RoboCop vs Terminator
Kilka lat się zbierałem żeby zrobić wpis o crossoverze który został zapomniany i mało kto o nim słyszał. Jestem wielkim fanem filmów jak i gry na Sega Mega Drive, która jest bliska memu sercu bo miałem przyjemność ogrywać ją krótko po premierze. Przy okazji ukończyłem wszystkie inne wersje (no prawie wszystkie bo na GameBoy nie grałem) i o dziwo to też są bardzo dobre gry choć ta na SMD nie ma sobie równych, ale po kolei.

Pierwszego maja 1992 premierę miał komiksowy crossover RoboCop vs Terminator od Dark Horse Comics. Autorem był legendarny Frank Miller, a za rysunki odpowiadał Walt Simonson, a całość składała się z czterech odcinków. Fabuła w skrócie wygląda tak że pewien żołnierz (Flo) w przyszłości dowiaduje się że Skynet uzyskał samoświadomość dzięki RoboCopowi, który przez swoją ludzką naturę i zdolność do komunikacji z maszynami nieświadomie wywołuje wojnę nuklearną. Żołnierz cofa się w czasie do Detroid żeby zabić RoboCopa co prawie mu się udaje, ale Skynet wysyła trzech terminatorów żeby temu zapobiec. RoboCop ogarnia jednak co jest grane i z pomocą żołnierza, ED-209 i dr Marie Lazaurus (to ta z RoboCop 3) pokonują maszyny. Murphy zdając sobie sprawę że przyszłość kontrolowana przez Skynet jest częściowo jego dziełem postanawia popełnić samobójstwo. Maszyny jednak nie dają za wygraną i wysyłają dwóch kolejnych terminatorów, którzy zabijają Flo i Marie. Odnajdują truchło RoboCopa i podłączają go do swojej sieci. Mijają dekady, ale Robi się wybudza i swoją świadomością infekuje cały system i znajduje lukę w zabezpieczeniach fabryki terminatorów i wykorzystuje ją do zbudowania nowego ciała.

RoboCop pokonuje kilku terminatorów i w pewnej chwili spotyka Flo, ale z innej linii czasowej i razem wpadają na pomysł żeby użyć fabryki terminatorów do zrobienia armi Robocopów żeby ostatecznie rozprawić się z Skynetem. Ruszyli do głównej centrali i po długiej walce RoboCop podłącza się do głównego komputera i przejmuje nad nim kontrolę, a po chwili wszystkie maszyny zastygają bez ruchu. Flo po odniesionych ranach umiera, ale ludzkość zostaje ocalona. RoboCop cofa się w czasie i niszczy Skynet zanim ten uzyskuje samoświadomość zapobiegając wszystkim wydarzeniom, które miały miejsce w jego linii czasowej.

Firma Virgin szybko podchwyciła temat i postanowiła wydać grę opartą na komiksie. Wykupili licencję za dwa miliony dolarów co w tamtych czasach było dosyć sporą kwotą jednak nie mogli wykorzystać elementów fabuły komiksu, ani korzystać z wizerunku Arnolda Schwarzeneggera i Petera Wellera z wyjątkiem okładki. Głównymi projektantami i programistami byli John Botii i Tim Williams, który równocześnie pracował przy Alladynie. Obaj byli dwudzietolatkami i uwielbiali Contre 3: The Alien Wars i chcieli stworzyć coś podobnego. Żeby zaoszczędzić czas wykorzystali silnik Dave'a Perryego na którym chodziły takie gry jak Cool Spot i Global Gladiators. Jak wspomina Botti, wszystkim zależało żeby gra była niezwykle krwawa i brutalna. Główną platformą była Sega Mega Drive/Genesis i na jej bazie stworzono konwersję na Sega Master System i Game Gear. Wersje na Snesa zlecono firmie Interplay Team Rivet i była to w zasadzie inna gra z inną fabułą pozbawiona brutalności. Wszystkie wersje zadebiutowały w 1993, a rok później postanowiono wydać wersję na GameBoy za którą odpowiadało Unexpected Development i jak się można domyślić z powodu ograniczeń była to zupełnie inna gra.
RoboCop vs Terminator zebrał przyzwoite recenzje, a najlepsze noty otrzymała wersja na konsole Segi i została nagrodzona przez Elektronic Gaming Monthly tytułem najlrwawszej gry 1993 roku.
Nie ma dokładnych danych, ale szacuje się że wszystkie wersje mogły się sprzedać nawet w dwóch milionach egzemplarzy.
Ukończyłem wszystkie z wyjątkiem wersji na GameBoy i z grubsza opisałem.
RoboCop vs Terminator (SMD)

RoboCop vs Terminator na SMD to jedna z moich ulubionych gier na ten sprzęt i darzę ją ogromnym sentymentem bo zagrywałem się w nią będąc dzieckiem. O grze nie miałem zielonego pojęcia bo prasa konsolowa wtedy praktycznie nie istniała, a te kilka stron w magazynie Secret Service to było tyle co nic i wtedy z zaskoczenia Mama przywiozła mi tę grę z Niemiec.

Jako że uwielbiałem RoboCopa i byłem wielkim fanem Terminatora oraz Arnolda Schwarzeneggera to ta gra była jak spełnienie marzeń. Co wyróżnia ten tytuł to bardzo dobra i szczegółowa grafika z świetnie wykonanym oświetleniem i poważny, a nawet bym powiedział mroczny klimat, a do tego duża dawka brutalności. Krew leje się tutaj litrami i obok Mortali jest to najbrutalniejsza gra na SMD. Muzyka to również pierwsza liga i grając za każdym razem mam aż ciary na plecach. W grze oprócz Terminatorów spotykamy też starych znajomych czyli Caina i Ed-209 nad którym Skynet przejął kontrolę. Poziom trudności jest strasznie nierówny i niektóre poziomy oraz walki z bossami ocierają się o hardcore, ale mam ten tytuł opanowany. Ważne żeby na każdym levelu trochę powęszyć i zebrać mocną giwerę oraz dodatkowe życia.

Fabularnie też jest ciekawie bo okazuje się że cały superkomputer na którym opierał się Skynet bazował na pierwszym projekcie czyli Super Gliny, jednak się zbuntował i trzeba się nim zająć bo Detroit zrobił się niezły burdel, a po opanowaniu sytuacji RoboCop przenosi się w przyszłość. Dla kogoś to może być jakaś tam strzelanka, jednak dla mnie to jedna z najlepszych produkcji w jaką grałem na smd i od wielu lat regularnie wracam do tej gry. Moja ocena to 9+/10
Na koniec jeszcze mały tip. W grze można mieć dwie dodatkowe bronie i jak umieramy to tracimy te, którą obecnie mamy w ręku więc jak mamy mało energii to warto zmienić na te gorszą.
RoboCop vs Terminator (Game Gear)

Konwersja na Game Gear w dużej mierze opiera się na swoim dużym odpowiedniku jednak cięcia były konieczne przez co gra nie brzmi, ani nie wygląda tak okazale.

Poleciało też kilka giwer i w przeciwieństwie do oryginału można nosić tylko jedną zamiast dwóch. Wersje smd oceniam na 10, a tu mam pewien problem bo ustępstwa są spore, ale z drugiej strony jakbym nie znał dużej wersji to bym nie miał porównania, a jak na możliwości kieszonkowej konsoli Segi jest solidnie. 8/10
PS: Gra nie jest łatwa, ale jak ktoś ogarnia wersję na smd to i tutaj sobie poradzi bo gra się bardzo podobnie.
RobCop vs Terminator (SMS)
![]()
Podczas premiery RoboCop vs Terminator, ośmiobitowy Master System był już na wylocie, a mimo to pofatygowali się o konwersje. Gra prezentuje się bardzo podobnie do wersji na Game Gear i nawet jestem skłonny stwierdzić że to ta sama gra z kilkoma ulepszeniami jak na przykład bardziej oddalony ekran co ułatwia zabawę.

Niby 8-bitów, ale udało się zachować ten specyficzny brudny klimat i brutalność choć wszystko jest mocno uproszczone, a najbardziej ucierpiała muzyka, która przypomina mi specyficzne brzdękanie z gier codemasters z nesa/pegaza. Podobnie jak w wersji na GG można nosić tylko jedną broń, część leveli wyleciała, a poziom trudności jest dużo niższy niż na SMD. Ogólnie jest to całkiem niezła gra i jak nie szuka się porównań do 16-bitowego brata to może się podobać i na pewno jest to lepsza produkcja niż jakikolwiek tytuł z RoboCopem na Nesa.
Małe chwalonko

RoboCop vs Terminator (SNES)

Jestem ogromnym fanem tej gry na Sega Mega Drive, ale nigdy nie skończyłem jej na Snesie bo zawsze uważałem że jest dużo gorsza. Co prawda nie zmieniłem zdania i gra nawet nie ma podjazdu do wersji na konsolę Segi, ale mimo wszystko okazała się całkiem dobra, dlatego bije się mocno w pierś. Tytuł jest niby ten sam, a dwa pierwsze levele są podobne do wersji z SMD, ale cała reszta to praktycznie inna gra. Fabuła również mocno się różni bo na SMD RoboCop przenosił się do przyszłości by walczyć z Skynetem, a na Snesie zostaje rozebrany i na jego podstawie Skynet tworzy Terminatory, a gdy ten się wybudza i składa w jedną kupę cały świat jest już na krawędzi zagłady.

Grafika jest ładna, a w grze znalazły się nawet dwa etapy w 3D, których nie ma żadna inna wersja, ale czy było one takie fajne to bym już podyskutiwał. Rozgrywka i sterowanie wydają się podobne do tej z SMD, ale brakuje jej dynamiki i można zapomnieć o jakiekolwiek brutalności. W końcu to Nintendo i musiało być grzeczniej, ale w zamian czuć tutaj komiksowy klimat i nawet po każdym skończonym levelu jest kilka ładnie narysowanych paneli. Wersja na Snesa jest też dużo łatwiejsza, choć końcowe levele potrafią już dać popalić, a Terminatory są przesadnie odporne. Na szczęście wersja na Snesa posiada system zapisów i to nawet przed walkami z bossami więc można to jakoś ogarnąć.

Moja ocena to 8-/10 i mimo że wersja na Sege to gra o klasę wyższa to jestem miło zaskoczony. Nie mam kardridża bo nie zbieram gier na Snesa i skończyłem na kardridżu everdrive.
Wersji na GameBoy jako jedynej nie ograłem, ale z tego co wyczytałem jest to bardzo słaba produkcja.

Jako bonus dorzucam filmik NGrega, który omawia wersje na Sega Mega Drive.