Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 19.06.2010 06:54
Child of Eden działa ze zwykłymi joypadami
701V

Child of Eden działa ze zwykłymi joypadami

Child of Eden okazało się, całkowicie niespodziewanie, najmocniejszym tąpnięciem targów E3. Gra, która powstaje pod opieką Tetsuyi Mizuguchiego, odpowiedzialnego za znakomite Rez, ma korzystać przede wszystkim z Kinecta.xxxxx


Myśleliśmy, że Child of Eden będzie z Kinecta korzystać w wyłączny sposób. To jednak nieprawda. Tetsuya Mizuguchi potwierdził, że sterowanie z wykorzystaniem detekcji ruchu jest jedynie opcjonalną funkcją gry. By cieszyć się rozgrywką w tym duchowym następcy Rez wystarczy normalny kontroler xboksowy. Zwykły pad PS3. będzie też współpracował z grą. Nie wiadomo jeszcze do końca czy z Child of Eden będzie kompatybilny system Move - Mizuguchi nie podał jeszcze oficjalnego obwieszczenia w tym temacie.

Informacja, że Child of Eden będzie współpracować z konwencjonalnymi joypadami jest niezwykle istotna. Oznacza to, że wielu graczy po prostu zrezygnuje w ogóle z kupna Kinecta. Mam wrażenie, że dla hardkorowców Child of Eden jest jak dotąd jedynym poważnym kandydatem do gry, która uzasadniałaby wyłożenie ponad 300 zł na nowy hardware. Wydawałoby się, że z marketingowego punktu widzenia Child of Eden powinno korzystać wyłącznie z Kinecta (i ewentualnie z Move) - okazuje się jednak, że polityka Microsoftu i Sony jest tutaj bardzo krótkowzroczna. Najgorzej wypada na tym polu Microsoft, który podczas swojej wielkiej konferencji prasowej nie pochwalił się Child of Eden w ogóle. Gra została zaprezentowana dopiero później, podczas pokazu gier Ubisoftu. Dla firmy atrakcyjniejsze wydało się głaskanie wirtualnego tygrysa przez 8 latkę...

Na ten temat wypowiedział się deweloper z Q Entertainement - James Mielke. Mężczyzna stwierdził, że: "Microsoft zepsuło to w spektakularny sposób. Mieli szansę by zaprezentować Child of Eden w pokazie Kinecta, jednakże Microsoft zdecydował się skupić na grach familijnych, które są dostępne na pęczki na Wii. Nie oczekiwali tego, że wszyscy zareagują tak negatywnie".

Tagi: