra nie odstępuje pola pod tym względem. Samo Ghost and Glass, Epilogue czy We Remember to są dobre przykłady czegoś, co można słuchać wielokrotnie, długo po obejrzeniu napisów końcowych. Zdecydowanie polecam się zapoznać, bo warto. Ja na pewno dodam do playlisty niejeden kawałek.

Przechodząc w stronę narzekań, to nie mogę pochwalić kodu sieciowego gry. Reach ukończyłem wraz z vorimmenem, ale łatwe to nie było. Ilość przycinek w pewnym momencie była nie do zniesienia, cała scenka chodziła, przynajmniej dwa razy wolniej niż powinna, a później wszystko wykrzaczyło się do menu i trzeba było powtarzać ją od początku. Jestem niemal pewien, że nie jest to wina samej gry a skopanego Halo: The Master Chief Collection, które od zawsze miało z tym problemy, ale w takiej sytuacji gdzie Reach jest częścią całej paczki, to nie można tego pominąć.

Nawet z takimi problemami grę zapamiętam bardzo pozytywnie. To kolejne Halo. To, czego oczekiwałem, dostałem, można jedynie żałować, że nie wykorzystano okazji, robiąc bardziej zaawansowany remaster, coś w stylu świetnie odświeżonej dwójki. Teraz otrzymaliśmy to samo co wcześniej, w wyższej rozdzielczości i ze skopanym kodem sieciowym. Jeżeli chcecie zagrać w singleplayer to wciąż warto. Ode mnie leci 8,5/10 i mogę polecić.

Tagi: 343 Industries Bungie fps halo Halo: Reach Halo: The Master Chief Collection PC xbox 360 Xbox Game Pass Xbox Game Studios Xbox One

Werdykt
Halo: Reach - Ten ostatni raz. Recenzja trybu fabularnego
Grałem na: XONE
  • + Prosta, ale dobra liniowa historia
  • + Strzelanie ma moc
  • + System zdolności
  • + Graficznie wciąż daje radę
  • + Różnorodne tereny działań
  • + Misja w kosmosie
  • + Świetny soundtrack
  • + Granie w kooperacji
  • - Brak polskiej wersji językowej
  • - Niedzisiejsze sterowanie
  • - Otwarte tereny świecą pustką
  • - Trochę zbyt krótko
  • - Skopany kod sieciowy
8.5
PrzemQ
PrzemQ Halo: Reach to świetne pożegnanie Bungie z serią. Pomimo prawie dziesięciu lat na karku, granie wciąż daje radę. O ile tylko przedrzecie się przez niecodzienne sterowanie to warto. Szkoda tylko, że gra nie była dłuższa.
Oceń notkę
+ +9 -

Zielony? Niebieski? Przecież i tak liczą się gry
Oceń profil
+ +58 -
PrzemQ
Ranking: 228 Poziom: 60
PD: 28413
REPUTACJA: 10270