Blog użytkownika poikao

poikao poikao 30.04.2018, 23:23
Weekendowe Wspólne Granie
163V

Weekendowe Wspólne Granie

Trzy lata i trzy miesiące minęły nie wiadomo kiedy... Wszystko ma jednak koniec.

Koniec dowodzi czynów. Ciężko Owidiuszowi racji nie przyznać... Myślę, że przez te trzy lata zrobiliśmy naprawdę dobrą robotę. Świadectwem są genialni ludzie których spotkałem i z którymi miałem przyjemność tworzyć tego bloga. Dla każdej z osób tworzących bloga WWG było czymś wyjątkowym, dlatego chcieli się z wami podzielić swoimi przemyśleniami. 

GERMANOS

W pierwszej kolejności należałoby podziękować poikao za ciągnięcie tematu tak długo po moim zepchnięciu odpowiedzialności na niego. Doskonale wiem, ile roboty jest z kolejnymi wpisami. Lepienie czegoś konstruktywnego z relacji i ogarnięcie listy na czas, mimo że sporo z procesu udało się zautomatyzować. Czapki z głów poi ^^.

Wiem, że nie był w tym do końca sam. Pewnie podobnie do moich czasów pomagali mu KraZisław, olson, czy ostatnio chyba Emkuzet (?). Wszystkim należy się rundka oklasków. Wrzucanie kolejnych edycji na stronę nie należało do najłatwiejszych zadań, a szczególnie relacji w poniedziałek.

Mimo wszystko miło wspominam produkowanie kolejnych blogów. Publikowanie relacji w okolicach północy i później, bo nie było czasu w ciągu dnia na pisanie. Ten jeden weekend, w którym pomagałem olsonowi z tabelką galerii, będąc na imprezie rodzinnej za granicą. Błyskawiczne fixy generatora i automatu do listy sesji po zmianie layout’u portalu. Ile punktów z tego było - ło matko! Pięknie było sunąć w top HoF Z WWG najbardziej cieszę się, że udało się zbudować grupę wspólnie ciorających osób, które regularnie spotykały się w weekendy (nie tylko), żeby np. męczyć tą pierdoloną Smoczą Dolinę. Sam chyba najlepiej wspominam sesje w Motorstorm Apocalypse, Uncharted 2 i Driveclub. Żałuję natomiast, że ta społeczność nie była większa. Na pewno pomogłoby w tym wsparcie ze strony Wydarzeń PSN i turniejów, które od jakiegoś czasu wprowadzono. Cholernie szkoda, że SONY nie pozwoliło graczom na tworzenie wydarzeń spoza systemu PS4. Myślę, że to by dało kopa WWG, którego zabrakło do szerszych zasięgów inicjatywy.
Nie ma jednak co się mazać. 170 edycji inicjatywy od użytkowników dla użytkowników portalu udało się wrzucić na stronę. Zdecydowanie nie ma wstydu. WWG schodzi ze sceny z podniesioną głową

Dzięki Germ za zrzucenie na mnie tej odpowiedzialności. I nie ma w tym ani grama szydery ^^ Różnie bywało, ale była to dla mnie przyjemność :) Dzięki że na nowo rozpaliłeś ogień wspólnego grania który płoną przez bite 3 lata! Jakby nie patrzyć te 170 edycji to tak naprawdę... 340 blogów! 

Oprócz Germanosa i mojej skromnej osoby, najdłuższy staż jako redaktor WWG miał KraZislaw

KRAZISLAW

It's been a long bumpy ride, but it was worth it!

Ponad sto edycji WWG za mną. Część jako zwykły uczestnik, część jako jeden z redagujących bloga. Nigdy nie zapomnę przekonywania samego siebie, żeby wziąć udział w swojej pierwszej sesji, potem poszło z górki. Do tego stopnia, że większość planów weekendowych brała pod uwagę WWG. Później zaszczycony zostałem możliwością redagowania blogów - Germanos i Poikao potrzebowali trzeciego jelenia :P.

