Blog użytkownika Sickman

Sickman Sickman 21.02.2015, 23:40
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czy aby na pewno?
1259V

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czy aby na pewno?

Strach, niepewność, niepokój – to elementy, których brakuje nam w grach w ostatnich latach. Pierwsza część Silent Hill wydana na PSX’a wyznaczyła jakoby nowe standardy i na nowo zdefiniowała pojęcie survival-horror. Wydawało się, że kolejne takie tytuły to tylko kwestia czasu ale niestety rzeczywistość okazała się brutalna. Zabierając się za Deadly Premonition nawet nie przypuszczałem, że nadchodzi czas przełomu.

Nie bez powodu pozwoliłem sobie przytoczyć tutaj właśnie tę część serii o Cichym Wzgórzu albowiem Deadly Premonition w wielu aspektach nawiązuje do dzieła Konami. Przynajmniej się stara.
 
Jako agent FBI Francis York Morgan zostajemy przydzieleni do rozwiązania spraw kilku tajemniczych morderstw. W tym celu przybywamy do małego miasteczka Greenvale gdzie już na początku nie wszystko wydaje się być do końca poukładane. Należy w tym miejscu przede wszystkim wspomnieć o mieszkańcach tego miasteczka. Każdy z nich to „żywa” postać, nie pozostająca przez całą grę w jednym miejscu. Tutaj ludzie mają własne życie, spędzają czas w kilku różnych zakątkach, a na dodatek można z nimi porozmawiać na wiele różnych tematów i to takich, które niekoniecznie dotyczą prowadzonego przez nas śledztwa.
W jednej chwili przyjacielsko nastawiony grubasek może stać się głównym podejrzanym. Taka praca.
 
Gra prowadzi nas za rączkę niemal od początku do końca i tylko pozornie mamy tutaj możliwość swobodnego poruszania się po mieście. Co prawda w przerwach w dochodzeniu przyjdzie nam coś zjeść (trzeba dbać o poziom zaspokojenia głodu) lub się wyspać w różnych hotelach czy przydrożnych chatkach ale to wszystko jest raczej wplecione w fabułę niż spowodowane naszym niezależnym działaniem. Olanie tematu zmęczenia równa się z gorszym refleksem naszej postaci w potyczkach z przeciwnikami. Mowy jednak o klasycznym sandboxie tutaj nie ma.
Jeżeli już jesteśmy przy poruszaniu się po mieście to w tym miejscu należą się nam wyjaśnienia od autorów czym kierowali się w odwzorowaniu prowadzenia samochodu. Ja rozumiem, że to gra z innego gatunku ale jakieś granice przyzwoitości trzeba jednak zachować. Auta prowadzi się tragicznie, a że momentów, w których zmuszeni jesteśmy do użycia tego środka transportu nie brakuje skutecznie psuje to przyjemność z gry.
Można też odnieść wrażenie, że całe te sekcje jeżdżone są wrzucone jakoby na siłę aby wydłużyć czas gry, który i tak jest bardzo długi (czas przygody średniej klasy rpg-a!).
Doba (24h) w Deadly Premonition to jedna trzecia naszej rzeczywistej (tak, 8 godzin). Nieraz przyjdzie nam czekać na określoną porę aby zainicjować jakąś akcję ale na szczęście czas można przyspieszać (palenie fajki w menu).
 

 

Wiem więcej niż ci się wydaje, ale mniej niż oczekujesz.

 

Wydarzenia przedstawione w Deadly Premoniton są stonowane i co najważniejsze rozwijają się długo, przez cały okres gry. Tutaj (mniej więcej w połowie gry) przychodzi jednak czas kiedy dopada nas znużenie. Nie oszukujmy się ale bieganie po niemal non stop tych samych lokacjach czy strzelanie (o tym za chwilę) do takich samych maszkar po około dwudziestu godzinach może dać się we znaki. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że brnę dalej tylko ze względu na ciekawość i chęć rozwiązania całej zagadki bo pytań postawionych przez grę w trakcie naszej przygody nie brakuje. Z jednej strony znużenie powtarzającymi się motywami, z drugiej ogromna chciwość poznania całej prawdy, która nie pozwala nam odejść od konsoli. A to coś znaczy.
 
Przeszkadza jednak to, że gra jest bardzo nierówna. Budowane napięcie, pojawianie się kolejnych wątków i solidne „nakręcanie” klimatu – to wszystko jakby pryska wraz z uzyskanymi przez nas odpowiedziami na nurtujące nas pytania. Odnosimy wręcz wrażenie, że to wszystko potoczyło się nie tak jak chcieliśmy, nie tak jak to sobie wyobrażaliśmy ale to może tylko moje odczucie.
 
