redakcja PPE redakcja PPE 31.03.2012
Wampiry i Łowcy - Ci growi i Ci filmowi
1057V

Wampiry i Łowcy - Ci growi i Ci filmowi

Wampiry - stworzenia, które już dawno zadomowiły się zarówno w światowej kinematografii jak naszej growej branży. Raz takie romanse wychodzą im lepiej, raz gorzej. Najwyższy więc czas przyjrzeć się temu fenomenowi.

Słowem wstępu: pisząc ten artykuł postaram się porównać "nieumarłych" występujących w grach z tymi, którzy pojawiają się w różnego rodzaju filmach. Naszą dzisiejszą podróż po mrocznych zakątkach świata zaczniemy od...
 

The Belmont Clan – tego klanu łowców wampirów nie trzeba nikomu przedstawiać. Z serią Castlevania spotkał się każdy gracz. Tak więc na początku skupimy się na właśnie tej serii. Dracula – władca ciemności pojawił się niemal w każdej części gry. Jego najlepszy wizerunek został przedstawiony w Castlevania Symphony of the Night. W swoim arystokrackim stroju nie wygląda jak ktoś, kto nienawidzi ludzi. A jednak chłodny, charyzmatyczny nie okazuje litości nikomu, dopóki nie poznaje kobiety i imieniu Lisa, dla której jest w stanie poświęcić nieśmiertelność. Z ich związku rodzi się Alucard. Jest tak samo chłodny jak jego ojciec, oraz uczony od dzieciństwa, że ludzie są źli. Dracula występujący w tej serii jest bardzo podobny do swojego odpowiednika z filmu pt „Dracula”. Gary Oldman odegrał rolę idealnie. Nawet cechy charakteru pasują do siebie. Dracula jest przebiegły i  więzi Johnatana Harkera w swoim zamku po czym sam wyrusza w podróż. Trafia do Londynu gdzie poznaję Minę Harker i zakochuje się w niej. A jak wszyscy wiemy takie trójkąty nie kończą się zazwyczaj dobrze.

 



Natomiast Alucarda można porównać do wampira Armanda. Pojawia się on w „Wywiadzie z wampirem” i tutaj również bardzo dobrze dobrano odtwórcę tej roli. Antonio Banderas stanął na wysokości powierzonego mu zadania. Armand z pozoru potwór do zabijania posiada dobre intencje, pomagając Luiemu ( w tej roli Brad Pitt) zemścić się na pozostałych wampirach. Alucard w końcu buntuje się przeciwko swojemu ojcu i chce udowodnić, że ludzkość nie jest tylko i wyłącznie ich pokarmem. Niestety w wyniku ich konfrontacji Dracula ginie, okazując przy okazji skruchę i prosząc o przebaczenie swojego syna. Być może pewnego dnia dane nam będzie spotkać się jeszcze z nimi w kolejnych częściach serii.

 

 

Klan Belmontów jak wiemy w swoich szeregach posiada wielu dzielnych wojowników. Leon, Richter, Juste, Simon, Trevor oraz Gabriel – wszyscy stoczyli wiele bitew z siłami ciemności oraz z samym Draculą. Każdy z nich używał w walce bicza o nazwie  Vampire Killer, którego twórcą jest Rinaldo Gandolfi. Miejmy nadzieję że jeszcze nie raz będziemy mogli go użyć.

 

 

