Blog użytkownika Sevchenko_kz3

Sevchenko_kz3 Sevchenko_kz3 17.08.2015, 17:26
Star Ocean The Last Hope - Podróż przez Gwiezdny Ocean
1159V

Star Ocean The Last Hope - Podróż przez Gwiezdny Ocean

Po wakacyjnym zbieraniu sił w końcu nadszedł czas na stworzenie dla Was kolejnej recenzji. Tytuł jaki tym razem wziąłem sobie na warsztat to Star Ocean The Last Hope International, czyli poprawiona wersja SO:The Last Hope wydanej w 2009 r. ekskluzywnie na Xbox'a 360. Z podstawową wersją nie miałem niestety do czynienia,więc zmian jakie zostały wprowadzone nie będę w stanie opisać, ale za to postaram się zachęcić Was do sprawdzenia tego tytułu, bo naprawdę warto!

Zacznijmy może od fabuły która już od początku mimo swojej pozornej prostoty przykuwa naszą uwagę, zaciekawia i po pewnym czasie nie pozwala nam odejść od ekranu przez naprawdę wiele godzin.
Wszystko rozpoczyna się od wydarzeń z roku 2069 gdy nasza rodzima planeta znalazła się na skraju zniszczenia. Napięcia między Światową Federacją Republiki oraz wieloma krajami które jej się sprzeciwiały doprowadziły do wybuchu III Wojny Światowej. Nieprzemyślane użycie broni rodzaju EMP która miała za zadanie jedynie m.in zablokować łączność po stronie wroga, uszkodziła drony z ładunkami jądrowymi, które od razu zaczęły wystrzeliwywać swoje pociski. W mgnieniu oka rozpoczęła się najbardziej niszczycielska wojna, jaką widział świat. Ludzkość jak i cała planeta stanęła na skraju zagłady. Bomby atomowe w efekcie domina zaczęły wybuchać jedna za drugą, na całym świecie. Dwa tygodnie po tych wydarzeniach dwie spierające się ze sobą strony podpisały rozejm, lecz skutki ich bezmyślności zostały, przez skażenie ziemia przestała nadawać się do normalnego życia. Liczebność ludzkiej populacji drastycznie zmalała, a Ci, co przeżyli musieli zamieszkać w podziemnych miastach. Ziemia, która niegdyś tętniła życiem, teraz była doszczętnie zniszczona. Doprowadziło to do tego, że wszystkie kraje połączyły ze sobą siły i skierowały swoje oczy ku niebu w poszukiwaniu nowego domu. Założono Uniwersalną Administrację Nauki i Technologii (Universal Science and Technology Administration) w celu odkrycia nowych planet nadających się do kolonizacji. Już w roku 2087 pierwsza próba podróży czaso-przestrzennych powiodła się, co rozbudziło nadzieję ludzkości na odnalezienie nowego domu. I to właśnie od tego momentu zaczyna się nasza przygoda ze Star Ocean. Administracja potajemnie zaczęła wprowadzać w życie projekt SRF, sił gwiezdnego rekonesansu (Space Reconnaissance Force) których zadaniem jest zbadanie odkrytych przez administrację planet i poinformowania główno dowodzących o tym, czy warunki na danej planecie sprzyjają kolonizacji.

Pierwszą postacią jaką przyjdzie nam kierować podczas podróży jest Edge Maverick, dwudziestoletni chłopak o wielkiej odwadze i poczuciu sprawiedliwości, energiczny, czasami aż nadto, lubiący rzucać się w wir walki, mający poczucie wielkości rangi misji której się podjął, dbający o resztę załogi jak i innych ludzi. Jako mały chłopiec bał się użyć broni gdy jego ojciec wraz z nim został zaatakowany przez potwora, co doprowadziło do śmierci jego ojca. Od tego momentu odczuwa traumę i nie dotyka broni, korzysta tylko i wyłącznie z wielu rodzai mieczy. Po śmierci ojca został przygarnięty przez rodziców Reimi Saionji (w trakcie wyprawy dziewiętnastolatka), która również bierze udział w misji. Bliskość między nimi widać już od pierwszej scenki w grze, gdy Edge w trakcie rozmowy przypomina Reimi, że kiedyś była z niej spora beksa. Reimi oburzając się, wychodzi z pomieszczenia. Dziewczyna od dziecka uczyła się sztuki łucznictwa i w momencie podjęcia się misji SRF, opanowała ją do perfekcji co nie raz udowodni całej załodze w trakcie gwiezdnej podróży. Jest to osoba o wielkim sercu, dbająca o innych z ogromną troską, pomagająca w rozwiązywaniu problemów oraz główny nawigator statku. Kolejną osobą wchodzącą w skład załogi jest Faize Sheifa Beleth - obcy z planety Eldar, planety z którą ludzkość po pewnym czasie nawiązała kontakt i sprzymierzyła się w poszukiwaniu nowego domu. Planeta Eldar również powoli ulega wyniszczeniu przez coraz to bardziej powiększające się słońce. Technologia jaką posiadają Eldarianie jest o wiele bardziej zaawansowana od technologii ludzkiej (o jakiejś kilka stuleci) co pozwala im niwelować skutki jego rozrastania, ale nie zmienia to faktu, że nadszedł i ich czas na szukanie nowego domu.

