Blog użytkownika REALista

REALista REALista 24.11.2017, 02:55
Piątkowa GROmada #61
1357V

Piątkowa GROmada #61

Czarny piątek trwa, a tymczasem wychodzi GROmada.

Czekaliśmy aż cyfrowe sklepy wiodących producentów konsol uraczą nas promocjami z okazji dzisiejszego czarnego piątku i... nie było warto. Promocje są beznadziejne. Tak cena jak i dobór gier jest po prostu nieudany i nie wiem czy ktokolwiek jest zadowolony z tego co znalazło się w ofercie. Obawiałem się czy mój portfel wytrzyma przeceny, niestety niepotrzebnie. To tyle jeśli chodzi o złe wiadomości, ale są też dobre: politycy wzięli się na poważnie za lootboxy i wygląda na to, że istnieję całkiem spora szansa na całkowite zablokowanie. EA chciało sprawdzić jak bardzo mogą przegiąć, ale chyba aż takie reakcji się nie spodziewali (Battlefront 2 wciąż od użytkowników na metakrytyku w wersji na PS4 ma ocenę 0.9/10) Pierwszy raz, gdy ktoś wtrąca się do wolności w branży gier jestem zadowolony. Nie sądziłem, że kiedyś to się stanie. Do tego pojawiło się oficjalne stanowisko ESA (stowarzyszenie zajmujące się grami w Stanach Zjednoczonych. Należy do nich między innym Blizzard, Capcom, Activision, Ubisoft czy wspomniane EA): otóż twierdzą oni, że lootboxy to nie hazard, bo gracz dobrowolnie może z nich skorzystać i nie jest do tego zmuszany. Ech... Skoro takie tuzy są w tej organizacji to mogli sypnąć kasą na wymyślenie czegoś lepszego, bo ten argument jest tak słaby, że gorzej już być nie może, dlatego pozwolę go sobie obalić: do jednorękiego bandyty też nikt nie każe ci wrzucać kasy, sam o tym decydujesz...

No, a w GROmadzie dziś gośćmi są Muminek, który chce pochwalić się swoją nową konsolą, drPain, który w sumie też niedawno kupił nowy sprzęt i chcę coś napisać o flagowym produkcie na niego oraz opowiedzieć o pewnym survival horrorze z Playstation 3 z czasach kiedy był on jeszcze survival horrorem, no a ja ostatecznie rozprawiam się ze Śródziemiem i tłumacze jak to jest z tymi lootboxami w przypadku tej gry. Zaczynamy!


Muminek

Siema Luje!

    Ktoś mądrzejszy ode mnie, powiedział, że trzeba znać swojego wroga. Dlatego też jeżdżę na zloty (nienawidzę Was Zlotowicze!), piję wódkę (brzydzę się!) i jako przeciwnik firmy od wąsatego hydraulika, kupiłem kolejną ich konsolę. Nie cierpię amiibo, wtórności, durnej polityki, friend – codów, od niedawna marnych konwersji na Switcha… i kupiłem Snesa Mini – tak, nie ma to większego sensu. Nie pytajcie, kiedy kupię Switcha.

Dlaczego?

    Zastanawiam się, co tak naprawdę może napisać Muminek, skoro konsole sprawdzili już tacy wyjadacze jak Roger w ostatnim numerze szmatławca, czy autor najciekawszych materiałów na YouTube: Dark Archon. W dodatku jestem trzeźwy. Może coś wymyślę.
    Do Snesa Mini przekonał mnie fakt, iż jest to bezpieczny zakup, ponieważ mamy do czynienia z bliźniaczą konstrukcją, świetnie ocenionego młodszego brata: Nesa Mini, docenionego za responsywność i bezawaryjność. Do tego jest dużo tańszy, ładniejszy i ma dwa pady, z dłuższymi kablami. Sam Snesa oczywiście nigdy nie miałem.

Mały, ale wariat, do tańca horom curke prosił.

    Brak emocji przy rozpakowaniu zakupu, szybko zastąpiło zdziwienie. Jak mały jest Snes Mini? Bardzo. Jego wymiary to według kilku sklepów: 16.5 x 22.5 x 7.8 cm. Mówi Wam to coś? Pewnie tak, ale suche dane nie zastąpią pożywki dla wzrokowców. Dlatego też przygotowałem kilka zdjęć, z przedmiotami, które każdy z Was powinien mieć pod ręką. Proszę:

Responsywność.

