Gamingowe Rozkminki Tyskiego

GieeRTe

TyskiPL TyskiPL 23.09.2018, 12:27
"Lato" - obejrzeć, czy nie?
117V

"Lato" - obejrzeć, czy nie?

Normalnie nie piszę o filmach. Nie jestem drugim Myszaqiem, a na FilmWeb wchodzę raz na ruski rok tylko by sprawdzić opis filmu. Jednakże pewien film wywołał we mnie takie emocje, że zwyczajnie nie mogę przejść koło niego obojętnie. Czy rock i ZSRR łączą się razem? I co GTA ma z tym wspólnego?

Kiedy dostałem do rąk wejściówkę do kina na film "Lato" Kiriłła Sieriebriennikowa nie byłem do końca świadom tego o czym jest ten film. Opisy jakie znajdowałem w internecie wskazywały na film o fabule wymyślonej, bazującej na realiach Związku Radzieckiego, sprowadzającego się wprost do filmu o jakichś tam typkach, którzy stworzyli zespół grający wielkie koncerty i chcieli być wolni. 

Poszedłem na ten film z Agnieszką. Zaczynamy oglądać, film zapowiada się ciekawie, ale widok postaci młodego mężczyzny z masą czarnych kudłów na głowie i o koreańskiej twarzy sprawiła, że zerwałem się z fotela. "No nie... nie może być... a jednak!" wyszemrałem, a Aga zaintrygowana zastanawiała się o co mi chodzi. 

 

O czym tak naprawdę jest ten film? Czyli o "Kinomanii".

Reżyser podjął się próby opowiedzenia historii zespołu "Kino", któremu przewodził Wiktor Coj (Viktor Tsoi) - robotnik pochodzenia koreańskiego. Zespołu, który na Wschodzie jest równie znany, co w Polsce Rysiek Riedel i zespół "Dżem" i myślę, że nie skłamię, jeśli będzie to podobny poziom zespołów - do dziś wielu z nas śpiewa "Whisky" albo "Czerwony jak cegła" na karaoke albo przy ognisku i niejeden z nas w czasach młodości podczas smutku słuchało np. "Snu o Victorii". Podobnie jest z piosenkami Wiktora - wiele z nich to grane na gitarze ballady, które można byłoby śpiewać przy ogniskach, a ich treść i sposób brzmienia mi wielokrotnie umilał samotne podróże i ułatwiało przejście przez smutki. 

Część Graczy jak najbardziej może kojarzyć ten zespół - utwór "Gruppa krovi" pojawił się w radiu Vladivostok FM w grze "Grand Theft Auto IV". Dokładnie dzięki temu ja natrafiłem na twórczość Coja i się nią zainteresowałem, stopniowo wgłębiając się coraz bardziej w fenomen jego osoby. Dlaczego padło akurat na ten utwór? Oto bowiem on w Rosji zapoczątkował w latach 80. tzw. Kinomanię i jest to jeden z nielicznych utworów rockowych, któremu udało się przedostać przez Mur Berliński i zyskać rozgłos. 

"Gruppa krovi" z angielskim tłumaczeniem. 

Zespół ten przeważnie traktował o życiu i miłości, nie raz smutna treść była połączona z sielankową lub wesołą muzyką. Bywały jednak piosenki odnoszące się do nie najlepszej rzeczywistości, jak np. "Alyuminievye ogurtsy" - pierwszy bardziej znany utwór zespołu, który nawiązywał do wojny z użyciem rakiet. Zespół więc mimo próby ucisku rocka i zagonienia jej do kąta - grać tą muzykę można było tylko w wybranych miejscach, w specjalnych klubach, które musiały akceptować i cenzurować muzykę, a widowni często nie pozwalano na dawanie jawnych oznaków, że muzyka się podoba - z czasem stała się najbardziej rozchwytywaną w ZSRR frakcją muzyczną. Fenomen zespołu jest na tyle spory, że m.in:

- w moskiewskim metrze można spotkać grajków zarabiających na śpiewaniu piosenek Coja, 

- w krajach byłego ZSRR można natrafić na wieczorki oraz specjalne koncerty poświęcone pamięci Wiktora. Sam trafiłem na taki podczas pobytu w Rydze i żałowałem tylko, że nie mogłem zostać dłużej w tym mieście, 

- Wiktor doczekał się znaczka pocztowego i własnej planetoidy Tsoi 2740. 

- Po tragicznej śmierci Wiktora w wypadku samochodowym w 1990 r., spowodowanym najprawdopodobniej zmęczeniem za kierownicą, w kraju ogłoszono żałobę narodową, a jego grób w Petersburgu jest chętnie odwiedzanym do dziś. W tym samym mieście znajduje się małe muzeum poświęcone jego twórczości. 

Zanim przejdę do filmu dwie ciekawostki. 

