http://wynurzeniagracza.blogspot.com/

forest122

Ojciec-Gracz Ojciec-Gracz 13.05.2015, 22:36
Ni no kuni recenzja osobista
1222V

Ni no kuni recenzja osobista

jaka ta gra jest irytująca dowiecie się w recenzji...

Z całą stanowczością muszę stwierdzić, że do tytułu zasiadłem z niekłamanym entuzjazmem. Naczytałem się innych recenzji, obejrzałem kilka gameplayów. Wszystkie te materiały miały jedną wspólną cechę a mianowicie wychwalały tenże tytuł pod niebiosa. Oceny na różnych serwisach oscylowały od ośmiu w górę tak więc postanowiłem ulec pokusie i zakupiłem ten tytuł.

 

Początek nie zwiastował jakichś wielkich problemów. Po dość długim wstępie, który przedstawia nam zalążek całej opowieści możemy wreszcie złapać pada i trzaskać po mordach przebrzydłe stwory okraszone bajkową stylistyką. I to trzaskać nie byle jak bo do naszej dyspozycji podczas walki zostaje oddany jakiś  przygruby stwór machający mieczem (swoją drogą dość mocarna kreatura). Jak to? - zapytałem. A co ze mną? - zapytałem ponownie. Ja jako mag zostałem zepchnięty na dalszy plan. Mogę po upgrejdach miotać fireballe ale mana się szybko kończy i muszę mieć w zapasie żarło regenerujące manę bo inaczej kaplica. Tak, ta gra w każdej godzinie jest niczym Dark Souls ale trochę pod innym kątem. Wyobraźcie sobie, że bossowie są tak silni, że muszę GODZINAMI łazić i zabijać bogu ducha winne pokemony żeby ładować eksp i tak za każdym razem no ja p#$%^^e, kto na to wpadł? Jaki szatański pomiot wpadł na pomysł takiego sposobu rozgrywki. Każdego bossa da się pokonać bez problemu jednym sposobem. Najpierw trzeba łazić po mapie i ubijać stwory, tak na moje oko jakieś dwie trzy godziny, następnie stajemy do konfrontacji z tymi przygłupami wyglądającymi jak designerskie dmuchane balony na odpuście i je pokonujemy ale nie tak znowu do końca. Żeby pokonać bossa musimy mieć dużo many i dużo przedmiotów ją regenerujących. Mały stworek, który nam towarzyszy nie ma szans w konfrontacji z wielkim madafaką. Wszystkich musimy załatwić fireballami, WSZYSTKICH. I tak łazimy godzinami po mapie expiąc bo kolejny boss zabija nas po dwóch ciosach. Kto to wymyślił, jaki cholerny japoński masochista stwierdził, że świetnym pomysłem będzie napotykanie co chwila napakowanych bossów i niemożność ich pokonania bez uprzedniego ekspienia godzinami?

Pustynia - obowiązkowy element każdego jrpg.

O tak gra jest gęsta i specyficzna. Kolorowa grafika ma złagodzić naszą frustrację a zbieranie pokemonów (kogo to w ogóle interesuje) ma nas przyciągnąć do gry na długie miesiące. Poważnie, zbiera się tu pokemony w liczbie tryliardapińcset a każdy brzydszy od poprzedniego i zupełnie nie przydatny bo i tak przechodzi się to jednym początkowym stworem.

Historia jak historia łażąc 40 godzin po mapie zapomniałem w ogóle po co przybyłem do tej kolorowej i podobnej do setek innych krainy. Jest pustynia z arabami, są jakieś leśne ludki (w lesie), jest nadmorska wioska, jest nawet kocie królestwo (wtf). Krainy, które przyjdzie nam zwiedzić to sen pijanego japońskiego mistrza rysunku. To nawet nie jest średni poziom studia Ghibli. Po kilkudziesięciu godzinach odniosłem wrażenie, że każda odrębna kraina czy stwór były rysowane przez innego stażystę. Dla mnie nie trzyma się to żadnej kupy. Choć graficznie nie ma się do czego przyczepić i jest po prostu ślicznie, a słowa "interaktywne anime" są jak najbardziej prawdziwe i zasłużone, to jednak wszystko jest niespójne. Jest tu tyle kolorowych różnorodności, że aż się chce zwymiotować tęczą. To już nawet Super Mario 3D world choć równie zróżnicowane wydaje się być bardziej spójnym konceptem. Poza tym przerywników filmowych jest jak na lekarstwo i trwają one od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund.