Poświęcę trochę miejsca samym sekcjom strzelanym i chodzonym bo jest nad czym się rozpisywać. Nasz bohater dysponuje przeciętnym arsenałem broni choć jak się szybko okazuje wystarczającym na czyhające na nas niebezpieczeństwo. Przeciwnicy z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć (naliczyłem pięć, może sześć rodzajów) nie są za bardzo rozgarnięci. Idą nam prosto pod lufę, czasami nawet szybciej się przemieszczają ale jako całokształt nie odbiegają od tego co mieliśmy okazję oglądać chociażby w serii RE.
Nie przeszkadza więc tutaj nawet fatalne celowanie (namierzamy RT, a celujemy lewym analogiem). Takie rozwiązanie od razu pokazuje nam, że nasz agent FBI nie posiadł możliwości strzelania podczas biegu. Wielka szkoda. 
Skoro już o bieganiu mowa to tutaj właśnie w tym momencie dochodzimy do kwintesencji całej zabawy i tego co Deadly Premoniton ma najlepszego do zaoferowania.
Peleryna, kaptur, czerwone oczy i wielki topór w ręce. Pojawienie się jegomościa oznacza tylko jedno. Ucieczka. Ucieczka w wielkim tego słowa znaczeniu. Mamy tutaj do czynienia z sekwencjami QTE. Ekran dzieli się na dwie połowy gdzie widzimy siebie - uciekającego, a na drugiej połowie goniącego nas oponenta. Nerwowe przestawianie skrzynek, szybkie otwieranie drzwi, brak czasu na jakiekolwiek zastanowienia. Kamera wariuje (pozytywnie) podczas takich akcji, muzyka podkręca tempo aż nagle koniec końców udaje nam się zbiec. Jest ostro i bardzo dynamicznie, trzeba przyznać.
Są nawet takie akcje jak chowanie się po szafkach czy pod łóżkiem w celu wyczekania kiedy nasz prześladowca da sobie spokój. Skojarzenia z Haunting Ground jak najbardziej na miejscu.
 
Celowo nie wspomniałem jak do tej pory o kwestiach technicznych owej produkcji ponieważ nie jest to jej mocną stroną. Od początku nie zachęca nas grafika, postacie wyglądają jak za czasów PS2 (i to wcale nie tych najlepszych). Design miasta woła o pomstę do nieba i jedynie padający deszcz ratuje nieco sytuację bo przykrywa wszelkie niedoróbki.
Przypadły mi za to do gustu pomieszczenia, w których toczymy batalie. Mroczne, obskurne, posiadające swój własny unikalny klimat.
Ścieżka dźwiękowa to raptem kilka powtarzających się w kółko kawałków, które z czasem potrafią zirytować. W dodatku włączają się nie zawsze w odpowiednich momentach.
 
I gdzie tutaj nawiązania do serii Silent Hill, chciałoby się rzec. Są, wierzcie mi, że są. Chociażby postać naszego prześladowcy, jego zachowanie i rola w grze przypomina bardzo to co zaserwowali nam twórcy wrzucając Piramidogłowego do drugiej części przygód z serii o Cichym Wzgórzu. Tutaj nawet jeszcze bardziej podkręcono rolę takiego delikwenta. Oczywiście wszystko to na plus.

 

 

Dlaczego jest źle skoro jest tak dobrze?

 

Deadly Premonition na pewno nie trafi do każdego odbiorcy. Nie jest to klasyczny survival-horror, a przez swoje aspiracje do gatunku rpg odrzuci już na starcie wiele osób. Innych z kolei zniechęci zbyt długo prowadzona rozgrywka, a jeszcze innych niedoróbki i niedociągnięcia typu nie dające się przeskoczyć małe przeszkody lub toporne sterowanie.
Zabrakło też czegoś na wzór budowania więzi między bohaterami. Zdarza się, że wypiją coś razem w wolnej chwili ale to ewidentnie nie o to chodzi. Jeżeli już poszło się w tym kierunku to należało odpowiednio rozbudować ten element.
Jeżeli jednak nie straszna wam archaiczna oprawa i nie boicie się długich podróży (niekoniecznie komfortowych) to śmiało możecie sięgać po ten tytuł. Fabuła przedstawiona przez autorów to wyższa półka, a w połączeniu z niezwykle charyzmatycznym głównym bohaterem (musicie wiedzieć, że Morgan cierpi na rozdwojenie osobowości) stworzyło to pozycję bardzo wciągającą. Po raz kolejny oczywiście do SH zabrakło aczkolwiek gdyby wyeliminowano kilka motywów i usunięto niedoróbki to kto wie.

Tagi: deadly premonition

Werdykt
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czy aby na pewno?
Grałem na: X360
  • + Fabuła
  • + Klimat
  • + Społeczność Greenvale
  • + Mimo wszystko czas gry
  • - Oprawa graficzna
  • - Niedoróbki i niedociągnięcia
  • - Powtarzalność
8.5
Sickman
Sickman Jeśli macie dosyć oklepanych gier z gatunku survival-horror i szukacie czegoś nowego, jakiejś odskoczni od sztampowych tytułów to zdecydowanie powinniście sięgnąć po Deadly Premonition.
Oceń notkę
+ +20 -

Oceń profil
+ +54 -
Sickman
Ranking: 796 Poziom: 46
PD: 13163
REPUTACJA: 3570