Daniel Stroński Daniel Stroński 08.11.2015
Felieton: „Po co piszecie o zdrajcach od Rise of the Tomb Raider? Żałosne”
1457V

Felieton: „Po co piszecie o zdrajcach od Rise of the Tomb Raider? Żałosne”

W przyszłym tygodniu do sprzedaży trafi nowa odsłona przygód Lary Croft… ale na Xboksach. Posiadacze konsoli PlayStation 4 wypróbują grę dopiero za rok i jesteśmy podobno serwisem zazdrośników, bo o tym przypominamy, a studio Crystal Dynamics to zdrajcy i w ogóle nie szanują graczy.

Targi Gamescom z ubiegłego roku przyniosły świetną wiadomość- powstaje sequel ciepło przyjętego reboota serii z panną Croft – Rise of the Tomb Raider. Zapowiedź gry pojawiła się jednak podczas konferencji Microsoftu, a wśród konsol docelowych nie wymieniono PlayStation, więc zaczęły się podejrzenia. Czyżby Square Enix dało się przekupić i nowa odsłona w ogóle nie trafi na konsole Sony? Nie, przecież to niemożliwe! Ta seria zaczynała na pierwszym Plejaku!

„Kiedy recenzja Forzy Motorsport 6? Bo skoro wrzucanie informacje o grach na xone, to czemu nie?”

Nie pomagały wypowiedzi Darrella Gallaghera ze Square Enix, że „nie odwracają się od fanów serii posiadających PS4 i mogą oni zagrać w spin-offa Temple of Osiris albo wrócić do remastera Tomb Raider Definitive Edition”. Tysiące zbulwersowanych graczy w Internecie trzeba było jakoś uspokoić, więc ostatecznie potwierdzono, że wyłączność dla Zielonych jest czasowa. Co prawda potrwa rok, ale w końcu grę dostaniemy. Czy to uspokoiło internetowych krzykaczy? Skądże! Tyle że teraz obrywa się również nam.

„Tyle newsow o grze ktorej deweloperzy olali konsole ps. Zalosne”

Żywię szczerą nadzieję, że większość osób nie ma problemu z newsami o RoTB, a te komentarze to zwykły trolling, ale po którejś takiej wypowiedzi z kolei, zdecydowałem się podjąć temat. Przede wszystkim – gra w końcu trafi na PS4. Nieistotne kiedy, ważne, że w ogóle. Skąd bierze się ta patologiczna odraza do tego, co ma najmniejszy związek z konsolami konkurenta Sony? Jestem pewien, że gdyby premiera na Xboksy również była zaplanowana na końcówkę przyszłego roku, problem by zniknął, a newsy wszyscy przyjmowaliby ciepło. Ale nie - oni dostaną wcześniej, więc nie ruszę!.

I nawet nie zaczynajcie z tym brakiem szacunku ze strony dewelopera. Studio „tylko” tworzy grę. To wydawca wybiera platformę docelową, model sprzedażowy czy liczbę popremierowych DLC, do których twórcy muszą się dostosować. I wydawca ten ma jeden cel – wygenerować jak największy przychód. Ktoś płaci za czasową wyłączność? Przeanalizujmy, ile stracimy ograniczając się w ten sposób, i uzgodnijmy odpowiednio wysoką sumę. Na jakiej platformie seria miała swoje początki – to nieistotne. Taka jest rola wydawcy. Bez wykorzystywania okazji tego typu i podejmowania ciężkich decyzji, firma by upadła. I kto wtedy opłaci te wszystkie studia?

„Dzień bez TR to dzień stracony. Nie ma to jak codzienna porcja informacji o grze na konkurencyjną konsolę.”

Przykład Rise of the Tomb Raider zdecydowanie jest jednym z tych bardziej ekstremalnych, ale żaden z niego wyjątek. Wydawcy chcą zarabiać i z chęci tych zawierane są czasem uciążliwe umowy. A potem czytamy, że deweloper Titanfalla chciałby wydać swoją grę również na PS4. Ale to nie jest jego decyzja. W końcu walka między gigantami rynku gier polega na oferowaniu unikalnych doświadczeń, których nie dostaniemy nigdzie indziej. Nawet tych najmniejszych pierdół, jak wcześniejszy dostęp do DLC. Od tego roku taki przywilej fani serii Call of Duty dostaną wyłącznie na sprzęcie od Sony i możecie być pewni, że ta decyzja wiązała się z worami pieniędzy.

Exy sprzedają (pewnej grupie) konsole – nie rozkład gałek na padzie, nie funkcjonalność menu ani stylowy wygląd obudowy sprzętu. Łatwo zakrzyknąć, że wszystkie gry powinny być multiplatformami, ale bez rywalizacji między producentami konsol, nie mielibyśmy tak wysokiej jakości dzisiejszych gier. Pięknie podsumował to Phil Spencer, szef działu Xbox w Microsofcie, który w ten sposób odpowiedział na pytanie o konsolową wyłączność gry Street Fighter dla posiadaczy PlayStation 4:

Chciałbym, żeby fani Xboksa mogli zagrać we wszystkie gry, ale to biznes i czasem zapadają tu takie decyzje. To część konkurencji.

I choćby to były idiotyczne decyzje (zdenerwowanie fanów + reboot Tomb Raidera był popularniejszy na konsolach PlayStation, a twórcy i tak narzekali na sprzedaż), hajs najwidoczniej się zgadza. Czy specjalnie z powodu rocznej obsuwy kupicie XOne, przejdziecie” grę na Jutubie czy w ogóle olejecie ten tytuł – Wasza decyzja. Ale newsy pojawiać się będą, bo to ostatnia prosta do premiery gry i wydawca atakuje media materiałami promocyjnymi. Dlaczego mielibyśmy się na to zamykać? Tak samo jak napiszemy o ocenach wersji na Xboksy, kondycji mikrotransakcji i ew. problemach w grze po Sieci. To istotne z punktu widzenia osób wyczekujących RoTR na PS4. I nie ma znaczenia, że ktoś inny może grać znacznie wcześniej.

Tagi: Crystal Dynamics felieton na złość mamie odmrożę sobie uszy Rise of the tomb raider Square Enix