Ta gra to arcydzieło graficzne - bez dwóch zdań.

Ni no kuni to JRPG, nie każdy musi to lubić ale na litość boską - 10 części Final fantasy 7, Suikodeny, Tactics Ogre, Front Mission ni jak się nie mają do tego animowanego experymentu.

Expienie to jedno ale brak zdecydowania co do najważniejszego czyli walki to już przesada. Walka to jednocześnie real time i turówka. Biegamy po planszy robiąc uniki czekamy nasz  pokemon się męczy atakiem i jak się zmęczy to wtedy musimy ganiać naszym magiem po planszy. Najgorsze jest to, że żeby atakować magiem trzeba wchodzić do menusów i wybierać czary. System walki jest na tyle odpychający i jednocześnie fajny, że po prostu mashujemy jeden przycisk i i tak wygramy. Nie musimy nawet robić uników ( z wyłączeniem bossów). Jednoprzyciskowy system walki sprawia, że powtarzanie  tysiące razy tego samego po prostu nuuudzi i to niemiłosiernie. Nagroda za zwycięstwo jest żadna bo nasze pokemony i my sami levelujemy bardzo wolno. Gdzieś tak mniej więcej powyżej 15 lvl zaczyna się męczarnia a nie granie.

Nie dotrwałem do końca bo nie uśmiecha mi się grać w tą grę 1000 godzin. Nie chcę zbierać setek pokemonów, nie chcę ekspić 3 godziny zanim zawalczę z bossem, nie chcę zwiedzać dziwnych słodkich krain (nawet Mario nie jest aż tak słodki) i w końcu nie mam ochoty na taką tonę infantylizmu. Tak specyficzna gra wymaga na prawdę dużego zaangażowania i chęci i po prostu lubienia takiego właśnie typu rozgrywki. Ja podziękowałem po 60 godzinach bo tak na prawdę zapomniałem co ja tu robię. Łażę bez celu, zabijam  niewinne stwory w imię czego, w końcu przybyłem ratować tę krainę a dzięki mnie wszystkie zwierzęta ją zamieszkujące wylądowały na liście zagrożonych gatunków. Ot taki paradoks - zanim zdążyłbym uratować tę krainę doprowadziłbym ją do zagłady swoimi rzeźnickimi zapędami. Jeśli nie masz 1000 godzin wolnego czasu to nawet nie siadaj.

 

Tagi: ni no kuni: wrath of the white witch

Werdykt
  • + oczywiście oprawa graficzna i niestety nic poza tym.
  • - system walki,
  • - bardzo wolno rosnący exp,
  • - infantylizm do przesady,
  • - najbardziej idiotyczna stylizacja kompanów w JRPG w historii,
  • - Ni no kuni to tylko nieudany klon pokemonów,
  • - gra dla dzieci i dziewczynek.
2.0
Ojciec-Gracz
Ojciec-Gracz Z pełną premedytacją wystawiam 2. To nie jest gra dla każdego, przynajmniej wiem, że nie dla mnie. Archaiczna, sztucznie wydłużona rozgrywka powoduje torsje, ale jeśli lubisz farmić godzinami to i dasz się pokroić za każde jrpg to dodaj do mojej ocen
Oceń notkę
+ -15 -

wynurzenia gracza
Oceń profil
+ +176 -
Ojciec-Gracz
Ranking: 28 Poziom: 80
PD: 63126
REPUTACJA: 30720