Po wielu sporach na tle ludzie-eldarianie, spowodowanych niechęcią pewnych wysoko posadzonych członków po stronie ludzkiej do nieznanej rasy (po pewnym czasie zostali zastąpieni przez tych bardziej optymistycznie podchodzących do nawiązania kontaktu z obcymi) udało się doprowadzić do połączenia sił i wspólnego poszukiwania planet zdatnych do kolonizacji. Faize Beleth jest obcym wyjątkowym ponieważ opanował technikę 'Symbology', czyli używania mocy różnych symboli, w skrócie,magii. Poza tym jest to osoba bardzo mądra, szanująca zdanie innych, trzymająca się zasad etyki oraz chcąca się uczyć, zdobywać nowe umiejętności i wiedzę. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że mamy tutaj do czynienia z kujonem z którym ciężko się dogadać jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że wcale tak źle nie jest. W skład załogi wejdzie również mała dziewczynka o imieniu Lymle Lemuri Phi którą spotkamy na planecie Lemuris. Tak jak i Faize, dziewczyna posiada umiejętność korzystania z symboli, tyle że w jej przypadku, są one naprawdę wyjątkowe. Głównym jej atutem jest przywoływanie do siebie swojego psiego przyjaciela, objętego piekielnym płomieniem Cerberusa który jest jej całkowicie posłuszny i przybywa na każde zawołanie. Lymle w bardzo młodym wieku straciła rodziców i dorastała przy boku swojego dziadka, Gymdo. Jest to z charakteru dość specyficzna postać, jednak wprowadza radość i uśmiech do całej przygody. W skład oddziału SRF wejdzie jeszcze wiele innych bohaterów, których poznamy wraz z postępem w grze, więc nie chciałbym w tym momencie zbyt wiele zdradzać na ich temat. Każda z postaci z jaką przyjdzie nam się spotkać naprawdę wiele się od siebie różni i żadna z nich nie rozczarowuje, dotyczy to również naszego podstawowego składu. Nie raz podczas rozmów pojawiał mi się na twarzy uśmiech, grymas złości lub współczucie do naszej załogi. Każda z osób znajdujących się na statku CHCE rozmawiać, integrować się z resztą, rozmawiać o obecnej sytuacji, samopoczuciu, przyszłości i o wszystkim tym, o czym można rozmawiać będąc ostatnią nadzieją ludzkości. Każda z postaci posiada inny charakter, różny system wartości, różne podejście do jakiegoś tematu przez co czasami i w czymś się ze sobą nie zgodzą, ale ciągle stanowią drużynę i przez całą naszą przygodę będą o tym pamiętać, a my cały czas będziemy to odczuwać, przynajmniej ja odczuwałem i czułem się z tym świetnie.

Warto również wspomnieć, że tytuł zawiera w sobie sporą dawkę humoru, tego normalniejszego który może np. przedstawić sytuacja gdy: Po dotarciu do kolejnej planety która z wyglądu przypomina Midgar z Final Fantasy VII zaczyna przyciągać nasz statek polem magnetycznym bez możliwości ucieczki, Edge będąc osobą nadzwyczaj optymistyczną mowi : 'Look at the bright side, maybe we are quests' jak i tego japońskiego : W pewnym momencie nasza ekipa zmuszona była zejść z wysokości po pewnego rodzaju szmacie. Edge od razu stwierdził, że zejdzie pierwszy i zobaczy czy jest bezpiecznie, a Reimi na to :

- N-no way! Edge, you are NOT going first!
- What the heck, Reimi?
- No, no, no and no!  To think you would even... Edge you pervert! 