    Bebechy, którymi obdarowało nas Nintendo, to identyczny zestaw, jak ten w obudowie Nesa, więc wiedziałem, na co się piszę. Responsywność, szybkość i płynność to główne cechy menu, z poziomu którego uruchamiamy gry. Nie ma mowy o żadnych zwolnieniach, a sam sprzęt ani razu się nie zawiesił. Niby to Nintendo, ale paradoksalnie napisałbym, że najbliżej mu do znienawidzonych przez wielu sprzętów z nadgryzionym jabłkiem. To po prostu przyjemnie się użytkuje. Jest kolorowo, a utwór przygrywający w tle automatycznie uruchamia wspomnienia. Jestem pewny, że nikt nie będzie narzekał na jego prostotę, ponieważ głównym bohaterem są tutaj oczywiście gry.

Gry.

    Chyba każdy wie albo czytał, że szesnastobitowa era konsol ominęła nasz kraj, jednakże aspekt, o którym chcę powiedzieć był obecny również, w tej dobrze nam znanej - ośmiobitowej. Mowa oczywiście o wysokim poziomie trudności gier. Śmieję się na samą myśl o tym, jak rzuciłem padem o podłogę, przy Metroidzie, czy wyklinałem przy Contrze. I może jestem lamus i amator kwaśnych jabłek, ale nie tęsknię za grami, które z gracza szydzą i mają za zadanie go upodlić. Protoplaści skryptów i tanie zagrania dały mi ostro po dupie, ale gram nadal i czerpię z tego radość. Usłyszenie ponownie sampla z jednej z pierwszych piosenek czwartej Castlevanii, nie może nie wywołać uśmiechu. To nie jest sentyment. Te gry są po prostu bardzo dobre. Fajnal szóstka (śnieg w intro!), Super Mario RPG, Zelda: A Link to the Past. Jakość obrazu i odtworzone wiernie sterowanie robi wrażenie. No i najważniejsze: gry, w które można grać z kimś siedzącym obok! Zasłonić oczy, popchnąć ramieniem, zwyzywać od podwórkowych lujów! Składam zdania jak drugoklasista, ale rynek ponownie mnie zaskoczył i teraz muszę rozłożyć czas już na pięć maszynek. 
    Co dalej? Zerkam w stronę nielegalnych romów i Chrono Triggera. Sprzęt bezproblemowo radzi sobie z grami z Nesa, Nintendo 64 i… Segi. Nie mam legendarnego, w niektórych zakątkach PPE „honoru gracza”, a postawa roszczeniowa koliduje z tym, czego oczekiwać możemy od wydawcy sprzętu w naszym kraju. Nie będę miał dla niego litości. Sprzętu będącego wzorowym produktem, jeżeli mówimy o jakości materiałów, pomyśle i zestawowi gier. To jest idealny fizyczny emulator.

"Nintendo syf”?

    Co nie zagrało? Wydłużone kable od padów, są nadal za krótkie, a ja oduczyłem się siedzenia na podłodze, co poskutkowało natychmiastowym zakupem przedłużaczy. Same pady są idealnie odwzorowane, a przez to nie tak wygodne jak nowoczesne konstrukcje. Ba! Daleko im nawet do tych z Saturna, czy PlayStation One. Rozwiązaniem może być podpięcie odpowiednika z Wii, co uzmysławia kolejną rzecz, której zabrakło: przycisk Home. Sama polityka i dziwne zagrania dystrybutora są karygodne i nie znajduję żadnych słów, na ich wytłumaczenie. Pierd*l się Conquest Entertainment!

Do napisania i spiracenia!
Z poważaniem,
Bartosz.

Tagi: Dead Space drPain GROmada muminek piąteczek piątek piątunio REALista snes mini Śródziemie: Cień Wojny the legend of zelda: breath of the wild

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +45 -

Palec Kenichiro wskazuje mi drogę
Oceń profil
+ +197 -
REALista
Ranking: 6 Poziom: 88
PD: 83714
REPUTACJA: 77664