Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.
Cześć, witajcie!
Zapraszam do tekstu o zielonym obozie w sumie każdego fana najróżniejszych marek konsol, jeśli chce się odkryć parę niuansów oraz historię Xboxa. Nie rozpisując się, zapraszam... (w sumie to powtarzam się). 🫠
Microsoft
Firma założona przez znanych informatyków. Wracając do korzeni, zapodam małą anegdotkę dotyczącą trzech przyjaciół i terminala.
Oto terminal Teletype model 33. Nic nadzwyczajnego, lecz w konkretnym egzemplarzu wypożyczonym szkole Lakeside w Seattle mieści się historia. Bowiem do tej właśnie szkoły chodził Bill Gates, Paul Allen i Kent Evans - szybko nabrali obsesji na punkcie komputera GE, który łączył się z terminalem. Gdyby nie to urządzenie, pasja Gatesa i jego przyjaciół nigdy by się nie pojawiła (a co za tym idzie - nie powstałby Microsoft).
[1. zdjęcie w galerii]
Terminal Teletype, model 33.
Niestety, Kent Evans - uważany za najzdolniejszego z trójki w tamtych czasach - zmarł w wypadku.
Dla ciekawych: tę anegdotkę poznałem w książce Psychologia Pieniędzy.
Pierwszy Xbox
Pierwszy Xbox (wydany w USA pod koniec 2001 roku, a w Europie w marcu 2002) to był absolutny potwór technologiczny i bezczelny wjazd Microsoftu na salony zdominowane przez Sony i Nintendo. Konsola miała gigantyczny wpływ na to, jak dzisiaj wyglądają gry sieciowe i hardware. Projekt zaczął się jako oddolna inicjatywa czterech inżynierów z zespołu odpowiedzialnego za technologię DirectX na PC (Kevin Bachus, Seamus Blackley, Ted Hase i Otto Berkes). Byli przerażeni tym, że Sony ze swoim PlayStation 2 może zmonopolizować rynek i odciągnąć deweloperów od systemów Windows. Postanowili zbudować „PC zamkniętego w pudełku do grania”. Początkowa nazwa kodowa brzmiała dosłownie DirectX Box, co marketing skrócił później do samego Xbox.
(Skoro Microsoft wyrósł z pasji do pecetów i oprogramowania, nikogo nie powinno dziwić, że ich pierwsza konsola była w gruncie rzeczy... potężnym PC upchniętym w wielką, czarną obudowę z zielonym logo).
W porównaniu do PS2, Xbox był technologicznym czołgiem. Microsoft nie bawił się w projektowanie skomplikowanych, autorskich procesorów. Wsadzili tam po prostu zmodyfikowane podzespoły z PC:
- Procesor Intel Pentium III 733 MHz.
- Grafikę Nvidia NV2A (bliski krewny GeForce 3).
- Wbudowany dysk twardy (8 GB) – to był totalny przełom. Koniec z kupowaniem drogich kart pamięci (jak Memory Card w PS2) i rewolucja w ładowaniu gier oraz zapisywaniu stanów rozgrywki.
Pierwszy pad do Xboxa był gigantyczny. Projektowano go z myślą o wielkich, amerykańskich dłoniach, przez co w Japonii i Europie ludzie mieli problem, żeby w ogóle go wygodnie złapać. Stał się obiektem drwin i memów. Microsoft szybko musiał gasić pożar i wypuścił mniejszą wersję - Controller S - która stała się potem standardem.
Xbox nie odniósłby takiego sukcesu, gdyby nie dwie rzeczy: Halo: Combat Evolved (gra, która udowodniła, że na konsolach da się robić genialne, dynamiczne i dojrzałe strzelanki FPP. Master Chief stał się natychmiast maskotką marki.), Xbox Live (2002 rok, Microsoft jako pierwszy podszedł do tematu sieci poważnie. Zamontowali w konsoli port Ethernet i stworzyli zunifikowaną usługę sieciową (jeden nick/Gamertag do wszystkich gier, lista znajomych, czat głosowy). To zdefiniowało współczesny gaming multiplayer.).
360° w Xbox
Drugi Xbox, czyli Xbox 360 (premiera pod koniec 2005 roku), to bez wątpienia najważniejsza konsola w historii Microsoftu. To był moment, w którym „Zieloni” nie tylko dogonili Sony, ale przez większą część generacji dyktowali warunki na rynku. Dlaczego nie „Xbox 2”? Microsoft panicznie bał się, że przeciętny klient w sklepie, widząc obok siebie nazwy Xbox 2 i PlayStation 3, pomyśli, że konsola Sony jest o generację nowsza i lepsza. Po setkach godzin burz mózgów i testów konsumenckich postawiono na Xbox 360 - nazwa miała sugerować, że gracz znajduje się w samym centrum rozrywki (360 stopni). Wśród odrzuconych pomysłów były m.in. Xbox Next, Xenon czy CyberX.