No cóż, Edge jest zboczeńcem, wydało się. Ciężko mi było wybrać jakieś 'najlepsze' przykłady, bo jest ich w tym tytule naprawdę sporo mimo całej tej poważnej otoczki. Wydawało mi się, że warto o tym wspomnieć by ktoś nie pomyślał, że skoro mamy tutaj do czynienia ze skutkami III wojny światowej, zniszczeniem ziemi oraz szukaniem nowego domu, miejsca na humor w tym tytule  nie będzie - miejsce się znalazło, jest go dużo, ale też bez przesady!  

Jednak Star Ocean: The Last Hope nie przedstawia nam całkowicie sielankowej historii. Ból, cierpienie, zwątpienie , wyrzuty sumienia, śmiertelne choroby, niewyobrażalne zagrożenie - to wszystko również posiada w tym tytule swoje miejsce. Im dalej w niego brniemy, tym bardziej potrafi on nas porządnie zaskoczyć tym, co się właśnie wydarzyło, nie raz uda mu się nawet nas zdołować. Z początku przyjemna wędrówka wraz z biegiem czasu zacznie się komplikować, stawiać naszych bohaterów na skraju przepaści, psychicznego wykończenia. Star Ocean to tytuł który przede wszystkim opowiada o wyborach które musi dokonać załoga będąca ostatnią nadzieją ludzkości oraz o konsekwencjach które się z nimi wiążą. Jest to tytuł naprawdę wyjątkowy przy którym każda spędzona minuta powoduje, że wciąga on nas coraz bardziej i nie pozwala nam on odejść od monitora. Wszelkie cierpienia, chwile słabości przeplatają się ciągle z nadzieją,wiarą w lepsze jutro, coś niesamowitego. Sam sobie się dziwię, że wcześniej w ogóle tą serią się nie interesowałem. Jeśli poprzednie odsłony również są tak emocjonujące, zaskakujące, ciekawe - no po prostu świetne, to już wiem, że kiedyś obowiązkowo muszę w nie zagrać.

 

^taki bonus przed przejściem do następnej części recenzji - japonia pełną gębą!

NEXT!

Poznaliście już główne informacje na temat fabuły, postaci wchodzących w skład SRF jak i humoru, to teraz może przejdźmy do kwestii gameplayowej - będzie co tutaj opisywać. System walki oraz cała jego otoczka stoi na bardzo wysokim poziomie. Całość została wyjątkowo przemyślana i rozbudowana na tyle, że żadne starcie nie powinno nas nudzić. Zacznijmy może od umiejętności do których mamy dostęp od samego początku, tak zwanych Special Arts czyli ciosów specjalnych które zużywają naszą manę. Są to ciosy bardzo różnorodne, każda z postaci posiada całkowicie odmienne Arty.Edge np. posiada kilka tradycyjnych szybkich cięć lub falę uderzeniową która zadaje obrażenia wszystkim wrogom którzy przed nim stoją, a Reimi natomiast używa piorunowych strzał atakujących wrogów dookoła niej bądź posyła jedną, naładowaną strzałę która wpadając we wroga jeszcze przez chwile zadaje mu obrażenia. Ciosy te możemy po odblokowaniu odpowiedniej umiejętności ze sobą łączyć, tworząc tak zwane Chain Combos dzięki którym ciągłe ich naprzemienne używanie w danej walce zwiększa ich obrażenia. System ten umożliwia również zadanie większej ilości ciosów podczas gdy zdecydujemy się użyć naładowany pasek Rush, pasek który ładuję się gdy otrzymujemy obrażenia lub je zadajemy. Umożliwia on odpalenie trybu w którym stajemy się o wiele szybsi oraz silniejsi. Jednak jeśli nie czujemy potrzeby chwilowego ulepszenia możemy uaktywnić Rush Combo które zabiera cały ten pasek. Gdy na to się zdecydujemy, nasza postać zostaje przenesiona na specjalną 'arenę' gdzie klepie namierzonego wcześniej wroga tak długo, na ile pozwala jej ilość posiadanych Special Artów oraz wciskanie przez gracza w odpowiednim momencie prawidłowego przycisku. Special arty możemy również używać po wykonaniu kilku standardowych ciosów co może poskutkować tym, że jedno dobrze przemyślane kombo może nieźle uszkodzić danego przeciwnika. System ten jest według mnie świetny i bawienie się nim, wymyślanie jak najbardziej efektywnego Combo Chaina sprawia wiele frajdy i się nie nudzi, tym bardziej, że wraz ze wzrostem poziomu naszej postaci ich kolekcja coraz bardziej nam się rozrasta. To dopiero jeden z wielu mechanizmów który jest w tym tytule według mnie świetnie przemyślany.