Po pierwsze w Polsce naprawdę ciężko trafić na kogoś, kto by znał ten zespół, czy nawet na antykwariat muzyczny, który miałby chociaż jeden album - próbuję od lat i nie udało mi się tego osiągnąć. Skąd wynika ten stan rzeczy? Ano w PRL-u zespół nie zrobił furory, bo Polacy chcieli mieć jak najmniej wspólnego ze znienawidzonym Wielkim Przyjacielem. Z jednej strony szkoda, z drugiej - nie dziwi mnie to. 

Po drugie, to, że "Gruppa krovi" znalazła się w grze Rockstar Games jest nie tylko ukłonem w stronę mniejszości rosyjskiej w USA, ale również ironią - nie raz aparat państwowy ZSRR, a później i Rosji, starał się zdyskredytować wizerunek Wiktora próbując zasiać w ludziach wiarę o rzekomej współpracy muzyka z CIA i o napisaniu tych piosenek przez sam Hollywood. 

 

Przechodząc do filmu

Film skupia się na okresie, kiedy zespół dopiero powstawał. Wtedy Wiktor nawiązywał współpracę z Michaiłem "Majkiem" Naumenko (znanego z działaniem z zespołami Zoopark, Aquarium i Sekret), dążąc do stworzenia zespołu i o przyjęcie go do Leningradzkiego Klubu Rocka. Film zaczyna się typowo rockowo - Mike występuje z zespołem Zoopark, poznaje Wiktora, a Wiktor poznaje jego żonę Natalię między którymi rozwinie się romans. Nie jest to przypadkowe - film nakręcono na podstawie wspomnień pani Naumenko. 

Film świetnie pokazuje realia życia zespołów rockowych w szarej Rosji. Potajemne przedostawanie się na koncerty, zakaz okazywania ekscytacji na nich, przejście przez cenzurę i akceptację. Do tego dochodzi społeczeństwo, gdzie pośród ludzi bojących się cokolwiek odezwać znajdowali się i tacy, którzy potrafili wszcząć awanturę i wezwać milicję za samo śpiewanie "amerykańskiej muzyki", "muzyki wroga".

Wszystko to jest okraszone żywymi, a czasem i szalonymi scenami, w których można usłyszeć "Psycho Killer" Talking Heads, "The Passenger" Iggy'ego  Popa, czy utwory innych znanych na Zachodzie zespołów, jak np. Sex Pistols. Wymowna tutaj jest postać młodego, cwaniakowatego urzędnika, który w pewnym momencie daje Widzowi do zrozumienia, że dana scena mogła się wydarzyć, ale nie miała miejsca. Dla mnie świetne zagranie reżysera pokazujące, że realia tamtego kraju były ciężkie i ludziom marzyło się rockowe życie znane z krajów pierwszego świata, lecz jedynym sposobem na zdobycie skrawka takiego świata było zdobycie na lewo płyt przeszmuglonych z Zachodu i słuchanie ich na spokojnie w zaciszu swojego domu. 

Jak dla mnie jednak, w pewnych momentach film cierpi na pewne braki i zaczyna sprawiać wrażenie, jakby w pewnym momencie przyśpieszono prace nad nim. Czy związek z tym miało zaaresztowanie reżysera przez milicję w trakcie kręcenia "Lata"? Nie wiadomo. Czego zabrakło? Dla mnie niektórych utworów, które z jednej strony najbardziej cenię w tym zespole, ale z drugiej strony mogłyby przybić jeszcze bardziej atmosferę. W końcu zabrakło też pokazania klimatu całej Kinomanii. Niemniej, mi film się podobał pomimo tego i była to ciekawa podróż ku poznaniu nieco postaci Wiktora i Majka, zwłaszcza, że ciężko dowiedzieć się o nich czegoś więcej niż podstawy, jeśli nie mieszka się w kraju byłego ZSRR albo nie zna się rosyjskiego, by wyśledzić pewne informacje w internecie. 

Warto jednak mieć na uwadze jeszcze dwie kwestie.

Pierwsza - film zakwalifikował się do festiwalu w Cannes w 2018 r. Dla jednych nagroda uczciwa, ale nie brakuje głosów, że to tylko dzięki poprawności politycznej, jako, że film rosyjski i tworzony we współpracy z Francuzami. 

Druga sprawa - krytyka filmu przez reprezentantów rosyjskiego przemysłu muzyki rockowej, w tym Aleksieja Rybina - jednego z twórców zespołu "Kino" - film określany jest jednym wielkim kłamstwem, a niektórych ponoć nie zdziwiłoby, gdyby Kirił działał na rzecz KGB. Najczęstszym jednak zarzutem jest ukazanie rockmenów i punków jako grupy pokroju hipsterów przez człowieka, który wg nich nie wie nic na temat świata rocka. 

Na koniec pozostawiam Was z trailerem filmu. 

Tagi: film GTA IV kino Kirił Lato muzyka new wave rock Rosja Viktor Tsoi Vladivostok FM Wiktor Coj ZSRR Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich

Oceń notkę
+ +3 -

GeoGamer
Oceń profil
+ +42 -
TyskiPL
Ranking: 726 Poziom: 46
PD: 13200
REPUTACJA: 3775