SKLEP

Blog użytkownika jana84

jana84
jana84 jana84 12.11.2017, 18:48
Moje top 50 gier na Super Nintendo
898V

Moje top 50 gier na Super Nintendo

Top 50 gier na Snesa człowieka, który nigdy nie posiadał tego sprzętu :). 

Witam wszystkich. Przedstawiam wam moje prywatne top 50 gier na Snesa. Zaznaczam że nigdy nie posiadałem tej konsoli, a w latach jej świetności miałem SMD, czyli sprzęt konkurencji.  Ludzi o słabych nerwach i tym, którzy nie uznają grania na emulatorach od razu odsyłam i serdecznie pozdrawiam bo omawiane gry zostały zaliczone wyłącznie na emulatorach, a dokładnie na konsolach Dremacast,PS2,PSP i Xbox, które idealnie emulują stare sprzęty. Kilka z tych gier przeszedłem też na gba więc pozwoliłem sobie je również zaliczyć. 

 

50. Death and Return of Superman

Superman został pokonany i zabity przez Doomsdeya, a po jakimś czasie pojawili się następcy człowieka ze stali. Czytelnicy z pokolenia TM-Semic zapewne pamiętają tą historię, przynajmniej ja pamiętam, dlatego ta gierka od razu wydawała mi się ciekawa, a że lubię chodzone bitki to tytuł zaliczyłem z przyjemnością.

 

49. Robocop vs Terminator

Robocop vs Terminator na snesa to całkiem inna gra niż wersja na smd i porównywanie ich nie ma sensu, ale jako oddzielna gra z naszym super gliną nie wypada tak źle i w gruncie rzeczy dostaliśmy fajna strzelankę w znanym uniwersum i chyba bylem trochę za surowy dla tej gry w topce smd bo tytuł przeszedłem bez grymasów.

 

48. R-TYPE 3

R- Type to jedna z moich ulubionych serii w tym gatunku, która bawiła mnie już za czasów nesa, trzecia część wydana na 16-bitową konsolę nintendo dalej trzyma poziom, a przy okazji wygląda dużo lepiej od poprzedników, W tej serii zawsze podobały mi się nawiązania do Aliena, które fani uniwersum natychmiast wyłapią.

 

47. Erthworm Jim 1 i 2

Snesowe przygody robala w kombinezonie nie zawiodły choć gra trochę sie różni od wersji na smd to jednak to ten sam dobry platformer z specyficznym klimatem i dużą dawką poczucia humoru. Młodym graczom polecam wersje hd na ps3/x360 bo naprawdę ładnie go odpicowali.

 

46. True Lies

Prawdziwe kłamstwa z Arnim to klasyka kina akcji, grę znam z smd, ale i wersję snesową mam ograną. Gra wygląda praktycznie tak samo jak na konsole segi i dostajemy tu ostrą strzelankę z widokiem z góry, gra stara się trzymać scenariusza filmu i możemy odegrać najlepsze sceny z filmu i naprawdę wygląda to dobrze, a ja jako fan lubie takie smaczki. Niestety wersja na konsolę nintendo ma jeden poważny minus, a jest nim cenzura i tak wyleciały brutalniejsze sceny i ograniczono lejącą się juchę.

 

45. Magical Quest 1-3

Sega Mega Drive miała swoją iluzję i fantazje, a Snesik dostał trylogię Magical Quest. Co prawda bardziej podobały mi się Segowskie odsłony bo miały swój ponury specyficzny klimat, ale seria Magical Quest nie ma sie czego wstydzić bo to naprawdę dobre i wymagające platformery z Myszką Miki, więc taki maniak platformerów jak ja nie mógł sobie ich odpuscić, kto nie grał to polecam.

 

44. Alien 3 

Trzecią część obcego opisywałem przy okazji topki na SMD, w tym przypadku dostajemy praktycznie to samo lecz jak na moje oko gra wydaje się zdecydowanie ładniejsza i bardziej szczegółowa. Alien 3 to kawał dobrego survivala, gdzie czasem lepiej spieprzać niż walczyć, w grze świetnie udało się oddać klimat filmów, który jest naprawdę gęsty. Jedna z lepszych gier na licencji Obcego.