Dodatkowej efektywności walce nadaje również unik z kontratakiem, nazwany tutaj 'Blindside'. Gdy jesteśmy na celowniku wroga, a wokół nas pojawia się okrąg o tym informujący, my przytrzymując chwilę przed tym kółko a następnie poruszając gałką wykonujemy unik, który kończymy za plecami wroga i (najczęściej) po wcisnięciu ataku zadajemy mu cios krytyczny. Blindside poza własnie takim unikiem służy również do 'ogłupienia' wroga. Gdy już znajdziemy się za jego plecami, nad jego głową pojawia się znak zapytania co oznacza, że nie wie gdzie gdzie się podzialiśmy. Pozwala nam to właśnie na zadanie ciosu krytycznego, bądź jeśli sami jesteśmy w krytycznej sytuacji, odsunięcie się od niego. Gdy połączymy używanie Special Art'ów z Blindside'ami każda walka prezentuje się spektakularnie, a na dodatek możemy oszczędzić sobie zbędnego dostawania po tyłku. Tytuł jest tak skonstruowany by gracz sam stwarzał sobie sprawdzający się styl walki no i to powinno być chwalone. Osobiście jestem zachwycony dynamiką jak i efektywnością którą oferuję ten tytuł.

Następną rzeczą wartą uwagi jest tak zwany 'Skill Board' który w trakcie walki znajduje się po prawej stronie ekranu. W tablicy tej znajdują się miejsca na specjalne kryształy, które po zdobyciu będą nam dodawać bonusów w kolejnych walkach. Jakie kryształy wyróżniamy? Jak je zdobyć? Kryształy zdobywamy m.in za wykończenie wroga ciosem krytycznym (za każdy +10% exp), za wpadnięcie w pułapkę (gdy zaatakujemy wroga, a w trakcie gdy walczymy z okolicy dobiegnie do nas następny, +1 Skill Point), za zabicie ciosem więcej niż jednego przeciwnika (+ 10% do zdobywanych pieniędzy) oraz za zabicie wroga używając tylko i wyłącznie Artów (+1 MP/HP). Kryształów w tablicy mieści się nam 14 jednak nie są one niezniszczalne. Jeśli wróg uderzy nas ciosem krytycznym, czyli gdy odpali swój własny pasek rush, tracimy połowę kryształów i musimy zdobywać je od nowa. Jeśli ktoś nie lubi zbyt długo grindować, może uzbierać całą tablicę EXP kryształów i mieć problem właściwie z głowy. Jeśli ktoś chcę natomiast skupić się przez jakiś czas tylko na zdobywaniu pieniędzy, żaden problem, droga wolna. Niby mała rzecz, a cieszy i według mnie powinna się znajdować w każdym jrpgu bo po prostu się sprawdza i kombinownaie w tym aspekcie również daję sporo frajdy i czujemy pewnego rodzaju wolność, tak samo jak przy zabawie Special Artami. 

Skoro już padło słowo skill to teraz niech będzie o umiejętnościach. Każda z postaci posiada własne, specyficzne special arty, o tym już wiecie. Jednak to nie wszystko. Wszyscy członkowie załogi mają również swoje własne różne hobby, zainteresowania w których są dobrzy. Reimi m.in zna się na botanice co pozwala jej na zdobywanie większej ilości lootu po pokonaniu roślinnego potwora, im większy lv tej umiejętności, tym większa szansa na lepszy i większy łup. Faizel zna się na alchemii więc jeśli będziemy dbać o poziom tej umiejętności, będziemy mogli tworzyć coraz to mocniejsze mikstury. Edge natomiast zajmuję się zbrojami i mieczami więc jeśli ktoś z załogi chce pancerz, leci do niego, no a Lymle zna się na sztuce dzięki której potrafi stworzyć karty magiczne jednorazowego użytku. Tak mówię o tym ulepszaniu skillów, a jeszcze nie powiedziałem jak to się robi. Właściwie tradycyjnie. Każdą z umiejętności ulepszamy za skill pointy których są dwa rodzaje : Individual oraz Party. Individual Skill Points zdobywamy po zdobyciu następnego poziomu, a Party Skill Points otrzymujemy za zebranie jakiś roślin, otwarcie skrzyni bądź wykonanie misji pobocznej. Na szęście mamy wybór co chcemy w danym momencie ulepszyć, nic nie dzieje się automatycznie.

