Wcześniejsze podejście do przenośnego Football Managera na Vicie nie zostawiło u mnie dobrych wspomnień. Gra działała słabo, wieki wczytywała kolejne ekrany, a sterowanie nie należało do wyjątkowo wygodnych. Football Manager Touch 2018 pół roku po PC-towym wydaniu ląduje także na Switchu. Do recenzji podszedłem ze sporą rezerwą, mając w pamięci poprzedni niezbyt udany eksperyment.

Football Manager Touch 2018 Switch #1

To, co rzuciło mi się na początku w oczy, to wyjątkowo długie pierwsze uruchomienie gry. Gdy już pooglądałem te wszystkie ekrany startowe i logotypy, przystąpiłem do tworzenia managera, modląc się, by produkcja w trakcie rozgrywki działała lepiej. Dla bezpieczeństwa wybrałem tylko cztery grywalne ligi zgodnie z zaleceniem gry (przy pięciu tytuł miał działać już znacznie wolniej, wolałem więc nie ryzykować) i ruszyłem w podróż, biorąc tym razem Jagiellonię (nie, nie jestem ich kibicem; tak – jestem fanem polskiej piłki ligowej, nie pytajcie).

Liga wystartowała, a mnie powitały znajome tabelki przeplatane kolejnymi tabelkami, wykresami i statystykami. Czego w Football Manager Touch 2018 nie ma? Zbędnej według mnie otoczki, z której i tak zwykle rezygnuję, czyli rozmów z mediami, konferencji prasowych czy pogadanek z piłkarzami i prezesami. Nie musimy dbać także o rozbudowę naszego stadionu. Skupiamy się po prostu na prowadzeniu drużyny, wyszukiwaniu perełek i rozgrywaniu spotkań, a jeśli nie chcemy robić nawet tego, mamy w grze opcję szybkiej symulacji. Dostajemy wtedy wynik od razu, a zespół jest prowadzony przez asystenta. Jest też opcja symulacji według naszej taktyki, ale trwa ona ciut dłużej.

Football Manager Touch 2018 Switch #2

W Football Manager Touch 2018 zmniejszono liczbę graczy o ponad połowę, ale jeśli nie jesteście fanami egzotycznych lig i nieznanych zespołów, to tego nie odczujecie, gdyż najważniejsze ligi i eksperci nadal są na miejscu. Mamy więc sytuację, w której mniej znaczy lepiej. Dzięki znacznie mniejszej bazie, gra działa sprawnie. Przeskakiwanie kolejnych dni i symulacja zdarzeń jest szybka, przełączanie się między ekranami również (co było problemem z wersją na Vitę). Ślamazarnie chodzą natomiast spotkania w 3D, nawet przy największej szybkości. Szybko jednak przełączyłem się na widok 2D (choć to nie jest te klasyczne 2D ze starych odsłon), choć przyznaję, pierwszego dnia nie potrafiłem znaleźć tej opcji. Schowana była w menu kontekstowym spotkania, na które trafiłem przypadkiem.

Tu właśnie jeden z największych problemów gry Football Manager Touch 2018 – sterowanie. Z jednej strony możemy wszystko robić dotykowo, co wydaje się naturalne – ale nie jest. Małych rąk nie mam, ale daleko mi do łapy giganta, a co chwilę dotykałem opcję inną niż planowałem. Z drugiej strony sterować możemy analogiem, symulując kursor myszki. Jest to dużo wolniejsze, często niewygodne (przesuwanie zawodników męczy w takiej opcji), lecz dokładniejsze. Są też skróty, które ułożono w miarę sensownie, ale czasami zaczynałem się gubić na licznych ekranach, wciskając kolejne przyciski i wędrując w meandry piłkarskich tabelek.

Football Manager Touch 2018 Switch #3

No dobra, ale jak się gra? Zaskakująco sprawnie, choć nie bez problemów, bo Football Manager Touch 2018 lubi się po prostu zawiesić. Nie jakoś wyjątkowo często, ale jednak. Pamiętać więc musicie o zapisywaniu gry i nie zdawaniu się wyłącznie na automatyczny zapis. Gra jest w pełni po polsku i na bieżąco z transferami. Największym problemem jest tak na prawdę fakt, że Switch to zamknięta konsola, więc nie dogramy sobie brakujących logotypów i twarzy, co trochę burzy realizm. Niemniej fani piłkarskich tabelek ze Switchem mogą się zainteresować grą. Może niekoniecznie w premierowej cenie, ale przy pierwszej promocji – jak najbardziej.

Kod do recenzji dostarczyła nam agencja Cosmocover w imieniu Segi.