 

43. Arkanoid 

Arkanoid to świetna i hipnotyzująca gra do której często wracam, założenia z pozoru są proste jednak ukończenie wszystkich poziomów już do najłatwiejszych rzeczy nie należy i trzeba się trochę namachać. Dziś to juz klasyk, a ilość klonów przytłacza, a to świadczy o tym że w tej prostocie jest siła. Gra legenda i ta kultowa muzyczka przed każdym levelem.

 

42. Dragon Ball Z: Hyper Dimension

Moim zdaniem najlepsza bijatyka w uniwersum smoczych kul wydana na Snesa i ogólnie na 16-bitowe sprzęty bo szczerze mówiąc wiele z nich to niegrywalne padaki. W przypadku Hyper Dimension jest jednak inaczej i dostaliśmy porządną bijatykę z bardzo ładna grafiką i ładnie narysowanymi bohaterami oraz nie najgorszym systemem walki.

 

41. Prince of Persia

Książę Persji zagościł również na Super Nintendo, początkowo myślałem że to ta sama gra co na Sega Mega Drive i jak się okazało byłem w błędzie bo to praktycznie inna gra. Znaczy się główny motyw i założenia są takie same, jednak zwiedzane levele pomimo podobieństw to całkiem co innego co na konsoli Segi, zresztą tu na przejście mamy 120 minut a na SMD  było 60. W takim razie która Persia jest lepsza? Nie mam pojęcia, przeszedłem obie i obie mi się podobają i śmiało można je potraktować jako osobne części.

 

40. Parodius

W tamtych latach Konami ostro szalało i dostarczało graczom wiele hitów, takim hitem był bez wątpienia Parodius, który był swego rodzaju bardziej zabawną wersją Gradiusa, zresztą system ulepszeń bazuje na identycznych założeniach co wyżej wspomniany shump. Gra posiada piękną oprawę i nawet dziś wygląda pięknie, polecam wszystkim tak samo jak część wydana na Psx, która również nie zawodzi.

 

39. Turtles Tournament Fight

Bardzo dobra bijatyka w uniwersum sławnych żółwi ninja, co prawda dużo bardziej cenię edycję na Smd, która postawiła na klimat noir, jednak taki fan żółwi jak ja i tak musiał wypróbować Snesową wersję, a ta nie jest wcale taka zła, bo w sumie nie ma się do czego przyczepić, W przeciwieństwie do wersji na Smd, gra ma bardziej kolorową oprawę, a postacie przypominają te z bajki no i tu można zagrać Shredderem co było niemożliwe na konsoli Segi.

 

38. Killer Instinct

 

Killer Instinct to bez wątpienia jedna z lepszych bijatyk tamtego okresu. Pierwszy raz widziałem ją na automatach i gra zrobiła na mnie spore wrażenie, wersja na Snesa jest mocno okrojona, ale to nadal bardzo dobra bijatyka z bardzo ładną oprawą jak na możliwości Super Nintendo i całkiem porządnym systemem walki, który jak dla mnie jest mixem tego z MK i SF. Moja ulubiona postać to oczywiście Jago.

 

37. Battletoads in Battlemaniacs

 Od razu napiszę że Battletoads in Battlemaniacs  nie dorównuje poprzedniej części, która moim zdaniem była prawie idealna, choć cholernie trudna, ale też nie jest taka zła jak ludzie pisali. Fakt idzie odczuć że to już nie to samo co jedynka albo występ z braćmi, choć rozgrywka jest do nich bliźniaczo podobna i to nadal dobry tytuł, ale moim zdaniem nie ma tego uroku co poprzednie gry. Gre przeszedłem z kolegą kilka lat temu na xboxie, który służy mi głównie do emulatorów i robiliśmy zapisy po każdym skończonym levelu bo inaczej to pewnie byśmy nie dali rady bo poziomem trudności gra dorównuje oryginałowi, albo nawet go przebija.