Opcji jest naprawdę sporo bo poza kilkoma zainteresowaniami danej postaci, Artami oraz symbolami dochodzą jeszcze Battle Skills w których mamy m.in leczenie, wyciszenie albo prowokowanie wroga. Każda z umiejętności ma po 10 poziomów które do wymaksowania potrzebują sporej ilości punktów, więc czasami warto uzbierać w Bonus Boardzie kilka kryształów za nie odpowiedzialnych by podczas grindu lub przechodzenia przez następną lokację trochę ich podłapać. Warto jeszcze pamiętać, że wraz ze wzrostem poziomu naszej postaci dochodzą nam kolejne umiejętności na poziomie 1/10, więc będzie co ulepszać przez całą grę. Ostatnimi rzeczczami powiązantymi z systemem walki są : system  'BEAT' (Battle Enhancement Attribute Type) który posiada 3 różne tryby składające się z 20 poziomów, oraz 'taktyki'. Zacznijmy od beat. Pierwszy tryb który posiada to 'Strike', drugi 'Neutral', a trzeci 'Burst'. Strike wraz z każdym zdobytym poziomem dodaje danej postaci dodatkowe punkty do siły ataku, szansy na trafienie oraz inteligencji więc jest to tryb stricte ofensywny. Neutral sumuje bonusy ze Strike'u i Burst'u więc jest on dopiero warty uwagi po ich wymaksowaniu. Ostatni z trybów, burst, jest trybem totalnie defensywnym. Z każdym następnym poziomem zwiększa on maksymalną ilość życia naszej postaci jak i również ilość punktów obrony oraz bloku. Tryby te możemy zmienić u każdej postaci właściwie w dowolnym momencie.

System ten dość mocno przypomina to, z czym mieliśmy do czynienia w Final Fantasy XIII (a obie gry wyszły w tym samym roku) więc jeśli był to pomysł Tri-Ace to Square najwyraźniej spodobał się ten patent na tyle, że postanowili wrzucić go do gry do robionej tylko przez siebie. O systemie Beat tyle chyba wystarczy, w skrócie jest to 'styl' walki na jakim ma się skupić nasza postać, ofensywa lub defensywa. Teraz taktyki. Jest to jeden z podstawowych elementów w Jrpgach. Pozwala on nam ustalić, jak mają atakować pozostali członkowie zespołu. Opcji zbyt wiele tutaj nie ma, ale nie wiem czy większa ich ilość byłaby w ogóle potrzebna. Każdemu członkowi załogi możemy ustawić jedną z tych taktyk :'Freestyle', 'Stay Out Trouble', 'Fight Freestyle without Using MP', ....with using MP', 'Full Force', 'Don't do anything'. Według mnie zmienianie taktyk ma jedynie sens na wyższym poziomie trudności lub gdy chcemy podłapać kilka kryształów odpowiedzialnych za EXP (Don't do anything dla towarzyszy i lecimy na spokojnie z criticalami). Przez właściwie całą grę ciągle używałem 'freestyle' więc na normalnym poziomie trudności jest to taki trochę zbędny bajer, ale fajnie,że jest, bo może znajdzie się taki jeden kombinator co będzie z tym co chwilę w jakiś sposób eksperymentował.

Z tego co czytałem Star Ocean miał wyróżniać się na tle pozostałych Jrpgów rozbudowanym systemem tworzenia przedmiotów, a czy tak naprawdę jest? Jak najbardziej. Podczas wędrówki zbieramy wiele rzeczy które przydadzą nam się do craftingu. Na początku gry są to głównie rośliny oraz coś do jedzenia z czego możemy stworzyć jedynie danie dające nam tymczasowego boosta do statystyk lub odnawiające HP. Jednak to, że na początku jesteśmy w stanie jedynie stworzyć coś prostackiego wcale nie oznacza, że nie możemy 'wymyślić' czegoś, co będziemy mogli stworzyć w przyszłości. W grze znajduje się system w których dobieramy członków załogi w grupy gdzie wspólnie przez moment myślą nad stworzeniem schematów dla nowych przedmiotów, mikstur, jedzenia, kart. Jeśli proces się nie uda, możemy zamienić członków danej grupy i spróbować jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz. Prawie, że do upadłego, prawie, bo każdy proces zabiera nam kilka Party SP. Ilość zabranych punktów zależy od czasu przez jaki grupy myślą nad stworzeniem czegoś nowego. Poziom wymyślonego schematu zależy od wspomnianych przeze mnie wcześniej umiejętności. Jeśli Edge'a ma np. umiejętność zbrojmistrza na poziomie szóstym, tym większa szansa, że otrzymamy schemat na właśnie takim poziomie, czyli już dość wysokim. Jednak zanim zdobędziemy niezbędne minerały i przedmioty do jego utworzenia, będziemy musieli jeszcze sporo w grze przebrnąć.

