Z pozoru był to dzień jak co dzień. Wstałem rano, umyłem się, zjadłem śniadanie i wyruszyłem do szkoły. Tam oczywiście nuda...Na szczęście te kilka lekcji szybko zleciało. W świetnym humorze, radosnym krokiem udałem się więc do domu. W głowie miałem całą masę planów na popołudniowe gry i zabawy. Kiedy doszedłem do domu niestety dobry humor mnie opuścił. Powodem był oczywiście mój młodszy brat. Już na schodach potknąłem się o jedną z  rozrzuconych przez tego durnia zabawek. Po wejściu do pokoju ujrzałem braciszka wrzeszczącego w niebogłosy podczas niszczenia jednego z moich ulubionych samochodzików. Tego było już za wiele! Wiedziałem, że jeśli nie zareaguję szybko to nici z moich planów na popołudnie - brat nie dałby mi chwili spokoju i zniszczyłby wszystko. Bez zastanowienia złapałem za laptopa i wystukałem w wyszukiwarce Giggle hasło: "Jak sprawić żeby mój brat zniknął?''. Jeden z pierwszych wyników wydawał się strzałem w dziesiątkę. Strona zawierała magiczne zaklęcie, które przeczytałem jednym tchem. Nagle cały pokój rozświetliło dziwne światło i pojawił się tajemniczy portal z wnętrza którego wyłoniła się olbrzymi ręka jakiegoś straszliwego potwora. Monstrum złapało mojego brata i porwało. Kiedy zobaczyłem jak mój braciszek znika w otchłani portalu, zamarłem. Co ja najlepszego narobiłem?! Mogłem uczynić tylko jedno, żeby naprawić swój błąd...Wskoczyłem do portalu w ślad za uprowadzonym bratem.

 

I tak wszystko się zaczęło. Znalazłem się w jakimś innym świecie...Odwiedzałem różne kolorowe krainy w poszukiwaniu braciszka - pustynię, dżunglę, lokacje opanowane przez rozgrzaną lawę, mroczne lochy. Światy zaprezentowane w technologii graficznej 2,5D wyglądały bardzo ładnie, były zaprojektowane ciekawie i zachęcały do eksploracji świata. W podróży nieoceniony okazał się znaleziony przeze mnie magiczny pisak, który z czasem zyskiwał nowe moce. Mogłem dzięki niemu tworzyć skały pozwalające dostać się na wyższy poziom, wyczarowywać gałęzie pomagające pokonać przepaść, czy liany na których mogłem się rozbujać i dostać z jednej krawędzi na drugą. Mogłem także manipulować wodą, tworząc strumienie wodne przenoszące mnie dokładnie tam gdzie chciałem. Z czasem zagadki logiczne były coraz bardziej rozbudowane i zmuszały mnie do tworzenia całych sekwencji obiektów. Nie zawsze jednak miałem czas na swobodne kombinowanie z pisakiem w dłoni. Często musiałem ratować się ucieczką przed wielkim potworem lub rozgrzaną lawą - wtedy nieoceniony był refleks i mocne nerwy. Z racji, że lubuję się w kolekcjonerstwie, mogłem zbierać rozsiane po świecie fragmenty zaginionego amuletu. Wiele frajdy sprawiło mi także niszczenie wszędobylskich, obserwujących mnie Złych Oczu.

 

Wystarczy już tych opowieści. Jeśli zainteresowała Cię moja historia to zapraszam Cię serdecznie do przeżycia jej na własnej skórze. Jest to możliwe dzięki grze Max: Curse of the Brotherhood na konsolę Xbox One. Dowiesz się m.in. jak skończyła się moja przygoda i czy uratowałem niesfornego brata.