 

36. Micro Machines 2

Kontynuacja hitu z nesa/pegaza nie wprowadza praktycznie żadnych znaczących zmian bo po co zmieniać to co było idealne. Oczywiście grafika dostała niezłego kopa przez co trasy były jeszcze bardziej szczegółowe.  W Micro Machines 2 grałem głownie na smd, ale wersja na snesa nie jest mi obca bo przez jakiś czas ogrywałem ją z bratem i mogę tylko stwierdzić że obie wersje są identyczne i nie zauważyłem żadnych różnic.

 

35. Batman Returns

Batman Returns wyszedł na wszystkie możliwe sprzęty platformy i praktycznie na każdej był zupełnie inna grą. Akurat tak się składa że miałem szanse obcować wersjami na nesa, smd i snesa i to 16-bitowa konsolka Nintendo dostała tą najlepszą. Gra należy do gatunku chodzonych mordobić które w tamtych latach królowały na automatach, posiadała praktycznie wszystkie aspekty żeby być najlepsza grą w tym gatunku, ale niestety jest tylko dla jednego gracza. To trochę smutne bo cala reszta trzyma niezwykle wysoki poziom i jest to jedna z moich ulubionych gier z Batmanem.

 

34. Cannon Foder

Gra o komandosach robiła furorę na amidze, nic więc dziwnego że twórcy postanowili przenieść ten tytuł na konsole. Wersja na smd moim zdaniem jest nieudana, a przez 3 przyciski na padzie gra się w to trochę uciążliwe, dlatego dużo bardziej wolę wersje na snesa mimo że jest trochę łagodniejsza.

 

33. Super Double Dragon

Super Double Dragon tak jak Żaby może nie przebijają swoich poprzedników, ale to nadal kawał grywalnego szpila, Nadal w grze klepiemy mordy punkom, skinom, Azjatom i babeczkami z pejczami, czyli ogólnie standard. Pozostało tez specyficzne dla serii sterowanie, w którym fani natychmiast się odnajdą. Ostatni raz zaliczyłem ten tytuł z bratem jakieś 18 lat temu i pamiętam że bawiliśmy się dobrze, choć do czołówki trochę brakowało.

 

32. Lion King

 

Kolejny znakomity platformer na podstawie animacji Disneya, który wyciskał łzy nawet największym twardzielom. Wersja na snesa to w zasadzie ta sama gra co na smd, ale z lepiej wykonanym dźwiękiem, ale to raczej norma w multiplatformach z tamtych lat. Ogólnie zaliczyłem ten tytuł na każdej platformie łącznie z nesem, ale ta na snesa jest najlepsza.

 

31. Sparkster

Sparkster/Rocket Knight na smd to jedna z najlepszych gier w jakie grałem na konsoli segi, dlatego bardzo uradowała mnie informacja że snes miał swoja ekskluzywną wersję, a nie zwykły port. Niestety moim zdaniem cos poszło nie tak, grafika nadal jest ładna, ale skomplikowanie leveli i klimat gdzieś się ulotnił i w pewnym momencie zaczyna się robić nudno i człowiek, który grał w Sparkstera na smd może poczuć rozczarowanie. Tak narzekam, ale mimo wszystko zaliczyłem ten tytuł bo to nadal dobry platformer, a to był kiedyś mój ulubiony gatunek.

 

30. Pitfall: The Mayan Adventure 

Kolejny platformer, którego najpierw ograłem na smd, potem na snesa, a kilka lat później na gba. Wszystkie wersje są identyczne i wszystkie bawią tak samo dobrze bo 16-bitowy Pitfall to mocna rzecz i każdy fan platformerów powinien go sprawdzić.

 

29. Gradius 3

Na nesa Gradius i Salamandrer to moje ulubione shumpy i choć jestem lamusem i nigdy ich nie przeszedłem w uczciwy sposób to zawsze je szanowałem i uważałem za kultowe. Gradius 3 wydaje się troszeczkę łatwiejszy, ale to nadal trudna gra i przyznam że ja również przeszedłem zapisując stan gry po każdym ukończonym levelu.