Umiejętność wydobywania minerałów potrzebnych do utworzenia mocnej zbroi otrzymamy dopiero po zdobyciu nowego członka załogi, ponieważ nasz podstawowy skład po prostu takiej umiejętności nie posiada. Warto jednak wcześniej zaglądać w każdy kąt, zbierać co się da, ulepszać poziom zbieractwa i innych umiejętności tego typu, by w dalszej części gry być przygotowanym na stworzenie czegoś bardzo mocnego. Tak rozpisałem się o tym tworzeniu samym w sobie, a zapomniałem wspomnieć o wyjątkowo barwnej postaci dzięki której w ogóle mamy możliwość takiego rozbudowanego majsterkowania. Jest nią dziewczyna o imieniu Welsh która sama znajduję się w bazie na księżycu, a nam jawi się tylko jako hologram. Welsh jest według mnie najdziwniejszą postacią z jaką dane nam będzie rozmawiać. Ciągle zachowuje się jakby była pod wpływem środków odurzających, marudzi, lubi gadać głupoty, jest irytująca, bawi się w przebieranki, a na dodatek czyta mangi w godzinach pracy. Raz gdy Edge postanowił skorzystać z jej usług, nakrył ją leżącą wśród mang. To co się działo chwilę potem, to 100% Welsh. Od razu padła na kolana, ciągle przepraszając i błagając (oczywiście nie dając się odezwać klientowi) by nie powiedział o tym dowództwu, taka to postać. Jednak mimo wszystko to właśnie ona najbardziej nam przypomina o tym takim typowym japońskim humorze, nie da się jej nie lubić.

Natomiast jeśli chodzi o sam trzon rozgrywki, eksplorację oraz strukturę plansz, to wygląda to tak. Podczas odkrywania nowych planet poruszamy się po naprawdę sporych, otwartych lokacjach, przy czym na każdej z nich czekają na nas całkowcie odmienni wrogowie, skarby, minerały oraz przedmioty do zebrania więc o braku różnorodności nie ma tutaj mowy. Każda planeta składa się z kilku miejscówek których przejście wraz z wybiciem każdego przeciwnika zabierze nam bezproblemowo kilka godzin. Jeśli planuję się bezstresowe przejście gry, czyli wybijanie wrogów w danej lokacji po 4-5 razy w celu podexpienia naszej ekipy, ukończenie misji na danej planecie może nam zająć nawet 10 godzin. Wszystko oczywiście zależy od ciężkości wrogów, rozległości miejsca w którym się w danym momencie znajdujemy, opłacalności grindu w danym miejscu po dłuższym czasie walczenia oraz ilości misji pobocznych które chcemy wykonać (są to misje dość standradowe, w większości znajdź/stwórz dany przedmiot i go przynieś). Każda z odwiedzonych planet naprawdę sprawia wrażenie niezbadanej, nieodkrytej. Już na pierwszej z nich przez zbyt słabe przeskanowanie powierzchni w celu znalezienia jakichkolwiek form życia przez dowództwo, śmierć od nieznanych,wielkich robalów poniosło kilkoro ludzi. Potwory pojawiły sie z nikąd, a żołnierze przekonani o braku zagrożenia, zostali przez nie najprościej w świecie zaskoczeni, więc już sam początek gry jest naprawdę realistyczny i zaskakujący.

