Gry po mojemu

proboszcz777

Proboszcz777 Proboszcz777 21.05.2013, 06:35
Gram w gry czy lubię gry?
359V

Gram w gry czy lubię gry?

Przez dłuższy czas dręczy mnie określenie "prawdziwego gracza".
Wielu ludzi uważa, że prawdziwym graczem jest typowy hardkorowiec ładujący poważne produkcje na najwyższym poziomie trudności - człowiek gardzący casualowym graniem.

Ale czy samo granie definiuje prawdziwego gracza? Czy człowiek, który tępo siedzi przed monitorem / telewizorem to "true gamer"?

Otóż sprawa nie jest do końca tak prosta. Jest wielu graczy, którzy non-stop ładują w CODa, czy BFa przez dziesiątki godzin i walczą niemiłosiernie o rankingi. Są ludzie którzy grają po 200 godzin i więcej wyciskając ostatnie soki z RPGów (sam do nich należę) i wielu innych maniaków grania - wyścigów, bijatyk, strategii (to częściej na PC, ale powoli się zmienia).

 

To świadczy z pewnością o tym, że ludzie naprawdę lubią grać - ale czy lubią gry? Czy interesują się tym jak powstają, w jakich okolicznościach?

Idźmy dalej - czy typowy maniak grania zastanowi się chwilę nad nawiązaniem do pewnych filmów, książek, utworów, czy też innych gier? To już niekoniecznie.

 

Niewielu ludzi zastanawia się, jak wygląda proces produkcyjny nawet najprostszego tytułu. Sam jestem programistą jednego z krakowskich studiów deweloperskich i powiem Wam, że nie jest to prosty interes. Często człowiek wie, że mógłby zrobić coś lepiej, ale czas goni, wydawcy pieklą się nad opóźnieniami, albo wprowadzają swoje debilne pomysły oparte na słupkach sprzedaży, a nie researchu chociażby na takich serwisach jak PPE, wśród prawdziwych graczy. Za to jak coś nie wyjdzie to w pierwszej kolejności zrypa idzie na zespół produkcyjny. Urwijmy jednak w tym miejscu, bo to materiał na osobny wpis...

 

Jednym z powodów, dla których zagrywam się we wszystkie MGSy to wplatanie wydarzeń historycznych w grę tak sprytnie, że masa z nich po prostu pasuje, tj. wiele wpisów z kart historii pozostaje do dziś niejasnych - Hideo Kojima w swojej serii te luki skrzętnie wykorzystuje. Dajmy tu tylko kilka przykładów żeby nie spoilować ludziom, którzy jeszcze nie grali w tą piękną serię:

- MGS3 : Snake Eater zaczyna się w 1964 od "Cnotliwej Misji", która jest konsekwencją kryzysu kubańskiego w 1962. Wtedy to na Kubie ZSRR montowało wyrzutnie rakiet, które mogły posłużyć do zrzucenia bomby atomowej na USA - konflikt zażegnano i w zamian za wycofanie się Ruskich z Kuby, Amerykanie zdemontowali wyrzutnie w Turcji. Proces ten jednak dziwnie się przeciągał, a przez kawał czasu był dokonywany w ukryciu.

- MGS: Portable Ops i Peace Walker nawiązuje do wydarzeń związanych z kryzysem na linii Kolumbia  - Wenezuela z lat 70tych a także do puczu w Chile 1973 - warto się zapoznać z tym okresem, a wydarzenia z tej części gry nabiorą nowego światła będąc świadomym panujących wtedy napięć w Ameryce Środkowej i Południowej. Wtedy też lokalni watażkowie wykorzystywali najemników do poszerzania własnych wpływów.

- No i ostatecznie odrobinę futuryzmu - powstaje coraz więcej prywatnych firm ochroniarskich wyposażonych lepiej niż armie wielu krajów. W momencie gdy politycy nie chcą sobie brudzić rąk, wysyłają PMC  (prywatne organizacje militarne), takie jak Blackwater (przemianowane na Academi) by odwalić brudną robotę. A MGS4 czy MGR : Revengeance jest przepraszam o czym? Warto się nad tym zastanowić.

 

Czy kiedyś zastanawialiście się skąd pochodzą tytuły kolejnych części Xenosagi?