 

28. Super Mario Paint

Bardzo niepozorny szpil, którego z bratem odkryliśmy całkowicie przypadkiem i spędziliśmy z nim mnóstwo czasu, ale nie zajmowaliśmy się rysowaniem, ani kolorowaniem tylko tworzeniem muzyki. Tak w tej grze istnieje dodatkowy tryb, który pozwala z pozornie prostego edytoru stworzyć swój kawałek, a fani do dziś przenoszą nowe kawałki na 16-bitowe dźwięki.

 

27. Contra 3: The Alien Wars

Pierwsza 16-bitowa Contra nie zawiodła fanów i ci dostali dokładnie to czego oczekiwali. Jako fan serii przez lata śliniłem się do jedynego zdjęcia jakie miałem z tej gry i dopiero po latach miałem okazje to dorwać i również się nie zawiodłem choć moim zdaniem nie jest to poziom Hard Corps na smd.

 

26. Knight of the Round

Tytuł doskonale znany bywalcom salonów gier arcade. Konwersja na snesa mimo cieć wyszła bardzo dobrze i była to jedna z lepszych chodzonych bitek dla dwóch graczy i taki Golden Axe z smd mogło się schować.  Ogólnie temat rycerzy i smoków był już wcześniej wałkowany to jednak capcom dało rade i odwaliło kawał dobrej roboty.

 

25. Flashback

Kolejna kultowa gra, której nie miałem okazji mieć gdy była nowością, tak samo jak wiele innych gier tak i tutaj ograłem na dreamcaście, gdzieś w 2001 roku. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale tym bardziej że gra nie wydawała się jakaś toporna, wręcz przeciwnie wszystko zostało dopracowane i jest to jedna z najładniejszych gier na 16bitowe sprzęty jeśli chodzi o takie poważne przygodówki, Po kilku latach sprawdziłem wersje na smd i tez jest spoko, ale ta na snesa wygląda zdecydowanie lepiej i ma żywszą paletę kolorów.

 

24. Sunset Riders 

Sunset Riders miałem okazje ogrywać na automatach i zapewne wielu z was tez miało z nią kontakt właśnie na salonach. Gra okazała się niezwykle atrakcyjnym szpilem i w sumie nie przypominam sobie innego westernu i to jeszcze w świetnym komiksowym klimacie. Konwersje na sprzęty domowe to była formalność, padło na smd i snesa, ale nad obiema wersjami pracowały inne studnia i nie wszystko poszło idealnie. Wersja na smd jest strasznie uboga i została lekko przemodelowana żeby to pociągnąć, za to wersja snesowa jest prawie tak dobra jak ta z maszyn, oczywiście sa jakies tam drobne ustępstwa, ale trzon rozgrywki i grywalność jest ta sama, dlatego tutaj snes zdecydowanie wygrywa.

 

23. Castlevania Dracula X

Castlevania: Dracula X, znana też jako Vampire's  Kiss to konwersja Castlevania: Rondo of Blood z PC Engine CD (Turbo-Grafx)) Edycja na konsole Nintendo ma nieco przemodelowane levele,troszkę inną kolejność bossów i lekko zmieniony wygląd przeciwników, wyleciały też wstawki anime. Mimo cieć i troszkę gorszego wyglądu niż wersja na pc-engine to nadal bardzo dobra Castlevania i jak ktoś jest fanem serii w jego obowiązku powinno być zaliczenie obu wersji. Warto też dodać że wersja na snesa jest dużo cięższa niż ta z PC Engine.

 

22. Goof Troop

Goof Troop to fantastyczna przygodówka z naciskiem na puzzle przy których trzeba główkować. Przyznam że tytuł odkryłem całkiem przypadkowo przeglądając różne romy bo zaciekawił mnie tytuł bo zazwyczaj lubie gry na licencji disneya, ale ta gra przerosła moje najśmielsze oczekiwania i z miejsca polubiłem ten niezwykle grywalny szpil. Dodam że gre możemy przechodzić też z drugim graczem co tylko podnosi ocene tej świetnej gry.

