SKLEP
631V

Muzyka Gracza - Homeworld & Baroque

Wyszedł Pillars of Eternity i pisanie kącików stało się boleśnie uciążliwe. Ale o ścieżce Justina Bella być może w następnym tygodniu, dzisiaj ponownie smutno i ambientowo. Uwaga techniczna – w drugim wpisie są spoilery. Dla wielu pewnie nijak zaskakujące, ale wolę dmuchać na zimne.

O tym, że studio Gearbox na poważnie zabrało się za odświeżanie Homeworlda, poza grafiką usprawniając także oprawę audio i niektóre elementy mechaniki, wiedziałem od jakiegoś czasu. Umknęła mi natomiast premiera ścieżki, będącej bonusem do wydanego poprzez Steama zestawu Homeworld Remastered. Właściwie to trzech ścieżek, oryginalnego miksu (kiedyś wydany na płycie, obecnie niezdobyczny) oraz dwóch odświeżonych i rozszerzonych albumów (Homeworld 2 Original Soundtrack krążył dotąd po sieci wyłącznie jako piracki rip, więc tym bardziej gratka). Jeśli nie mieliście okazji zagrać – zagrajcie. Bez kontekstu praca Paula Ruskay'a, odpowiedzialnego za całą oprawę audio, również edycji odświeżonej, to „tylko” ambient na bliskowschodnich instrumentach. Porządny, a jakże, ale z natury hermetyczny. W grze z kolei działa fenomenalnie, wprowadzając multum emocji do majestatycznie powolnej rozgrywki, szczególnie pierwszej odsłony. No i jeszcze Adiago for Strings Samuela Barbera z trzeciej misji – po prostu bajka.

 

 

 

Początkowo chciałem napisać, że Baroque to jeden z nielicznych przedstawicieli postapokalipsy w japońskich grach, ale teoria mocno odstaje od rzeczywistości – na dobrą sprawę Final Fantasy VI czy Chrono Trigger nieźle realizują podobną konwencję i to jeszcze w „zachodnim” rozumieniu terminu (choć oczywiście energię atomową zastąpiono czymś mniej kontrowersyjnym). Niemniej starożytny roguelike RPG od Sting Entertainment (1998) to wciąż audiowizualnie produkcja nieszablonowa. I niepokojąca. Ścieżka Masaharu Iwaty (dobry znajomy Hitoshiego Sakimoto, robili razem choćby Final Fantasy Tactics), przeładowana eksperymentami dźwiękowymi i archaicznymi syntezatorami, łatwo odnalazłaby się w Silent Hillu, przynajmniej do pewnego momentu. Osobiście wolę jednak porównanie do twórczości Marka Morgana i polecić Baroque Original Soundtrack właśnie fanom Wojny Zawsze Takiej Samej z pełną świadomością tego, że mogłem targnąć się na świętość.

 

 

Tagi: muzyka gracza redakcja

Miesięcznik PSX Extreme