Random Sanity

sweet moon sugar

Rankin Rankin 17.09.2018, 15:51
2018 FPS Re-challenge #2: Blood
153V

2018 FPS Re-challenge #2: Blood

I LIVE... AGAIN!

Prędzej czy później musiało do tego dojść. Nigdy nie grałem w Blood, ale przyszła pora to zmienić.

Oczywiście żeby nie było za wesoło, zaczęło się od wpadki (gry) - zainstalowałem sobie radośnie wersję od GOG.com, czyli w zasadzie podstawka+dodatki zapakowane w dosboxie i dość szybko, już na drugim poziomie zacząłem kompletnie wymiękać - wrogowie każdym strzałem urywali mi kosmiczną ilość HP i byli rozstawiani w po prostu złośliwych miejscach. Popytałem się chwilę i okazało się że to nie problem ze mną, a z grą - dosowy pakunek po prostu z każdym wczytaniem sejwa podnosi trudność o poziom. Na moje szczęście gdzieś od dwóch lat dostępny jest pomału rozwijany sourceport BloodGDX, który pozwala na granie bezpośrednio pod windowsem, umożliwia granie w ludzkich rozdzielczościach i sensowne wykorzystanie myszki. Jest co prawda napisany w Javie ze wszystkich rzeczy, ale to nie było problemem - w zasadzie jedyne problemy jakie miałem były takie, że latający wrogowie czasem wariowali i rzadko (chyba 2 razy na całą grę) był problem z jakimś poligonem.

A więc tak: Blood to historia zombie (?) demon (??) rewolwerowca imieniem Caleb, który wraz z grupą przyjaciół został zdradzony przez boga którego wyznawali - przyjaciele zostali pozabijani, a Caleba pochłonęła ciemność. Jakiś czas później protagonista powstaje z płytkiego grobu i rozpoczyna krwawą zemstę na kultystach wyznających tego boga. Do przemierzenia są cztery epizody (+2 z dodatków) w trakcie których przyjdzie wybić dosłownie tysiące (400-1000 na epizod) paskudztw wszelakich przy pomocy szeregu wybitnie niestandardowych broni FPSowych: są laski dynamitu (występujące w komfortowych ilościach), są flareguny (które potrafią podpalić wroga), ale też lalki voodoo i miotacze napalmu.

Generalnie większość broni podobała mi się - owszem, (nie)sławna voodoo lalka rozczarowała lekko nieskutecznością, tak samo jak sprej z zapalniczką, a life leech był za późno żebym go mógł sensownie ogarnąć, ale za to strzelba była wybitnie dobra, flara przydawała się prawie zawsze, a dynamit i napalm niezmiennie dostarczały ogromnej frajdy nawet jak było trochę ciasno i Caleb dostawał ze splash damage. Caleb zresztą się chyba zgadzał, reagując na co większe demolki rechotem różnej intensywności. Co ciekawe, wszystkie bronie mają alt fire i często jest on równie pożyteczny co zwykły strzał, choć z reguły dużo bardziej kosztowny (bomba odłamkowa napalmu ftw, nic tylko puścić w pomieszczenie, schować się za rogiem i słuchać wrzasków)

Na pewno na to, że bronie były tak przyjemne wpływał też sensowny dobór większości wrogów. Większość z nich ma dobrze wyważony poziom zdrowia i damage - aczkolwiek zdarzają się upierdliwe gąbki dmg, w szczególności kamienne gargulce i pajęcze matki, to nie pojawiają się one zbyt często, góra 2-3 na epizod, a reszta oponentów owszem może zaszkodzić, ale też ginie szybko, napędzając bardzo dynamiczną rozgrywkę. Jedynym realnym problemem były zjawy - głównie ze względu na irytujący wrzask i bycie nietykalnym 90% czasu - oraz "nuisance enemies", to jest szczury, pająki i duszące ręce (le evil dead reference): niewielkie sprajty i tendencja do wyskakiwania z dziur i szaf oznaczają trudności z szybkim wycelowaniem i zabiciem, a zaciemnianie/kołysanie ekranu i szczególnie zżerające błyskawicznie HP duszenie zbyt mocno odwracają uwagę od właściwej akcji. Wywaliłbym wszystkich jak leci i gra by na tym naprawdę zyskała.

Design map jest... znośny. Na pewno twórcy starali się naprawdę urozmaicić scenerie - są nawiedzone hotele, opuszczone kopalnie, zapomniane świątynie, ale też miasto podczas bombardowania, pędzący pociąg, czy lodołamacz. Są poziomy z dużą ilością pływania, inne znowu dość rozbudowane w pionie, albo bardzo rozległe korytarze. Generalnie było OK, aczkolwiek twórcy czasem mocno przesadzali z bieganiem od guzika do przejścia które dany guzik/klucz aktywuje i niejeden raz krążyłem dłuższą chwilę po oczyszczonych korytarzach w poszukiwaniu drzwi które tym razem się otworzyły.

Ogólny klimat gry zasługuje na osobny paragraf - grając miałem przemożne wrażenie, że twórcy planowali zrobić z gry legitny horror, ale w ostatniej chwili wycofali się (wystraszyli hehe) i skręcili w pastisz w stylu Armii Ciemności - krwawy, brutalny, ale pełen heheszków. Wiele lokacji przy pewnym stonowaniu nawiązań i śmieszkowych tekstów Caleba robiło naprawdę horrorowe, szczególnie te, gdzie przygrywał ten utwór:

Krótkie googlowanie potwierdziło zresztą moje przypuszczenia - pierwotnie Blood (zwany po prostu Horror 3D) miał być zrobiony rzeczywiście na serio, dużo mroczniej i krwawiej, ale wskutek różnych perypetii wyszło to, co wyszło. Ciężko powiedzieć czy lepiej, czy gorzej - w każdym razie o ile mam do Blood pewne drobne zastrzeżenia i jakoś nie szaleję za otoczką lat 30-tych, to jako czysta strzelanka FPS spodobał mi się bardzo i zapewnił dużo przyjemności.

ranking drugiej edycji:

1. Blood
2/DNQ. Madspace
3. Prey 2k6

Następny w kolejce jest teoretycznie Shogo, ale akurat mocno wciągnąłem się w zmodowanego Stalkera, do tego stopnia, że rozważam choć skrótowe opisanie tego moda.

Tagi: fps challenge

Oceń notkę
+ +9 -

DA NYA
Oceń profil
+ +84 -
Rankin
Ranking: 247 Poziom: 56
PD: 23397
REPUTACJA: 13011