To najczarniejszy i jednocześnie najbardziej fascynujący rozdział w historii tej konsoli: przez pośpiech, błędy konstrukcyjne i nowe, ekologiczne normy dotyczące lutów bezołowiowych, pierwsze partie konsol przegrzewały się na potęgę. Gdy konsola umierała, wokół przycisku zasilania zapalały się trzy czerwone diody - słynny Red Ring of Death (RROD). Wedle szacunków, awaryjność konsoli wachała się od 50 do ponad 60%. Ówczesny szef marki, Robbie Bach, poszedł do Steve'a Ballmera (szefa Microsoftu) i powiedział, że naprawa problemu i przedłużenie gwarancji będzie kosztować 1,15 miliarda dolarów. Ballmer podpisał to bez wahania, ratując markę Xbox przed całkowitym unicestwieniem.
Mimo problemów technicznych, Xbox 360 zdominował dyskusję o grach na lata dzięki kilku rewolucyjnym decyzjom: Gears of War (Gra, która zdefiniowała wygląd i mechanikę strzelanek TPP (system osłon) na całą generację i stała się nowym pokazem siły graficznej (Unreal Engine 3).), Xbox Live Arcade (Microsoft stworzył idealne warunki dla rozwoju gier indie. To tam debiutowały i zdobywały gigantyczną popularność takie hity jak Super Meat Boy, Braid, Castle Crashers czy Minecraft.), Achievements (Wprowadzenie "Osiągnięć" i punktów Gamerscore zmieniło psychikę graczy. Polowanie na nie stało się nową formą rywalizacji i uzależnienia, którą Sony (z Trofeami) i Steam skopiowali dopiero lata później.).
W połowie generacji (2010 rok) Microsoft oszalał na punkcie sukcesu Nintendo Wii i zapragnął przyciągnąć do siebie niedzielnych graczy (casuali). Efektem był Kinect - sensor ruchu bez użycia kontrolera. Sprzedawał się jak świeże bułeczki (najszybciej sprzedający się gadżet konsumencki tamtych lat), ale z perspektywy czasu rozwodnił tożsamość Xboxa jako konsoli dla hardkorów i położył podwaliny pod katastrofalny start kolejnej generacji.
Microsoft wyciągnął potężną lekcję z premierowej generacji. Xbox 360 przestał udawać toporny komputer wepchnięty pod telewizor - stał się rasową, stylową konsolą z genialnym padem, która zamiast naprawiać błędy przeszłości, wolała pisać historię gamingu na nowo.
"TV, TV, TV", czyli jak zapomnieć o graczach
Za projekt Xbox One odpowiadał Don Mattrick i jego wizja była jasna: konsola nie miała być już tylko maszynką do gier, ale „centrum domowej rozrywki”. Podczas niesławnej prezentacji w maju 2013 roku słowo „gry” zeszło na dalszy plan. Zamiast tego świat usłyszał festiwal haseł o oglądaniu telewizji przez konsolę, integracji z kablówką i oglądaniu ligi NFL. Gracze poczuli się zdradzeni.
Microsoft chciał zrewolucjonizować rynek w sposób, na który branża nie była gotowa. Zapowiedzieli mechanizmy, które wywołały masową furię:
- Stałe połączenie z siecią: Konsola wymagała zameldowania się w internecie przynajmniej raz na 24 godziny, inaczej blokowała możliwość grania (nawet w gry singleplayer).
- Blokada używanych gier: Płyty miały być przypisywane do konta, co praktycznie zabijało rynek wtórny i pożyczanie gier znajomym.
- Kinect 2.0 w każdym pudełku: Nowa wersja sensora ruchu była obowiązkowa i zawsze włączona, co budziło obawy o prywatność (wielki brat patrzy).
Sony wykorzystało te błędy z bezwzględną precyzją. Podczas targów E3 2013 wypuścili legendarny, 20-sekundowy filmik instruktażowy pokazujący, „jak pożyczyć grę na PS4” (polegający na podaniu płyty z rąk do rąk). Co gorsza, przez dorzucenie przymusowego Kinecta, Xbox One kosztował na starcie 499 dolarów - aż o 100 dolarów więcej niż mocniejsze PlayStation 4 (399 dolarów). Losy generacji zostały przypieczętowane w kilka dni.
Gdy Don Mattrick opuścił tonący okręt, stery w 2014 roku przejął Phil Spencer. To on rozpoczął wieloletni proces odzyskiwania zaufania graczy. Wyrzucił Kinecta i obnirzył cenę, wprowadził wsteczną kompatybilność z dwoma poprzednimi konsolami, wypuścił pięknego Xbox One S i najmocniejszą konsolę tamtych lat: Xbox One X. Do tego dał podwaliny współczesnej usłudze, która zmieniła branżę: Xbox Game Pass. A wszystko to tylko w 2017 roku.
