Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 27.06.2010 06:00
Używane gry problemem - sierpowy od analityków
1062V

Używane gry problemem - sierpowy od analityków

Używane gry są stały się dziś solą w oku deweloperów i wydawców. Doszło do osobliwej sytuacji: producenci gier pragną ograniczyć swobodną wymianę dóbr, ukracając sprzedaż tytułów z drugiej ręki. Do ofensywny przyłączyli się teraz analitycy rynkowi...

xxxxx

Nie jest dobrze. Grupa analityków rynkowych z Cowen and Company stworzyła raport, który łączy bezpośrednio spadek sprzedaży softwareu ze wzrostem obrotem używanymi (legalnymi oczywiście) grami. Firma zestawiła rok 2003 z 2009, biorąc pod uwagę konsole PS2 i Xbox i wykazała, że dawniej sprzedawało się więcej gier wideo na obie platformy.

Wg. Cowen and Company w 2003 sprzedało się 107 milionów nowych gier na PS2 i Xboksa. Baza właścicieli obu platform wynosiła wówczas, wg. firmy, 30 milionów osób. Rok temu sprzedało się natomiast tylko 85,5 miliona gier, przy mniej więcej tej samej - wg. Cowen and Company - bazie użytkowników, a więc ok. 30 milionach ludzi (pamiętajmy, że wiele sprzedanych konsol wylądowało już w śmietnikach ze względu na awarie itp.).

To obrót nowymi tytułami. Co z używkami? Sprzedaż gier wideo z drugiej ręki wzrosła w znaczny sposób. Za przykład ilustrujący wybrano amerykańskiego giganta sprzedaży - sieć GameStop. Firma ta sprzedała używanych gier za 403 miliony dolarów w 2003, natomiast już 6 lat później firma wygenerowała z tego tytułu prawie 2,5 milarda dolarów zysku. Mamy więc w 2009 r. do czyniena z prawie sześciokrotnością sumy z 2003 roku! Analitycy Cowen zawarli w swoim raporcie również informację, że sprzedaż nowych tytułów w drugim miesiącu po premierze (i później) spadła znacznie, bo o średnio 62% od 2001 r. Gracze rzucają się dzisiaj do sklepów po nową pozycję, po czym - po pierwszym miesiącu - kiedy ograją już zakupiony tytuł, puszczają go w obieg i pozbywają się gry. W ten sposób inna osoba może kupić za mniejsze pieniądze świeży tytuł, a druga strona pozbywa się nudnej już pozycji. Wszystko pięknie? Nie dla branżowych włodarzy.

Analitycy z Cowen zamykają swój raport pisząc, że inicjatywy takie jak "Online Pass" od EA, albo "Projekt 10 dolarów" są sposobem, by przeciwdziałać niedobrym tendencjom na rynku. Gracze, wg. Cowen and Company, mają już niedługo przyzwyczaić się i zaakceptować takie praktyki wydawców, które będą zniechęcać konsumentów do obrotu używanymi tytułami.

Działa zostały wytoczone, a wydawcy posługują się już teraz statystycznymi zestawieniami, zlecając takie badania, by wszystko było podane czarno na białym. Przykro mi to mówić, ale kwestia sprzedaży gier z drugiej ręki zaczyna wyglądać coraz mizerniej. Używki są dzisiaj kreowane na gorsze zło, niż software'owe piractwo. Co z prawami konsumentów..?
 

Tagi: analiza używane

Nie przegap