Blog użytkownika dKc

dKc
dKc dKc 01.07.2019, 06:38
Obejrzane - czerwiec 2019 #365challenge (gość. Gomlin)
266V

Obejrzane - czerwiec 2019 #365challenge (gość. Gomlin)

Podobno wpisy o oglądaniu filmów #nikogo.

Ale to nic! Dalej będę pisał tak, jak dotychczas!

Miesiąc temu: https://www.ppe.p(...)nge.html

Witam w podsumowaniu czerwca #365challenge. Przypominam, że to wyzwanie polega na obejrzeniu 365 filmów w ciągu roku. Czerwiec oprócz początku wakacji to przede wszystkim miesiąc E3, w którym mimo nieobecności Sony trochę filmowości się wkradło. W tym wydaniu o rolach przylegających do aktora, o ekranizacjach lektur i książek, o tworzeniu filmów, o dystrybucji, będzie też gość.

Jak wyjść z roli?

E3 było trochę filmowe. Mowa tu przede wszystkim o pojawieniu się Keanu Reevesa podczas prezentacji naszej rodzimej gry Cuberpunk 2077, który wzbudził ogromne emocje, których sam zainteresowany się nie spodziewał ("you're breathtaking!"). Skąd właściwie znamy tego aktora? Dlaczego to taka ikona cyberpunka? Jak powszechnie wiadomo, oprócz postaci Johna Wicka, Keanu to przede wszystkim pamiętny Neo z Matrixa. I mimo, że od jego roli mijają już dwie dekady to nadal niektórym ze streamerów oglądających E3 przy okazji zobaczenia Keanu wymknęło się "O, Neo". Łatka przyległa na dobre, czasem nawet tak, że widząc aktora nie nazywamy go nazwiskiem a określamy go rolą z jakiej najbardziej go pamiętamy. I tutaj chcę zatrzymać się na chwilę. Keanu Reeves jest akurat przykładem aktora, który praktycznie pozbył się swojej łatki wybrańca z trylogii Wachowskich, choć jak widać nie do końca. Spotyka to też innych aktorów. Johny Depp będzie zawsze Jackiem Sparrowem, Arnold Scharzenegger mimo, że grał Conana czy Herkulesa na zawsze pozostanie Terminatorem, Sylvester Stallone Johnem Rambo, a każda z gwiazd Avengers pozostanie już raczej filmowym odzwierciedleniem herosa z komiksu (Hemsworth zostanie Thorem, a Robert Downey Jr - Iron Manem). Nie każdy urodził się niestety Christianem Balem. Ostatnio świat obiegła wiadomość, że Robert Pattison zagra nowego Batmana. Robert znany jest głównie z roli romansu o wampirach - sagi Zmierzch. Niewiele osób wie jednak, że od tamtego czasu dobierał sobie same ambitniejsze role. Najmocniejszą jak dla mnie łatką jest jednak mentor Neo - Morfeusz... to znaczy Laurence Fishbourne, czyli Morfeusz z Matrixa (zresztą w tym miesiącu pojawi się jeden film z jego rolą), którego w kinie popularnym widzimy dość rzadko. Większość z wymienionych aktorów cechuje się tym, że grają głównie w filmach sensacyjnych i to właśnie łatka gatunku trzyma się aktorów najdłużej (Jim Carrey, Daniel Ratcliffe). Podobnie zresztą jest na naszym podwórku - Andrzej Grabowski mimo paru ciekawych ról na koncie, ciągle wciela się w rolę Ferdynanda Kiepskiego nie dając o sobie zapomnieć, aczkolwiek Piotr Cyrwus, czyli taksówkarz, "Ryś z Klanu" zrezygnował z tej roli, by potem wcielić się w mafioza z jednej z reklam, które swego czasu można było obejrzeć na YouTubie (pewnie nadal można) i w tytułowego Fanatyka, ekranizacji słynnej pasty z wykopu (swoją drogą, od czasu wycofania się Showmaxa z Polski, filmu "Fanatyk" nie można obejrzeć, bo Showmax posiadał do niego prawa).  O ile metamorfoza jest główną osią praktycznie każdego scenariusza tak jeśli chodzi o aktorów metamorfozy zdarzają się stosunkowo rzadko...

Co oglądałem

Chciałbym polecić serię na AMC o najlepszych reżyserach Hollywood, nazywająca się Najlepsi reżyserzy Hollywood.;) Przed kamerą siedzą takie osobistości jak Kenneth Branagh, Paul Verhoeven czy nawet Francis Ford Coppola i opowiadają o swojej genezie, ciekawostkach z planów czy ulubionych filmach.

O Innuitach

Kino to potężna dziedzina. Przy produkcji większych dzieł pracuje wiele osób: aktorzy, reżyser, producent, zdjęciowiec, scenarzysta itd. Każdy ma swoją rolę w produkcji dzieła filmowego. Są jednak sytuacje, w których ekipa pracująca zmienia się i jednego dnia reżyser jest zdjęciowcem, a innego zdjęciowcem jest scenarzysta, i tak dalej... Innuici to rdzenny lud zamieszkający obszary arktyczne, w której nie ma struktury wertykalnej znanej z naszych kapitalistycznych krajów. Jest za to struktura horyzontalna, w której każdy z członków plemienia zajmuje się konkretną rzeczą raz na jakiś czas. Istnieje ekipa filmowa, która stworzyła film Atanrjuat, biegacz (2001) o perypetiach mieszkańców takiego ludu, kręcąc film w taki sposób w jaki żyją ci ludzie, czyli poprzez kolektywną pracę. W ekipie nie ma konkretnie ustalonego reżysera, nikt nie jest pierwszym, drugim czy czwartym asystentem, nie ma szefa ekipy. Wszyscy tworzą wspólnie. Kolektywna praca została pokazana w filmie, jednocześnie będąc nakręconą w ten sam sposób. Kino to potężna dziedzina, a przykłady takie jak ten pokazują różnorodność dostępnych historii nie tylko pod katem opowiadania, ale i tworzenia. W takich chwilach możemy poczuć się trochę skonsternowani idąc do kina na kolejną część Avengers.