 

21. Super Mario RPG: Legend of the Seven Stars 

Całkiem fajna i lekka gra rpg od Kwadratowych z Marianem w roli głównej, tytuł wyszedł pod koniec panowania snesa i jest jedną z najładniejszych gier jakie widziałem na ten sprzęt. Sama rozgrywka jest bardzo prosta i nawet ludzie nie grający w gry rpg nie odczują przy tej grze jakiś frustracji i raczej nie powinni mieć problemu z ukończeniem tej gry. 

 

20. Smash Tv

W zwariowany teleturniej przywodzący na myśl film Uciekinier z Arnoldem miałem kontakt już na smd i uważałem go za porządny szpil, jednak jakoś nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia i szybko poszła w zapomnienie. Wersje na snesa odpaliłem z ciekawości żeby porównać sobie obie wersje i kolejny raz wygrywa konsola Nintendo, ale nie przez grafikę czy jakieś dodatki, ale przez lepsze sterowanie, dzięki czterem przyciskom na padzie możemy strzelać w czterech kierunkach przez co gra się dużo przyjemniej. Jedynie na co mogę ponarzekać to lekka cenzura, ale to już u Nintendo norma.

 

19. Captain Commando

Capitan Commando odkryłem na ps one i razem z bratem zaliczyliśmy ten tytuł mnóstwo razy. Co wyróżnia ta grę na tle innych chodzonych mordobić capcomu to zwariowane postacie i ogólnie spora dawka humoru. Kilku lat później bo w czasach dreamcasta przez przypadek dowiedziałem się że wyszła wersja na snesa , ale miałem obawy co do jej jakości, ale jak się okazało niepotrzebnie bo gra wygląda i chodzi niemal identycznie jak na psx czyli jak arcade. 

 

18.Super Street Fighters 2 - The New Challangers

W czasach kiedy Street Fighter 2 i jego kolejne wersje robiły furorę, byłem fanem serii Mortal Kombat i tylko to sie dla mnie liczyło, a mój Street Fighter 2 na smd nie był zbyt często odpalany. Jednak po jakims czasie kiedy trylogia MK była juz tylko wspomnieniem dałem szansę Ulicznemu Wojownikowi i dostrzegłem w nim rzeczy, ktorych wczesniej nie widziałem. O ile się nie myle Snes dostał az 3 wersje Street Fightera i ta wydaje się najbardziej kompletna, do tego gra chodzi wyraźnie lepiej niż na konsoli Segi i jest bliższa oryginałowi z automatów.

17. Battletoads & Double Dragon

Dokładnie ta sama gra, którą wielu pamięta bardziej z nesa/pegaza w praktycznie nie zmienionej formie bo grafika i muzyka to tylko drobne poprawki. Rozgrywka w dalszym ciągu przynosi sporo frajdy i praktycznie nie ma się do czego przyczepić, ale jednak Rare mogło się bardziej postarać i coś tam dodać lub ulepszyć, ale to już takie moje marudzenie bo tak naprawdę to nadal świetna gra.

 

16. Super Mario World

Żeby zagrać w tego Mariana musiałem naprawdę długo czekać i pierwsza okazja natrafiła się dopiero w 2001 roku. Musze przyznać że jako maniak trylogii z nesa, a szczególnie trzeciej części oczekiwałem od Super Mario World cudów i się troszkę rozczarowałem. Oczywiście stwierdzenie że ten Marian jest słaby byłoby błędem, ale grze czegoś brakuje, choć dokładnie nie wiem czego, wiem tylko tyle że nie ma w sobie tej zajebistości co SMB3. Gre zaliczyłem na emu i na konsoli GBA.

