Paweł Perez Myśliwiec Paweł Perez Myśliwiec 04.11.2015 13:00
Granie czy oglądanie? - redakcyjna dyskusja w PSX Extreme
666V

Granie czy oglądanie? - redakcyjna dyskusja w PSX Extreme

W najnowszym numerze PSX Extreme nie mogło zabraknąć Zgrentgena, w którym tym razem bierzemy pod lupę zjawisko oglądania gier w Sieci. Cytując wstęp do materiału: "Niedawno w pewnym medium branżowym padła teza, że podobno niedługo więcej ludzi będzie oglądać materiały typu Let’s Play na YouTubie niż samodzielnie grać w gry". 

Butcher: Adrian Chmielarz powiedział niedawno na pewnym panelu: „Jeżeli porównać gry do książek, to oglądanie gier na YouTubie jest jak patrzenie na faceta czytającego książkę”. Zgodzicie się z tym? Jeśli tak – to jaki widzicie w tym sens? Gdzie w tym wszystkim sprawa podstawowa – interakcja z interaktywnym medium? 

Monika: Według mnie to raczej słuchanie opowiadania o książce, którą ktoś przeczytał, niż patrzenie na samego czytającego. Jak by nie było, oglądający gry coś tam wynoszą z letsplejów. Jakiś pogląd na dany tytuł czy chociaż względne pojęcie o fabule.

Butcher: Taaa, zwłaszcza jak jest to wideo z multiplayera Call of Duty albo setnomilionowy film z Minecrafta, jak się buduje zagrodę dla kóz. To wiele mówi o fabule tych gier i pozwala ocenić ich jakość... Myślę, że przede wszystkim trzeba podzielić gamingowy YT na 2 kategorie: prostackich show dla dzieciaków, z udawanym emocjami i obowiązkowymi bluzgami, oraz faktycznych poradników i poważniejszych produkcji. Wtedy możemy mówić, co ma sens, a co nie.

Perez: A dlaczego mamy to dzielić? Jeżeli kogoś to kręci, znajduje w tym radochę, to niech ogląda. Jedni czytają J.K. Rowling, Grishama czy George'a R. R. Martina, a inni chłoną Coelho i Harlequiny. Tak samo i w materiałach na YT znajdziemy poważniejsze rzeczy (i nawet czasami przydatne) związane z grami, jak również masę chłamu, bo ktoś wykombinował, że można na tym zarobić lub po prostu korzysta z dobrodziejstw tej platformy. 

Butcher: Warto to dzielić choćby dlatego, żeby wiedzieć, o czym konkretnie mówimy i co oceniamy. Oczywiście, że You Tube zawiera „wszystko” i dla każdego rodzaju widza. Nikomu nie odmawiam radochy, każdy ogląda, co lubi. Ale moim zdaniem wrzucanie np. poradników wideo, które oferują konkretną pomoc, do tego samego wora co jatki multiplayer z głupim komentarzem jakiegoś dzieciaka, nie ma sensu, jeśli mamy oceniać jakość i sens powstania takich materiałów.

Perez: Mimo wszystko z porównaniem Adriana nie do końca się zgadzam (chociaż intencję rozumiem). Jak słusznie zauważyła Monika, jednak przy oglądaniu gier mamy do czynienia z przekazem audiowizualnym i dla niektórych może to być niezła zabawa. Spora w tym zasługa coraz ładniejszej grafiki, ale i fabuł, które potrafią przykuć do telewizora. Ile to już było w redakcji historii, że dziewczyna/narzeczona/żona siadała razem z nami, aby nie tyle nas dopingować, co po prostu oglądać, jak gramy, bo wkręciła się w historię, którą serwuje dana produkcja. Sam ostatnio złapałem się na tym, że z dobre 10 minut oglądałem letsplej z Layers of Fear (Mielu spamował na Facebooku :)), bo nasłuchałem się dużo o tym tytule, pewnie z chęcią kiedyś zagram, ale w tej konkretnej chwili nadarzyła się okazja, aby zobaczyć, jak ta gra wygląda naprawdę. Wiadomo – emocje absolutnie inne niż gdy samemu trzyma się pada, ale tu pojawia się pytanie: z jakich powodów ludzie tak chętnie podglądają tych, którzy grają?

Dżujo: Kiedy odkryłem YouTube'a, a było to w 2006 roku, jedną z pierwszych fraz, jakie zacząłem wpisywać, była „gra XYZ ending”. I już wtedy, ku mojemu zaskoczeniu, dostawałem oczekiwany wynik. Wtedy było już wiadomo, że gry będą czuły się „na Tubie” dobrze. Nikt nie mógł oczywiście przewidzieć letsplejów i spółki. Przewijamy do 2015 roku. Gra SOMA. Cholernie chciałem sprawdzić fabułę tej produkcji. Nie mam teraz PS4, nie chce mi się grać na PC. A tak w ogóle to jest weekend i jestem poza domem, bez konsol. Co robię? Odpalam YT, lestplej SOMA bez komentarza. Wiecie, tylko na chwilę – kilka godzin później obejrzałem całą grę. Czy żałuję? Nie, bo to liniowa produkcja, nieopierająca się na różnorodności gameplayu (jak na przykład MGS V: The Phantom Pain). Można zatem spokojnie oglądać. I na tym nie koniec. Po zaliczeniu Batmana: Arkham Knight nie miałem ochoty robić wszystkich wymaganych zadań, aby odblokować „prawdziwe” zakończenie. Odpalam zatem YT, oczywiście wideo bez komentarza, sprawdzam dodatkowe questy i samą końcówkę. Nie czuję się z tego powodu źle. Wręcz przeciwnie. Wiecie, nóż może służyć do smarowania masła, jak i do poderżnięcia gardła. Odpalając gry na YT, możemy albo „ubogacić” swoje doświadczenie i zaoszczędzić trochę czasu, albo popsuć sobie zabawę i oglądać całą grę. To nasza świadoma decyzja.

---

Całą naszą redakcyjną dyskusję znajdziecie w listopadowym numerze PSX Extreme. Wydanie można kupić w stacjonarnych punktach z prasą, jak również poprzez nasz sklepik (w formie papierowej i formacie PDF) lub e-Kiosk.pl

Tagi: psx extreme