Przez ten długi czas, przez sesje przewinęło się sporo ludzi, poznałem tutaj naprawdę zajebistą ekipę, z którą spędziłem sporo czasu na graniu, i z którą pewnie nie jedną noc jeszcze zarwę. Dziesiątki tytułów, setki sesji z nieśmiertelnymi rocket league i bf4 na smoczej dolinie (+heroiczna obrona punktu G) na czele. Było tego więcej, ciężko wymienić wszystkie, jednak każda sesja była warta udziału, dzięki ludziom, którzy brali w nich udział.

Blog znika, to już przesądzone, jednak idea WWG pozostanie będziemy się organizować w inne sposoby. Przez WWG moja lista znajomych mocno się rozrosła, i gdybym nie zdecydował się dołączyć do tego zacnego przedsięwzięcia to pewnie nie poznałbym Was wszystkich, czy to jako głosy na imprezie, czy osobiście "poprzez" wwg live

Take kończąc mój chaotyczny wywód - dziękuję wszystkim, którzy dołączyli do naszej małej dysfunkcyjnej rodzinki WWG

Chwała bogu i partii, że się jednak przełamałeś i wziąłeś udział w WWG :) Jakby nie patrzeć dzięki tej inicjatywie się poznaliśmy, a nasza znajomość wykroczyła dawno poza bloga i grę online do realnego świata. Zresztą to samo się tyczy wielu osób z rodzinki WWG z którymi miałem przyjemność spotkać się w realu :) Wszyscy okazali się naprawdę fajnymi i wartościowymi osobami ^^ No i KraZislawie, dzięki wielkie za wsparcie w tworzeniu bloga. Mogłem na Ciebie liczyć nawet jak zawiesiłeś tworzenie bloga. Jeszcze raz wielkie Ci dzięki za to!

Dwa najnowsze nabytki również dorzuciły swoje dwa grosze,

EMKUZET

Nie wiem za bardzo, co napisać.  Bo niby smutno, że to już koniec, ale świetnych wspomnień i doświadczeń zdobytych podczas WWG nic nam nie odbierze. Przez ostatni rok rozegraliśmy razem wiele sesji, podczas których bardzo mi zależało, żeby było super i każdy dobrze się czuł w naszej grupie. Nie mi oceniać jak to wychodziło, niemniej zawsze starałem się dawać  z siebie wszystko. Niby WWG znika ale ludzie jednak pozostają, także pomimo że to ostatni oficjalny wpis nie traktujcie go jako „ do widzenia” bardziej „na razie i do usłyszenia ” ale już nieoficjalnie, tymczasem grajcie w giereczki i bądźcie szczęśliwi.

Emku... Najlepszy support w BF4 jakiego miałem. Przy nim nawet ja miałem dodatnie K/D ratio :D Dzięki za profesjonalne podejście do tworzenia bloga i zakładania sesji. Zawsze można było na tobie polegać i zawsze byłeś chętny do pomocy. To się naprawdę ceni!

AXEMALTESSE

Będąc całkowicie szczerym konto na pssite założyłem tylko i wyłącznie ze względu na społeczność jaka tam była. WWG od pierwszego przeczytania mnie przyciągnęło na tyle, że czekając na swoją jakąkolwiek grę multi, przeczytałem i obejrzałem praktycznie wszystkie odcinki od pierwszego (Tak, strasznie się nudziłem na stażu). Pierwsze co zrobiłem po założeniu konta to wbiłem na SB [RIP] i poznałem ekipę z którą już raz się widziałem, a bez której gry na konsoli sobie nie wyobrażam. Moja pierwsza sesja już była przełomowa, bo pod jednym banerem zjednoczyłem Deliego i Keczmara, który jak zwykle "lamił". Tydzień później zagrałem z Poikao i Krazem swój pierwszy meczyk w RL i to była jedna z wielu chwil jak Poi mnie uczył jak grać i był w tabeli wyżej... #manygoodtimes. Jak wpadł kraz to graliśmy tylko rankedy i... przegrywaliśmy, wylądowałem w zacnym brunzie. Mimo Keczmara, który szczerze wyrażał swoje przeciwwskazania, zapierał się rękami i nogami, teraz dziele konto i mogę spać spokojnie, bo zawsze mam partnera do  gry w Coopie. Życie sajtowe potoczyło się do przodu, aż w końcu wylądowałem w czymś co mnie przyciągnęło i sam zacząłem pisać  WWG [RIP], a przecież tylko dzięki temu w ogóle zostałem na dłużej. Mimo tego, że na chwile obecną WWG kończy swoją działalność, liczę, że kiedyś wróci do życia, że będziemy zbierać się w stałej ekipie, bo jednak to głównie ludzie sprawiają, że chce ci się grać. Przynajmniej u mnie.
Adios ziomeczki, było beeecznie