 

15. Final Fight 1-3

Sega miała swoje Street of Rage, a Nintendo trzy części Final Fight, w tym dwie ekskluzywnie pisane pod snesa. Jedynka Final Fight nie jest idealnym portem i capcom wykroiło sporo zawartości, ale najbardziej boli brak opcji dla dwóch graczy, ale ta wada tyczy się tylko tej części i dwie pozostałe można już przejść z kolegą. Jedne z lepszych chodzonych mordobić na snesa, polecam.

 

14. Super Punch-Out

Za młodego ostro ogrywałem z ojcem pierwsze Punch-Out na nesa, mijały lata, a ja nie wiedziałem nawet że snes dostał nowa część tej wspaniałej gry. Jak zwykle spóźniony tytuł odkryłem i ograłem dopiero po roku 2000 i uważam że Nintendo znowu dało radę. Oczywiście uważam że grywalnościowo jedynki nie przebili, ale gra nadal posiada duże pokłady miodu, a 16-bitowa grafika zrobiła swoje i wygląda to naprawdę fantastycznie

 

13. Tales of Phantasia

Jakoś nigdy nie byłem fanem gier jrpg, ale w czasach jak ostro emulowałem na dc to znalazłem kilka spolszczonych gier w tym Tales of Phantasia. Ogólnie seria nie była mi obca bo wcześniej zaliczyłem Tales of Destyny, jednak Phantasia spodobała mi się dużo bardziej i w dodatku to że była spolszczona było dla mnie dużym plusem. 

 

12. TMNT 4: Turtles In Time

Godny powrót Żółwi Ninja w 16-bitowej odsłonie. Pamietam że jako dziecko jak mieszkałem w Niemczech to ujrzałem ta grę odpaloną w sklepie, od razu przylepiłem się do pada i nie chciałem puścić. Były to czasy kiedy ostro ogrywałem dwóje i trójke na nesie, a bajkę i filmy wręcz kochałem, więc jak zobaczyłem nowa część na snesa prawie oszalałem. Pamietam że prosiłem wtedy Mame o konsole i Żółwie, ale się nie zgodziła i był płacz :) Dopiero po latach mogłem przejść na emu i porównać ja z Hyperstone Heist z smd. Turtles in Time zostało zrimejkowane i wydane na ps3/x360, niestety gra nie umywa się do oryginału. Niedawno się dowiedziałem że omawiana gra jest portem z automatów, a ja przez tyle lat żyłem w świadomości że to ex na snesa.

 

11. Super Castlevania 4

Pierwsza 16-bitowa Castlevania nie zawodzi i jest godną kontynuacją trylogii z Nesa. Rozgrywka praktycznie niczym się nie różni od tego do czego przyzwyczaiło nas Konami, a jedyną nowością jaką zauważyłem jest rozwinięte używania bicza i teraz możemy uderzać w dowolnym kierunku. Niezłego kopa dostała tez grafika i muzyka, lokacje są niezwykle klimatyczne, a muzyka tylko potęguje mroczny nastrój. Oczywiście wole Castlevanie: New Generation, ale Super Castlevanie szanuje.

 

10. Final Fantasy 6

JRPG to raczej nie moje klimaty jednak raz na jakiś czas cos mi tam podejdzie. W Final Fantasy 6 spodobał mi się mroczny i poważny klimat oraz ciekawa fabuła z kilkoma zaskakującymi twistami. Otwarcie przyznam że jeśli chodzi o znajomość serii to jestem amator i szóstka to jedyna część w którą grałem i przeszedłem. Na pewno dużym motorem napędowym było to że podobnie jak w Talesach grałem w spolszczoną wersję.