Idźcie do kina w trzecim tygodniu

Skoro już przy chodzeniu do kina jesteśmy to chciałbym się podzielić jedną ważną informacją. Kiedy mówi się o pieniądzach w filmie myśli się głównie o producentach, którzy wykładają pieniądze na film. Ale to też dystrybucja. Film do kin nie może wejść ot tak sam z siebie. Zajmują się tym dystrybutorzy, którzy zawierają (często restrykcyjne) umowy z kinami. Najbardziej restrykcyjny dla kina jest tydzień otwarcia. Dystrybutorzy wtedy zabierają 90% przychodów z biletów. Wraz z kolejnymi tygodniach kwota ta maleje, aż do poziomu 30%, więc teoretycznie, żeby nasze ulubione kino nie upadło powinniśmy chodzić na upragniony film jak najpóźniej. Albo inwestować w karty typu Cinema City Unlimited. Ja tam jestem przeciwnikiem i twierdzę, że się nie opłaca, ale wy kupujcie jak chcecie. Nie powinno Was dziwić również dlaczego w multipleksach (trzy lub więcej sal kinowych) i megapleksach (ponad 16 sal; z tego co wiem jest tylko jedno takie kino w Polsce, we Wrocławiu) są stoiska z jedzeniem, popcornem i przekąskami. Przychody z nich to zazwyczaj 70% ogólnych przychodów kina. Jest jeszcze jedna kwestia, która bardzo mnie zaskoczyła, okazuje się, że od dawna film zarabia najbardziej, gdy zostanie wydany w formie do obejrzenia w domu (na DVD, Blu-ray, w streamingu, a kiedyś na wideo). Popularny ostatnio wyścig Avatara i Avengers w box-offisie zdaje się w tym wypadku trochę tracić na znaczeniu.

Teraz przejdźmy do podsumowania czerwca. Cieszy mnie dobór screenów do filmów z podium, gdyż nie zdradzają one z fabuły praktycznie nic, a wręcz wprowadzają w błąd. :)

TOP 3 CZERWCA

1. Manneken Pis (1995)

Belgia, reż. Frank van Passel

Ta niepozorna opowieść jest najlepszym belgijskim filmem, jaki nakręcono w latach 90. Prosta opowieść o miłości i seksie, podczas której nawet przez sekundę nie zobaczymy cycków. Pani motornicza i chłopak z domu dziecka pewnego dnia spotykają się w tramwaju - do czego to doprowadzi? Ciepły, poruszający i piękny. Do tego krótki i genialny w swojej prostocie, ale nie prostacki. Historia, w której normalność styka się z niesamowitością, a energiczność z opanowaniem. W opisach pojawiają się porównania seansu do obcowania z poezją i ciężko z tym dyskutować. Piękny film.

2. Borgman (2013)

Holandia, reż. Alex van Warmerdam

O filmie dowiedziałem się z wpisu użytkownika Matador (u którego zresztą zostawiłem interpretację tego filmu, polecam zajrzeć tam po seansie), który stwierdził, że ciężko zdefiniować gatunek tego dzieła. Seans był tak intensywny, że co prawda da się jasno opisać fabułę, ale emocje związane ze śledzeniem historii to głównie szok. Szok, którego źródło (podobnie jak u bohaterów filmu) trudno tak naprawdę określić. Oburzenie wśród widzów wzbudził fakt, że podczas festiwalu w Cannes Złotą Palmę zdobył nie Borgman, a Drzewo życia (które zostanie w tym wpisie jeszcze wspomniane) i to powinno wystarczyć za rekomendację.

3. 400 batów (1959)

Francja, reż. François Truffaut

Przedstawiciel francuskiej nowej fali, François Truffaut jest reżyserem najlepszego francuskiego filmu science fiction - Fahrenheit 451 (powstał nawet jego remake) i myślę, że to właśnie on, a nie Godard jest ulubionym reżyserem widowni z tego okresu. Do tego dodajmy fakt, że za swój aurorytet reżyser uważał Hitchocka (co widać w sposobie opowiadania tej historii). Nowa fala to nurt powstały w połowie XX wieku we Francji stworzony głównie przez krytyków filmowych, m.in. Truffauta właśnie, wśród założeń, którego były: obsadzanie w rolach naturszczyków, pokazanie obrazu jak najbardziej bliskiemu życiu codziennemu, "kinofilia", używanie kamer ręcznych zamiast przemysłowych, większy nacisk na improwizację oraz większa swoboda w opowiadaniu historii. Mówi się, że Nowa Fala miała większy wpływ na kino światowe, niż francuskie. 400 batów jest debiutem reżysera i nieraz uznawanym za szczytowe dokonanie jego dorobku. Jeśli przypadło Wam do gustu opisywane dzieło, możecie sięgnąć po dwa inne znamienne dla nurtu tytuły: "Do utraty tchu" Jean-Luc Godarda oraz "Hiroszima, moja miłość" Alana Resnaisa.

Tagi: #365challenge

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +13 -

Oceń profil
+ +98 -
dKc
Ranking: 59 Poziom: 68
PD: 40660
REPUTACJA: 19434