Miejmy nadzieję, że konsolowi giganci uczą się na błędach swoich i innych: nie będą wierzyć w swoją wyższość dzięki jednemu sukcesowi (jak Sony z PS2 i PS3 czy wspomniany Xbox 360 i Xbox One).
Bliźniaki niepodobne
Po Xbox One, Microsoft znowu namieszał w nazwach. Zamiast prostego numerka postawili na markę „Xbox Series”, rozbitą na dwa skrajnie różne modele: Xbox Series S (mała, biała, tania konsola bez napędu. Choć stała się hitem sprzedażowym, wielu twórców gier do dziś na nią narzeka, twierdząc, że jej słabsza pamięć RAM hamuje potencjał całej generacji.) i Xbox Series X (potężna, czarna „lodówka” stworzona bez kompromisów dla najbardziej wymagających graczy.). W tej generacji Microsoft oficjalnie przestał walczyć z Sony na liczbę sprzedanych pudełek z konsolami. Ich głównym orężem stał się
Xbox Game Pass. Strategia wrzucania wszystkich swoich największych hitów (w tym serii
Halo,
Forza czy
Gears) do abonamentu już w dniu premiery całkowicie zmieniła nawyki graczy.
Wiedząc, że brakuje im własnych gier ekskluzywnych, Zielone Ludziki wyciągnęły z kieszeni niewyobrażalne pieniądze i ruszyli na największe zakupy w historii rozrywki:
- ZeniMax / Bethesda (2021): Przejęcie twórców The Elder Scrolls i Fallouta za 7,5 miliarda dolarów.
- Activision Blizzard (2023): Gigantyczna, ciągnąca się miesiącami batalia z urzędami antymonopolowymi, zakończona przejęciem właścicieli Call of Duty i World of Warcraft za kosmiczne 68,7 miliarda dolarów.
Gdzie jesteśmy dzisiaj?
Dziewiąta generacja to moment, w którym Microsoft ostatecznie wywiesił białą flagę w klasycznej wojnie na ekskluzywne pudełka, jednocześnie budując potężne imperium, jakiego branża jeszcze nie widziała. Kupując Bethesdę i Activision Blizzard, Phil Spencer udowodnił, że Xbox to już nie tylko konsola. To gigantyczny ekosystem, który chce być wszędzie - nawet na sprzęcie konkurencji.
Microsoft oficjalnie odsłonił karty na konferencji GDC. Potwierdzono, że Project Helix to oficjalna nazwa kodowa nowej, następnej generacji Xboxa, która ma zastąpić Xbox Series X/S. Microsoft oficjalnie potwierdził to, o czym plotkowano od dawna: Project Helix ma natywnie uruchamiać zarówno gry z Xboxa, jak i gry z PC. Co to oznacza w praktyce? Sprzęt ma zatrzeć granicę między dwoma światami. Pojawiły się zapowiedzi, że konsola pozwoli odpalać gry bezpośrednio z pecetowych bibliotek (mówi się m.in. o integracji ze Steamem i GOG-iem).
Szef działu Next-Gen w Xboksie, Jason Ronald, zapowiedział, że nowa architektura powstaje we współpracy z AMD (będzie to zaawansowany układ Custom AMD SoC) oraz zespołem od DirectX. Zapowiedziano „wielokrotny skok wydajności” w ray tracingu i pełne wsparcie dla path tracingu.
Kluczem do sukcesu ma być jednak Sztuczna Inteligencja.
Asha Sharma
Asha Sharma to nowa, potężna szefowa Microsoft Gaming (w tym marki Xbox), która przejęła stery na początku 2026 roku po odejściu Phila Spencera i Sarah Bond. Z jej nominacją wiąże się genialna anegdota:
Kiedy Asha Sharma objęła stanowisko CEO, w internecie wybuchła absolutna panika. Gracze i pracownicy byli przerażeni, ponieważ Sharma przeszła bezpośrednio z działu Microsoft CoreAI. Na branżowych forach i Discordach natychmiast rozeszła się plotka, że Satya Nadella (szef całego Microsoftu) wysłał ją do Xboksa w charakterze „kata” albo „lekarza medycyny paliatywnej”. Społeczność była przekonana, że jej jedynym zadaniem jest całkowite uśmiercenie fizycznych konsol, wepchnięcie sztucznej inteligencji do każdej gry i przeniesienie całego ekosystemu do chmury.
Asha Sharma zamiast się odciąć, zrobiła genialny ruch wizerunkowy (tzw. ofensywę zaufania): Wystosowała oficjalny, szczery 100-dniowy plan naprawczy dla korporacji; Publicznie obiecała, że nie zamierza zalewać gier sztuczną inteligencją; Aby udobruchać wściekłych fanów, zapowiedziała wielki powrót do korzeni hardware'u, zatarcie granic między PC a konsolami (Project Helix) oraz zaprosiła do rozmów kluczowe postacie z historii marki.
P. S.
Tak jak ostatnio: jeśli się pomyliłem, jest jakiś błąd - daj znać!
Pora zabrać się za pisanie o Nintendo!