 

9. Mortal Kombat 1,2, 3 Ultimate

W latach 90 Seria Mortal Kombat to była dla mnie religia i na smd chyba nie było gier przy której spędziłem więcej godzin.Wersje na konsole Nintendo są wykonane bardzo dobrze i nawet odnoszę wrażenie że wyglądają minimalnie lepiej niż na smd, jednak o poziomie automatu w dalszym ciągu możemy zapomnieć. Jednak jak to w przypadku konsol Nintendo musiała pojawić się ceznura, szczególnie dostało się jedynce, z której wyleciała krew i fatale, ale na szczęście z MK2 i 3 jest już trochę lepiej, jedynie stonowano ilość bryzgającej juchy.  Można więc uznać że Snesa dostał całkiem dobre Mortale, które grywalnością nie odstawały od oryginału, ale jednak przez cenzure można odnieść wrażenie że jedyna konsolową wersją jest ta na smd. ( wersje na psxa i saturna pojawiły się później więc ich nie liczę)

 

8. Donkey Kong Country 1-3

Pierwszy raz zobaczyłem Donkey Kong Country na reklamie w niemieckiej stacji i nie mogłem uwierzyć że to tak wygląda, a urywek z przejażdżki na nosorożcu nie dawał mi spać. Jednak na samych reklamach się skończyło i dopiero po latach mogłem sprawdzić ten tytuł na emu i później gba. Obie kontynuacje prezentują się jeszcze lepiej i aż ciężko uwierzyć że snes generuje tak obłędną oprawę i nawet dziś wygląda to bardzo ładnie, mimo to uważam że jedynka ma w sobie to coś i uważam ją za najlepszą część. Sam nie wiem co to jest, ale kolorystyka i klimat w jedynce dużo bardziej mi odpowiada, ale ogólnie całą trylogię cenię niezwykle wysoko.

 

7. Dragon Ball Z: Legend of Super Sayan

Absolutnie najlepsza gra o smoczych kulach w jaka było mi dane zagrać. Gra jest karcianką-rpg i fabularnie obejmuje wydarzenia od początku Zetki, aż do ubicia Frezera. Twórcy dosyć mocno trzymają się fabuły, jednak dają też pewną swobodę i tak na przykład po udanej walce z Nappą i Vegetą możemy polecieć na Namek w liczniejszym składzie niż w anime co kiedyś strasznie mnie jarało bo uwielbiam Tenshinhana. Jak na razie tego Dragon Balla zaliczyłem dwa razy i od pewnego czasu zbieram się za ponowne przejście bo to mega grywalny szpil i jak dla mnie do dziś nie wyszło nic równie dobrego w tym temacie.

 

6. Chrono Trigger

Cudowna gra, w której zakochał się nawet taki eRPGowy lamus jak ja. W tej grze zagrało dosłownie wszystko, piękna grafika która nawet dziś zachwyca dbałością o detale, świetne postacie narysowane przez Akire i świetna historia z przenoszeniem się w czasie, to wszystko sprawia że jest to moja ulubiona gra jrpg i zaliczyłem ją już dwa razy, w tym raz po polsku.

 

5. Harvest Moon

Harvest moon to gra która swego czasu nieźle zryła mi beret i przez dobry miesiąc nie liczyła sie dla mnie inna gra. Ogólnie tytuł znałem z psxa, ale nie było mi dane zagrać i dopiero jak kolega wypalił płytę z emu o nazwie DreamSnes mialem okazje sprawdzić grę o rolniku. Co tu duzo gadać rozgrywka w Harvest Moon to niekończące się pokłady miodności, karmienie zwierząt, robota na polu, łowienie ryb, zbieranie siana na zime, festyny na ktorej można poznać kobite i sie z nią ożenić, do tego zdobywanie złotych narzędzi od krasnali, ktore ułatwiaja robote.O ile pamiętam żeby uzyskac dobre zakończenie trzeba dobrze gospodarować przez 3 lata, ale pamietam że grałem dalej bo chciałem zobaczyc czy twórcy jednak cos ukryli. Po kilku latach zagrałem w nowa część na ps2 i strasznie sie rozczarowałem bo mimo mozliwości konsoli gra cofneła sie w rozwoju i daleko jej do tej snesowej.

