Blog użytkownika Grgamaet

Grgamaet Grgamaet 30.11.2015, 21:44
Testy alfa, beta, ale nie zawsze jesteś graczem omega
367V

Testy alfa, beta, ale nie zawsze jesteś graczem omega

Beta testy mają w założeniu zaprezentować w jakimś stopniu grę, ale również pozwalają graczom wychwycić błędy, których twórca nie zauważył lub wynikły niespodziewanie w ostatniej chwili, ale są właśnie po to, aby je wykryć, a zadaniem twórcy jest je wyeliminować. Lecz ostatnimi czasy coraz częściej można je nazwać namiastką wersji demonstracyjnej...

Każdy chce, aby jego produkt był nie tylko świetny, ale i dobrze działał, nie zawiódł oczekiwań. Dlatego deweloper decyduje się wypuścić wersję testową. Pomijając fakt, że w taki sposób pokazuje, że gracz się liczy, jego zdanie jest ważne i brane pod uwagę to też twórca tak jakby komunikuje nam:


Zrobiłem grę, sprawdźcie czy jest OK, co poprawić, czy można coś takiego wydać.
 

Czyli twórca poniekąd traktuje gracza jak rodzica, który sprawdza, czy praca domowa została dobrze odrobiona. Ale jak to dziecko, czasami robi po swojemu, nawet gdy rodzice wskażą mu, co robi źle, a potem jest płacz, że w dzienniczku świeci się jedynka, a nie upragniona piątka czy szóstka  i takim przykładem jest Tom Clancy's Rainbow Six: Siege, który poniekąd jest inicjatorem tego bloga.

Rainbow Six to seria bliska mojemu sercu, lecz przeze mnie jak i twórców trochę opuszczona. Kiedyś grałem mocno w Raven Shield, która dobrze zapisała mi się w pamięci (pozdrowienia dla Kazimiery Rakuczanki), potem kilka lat później dorwałem na PSP Vegas, ale nie zapamiętałem tego jakoś szczególnie. Potem wyszło Vegas 2 i Ubisoft porzucił swoją legendę (a dla tych, co nie wiedzą i mówią, że Siege ma być klonem CS:GO - Rainbow Six jest starszy od Counter Strike'a, co prawda rok, ale jednak jest). I teraz gra wzbudzała nie małe kontrowersję, a to wycofano tytuł, który miał być stricte powrotem do korzeni, a to zdecydowano, że Siege nie będzie miał kampanii, którą R6 miał od pierwszej części serii.

Ale jednak pierwsze gameplaye pokazywały, że szykuje nam się solidna produkcja, lecz nastąpiła cisza dość długa, lecz jakiś czas temu obwieszczono, że będzie zamknięta beta i ona pokazała, że gra ma wielki potencjał, lecz problemem były matchmakingi. No, ale jak to beta, w takich testach logiczne jest, że może coś działać lub nie działać nic. Wszyscy to rozumieli, tym bardziej, że to close beta, a otwarta miała być później. I takowej się doczekaliśmy, lecz niestety wyszło na wierzch, że twórcy nas nie posłuchali, matchmakingi były dalej deprymujące, ba, były gorsze nawet od tych z zamkniętej bety. Efekt? W dniu otwarcia bety, pojawił się komunikat, że twórcy widzą, że to się do niczego nie nadaje i gra wraca w fazę closed beta. Po dwóch dniach beta została przywrócona do stanu otwartego i widać było, że jest troszkę lepiej. Troszkę, bo wyszukiwanie graczy nie trwało 20 minut, a maksymalnie 20 sekund, a gra nie wyrzucała tak często, ot tak. Lecz znowu pojawiły się problemy, które uniemożliwiły komfortową rozgrywkę, m.in po dobraniu graczy, gra stawała na ekranie ładowania i tylko menedżer zadań pomagał, a gra sama ogólnie było czuć, że jest gorsza (np. miałem problem, że gra wolniej reagowała na to, co wciskałem na klawiaturze). Ponadto wszystko wskazuje na to, że beta, która miała pokazać 20% gry, pokazuje chyba 80% podobnie jak... Star Wars: Battlefront (2015). Beta Battlefronta miała nam pokazać fragment gry, a pełna wersja oferować przysłowiowe cuda na kiju. Jak wyszło? Okazuje się, że beta nam pokazała 50% gry i wielu po kilku godzinach po prostu ma tej produkcji dość. Czuć zapach mocno wyciętej zawartości. A tu? Jutro premiera, a my wciąż nie wiemy wiele, m.in jakie tryby będą dostępne w pełnej wersji, a bądźmy szczerzy, nie zawsze jest możliwość i chęć grania w drużynie, a nowy R6 do grania samotnego się po prostu nie nadaje i wielce prawdopodobne, że gra, która daje naprawdę wiele frajdy, ma największą destrukcję otoczenia od czasów Battlefield: Bad Company 2, ma podobnie jak SW niewiele do zaoferowania, zwłaszcza dla kogoś, kto chciałby czasem po prostu sobie popykać. Ale wracając.. beta R6 pokazuje, że twórcy czasem mają graczy gdzieś i myślą, że wiedzą lepiej. Ostatnio bety przyzwyczaiły nas, że beta betą, ale wszystko działa w miarę OK, wiadomo zawsze coś się wykrzaczy, ale kręgosłup gry jak matchmaking jest naprawdę solidny (np. Battlefield: Hardline), a tu w R6 tego nie ma, tu prędzej osiwiejesz, niż doczekasz się gry. Beta poza tym, że jest miejscem na błędy, często pokazuje nam, z czym mamy do czynienia i graczowi służy jako test czy warto kupić czy nie.

Ostatnia beta R6 sprawiła, że wszyscy zainteresowani drżą na myśl jutrzejszej premiery, nikt z nas nie ma pewności teraz, czy gra warta jest obecnej ceny, czy nie lepiej poczekać z rok lub dwa jak z BF4 (choć beta była OK, gra się okazała problemem dopiero na premierę), gdy gra zostania spatchowana i stabilna. Problem w tym, że zainteresowani poczekają, ale czymś takim Ubi sprawił, że wielu potencjalnych klientów się rozmyśliło lub rozmyśli po pierwszym dniu, jeśli jednak zaryzykują i kupią grę na premierę, lecz na naprawę gry wiecznie czekać nie będą i gra po prostu będzie przeznaczona tylko dla maniaków. Szkoda, że tak obiecujący tytuł, w którym ja sam widziałem na początku potencjalnego kandydata na FPS-a roku, walczy teraz o zwykłe przeżycie, dalszy byt.

Mówi się, że dostajemy często pół produkty - zgadza się, ale lepsze to niż mieć pełny produkt o mocno wątpliwej jakości. A miało być tak pięknie...

Tagi:

Oceń notkę
+ +1 -

Oceń profil
+ +6 -
Grgamaet
Ranking: 809 Poziom: 44
PD: 12044
REPUTACJA: 741