Wiele roślin które przyjdzie nam minąć będzie wyglądać dość dziwacznie, nie przypominając żadnej którą możemy spotkać na ziemi, jednak znajdzie się miejsce i dla takich które wyglądają dość standardowo, co dotyczy również zwierząt. Design każdego z przeciwników jest ciekawy, widać, że starano się stworzyć ich tak, by wyglądali jak najbardziej kosmicznie, pasując przy tym do planety którą zamieszkują. Podczas naszej wędrówki zbadamy m.in planetę na której rozwój cywilizacyjny został oszacowany na XIV wiek ziemski, gdzie zostaniemy uznani za bogów przez co przyjdzie nam się zmierzyć z wielkim, tajemniczym zagrożeniem które nęka tamtejszą ludzkość i jak się później okaże, z zagrożeniem które jest czymś o wiele bardziej niebezpiecznym niż wydawało się na pierwszy rzut oka. Każda z planet którą przyjdzie nam zbadać - jest wyjątkowa, przez co gdy czujemy, że za chwilę skończymy badać tą poprzednią, chcemy jak najszybciej wrócić do statku, szybko porozmawiać z ekipa i wyruszyć na następną, w nieznane. Śmiało można z tego wywnioskować, że kosmiczne zwiedzanie jest tutaj jak najbardziej udane. Wszędzie gdzie się wybierzemy czekać będzie na nas ciekawa, wciągająca historia oraz interesujące postaci.

Z dodatkowych urozmaiczaczy w grze znalazło się również miejsce dla bestiariusza jak i dziennika w którym wszystkie wydarzenia z gry zostają zapisane wraz z wyjaśnienieniami niektórych pojęć z którymi zetkniemy się podczas gry. Zaglądanie do dziennika jest zalecane ponieważ często dopowiada nam on coś, czego nie dowiedzieliśmy się np podczas cutscenek, poszerza naszą więdzę na wybrany temat. Więc jeśli ktoś zrobi sobie jakąś dłuższą przerwę od tytułu nie będzie musiał szukać strzeczenia wydarzeń lub wyjaśnienia jakiegoś słowa w google, no a Ci którzy chcą poznać tytuł w 100% spędzą w nim trochę czasu na studiowaniu każdego wpisu. Bestiariusz za to poza podstawowymi informacjami na temat danego potwora posiada również pasek który pokazuję nam, w jakim stopniu procentowo go poznaliśmy. Procent poznania zdobywamy poprzez toczenie walk, więc w tym wypadku grindowanie w każdej lokacji na pewno w tym pomoże. W zakładce z informacjami mamy również dostęp do wszystkich stworzonych przez nas schematów oraz przedmiotów, które zdobyliśmy i możemy użyć w rzemiośle. Zadania poboczne też się tam znajdują. Posiadają krótki opis oraz podpis na jakiej planecie je otrzymaliśmy, co jest pomocne, bo w pewnym momencie moglibyśmy zacząć błądzić przez godzinę tylko po to, by znaleść zleceniodawcę. Mamy więc tutaj wszystko to, co potrzebne do tego by zbytnio nie pogubić się w świecie gry.

Przejdźmy może teraz do kwestii oprawy graficznej, która jak na rok 2011 wygląda ładnie oraz szczegółowo. Na pewno jest to wyższy poziom niż ten który oferuję nam m.in Tales Of Xillia gdzie lokacje są dość puste. Tutaj szczegółowość spowodowała, że wiele tekstur jest trochę marnej jakości, ale za to otoczenie wygląda właśnie o wiele bardziej żywo i rozbudowanie niż we wspomnianym przeze mnie tytule, coś za coś, dla mnie jest to mimo wszystko na plus. W niektórych momentach wydawało mi się nawet, że gra może i jest ciut za ładna jak na PS3 bądź na rok w którym została wydana i właśnie to może powodować - chrupnięcia. Spadki animacji są tutaj częste, klatki lubią przez chwilę spadać podczas eksploracji jak i walki gdy zadajemy 'szczegółowy' cios w kilku bądz czasami nawet w jednego wroga. Jednak nie są one na tyle silne, by zepsuć zabawę z tytułem, są to takie chrupnięcia do których posiadacze PS3 powinni się na przestrzeni lat przyzwyczaić, są, ale nie psują kontaktu z grą i tylko to się liczy. Poza otoczeniem na szczególną uwagę zasługują postacie które wyglądają jak żywcem wyciągnięte z jakiejś animacji bądź anime. Modele każdej z nich są na tyle ładne, że gdyby ktoś wrzucił je do jakiegoś Jrpga na PS4, nikt by nie narzekał, a obstawiam nawet, że nadal robiły by takie samo piorunujące wrażenie. Areny na których toczymy walki oraz przeciwnicy również są wyjątkowo dopracowani przez co tytuł nie wygląda na ani trochę przestarzały, prezentuję się bardzo dobrze nawet te kilka lat po premierze. Wracając do technicznych aspektów.

