Blog użytkownika Sickman

Sickman Sickman 15.08.2015, 20:26
Najbardziej frustrujące momenty w grach video
1907V

Najbardziej frustrujące momenty w grach video

W każdej grze występują elementy gameplayu, które potrafią nas mniej lub bardziej zirytować. Postanowiłem opisać te, które zapadły mi w pamięci najbardziej.

Uwaga! Duża część poniższego tekstu zawiera spoilery dotyczące wykonania jakiejś misji lub rozwiązania zagadki. Czytacie na własną odpowiedzialność (głównie młodsi gracze, którzy być może nie mieli jeszcze okazji ograć wymienionych tutaj gier).

 

Final Fantasy X (PS2) - Rajd na Chocobo w celu uzyskania czasu równego 0:0.0.

Polegało to na tym aby przejechać ostatni możliwy wyścig na kurczaku i osiągnąć czas 0 sek. Otrzymywaliśmy za to Sun Sigil czyli ostatni dodatek do broni Tidusa.

Ten bardzo wyśrubowany rezultat dało się osiągnąć dzięki zbieraniu balonów i unikaniu nadlatujących ptaków. Potrafiło to doprowadzić do szaleństwa zwłaszcza gdy po teoretycznie dobrym przejeździe uzyskiwaliśmy czas 0:0.2.

 

Suikoden 2 (PSX) - Starcie z bossem Luca Blight.

Walka podzielona była na 3 starcia i w każdym z nich mieliśmy do dyspozycji inny (przygotowany wcześniej) team. Zadanie polegało na tym aby w miarę równomiernie rozłożyć siły naszych postaci co niekiedy było sporym wyzwaniem zwłaszcza dla graczy, którzy nie zajęli się rekrutacją tak jak należy (moje pierwsze przejście gry :D). Bardzo często zdarzało się, że dwie pierwsze walki szły bezproblemowo za to w ostatniej Luca potrafił nas mocno zaskoczyć.

 

Silent Hill (PSX) - pianino w szkole.

Nie jestem chyba jedynym, który gorączkowo próbował zagrać odpowiednią melodię na pianinie w tej szkole. Cała zabawa polegała na tym aby w odpowiedniej kolejności nacisnąć klawisze "popsute". Bez solucji naprawdę mogło to być sporym wyzwaniem i pamiętam jak kombinowałem z różnymi wersjami rozwiązania zagadki. Pomysły były takie, że może na przykład trzeba powciskać tylko te mocniej zakrwawione klawisze pianina, albo aktywne na przemian z tymi pustymi. Masa pomysłów.

 

Battletoads (NES) - etap ze ścigaczami.

Początkowo ten etap jest dosyć prosty, rozpędzamy się powoli i bez problemu omijamy pojawiające się przeszkody jednak już po czasie nasz ścigacz dostaje mocnego kopa. Niewiele daje nam nawet zapamiętanie układu przeszkód na drodze ponieważ wszystko dzieje się w ultraszybkim tempie, a omijanie betonowych ścian wymaga od nas sporej precyzji.

 

Mortal Kombat 2 (Amiga) - wyprowadzanie Fatality.

Co prawda wszystko byłą kwestią wprawy i przyzwyczajenia ale niektóre dłuższe kombinacje ruchów joystickiem doprowadzały do obłędu nawet doświadczonych graczy. No bo komu nie zdarzyła się sytuacja, że po "wklepaniu" odpowiedniego (wydawałoby się) układu i wciśnięciu Fire nasz fighter wyprowadzał jedynie piąchę w mordę oponenta :D

 

Driver (PSX) - ostatnia misja.

O ile sama gra była dosyć prosta tak ostatnia misja potrafiła napsuć krwi. Naszym celem było odwiezienie prezydenta. Do dyspozycji oddano nam bardzo odporne auto, które jak się szybko okazało było niewystarczające do komfortowego ukończenia ostatniego zadania. Kluczem do sukcesu był odpowiedni start i obranie dobrej drogi jazdy już na początku misji gdyż ilość pojazdów chcących zatrzymać nas za wszelką cenę była ogromna.

 

Metal Gear Solid (PSX) - znalezienie częstotliwości do Meryl.

Byłem posiadaczem pirackiej wersji MGS, nie za bardzo rozumiałem język angielski i nie miałem zielonego pojęcia co zrobić w tamtym momencie. Dobrych kilkanaście godzin spędziłem na kilkukrotnym odwiedzaniu tych samych miejsc, używałem wszystkiego na wszystkim i dopiero solucja z zamówionego archiwalnego numeru PE rozwiązała sprawę. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że trzeba po prostu zadzwonić.

 

Spartan: Total Warrior (PS2) - eskortowanie Archimedesa.

Z tego co kojarzę to gościu był strasznie nieogarnięty, bardzo szybko można było go ubić i nie zawsze biegał tam gdzie byśmy chcieli. Przy pierwszym przejściu gry powtarzałem tę misję kilkukrotnie za każdym razem obierając inną taktykę. Zadanie ukończyłem jakimś fartem w ogóle nie przykładając się do którejś tam próby z kolei.

 

Contra (NES) - przejście gry na trzech życiach.

Duża część graczy zabierających się za Contrę ustawiała sobie słynne 99 żyć (wersja z kartridża 168 in 1) i przyjęło się wtedy, że ukończenie całej tej przygody przy oryginalnych trzech życiach jest niemal niemożliwe. Wielu było takich, którzy nawet nie myśleli o grze na "trzy zgony". Etapy tzw. "zza pleców" przyprawiały o palpitacje serca (to właśnie wtedy mój pad uczył się latać po raz pierwszy). Koniec końców - udało się.

 

Super Mario Bros (NES) - słynny skok.

To chyba najbardziej znany i denerwujący moment w historii gier video :D Ostatni świat, pierwsza mapa i niezliczona ilość potknięć w tym miejscu sprawiła, że z pozoru bardzo prosty i nieskomplikowany moment stał się wręcz kultowym w świecie gier video. Zapewne twórcy gry w tamtych czasach nawet nie myśleli o tym ile nerwów napsują graczom projektując w ten sposób ten level.

 

Patrząc na tą krótką listę dochodzę do wniosku (nie tylko ja), że dzisiejsze gry nie są już tak trudne jak kiedyś bo co prawda zdarzają się wyjątki w postaci Dark Souls to jednak "stara szkoła" trzyma się mocno. Na szybkiego można tutaj jeszcze wymienić Ghosts'n Goblins czy Ninja Gaiden z NES'a.

Okazuje się też, że to elementy zręcznościowe są/były najtrudniejszymi momentami w karierze niejednego gracza.

Tagi: gry frustrujące momenty najbardziej irytujące gry

Oceń notkę
+ +76 -

Oceń profil
+ +59 -
Sickman
Ranking: 897 Poziom: 47
PD: 14147
REPUTACJA: 3799