Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 12.09.2020, 14:31
Muzykowo i krzykowo #2
655V

Muzykowo i krzykowo #2

Trochę czasu minęło od mojej małej odskoczn, a nazbierało mi się tyle nowych kawałków i albumów, więc w sumie czemu nie pisać o muzyce dalej? Miłego słuchania.

  Na trzeciej stronie będą pojawiać się zespoły, w które się wsiąknąłem, zabujałem czy inne podobne określenia. Są to również moje muzyczne odkrycia, przy których nie spodziewałem się tak dobrej muzyki. W pierwszym blogu trzecia strona była poświęcona Nirvanie.. Następnym zespołem, w którym się zabujałem jest Black Veil Brides. Na razie są pierwsze dwa albumy, EPka i reedycja. Reszty albumów nie dałem, gdyż nie przesłuchałem ich całych. Trzeci, czwarty i piąty album pojawi się w następnym blogu.

Black Veil Brides - Set This World on Fire

  Ten zespół poznałem poprzez ich pierwotną wersję Knives and Pens i jakoś mi nie podpasowało. Dopiero The Legacy z Set This World on Fire przekonało mnie by zostać przy nich na dłużej. Ogólnie ten album zebrał dość mieszane opinie, ale mi podoba się najbardziej ze wszystkich albumów BVB, jakich do tej pory słuchałem... i chyba jednym z najlepszych w ogóle. Nim zacznę o samej muzyce, dodam od siebie jedną rzecz. Jestem świadom, że ludzie nie cierpią tego zespołu, ale prawdę mówiąc nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego. Chodzi o ich ubiór? Sorry, ale glam metal charakteryzuje się takim sposobem ubierania. Są emo? Nie wiem, co charakteryzuję muzykę emo (bo wyglądem byli emo na pewno w ich pierwszej wersji Noży i Długopisów), ale jeśli już miałbym jako taką wskazać, to co najwyżej ich pierwszy album i pierwsze KaP, które zalatują tym czymś. Jeszcze innym powodem są faneczki... da fuck? Co ma to do samej muzyki? Wracając do krążka to wokalnie ten album najbardziej mi odpowiada. Andy Biersack brzmi tu (oraz w późniejszych albumach) melodyjnie, co bardzo lubię i nie drze się tak dziwnie, jak na początku ich kariery. Są tutaj growle, ale w niewielkiej ilości i brzmią zdecydowanie lepiej. Perkusje brzmią spoko, gitary są bardzo dobry, zaś przyczepić się muszę chórów. Są one dobre, ale wydaje mi się ich być zbyt dużo. Same piosenki są bardzo dobre i starają się być różnorodne, co w dużej mierze im wychodzi. Najlepiej zacząć od... osobiście polecałbym Legacy, ale radziłbym zacząć po prostu od New Religion, które wyraźnie pokazuje charakter tego albumu. Nie ma tutaj utworu, którego bym nie lubił i mogę gorąco polecić wam ten album. To już będzie moja trzecia pozycja obowiązkowa ode mnie, a poniżej macie czwartą.  

Ulubione kawałki: The Legacy, Set This World on Fire, New Religion

Black Veil Brides - Re-Stich These Wounds

 