Axe cała przyjemność po mojej stronie. Chłonąłeś ode mnie wiedzę i dziś już nie taplasz się w brązie tylko dumnie siedzisz w platynie :) GG WP. Tak całkiem poważnie to dzięki, że pomogłeś kiedy to było koniecznie. Co by nie mówić z tobą nie może być nudno :D

To co... teraz dwa słowa ode mnie... Przede wszystkim dziękuję tobie, że przebiłeś się przez tą ścianę tekstu i czytasz te słowa. To dzięki tobie chciało mi się przez tak długi czas tworzyć tego bloga. Gratuluję wytrzymałości :) Nie bój nic, mój wywód dla odmiany będzie bardzo krótki ;)

Mam najdłuższy staż jako twórca bloga. Zaczynałem w WWG #20 z relacją z Turnieju Żelaznej Falującej Piersi z Dead or Alive 5 na PS3. Królował wtedy Wiedźmin 3 w którego grali wszyscy z mojej listy znajomych na PSN :D Wcześniej aktywnie uczestniczyłem w sesjach i dzieliłem się wrażeniami ze wspólnej gry. W tym czasie mieliśmy gorsze i lepsze czasy. Czasem sesji było kilkanaście a ludzi kilkudziesięciu, czasem zdarzała się jedna sesja z dwójką uczestników, ale NIGDY nie zdarzyło się, żeby nie odbyła się żadna sesja! Przez 3 lata...przez 170 tygodni... damn... Dzięki Wam za to! Aż mi się łezka zakręciła w oku jak sobie wspominam te czasy ;( Mógłbym stworzyć osobny cykl blogów z opowieściami i anegdotkami z WWG. Materiału miałbym na kilkadziesiąt blogów :D W tym miejscu wielkie podziękowania dla osób które ze mną tworzyły WWG: Germanos, KraZislaw, Emkuzet, AxeMaltesse, Olson. Dzięki również twórcom starego WWG Laughterowi i Robertowi163. Jeśli kogoś pominąłem to dawać znać w komentarzach. Wiek podeszły to i pamięć nie ta ;)

Nie przedłużając.. Blog o nazwie Weekendowe Wspólne Granie umiera. Może się jeszcze kiedyś odrodzi, może nie będzie miał okazji jeśli zniknie możliwość pisania blogów z pssit... neosite.pl. Jednak już od dłuższego czasu w moich oczach WWG to nie był blog tylko wspaniali... fantastyczni ludzie zawsze chętni do wspólnej gry, z którymi można pogadać, pożartować, a nawet otrzymać wsparcie w trudnych momentach. Już od lat moim rytuałem jest włączanie konsoli w piątek o 21 i wspólna gra do późnych godzin nocnych i wiecie co? Nie mam zamiaru tego zmieniać! Mimo iż bloga nie będzie, to dalej będzie grane WWG! 

Dzięki wszystkim i każdemu z osobna! Jesteście OSOM! Do usłyszenia online i do zobaczenia przy piwku!

Jak już wspominałem. Blog umarł, idea pozostała. Zapraszam na sajtowego discorda. Znalazło się tam miejsce do umawiania się na wspólne granie nie tylko w weekend! Serdecznie zapraszam! Nasz pokój to #wspolne-granie. Link z zaproszeniem poniżej.

DISCORD


 

 

BRAK...

Tagi:

Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ 0 -
poikao
Ranking: 4692 Poziom: 23
PD: 2112
REPUTACJA: 13