Abraham Van Helsing sługa Rzymskiego zakonu do likwidacji całego zła na ziemi. Gra o tytule „Van Helsing” zagościła na rynku w 2004 roku równolegle z premierą filmu. I jak wiemy nie okazała się konkretną klapą. „Growy” Hugh Jackman jednak nieco odstaje od swojego filmowego wizerunku. Niby strój ten sam ale jednak coś w nim nie pasuje. Również oblubienice Draculi  - Allera, Verona i Marishka różnią się od swoich filmowych odpowiedników. Wydają się trochę mniej żwawe niż w filmie, ale wiemy jak kończą gry na licencji. Co do filmowego odpowiednika Van Helsinga po raz kolejny udało się dobrać aktora idealnie. Hugh Jackman wraz z swoim specyficznym charakterem dopasował się do roli. Jego metody przynoszą efekty, przez co jest najbardziej ściganym człowiekiem w Europie. Nawet podczas wędrówki przez górzyste tereny Transylwanii nie potrafi przejść cicho, musi stoczyć walkę z wilkołakiem co również występuje i w grze, choć wygląda to nieco inaczej. Niemniej jednak jest to osoba, która pojawia się w wielu innych filmach oraz książkach a nawet przedstawieniach teatralnych.

 

 

„ The day Walker”  - chodzący za dnia. Takimi słowami został „ochrzczony” przez wampirów Blade. Kolejny łowca który chce wyrżnąć w pień wszystkich krwiopijców drobną pomocą swojego miecza. Wydana na Playstation 2 gra Blade 2 nie spełniła oczekiwań fanów i spotkała się z dużą falą krytyki. Wesley Snipes w elektronicznej wersji nie jest taki zwinny jak w filmie. Niby potrafi pociąć na kawałki wampiry, ale z większą grupą ma już problemy. Na srebrnym ekranie wypada o niebo lepiej. Filmowy odpowiednik naszego łowcy potrafi  wybić do nogi cały klub wampirów nawet nie męcząc się. To samo tyczy się gry Underworld The Eternal War wydanej również na PS2. Gra okazała się totalnym crapem i nawet Kate Backinsale na okładce nie pomagała w sprzedaży produktu. Większą popularnością cieszy się film. W nim nasza piękność robi furorę w swoim obcisłym wdzianku, co przysporzyło jej wielu fanów. Trochę inaczej jest w przypadku serii Bloodrayne, czerwono włosa wampirzyca zdołała wbić się w szyję fanów, wypijając przy okazji hektolitry krwi, co bardzo ucieszyło developerów. Rayne niedawno powróciła na ekrany naszych telewizorów za sprawą Bloodrayne Betrayal zdobywając po raz kolejny rzesze odbiorców. Pierwszy film z tej serii nie był nawet zły, lecz druga i trzecia część to po prostu porażka. Uwe Boll naraził się fanom i powinien zostać za to zmasakrowany. Przez Rayne oczywiście.

 

 

Kain oraz Raziel to odwiecznie walczący ze sobą wrogowie. Kain został zaatakowany podczas wędrówki przez krainę Nosgoth po czym zmarł. Został wskrzeszony przez nekromantę Mortaniusa i odrodził się jako wampir.  Zaprzysiągł on zemstę na swoich oprawcach, której dokonał w bardzo krwawy sposób. Nie mogąc się pogodzić z losem jaki go spotkał, próbuje powrócić do swojej ludzkiej postaci. Jak zapewnie wiecie nie udało mu się to i został władcą Nosgoth. Raziel za wyprzedzenie Kaina w ewolucji zostaje wrzucony do jeziora zagłady, co ma na celu jego unicestwienie. On jednak zostaje ocalony i odradza się jako niebieskie widmo. Uważając swój wyrok za niesprawiedliwy, postanawia zemścić się na swoich braciach i Kainie. Po zabiciu swoich braci Raziel stacza pojedynek z Kainem lecz ten podejmuje się ucieczki w czasie, co daje mu trochę przewagi. Nie tracąc czasu Raziel rusza w pogoń za swym oprawcą przez różne sfery przeszłości i przyszłości poznając historię krainy Nosgoth. Odkrywa on również prawdziwą moc swojego miecza Reavera co doprowadza go na skraj samozagłady i ma odbicie w późniejszej historii Nosgoth. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Tego dowiecie się wkrótce z drugiej części mojego artykułu.
 

Ciąg dalszy nastąpi...
Marcin „Śniady” Kot

Tagi: czytelnicy publicystyka