Większym minusem od spadków animacji jest według mnie pojawianie się cieni oraz np. trawy kawałek od naszej postaci. Wygląda to dziwnie gdy idąc przez las całe podłoże w dalszej części lokacji znajdzie się w cieniu dopiero gdy będziemy stać kawałek od niego. Również niektóre angielskie głosy (głównie dwóch postaci które poznamy w późniejszej części gry) są wyjątkowo irytujące i potrafią po dłuższej chwili nieźle zmęczyć nasze uszy, ale idzie się do tego przyzwyczaić. Jest w tym tytule jednak coś, co rekompensuje nam te wszystkie techniczne niedoróbki, a mianowicie - muzyka. Przez wiele czasu towarzyszyć nam bedzię mix świetnej perkusji, gitary oraz klawiszy lub pianina, który szybko wpada w ucho, powoduję, że noga sama chodzi (wiem coś o tym), nakręca do walki no i przede wszystkim się nie nudzi. Soundtrack The Last Hope to piękno samo w sobie, Poza takimi żywymi utworami będziemy mogli również usłyszeć kawałki nostalgiczne, wchłaniające nas każdym swoim dźwiękiem jak i te bardziej epickie. Muzyka idealnie wkomponowuje się tutaj w całość oraz w to z czym w danej chwili mamy do czynienia na naszym ekranie. Jeśli ktoś da się wciągnąć w ścieżke dźwiękową tak jak ja, to żadne techniczne niedociągnięcia nie będą mu przeszkadzać.

Star Ocean : The Last Hope to według mnie jeden z najlepszych tytułów w jaki miałem okazję w ostatnim czasie zagrać. Całość jest nadzwyczaj realistyczna, emocjonująca a co najważniejsze zaskakująca przez co nie ma po prostu tutaj mowy o znudzeniu się materiałem w połowie gry. Postacie z którymi przyjdzie nam stanąć ramię w ramię są różnorodne co prowadzi do wielu ciekawych rozmów między nimi jak i zachowań podczas różnych wydarzeń. Sam fakt, że tak jak wspominałem, udało się świetnie tutaj w radość, wesołą atmosferę, wielką przyjaźń, beztroskę wkomponować ból, cierpienie, rozpacz oraz wiele więcej jest czymś trudnym do opisania. The Last Hope to tytuł tylko z pozoru w 100% wesoły i jeśli ktoś nie gustuje zbytnio w jrpgach przez 'dziwne' postacie lub ich przekoloryzowanie, niech spróbuje sięgnąć po ten tytuł. bo może mu przejść koło nosa kawał niesamowitej przygody, jedna z lepszych jaką możemy uświadczyć na poprzedniej generacji, polecam każdemu .Jeszcze na zakończenie dodam, że jest to tytuł OBOWIĄZKOWY dla fanów Mass Effecta bo gwiezdna eksploracja tak jak wspominałem w recenzji jest tutaj na wyjątkowo wysokim poziomie (dla mnie nawet ciut wyższym niż w ME, ale to zależy od klimatu oraz gatunku jaki ktoś preferuje).

Dziękuję za przeczytanie!  Dajcie znać w komentarzach co Wam się podobało bądź nie w tej recenzji, każdy komentarz jest dla mnie ważny!  Z góry dzięki :)

Tagi: jrpg ps3 RPG star ocean

Werdykt
Star Ocean The Last Hope - Podróż przez Gwiezdny Ocean
Grałem na: PS3
  • + - Niesamowita Fabuła
  • + - System walki
  • + - Rozbudowane rzemiosło
  • + - Wspaniała muzyka
  • + - Interesujące postacie
  • + - Ładna grafika
  • + - Wiele zadań pobocznych
  • - - Spora ilość grindu (jak to w jrpgach)
  • - - Spadki klatek
  • - - Wiele tekstur średniej jakości
  • - - Irytujące angielskie głosy niektórych postaci
8.5
Sevchenko_kz3
Sevchenko_kz3 Podsumowanie - w podsumowaniu :P
Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ +14 -
Sevchenko_kz3
Ranking: 925 Poziom: 47
PD: 13818
REPUTACJA: 4991