SKLEP
Paweł Perez Myśliwiec Paweł Perez Myśliwiec 28.10.2017
Hyde Park: Czy grasz na handheldach?
1193V

Hyde Park: Czy grasz na handheldach?

PSP, PS Vita, rodzina DS-ów - przenośnych konsol nie brakuje, biorąc pod uwagę dodatkowo choćby Switcha, który po części również jest handheldem. Pytamy w tym tygodniu, jak z tym przenośnym sprzętem jest u Was - posiadacie? Jeśli nie, to dlaczego, a jeśli tak, to czy gracie (i w co głównie)? Tradycyjnie dziękujemy za komentarze, życząc udanego weekendu!

Rozbo: Właśnie nadchodzi ten moment, kiedy po prawie czterech miesiącach od rozpoczęcia remontu ma się on ku końcowi. Wbrew pozorom nie był to remont generalny, choć zakres prac mały nie był. Dlaczego tak długo, spytacie? Logistyka. Tak to jest, jak upierasz się na konkretnych wykonawców, którzy terminy mają z kosmosu. Tym sposobem w jednym miesiącu mieliśmy zrobione ściany, płytki i podłogi, w kolejnym elektrykę, hydraulikę i wykończenie, w trzecim drzwi i wreszcie w czwartym meble. Wiem, że można było to zorganizować lepiej, inaczej, ale wyszło jak wyszło. Nauczyłem się tylko jednego – nie było sensu czekać na owe wybrane, polecane przez pół dzielnicy ekipy, bo każda zostawiła po sobie jakieś (niemałe) niedoróbki, które trzeba było poprawiać :). Ech, życie...

Tymczasem jeśli chodzi o giereczki, to na ruszcie mam obecnie dwie – Nier Automata i Elex. Niby dwa erpegi akcji, ale nie można było dobrać dwóch równie odległych od siebie gier, tak pod względem koncepcji, gameplayu, fabuły, jak i designu artystycznego. O Nierze napisano już wiele dobrego i mogę się jedynie podpisać pod tym obiema rękami i nogami. Jeśli zaś chodzi o Elexa? Ach... Elex. Dostałem grę do recenzji i męczyłem się w trakcie przechodzenia, żeby ją napisać do PE. Gra wygląda jak żywcem wyjęta z wczesnych lat 2000 (jeśli chodzi o założenia gameplayowe), ma masę bugów, beznadziejny system walki, a mimo to... wciąż nie mogę się od niej oderwać. Piszę o tym, bo bardzo dużo złego się ostatnio o tej grze pisze. Cóż, Piranha Bytes jako zespół deweloperski ma pewną poprzeczkę, ponad którą nie potrafi od lat przeskoczyć. Paradoksalnie, pomimo całego zestawu wad normalnie dyskwalifikującego każdą przeciętną grę, Elex stawia opór i codziennie wciąga mnie na kilka dobrych godzin. Chodzi o świat, który został skonstruowany tak, że chcesz odwiedzić każdy jego zakątek oraz o pewien taki staroszkolny urok, gdzie nie prowadzi się gracza za rączkę i wymaga od niego więcej samozaparcia. Z tego też względu absolutnie nie można oceniać tej gry po pierwszych 10 godzinach. Trzeba brnąć dalej. Oczywiście w dzisiejszych czasach to kardynalny błąd developmentu – nie dać graczowi marchewki na początku zabawy (tylko Soulsy się przed tym wybroniły ze swoją hardkorową rozgrywką). Ale mimo to warto dać Elexowi te 10 godzin na rozkręcenie :).

Pytanie tygodnia: Nie. Po prostu nie :). Dawno już wyleczyłem się z handheldów ze względu na brak czasu.


Perez: Jak przez kilka tygodni narzekałem, że niewiele się dzieje, tak ostatnio kumulacja. Niedzielny wypad z dzieciakami do centrum handlowego skończył się… uziemieniem auta. Dziwne uczucie – wracacie, chcecie jechać, a tu samochód ani myśli odpalić. Akumulator, płyny, kable – biegałem w tę i z powrotem, starając się coś wymyślić. Finalnie odpaliłem przy pomocy drugiego kluczyka (który żona podrzuciła z drugiego końca miasta, tłukąc się godzinę w korkach), ale całe niedzielne popołudnie upłynęło na ogarnianiu tematu. Żeby było śmieszniej, to w poniedziałek… powtórka. Internetowe mądrości wskazywały na jakieś problemy z immobilizerem, ale usterka okazała się, na szczęście, mniej problematyczny – zaśniedziała kostka rozrusznika. Dla speca chwila roboty, a dla mnie stracony dzień na próbę ogarnięcia tematu. No ale na wszystkim znać się nie da. 

A tak poza tym to… nuda :). Jaram się nowym monitorem – 27 cali, 2K, robi różnicę zwłaszcza przy tematach związanych z pracą (ile okienek można widzieć jednocześnie!). I tu ogólnie taka refleksja – inwestujcie w sprzęt, jeśli możliwości finansowe pozwalają. Ze 3 lata temu moje miejsce pracy/grania to była kanapa, stolik kawowy i 15-calowy laptop na nim – plecy dokuczały, oczy bolały, no ale lepszej opcji nie było. Z czasem jednak postanowiłem zmontować sobie sensowne biurko, lepszego kompa, monitor i fotel do siedzenia – efekty zauważalne od razu – nawet po kilku godzinach pracy człowiek wstaje w dobrej formie, a nie z bolącymi plecami, karkiem i oczami. 

Na konsolę wjechał wreszcie PES 2018. To taka moja seria na równi z Football Managerem – co roku staram się sprawdzić, co tam nowego. No i za mną już 3 zarwane nocki, a jeszcze nawet online’u nie ruszyłem. Gra się miodnie, bramkarze to kosmos (zarówno ich skuteczność w bronieniu, jak i animacje), świetnie konstruuje się przeróżne akcje, tylko te nieszczęsne licencje – wiem, wiem, kiedyś w połowie gier ich nie było, no ale jednak jak się przegląda ligę angielską to taka bieda trochę. A dzisiaj wieczorkiem jeszcze Asasyn – Roger zachęcił mnie tymi porównaniami z Wiedźminem, tak że trzeba obowiązkowo obadać. 

Zgodnie z zapowiedzią blog o PPE Awards pojawił się, zapraszam do dyskusji

Pytanie tygodnia: Swego czasu napaliłem się na PS Vita, kupiłem, ograłem kilka gier (Killzone bardzo spoko!), ale z czasem konsolka zaczęła zbierać kurz i finalnie trafiła na sprzedaż. Obecnie mając do wyboru konsole stacjonarne, PC-ta i handheldy, to jednak te ostatnie najmniej mnie kuszą. 


Alexy78: Pogoda dla graczy i bogaczy. Idealna. Sezon otwarty na granie bez wyrzutów sumienia, że czas można by spędzić na dworze. Wcześniejsze wieczory też temu sprzyjają, by w przytulnym pomieszczeniu uruchomić ulubiony tytuł i oddać się rozrywce. Bogaczy dlatego, że mimo wspaniałej aury, nie-bogacz musi do pracy jednak chodzić. Wstawać rano, długo przed pokazaniem się słońca, bądź nawet szarości pochmurnego nieba i wrócić, kiedy jest w najlepszym przypadku szarawo. Na szczęście są jeszcze weekendy, które poza osobami posiadającymi małe dzieci, pozwalają więcej czasu graniu poświęcić czy nadrobić braki snu. Nie wiem, jak u Was - rodziców jest, ale moje młodziki w tygodniu nie potrafią z łóżek wyjść rano, a samo wyjście z domu to festiwal chaosu i pośpiechu, często niechcianych emocji. W sobotę zaś -  no cóż - 5.45? „Mnie się spać nie chce” mówi jedno, a drugie o 5.55 do niego dołącza w idei pięknego rozpoczęcia dnia. [Perez: potwierdzam! Starsza córka, 5,5 roku, do przedszkola w tygodniu nie wstanie sama, proces budzenia trwa od 7 do 7.30, a w weekend zryw przed 7. i jeszcze specjalnie mnie budzi!]. No i dlaczego zabawy polegające na hałasowaniu wówczas są najlepsze? Nie wiem. Nie dojdę do tego, gdyż mój stan nieprzytomności w tych okolicznościach nie pozwala zebrać stosownej ilości danych. Apatia jest tak wielka wówczas, że nawet kiedy jeden bombel z drugim zabierają się za robienie śniadania w kuchni o 6.15 - dla wszystkich - nawet strzaskany talerz z kompletu nie stanowi problemu. Jak żyć? Jak spać przyjemniej. No nic - nie pozostaje nic innego jak cieszyć się aurą i nadchodzącym okresem w roku. Listopad będzie piękny!

Pytanie tygodnia: Przewrotnie napiszę, że tablet do dla mnie także handheld. Wówczas mogę odpowiedzieć, że owszem, grywam - czasem całkiem sporo. Od F1 Managera, przez przygodówki, po wyścigi małych autek, FTL także wiele godzin mi zabrało. Swego czasu standardem było granie w RISKa, do którego wciąż wracam. Wybór na app store/android market jest potężny, a sterowanie dotykowe w wielu grach jest wręcz bardzo wygodnym. W innych zaś całkiem przyzwoicie zoptymalizowanym. Tablet jako urządzenie wielozadaniowe mam zawsze w pobliżu, także na delegacjach, więc idealnie spełnia się również do tego, by mieć na nim zawsze kilka ulubionych pozycji. Cały czas zastanawiam się nad 2DS XL - bo to jednak na takim sprzęcie przenośnie granie najlepiej się sprawdza - obawiam się jednak, że po początkowej fascynacji konsola w dłuższej perspektywie po prostu mogłaby się kurzyć. Decyzji jeszcze nie podjąłem. Kto wie, ceny sprzętu wydają się przystępne - nieco gorzej z cenami za same gry.


mashi1986: BACH! Znów sobota i znów trza machnąć parę słów, co by naprowadzić innych na dobrą drogę :). Zaświtał mi ostatnio pomysł... WRÓĆ - to nie pomysł, to ciekawość! - zakupu mocnego komputera z myślą o grach. Poradziłem się paru osób - chciałem rozwiać moje wątpliwości, co do możliwości podłączenia do telewizora 4K, sposobu "parowania" z padami od XO, systemem operacyjnym, kartą grafiki itp. Co ciekawe, na PPE jest wielu ludzi, którzy posiadają w tej dziedzinie fantastyczną wiedzę - każdemu dziękuje z osobna za poświęcony czas i wszelkie porady. Wiem, na czym stoję... i chyba - przynajmniej na razie - zostanę przy "zacofanych konsolach". Po przespaniu się z myślą, że stracę tylu znajomych z listy PSN i XL, odbiorę sobie możliwość wspólnej gry ze starą i stałą ekipą i ogólnie zacznę się "bawić w komputery", to jednak zwątpiłem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że można to pogodzić i grać tu i tu, ale prawdę powiedziawszy, dla mnie dwie platformy to już za dużo. Zrezygnowałem - przynajmniej na razie z XO(X) - i zdecydowałem o dokupieniu Słicza na święta. Ponoć jakieś tam kilery na niego wyszły. Na tą chwilę powinno wystarczyć, bo ja to raczej prosty chłop jestem... i tyle :).

Pytanie tygodnia: Cholera, znów odpowiedziałem w HP na pytanie tygodnia, muszę się pilnować :). Po prostu nie mam jak pogodzić grania stacjonarnego z przenośnym. Mam w domu Vitę, ale jakoś nie mamy się ku sobie. Czasami ją odpalę, ściągnę jakiegoś klasyka z PSXa (Perez dobrze to napisałem? [Perez: prawie! ;)]) z myślą, że "ogram w łóżku", ale nic z tego nie wychodzi. Cóż - liczę na to, że Słicz to zmieni, bo korzystać z niego zamierzam właśnie w sposób typowo przenośny, choć tylko w domu...

Tagi: hyde park

Miesięcznik PSX Extreme