 

4. Legend of Zelda: A Link to the Past

Pierwsza 16-bitowa Zelda nie zawiodła i po małym wypadku w postaci dwójki na nesa (ktora i tak lubie) wraca na wlaściwe tory i rozwija pomysły z pierwszej części. The Legend of Zelda: A Link to the Past to gra wręcz idealna i tak naprawde cieżko wymienic tu jakąś wadę, mapa jest naprawde duża, a zadań i sekretów jeszcze więcej. Jakby kogoś interesowało przejście tej gry na emu to na stronie emusite jest bardzo dobre spolszczenie, choc tak naprawdę gra nie posiada jakis cięzkich dialogów.

 

3. Super Mario All Star

Super Mario All Star to chyba pierwsza zrimejstrowana kolekcja z poprzedniej generacji, czyli na długo wcześniej niż obecne trendy. Jako że jestem ogromnym maniakiem oryginalnej trylogii z nesa nie mogłem odpuscic sobie przejścia tych gier po raz kolejny w odświeżonej oprawie. Oczywiście największym hiciorem na tej składance jest niesmiertelny i niedościgniony Super Mario Bros 3, ktory jak dla mnie jest grą doskonałą , wręcz fenomenem który wyprzedził swoje czasy i ustanowił nowe standardy wśród platformerów. Kolekcja zawiera jeszcze Lost World czyli oryginalna dwójkę, która jednak nigdy nie upuściła granic japonii i po zagraniu twierdzę że dobrze sie stało że Nintedno zdecydowało sie na taki krok bo gra jest słaba i wygląda jak marne dlc do jedynki.

 

2. Yoshi Island

Yoshi Island to cudowny platformer, który w moim odczuciu zmył plame po nijakim Super Mario World, który troszkę rozczarował. Sama grafika, a bardziej jej styl to prawdziwe dzieło sztuki i nawet dziś wygląda to obłędnie tak samo rozgrywka prezentuje najwyższy możliwy poziom, a niektóre patenty zadziwiają pomysłowością. Moim zdaniem przy Yoshi Island Nintendo przeszło samych siebie i nie mogę ocenić tej gry niżej niż na 10, tytuł zaliczyłem na emu i gba za kazdym razem bawiąc sie tak samo dobrze i wiem że za jakiś czas znowu przejde tego cudownego platformera

 

1. Super Metroid

I tak o to dochodzimy do pierwszego miejsca w moim prywatnym rankingu gier na Snesa, czyli Super Metroid, gry doskonałej pod każdym względem. Otwarcie przyznam że nie grałem w poprzednie części, więc wszystkie patenty i rozwiązania były dla mnie czymś zupełnie świeżym. Technicznie nie mozna tej grze nic zarzucić bo wszystko wygląda pieknie a klimat jak na gry Nintendo jest niezwykle gęsty i czasami kojarzy sie z filmami o Obcym, pojedynki z bossami również są mega rajcujące i często stanowią wyzwanie. Ogólnie cały system rozwijania arsenału i odblokowywanie nowych ruchów jest świetnie rozwiązane bo dzieki temu możemy sie dostać do wcześniej niedostępnych lokacji, choć mieliśmy je pod nosem. Z podobnych Metroidów przeszedłem jeszcze Zero Mission i Fusion na gba, ktore również mi sie podobały to jednak Super Metroida nie przebijają.

 

Podczas robienia tej topki całkiem wyleciały mi z głowy takie gry jak Axelay i Phalanx, o których na śmierć zapomniałem, ale wyobraźcie sobie że są gdzieś między 30-50 :) Do topki nie wrzuciłem  też Super Ghouls 'n Ghosts, którego lubię, ale nigdy nie ukończyłem bo jestem za cieńki i nie chciałem się narazić Czarnemu Ivo.

Zapraszam do mojego top 50 na Sega Mega Drive

https://www.ppe.p(...)-50.html

https://www.ppe.p(...)ive.html

 

Tagi: jana84 mario retro SNES

Oceń notkę
+ +47 -

Oceń profil
+ +81 -
jana84
Ranking: 39 Poziom: 67
PD: 38055
REPUTACJA: 15866
Miesięcznik PSX Extreme