Blog użytkownika Voda

Voda Voda 07.02.2016, 12:24
Lucas, zapodaj sequela!
380V

Lucas, zapodaj sequela!

Od zawsze LucasArts spostrzegałem jako firmę raczej restrykcyjną jeżeli chodzi o trzymanie pieczy na Star Warsowymi grami. To ciekawe, bo dwie gry które przedstawię nie pochodzą od LucasArtsu. Pech, wyniki sprzedaży, przejęcie przez Disney, czy nawet Ciemna Strona Mocy sprawiły, iż nie mam większej nadziei na powstanie ich kontynuacji. O jakich grach mowa?

Przede wszystkim o Jedi Academy, a w zasadzie całej serii Jedi Knight, która szybko wyewoluowała z pierwszoosobowego shootera (Dark Forces) na TPSa z mieczami świetlnymi w roli głównej (Dark Forces 2). W większości odsłon Jedi Knight wcielamy się w Kyle Katarna, jednego z najlepszych agentów Sojuszu Rebeliantów, wysyłanego w różne zakątki Galaktyki w celu wykonania rozmaitych zadań mających zaszkodzić Imperium. Sam Katarn powstał na potrzeby gry debiutując w Dark Forces wydanym w roku 1995. Będąc jeszcze przy DF, warto zaznaczyć, że gra miała przerywniki filmowe z prawdziwymi aktorami. Wracając do JA –  tym o to sposobem, po drodze pobierając kilka elementów z filmów, powstała jedna z moich ulubionych gier w ogóle. Jako Jaden Korr, padawan wybranej przez nas płci i rasy "lądujemy" na Yavin 4, nieopodal tytułowej Akademii Jedi prowadzonej przez Luke'a Skywalkera oraz Kyle'a Katarna. Tak zaczyna się przygoda w stylu "od zera do bohatera".

Za co tak polubiłem Jedi Knight III? Z bardziej konkretnych powodów jestem w stanie wymienić przyjemną walkę za pomocą mieczy świetlnych, dając nam przy tym trzy techniki walki jedną bronią (fast, medium, strong) oraz możliwość używania dwóch lub podwójnego miecza świetlnego. Oczywiście nie zapominajmy o mocach Jedi i Sithów. Tutaj nie ma większego zaskoczenia –  Jedi skupiają się na obronie (leczenie, wzmocnienie obrony, oszukanie umysłu), natomiast Sithowie na ofensywie (duszenie, błyskawice, wyssanie życia). Każda z mocy jest dostępna w trzech stopniach rozwoju. W takiej sytuacji błyskawice trzeciego poziomu wylatują z obu dłoni, pozwalając nam na kilka sekund poczuć się jak Palpatine. Bynajmniej nie trzeba pokonać świetnych szermierzy Jedi bez żadnego wysiłku. Fabuła była... standardowa, z dwoma zakończeniami, różniących się od siebie jak włączone lub wyłączone ostrze miecza świetlnego. Dobrze wspominam możliwość wykonywania misji w wybranej przez siebie kolejności, dając nam opcję do pominięcia jednej z wcześniej wybranej puli. W naszej przygodzie odwiedzany mniej lub bardziej znane planety, w tym Hoth, Tatooine i Coruscant. Jednakże tym za co kochałem Jedi Academy był tryb multiplayer. Typowe rodzaje rozgrywek (duel, DM, TDM, CTF, Siege), dobrze zaprojektowane mapy, wiele postaci oraz łatwość tworzenia modyfikacji sprawiły, że mogę w powiedzieć, iż JK3: JA ma wciąż aktywną społeczność. Niestety, mimo faktu, że lata swojej świetności ma już za sobą. Gdyby ktoś się zdecydował na zabawę z modami, to polecam Movie Battles II dla trybu wieloosobowego oraz Movie Duels II dla zabawy w pojedynkę. W przenośni i dosłownie. Do standardowego multi nie będzie problemów ze znalezieniem graczy.

Drugim tytułem jest Empire at War, o którym nie tak dawno sobie przypomniałem i postanowiłem do niego wrócić (i po tygodniu zapomnieć o nim na rzecz innych gier, ale cśśś). Tym razem mamy do czynienia ze strategią, gatunkiem prezentowanym już wcześniej przez dosyć średnie Rebellion (1998), Force Commander (2000) i Galactic Battlegrouds (2001). Fabularnie gra rzuca nas w wydarzenia znane z Nowej Nadziei. Studio Petroglyph oddało pod nasze dowództwo dwie siły – Imperium Galaktyczne oraz Sojusz Rebeliantów. Każda z tych dwóch stron konfliktu posiada swoją osobną kampanię. Oprócz tego mamy tryb Podboju Galaktyki, nie odbiegający nazwą od tego co oferuje. Na podbitych planetach budujemy struktury by szkolić i budować odpowiednie jednostki, odpieramy ataki przeciwnika, zdobywamy kolejne planety  –  dla mnie jest to jedna z najlepszych rzeczy w EaW, tym bardziej, że są dostępne scenariusze z różnymi wariacjami dotyczącymi liczby planet. A, są też standardowe potyczki.