   Akurat trafiło mi się, że poznałem BVB jakiś czas po wydaniu ich reedycji ich pierwszego albumu. Jako że początkowe wrażenia z We Stich These Wounds nie były do końca pozytywne, podchodziłem do tej wersji z dużym dystansem. Do tego czasu sprawdzałem sobie resztę piosenek wydanych po STWoF i większość mi się podobała, choć przyznam, troszkę się różniły od mojego ulubionego krążka. W końcu nadszedł ten dzień, w którym dałem reedycji szansę i... zaskoczyłem się, bo to okazał się być świetny album. Definitywnie różni się od oryginału. Przede wszystkim wokalnie Biersack dalej brzmi głębiej i melodyjniej niż za jego młodych czasów, co mi dużo bardziej odpowiada. Lubię też growle (czy screamy, nie wiem do końca co jest wykonywane), które są zdecydowanie inne od pierwowzoru. Zdaję sobie sprawę, że ten element budzi różne opinie, jakoby nie miały tego pazura, ale nic nie poradzę na to, że wolę bardziej te z reedycji. Mają w sobie to coś. Perkusja i gitary brzmią fantastycznie. Jeśli miałbym coś zarzucić, to popsuto The Mortician's Daughter. Pozbyto się wokali, przez co utwór stał się zwykłym instrumentalem i boli mnie to, gdyż była to pierwotnie moja ulubiona piosenka z debiutu. Szczerze pokochałem Knives and Pens, a i cała reszta piosenek została odrestaurowana świetnie. Być może to się nie liczy, ale ta reedycja zostanie moim albumem roku. Jest tym, za co uwielbiam Black Veil Brides i liczę, że następny album będzie w podobnym stylu. Na koniec malutka rzecz, która cieszy. Doceniam przekręcenie nazwy, gdzie zamiast ,,We" jest ,,Re". Z innej beczki wkurza mnie fakt, że nigdzie nie mogę dorwać wersji CD tej edycji. Lubię zbierać sobie płyty zespołów, a tej konkretnej nie mogę znaleźć w sklepach. Nawet w internetowych.

 Ulubione kawałki: Praktycznie wszystko z wyjątkiem The Mortician's Daughter

Black Veil Brides - We Stich These Wounds

  

  Po przesłuchaniu reedycji przybył ten moment, bym porównał ją sobie z oryginałem. Po pierwszym odsłuchaniu nie byłem szczególnie zadowolony, ale po sprawdzeniu nowszej wersji... w sumie nie było tak źle. Ba, całkiem nieźle się tutaj bawiłem. Co prawda zalatuje tutaj typową muzyką dla emo, ale jest tego jakby mniej niż w pierwszym Knives and Pens. Tu przynajmniej growle (bo na pewno mogę to nazwać growlami) brzmią znacznie lepiej niż tam. Gitary są surowe i nie mają już tego kopa, co w reedycji, ale dalej mają swój urok. O perskusji mogę powiedzieć to samo, ale bez uroku. Wokalnie jest, ponownie, surowo i głos Biersacka nie jest głębszy... póki nie sprawdzi się The Mortician's Daughter. Tam głos zdecydowanie jest bliższy temu z późniejszych albumów. Sama piosenka najbardziej się wyróżnia poprzez swoje wykonanie. Jest delikatna, spokojna i cudowna. Pozostałe kawałki są momentami do siebie podobne, ale jakoś się to nie gryzie. Pomimo tego, że wolę reedycję, nie mogę skreślać od razu oryginału. Jasne, zestarzała się i zalatuje jeszcze troszkę tym całym emo, ale dalej spisuje się dobrze. Myślę, że sprawdzenie tego nie zaszkodzi.

Ulubione Kawałki: Perfect Weapon, The Mortician's Daughter, We Stitch These Wounds

Black Veil Brides - The Night

  

   Żałośnie krótka EPka, gdyż zawiera tylko dwie piosenki, zatem troszkę się zawiodłem, jednak te tytuły wracają do stylu z drugiego albumu po piątym krążku, na którym jest jakby lżej. I co tu dużo powiedzieć. Poczułem się, jakby to miał być przedsmak reedycji czy nawet szóstego albumu. I w sumie to tyle, co mógłbym tu dodać. Gitary i perkusja dalej są fantastyczne, zaś wokalnie dalej jest melodyjnie, chociaż powracają screamingo-growle w Saints Of The Blood. Z kolei The Vengeance jest trochę takim pomieszaniem STWoF oraz stylu z trzeciego albumu. Generalnie EPka mi się podobała, ale boli ilość piosenek. Nie ma tu zatem sensu dawania ulubionych piosenek, skoro są tylko dwie i po przeczytaniu widać, że je lubię.

Tagi: muzyka

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +110 -
Evo24
Ranking: 301 Poziom: 56
PD: 23733
REPUTACJA: 6856