 

"Der Wille zur Macht" (Wola Mocy) - to jeden z głównych motywów filozofii Friedricha Nietzschego - niemieckiego filozofa żyjącego w drugiej połowie XIX wieku. Rzekomo nim się inspirował Adolf Hitler tworząc swoją książkę "Mein Kampf" i doprowadzając do jednej z największych tragedii czasów nowożytnych - II Wojny Światowej.
 
"Jenseits von Gut und Böse" (Pomiędzy dobrem a złem) i "Also sprach Zarathustra" (Tako rzecze Zaratustra) to jedne z najważniejszych prac niemieckiego filozofa.
Jaki ma to związek z grą? Otóż, w dość dużym uproszczeniu, Nietzsche tworzy w swoich dziełach postać nadczłowieka - bytu którego niesie wola mocy - wola tworzenia. Można to interpretować jako jednostkę wybitną, ważną, o większych przywilejach niż inni - kogoś kto prowadzi zwykłych ludzi ku światłej przyszłości. Z książek Nietzschego z racji tego, że żaden ze mnie filozof, a raczej brutalny logik, wywnioskowałem, że chodzi tutaj o artystę, naukowca, twórcę - człowieka, który przez swoje dzieła, pomysły, koncepcje przyczynia się do rozwoju ludzkości.
I tutaj mamy właśnie miejsce na KOS-MOS - protagonistkę serii - nadczłowieka, a w zasadzie sztucznego człowieka, którego samo istnienie jest kluczem do zbawienia ludzkości.
W samej grze jest tez wiele odniesień do symboli pojawiających się w traktacie Nietzschego, chociażby wspomnieć Wieczny Powrót - koncepcję nieskończonego powtarzania się świata - z racji założenia nieskończoności czasu, jeżeli nawet świat gdzieś istnieje w innej formie bądź powstanie na nowo ilość zaistniałych w nich zmian jest skończona, a więc kiedyś całość istnienia zatoczy krąg.
Szczerze powiedziawszy sam się nad tym nie zastanawiałem w kontekście gry, dopóki nie przewałkowałem "Tako rzecze Zaratustra" i "Ludzkie, Arcyludzkie". Polecam gorąco wielbicielom zastanawiania się nad każdym przeczytanym zdaniem. Uprzedzam tylko, że to nie jest lektura na kibelek.

 

Grając w drugą część przygód Geralta także znajdujemy masę nawiązań, pierwsze z brzegu przykłady: idąc nocą przez Flotsam, mijamy pijaka, który okłada się po mordzie - czy kojarzycie film Podziemny Krąg (Fight Club)? Scena jest wzięta dokładnie stamtąd. Film ten oparty jest na książce pod tym samym tytułem, jej autorem jest Chuck Palahniuk i powiem Wam szczerze, że książka pod wieloma względami bije film na głowę, o zakończeniu nie wspominając - nie będę spoilował - polecam obejrzeć film i poczytać. W pewnym momencie w grze, pojawia się także cytat z "Władcy Pierścieni", który oczywiście główny bohater drwiąco komentuje. Jeżeli ktoś nie zetknął się z twórczością J.R.R. Tolkiena to polecam.

 

Co do muzyki wiele nie muszę się rozpisywać czytując blogi innych użytkowników tego portalu - pomijając poszerzanie własnej dyskografii przez gry muzyczne czy soundtracki z tytułów innego gatunku, muzyka też powinna inspirować do tworzenia - niekoniecznie samej muzyki czy nauki gry na instrumencie, ale twórczości pod jej wpływem. Czy nie zdarzyło się Wam pisać bloga ze słuchawkami na uszach?

 

Powyżej przytoczyłem tylko kilka przykładów, natomiast wiele gier wręcz kipi od ciekawych nawiązań do muzyki, filmów, książek do których warto zajrzeć pomiędzy kolejnymi levelami postaci, czy sesjami w CTF w ulubionej strzelance.

Moim zdaniem to czyni z człowieka "prawdziwego gracza" - nie tylko kocha grać, ale kultywuje swoje hobby poszerzając dzięki grom własne horyzonty. I tego Wam wszystkim życzę - przełamujcie stereotyp zamkniętego w swoim małym świecie maniaka. Naprawdę warto.

Tagi: gracz gry hardkor hardkorowiec mojemu po prawdziwy proboszcz777

Oceń notkę
+ 0 -

Proboszcz777
Oceń profil
+ +14 -
Proboszcz777
Ranking: 509 Poziom: 53
PD: 19888
REPUTACJA: 4205