To co czyni Empire at War dla mnie tytułem tak bardzo grywalnym bezapelacyjnie są bitwy kosmiczne. Pierwszy raz mogliśmy dowodzić jednostkami w przestrzeni kosmicznej, znanych i nieznanych z filmowych trylogii. Krążowniki Acclamator, Imperialne Niszczyciele, okręty Mon Calamari, TIE Fightery, X-Wingi, czy nawet Gwiazda Śmierci. Każdy z większych okrętów posiada tzw. hard pointy, czyli ważne elementy dla niego elementy, takie jak generatory tarcz, silniki, uzbrojenie i inne. Zniszczenie jednostki jest równoznaczne z pozbawieniem jej wszystkich hard pointów. Przed nami Imperialny Niszczyciel! Zniszczyć jego hangar by pozbawić go myśliwców i bombowców? Wyeliminować silniki, skutecznie zmniejszając jego mobilność? Może lepiej zacząć od generatorów osłon? Tylko od nas zależy w jaki sposób rozprawimy się z daną jednostką.

Nie zapominajmy o bitwach naziemnych. Owszem, nie są tak widowiskowe jak te nad planetami, ale do dzisiaj widok kroczących AT-AT jest czymś co można zaliczyć do kategorii "przyjemne". Każdy z budynków naszej bazy szkoli odpowiednie jednostki. Tak więc mamy fabryki czołgów, maszyn kroczących, koszary, centra dowodzenia i inne. Na mapach były rozsiane strefy pod budowę wieżyczek specjalizujących się w walce przeciwko piechocie, pojazdom i oraz do leczenia w/w. Zarówno w kosmosie jak na ziemi możemy objąć kontrolę nad bohaterami (cóż, każda ze stron interpretuje to słowo inaczej) takimi jak m.in. Darth Vader, Obi-Wan Kenobi, Boba Fett, czy Kyle Katarn – niektórzy z nich walczą nawet w przestrzeni kosmicznej.

Rok po premierze Empire at War zadebiutowało rozszerzenie Forces of Corruption, dodające do gry nową frakcję z ich własną kampanią  – Konsorcjum Zanna. Dodatek ten uważam za udany, dodał nowe jednostki, planety a tytułowe Siły Korupcji... cóż, nie przepadam za tą frakcją i niezbyt podoba mi się jej koncept. Ot, mamy przestępczy syndykat, któremu raczej nie zależy na relacjach z Rebelią czy Imperium, po prostu pragną pieniędzy i władzy, bez żadnej większej ideologi. Dysponują całkowicie nowymi jednostkami, nie zobaczycie ich w filmach lub innych grach z tego uniwersum. Tak między nami, odnoszę wrażenie, że Konsorcjum Zanna to frakcja z najlepszymi jednostkami w grze. W kwestii modów mamy tutaj podobną sytuację co w JK3, scena moderska jest aktywna i zainteresowanym może zaoferować wiele dobrych rzeczy. Bez większych problemów możemy zmienić ramy czasowe na okres Wojen Klonów, Starej Republiki, czy Imperialnej Wojny Domowej, wszystko to tylko czeka na naszą isntalację. Prawdę mówiąc mody były jedynym powodem dla którego zakupiłem SW: Gold Edition na Steam. Każdemu polecam spróbować i znaleźć coś dla siebie.

Co dalej? Niedawna premiera Battlefronta 3 daję mi małą iskierkę nadziei na powstanie kontynuacji gier wymienionych w tym wpisie. Nie mniej, w w przeciwieństwie do nich, Battlefront 3 miał dosyć burzliwą historię, o czym doskonale świadczy wersja tej gry od Free Radical Games. Zaryzykuję stwierdzenie, że ujrzenie kolejnej części Empire at War czy Jedi Knight byłoby dla mnie lepszą wiadomością niż kontynuacja Knights of the Old Republic. Chociaż co by nie mówić, ale wydaję mi się, że JK IV byłłoby czymś w rodzaju The Force Unleashed, a tego bym nie chciał.

Tagi:

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +14 -
Voda
Ranking: 1603 Poziom: 40
PD: 9217
REPUTACJA: 502