Człowiek za burtą #2 || Moje ulubione duo
Cześć, witajcie!
Pomyślałem, że napiszę o moich ulubionych grach. Konkretnie dwóch. Obie opowiadają historię złodziei, obie mają niezrównany klimat przygody, ale też są dwoma innymi grami. Nie rozpisując się, zapraszam do tekstu!
Sly Cooper: Złodzieje w czasie
Nie grałem w poprzednie części dużo, ale moim skromnym zdaniem: twórcy oddali markę w dobre ręce. No, może nie do końca dobre. Sanzaru bowiem zrobiło z dziecięcej platformówki dla dzieci kinową platformówkę dla dzieci o znacznie lepszej jakości. Narracja, jak i grafika, na najwyższym poziomie. Z biegiem lat - dalej lubię kanciasty styl gry. No, może nie tak kanciasty, jak Tomb Raider. Bywają gry stworzone dla fabuły, są i takie stworzone dla gameplayu. Tutaj te elementy się uzupełniają i tworzą spójną całość, jak na grę Triple-A przystało.
Mamy szansę wcielić się w kultowe postacie żółwia Bentleya, różowego hipopotama Murraya oraz tytułowego szopa-złodzieja Slya. Ale nie tylko, bo w trakcie gry będzie nam dane zagrać przodkami szopa, którzy na pierwszy rzut oka mogą być reskinem Slya z niewielkim dodatkiem. Zamiast tego dostajemy całkiem inny styl gry.
W kryjówce naszego trio możemy rozwinąć umiejętności naszych postaci jak w dobrym RPG. Dla Coopera (szopa Slya), może to być m.in. lotnia, bomba dymna czy sprint po linie. Poza tym, możemy posłuchać podsłuchiwanych radiowo wrogów czy zagrać w minigry, takie jak ping-pong (czy też tenis stołowy). Przyjdzie nam grać w kilku lokacjach, w tym w Japonii, na Dzikim Zachodzie czy w Anglii - wszędzie w innym punkcie na osi czasu.
Grę urozmaicają śledztwa czy sekwencje hackowania przez Bentley'a, co w rzeczywistości jest kilkoma mini gierkami.
Wcześniej wspomniani (podłuchiwani) antagoniści pełnią rolę bosów na koniec każdej lokacji, oferując różne wyzwania, takie jak wyczucie sekwencji ataków przeciwnika, sekcja platformowa i unikanie ataku, potyczka na pędzącym pociągu czy... łyżwiarstwo.
Fabuła, jak i sama gra, według mnie - fana - nie ma szczególnych wad, poza tą jedną: opowieść kończy się dramatycznym cliffhangerem, który do dziś nie doczekał się kontynuacji (mimo że Sanzaru Games miało w planach pewne DLC). Tytuł nie otrzymał tylko kontynuacji, ale też przerwano prace nad filmem. Niemniej jednak, produkcja wspaniała!
Uncharted 2: Pośród złodziei
Według mnie: najlepszy tytuł z najważniejszej serii gier od Naughty Dog. Prawdziwa gra Triple-A, klimatyczna muzyka genialnego kompozytora. W głównego bohatera wciela się aktor głosowy Jarosław Boberek, znany na polskiej scenie dubbingu (użyczył również głosu poprzedniej wymienionej produkcji) od lat. Jest to przełomowa gra pod kątem rozgrywki, gdzie trochę drewniany system walki i strzelania postawiono na bardziej responsywny i dynamiczny. Graczowi towarzyszyć będzie sporo przyjaciół (prawdziwych, jak i tych fałszywych), dylematów postaci, śmierci i zdrady. Awanturnik Natchan nie raz, nie dwa, nawet nie trzy razy otrze się o śmierć, z czego raz był najbliższy w całej serii. Antagonista, według mnie, został rozwinięty na tak dobrym poziomie, jak dwie produkcje później, o czym nie można powiedzieć pierwszej i trzeciej części.
Przygody Nathana Drake'a w tej odsłonie są przesiąknięte akcją, walką, eksplozjami, postrzałami i maszynami wojennymi, takimi jak śmigłowiec.
Główny antagonista, Zoran Lazarević, jest bezwzględnym zbrodniarzem wojennym, który nie oszczędza zdrajców i wrogów. Posiada przeogromny arsenał broni palnej, czołgów czy wspomnianych śmigłowców, któremu Nate ledwo stawia czoła.
Ta wspaniała gra przygodowa przepełniona jest walką, zagadkami i klimatem jak niejedna taka gra. Nie dziwi mnie również fakt, że z hitu Naughty Dog czerpią wielkie produkcje do dzisiaj - wymienię chociażby najnowszą grę o agencie 007.
Podsumowując
Wpis ten pod żadnym względem nie jest recenzją, a raczej optymistycznym opisem moich ulubionych gier. Całkowitym przypadkiem jest, że obie gry opowiadają o złodziejach, a głosu użyczył J. Boberek.
P. S.
Lubię te gry