Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 27.11.2017, 13:26
Pomaluj mi świat
121V

Pomaluj mi świat

Wiecie czym się kończy picie do rana na wieczorze kawalerskim i słuchanie szlagieru zespołu "2 plus 1" do poduszki ? Przeważnie wymiotami, ale jak człowiek ma bujną wyobraźnię i parcie na zostanie wschodzącą gwiazdą internetu to kończy się głupim tekstem na blogu.

Piszesz mi w esce, że kiedy pada, to nasturcje na deszczu mokną. A ja się pytam o ch.j Ci chodzi? Napisałem tylko, czy pójdziemy na drinka?


Siadam przy stole, wyjmuję flaszkę i moje kolorowe od rdzy otwieram okno.

Piszesz, że trawy i drzewa są takie szare, a niebo barwę popiołu przybrało. Myślę sobie, że jesteś mocno pijana albo delikatnie naćpana.


W ciszy szepce zegarek, do wieczora już nie wiele czasu. Siedzę tak trzeźwy i bez planów na noc. Ciszę przerywa wiadomość od Ciebie: „Chodź pomaluj mój świat, na żółto i na niebiesko.”


Teraz już wiem, że jesteś ostro naćpana. Pisałem Ci kiedyś, że jestem kelnerem i daltonistą. Malować nie potrafię i jak bym się nie starał to kolorów nie rozróżniam.


Nie zdążyłem Ci odpisać, że jesteś pierdolnięta, gdy otrzymałem Twoją kolejną wiadomość: „Niech na niebie stanie tęcza malowana Twoją kredką”.


Ucieszyła mnie jej treść. Chcesz, abym Cię pomalował swoją kredką, żeby Ci się zrobiło kolorowo. Gentleman damie nie odmawia, nawet jeśli jest pijana i pod wpływem narkotyków.


Odpisuję Ci radośnie, że niebawem się zjawię tylko podaj adres. Odpowiadasz niemal natychmiast, że mieszkasz za siódmą górą i za siódmą rzeką. Kuźwa! Mówiłaś podczas naszych spotkań, że mieszkasz na obrzeżach miasta, ale nie sądziłem, że aż tak daleko.


Proszę Cię o jakieś wskazówki, jak mam Cię znaleźć, a Ty odpisujesz, że niebem się wlecze wyblakłe słońce i ono oświetli Twoją bladą twarz.


Twoje wskazówki naprawdę bardzo mi pomogły. Stwierdzam, że nie sposób się z Tobą dogadać. Perspektywa użycia mojej kredki w Twoim towarzystwie jest kusząca, ale ja jednak spędzę dzisiejszy wieczór na własną rękę.

Kilka słów od autora

Tekst powstał w pewien niedzielny poranek w sposób spontaniczny. Pisanie go traktowałem jako rozrywkę. Dość krótką, bo trwającą maksymalnie godzinę, ale zawsze rozrywkę. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, że udało mi się stworzyć to wątpliwe dzieło. Może wpływ na to miał dobry nastrój w jakim się znajdowałem po wieczorze kawalerskim Grzegorza, a może do uczynienia tego "dzieła" pchnęła mnie jedynie moja chora wyobraźnia? Nie wiem. Gdy do głowy wpadł mi pierwszy akapit owego tekstu wiedziałem, że muszę go zapisać, bo to zalążek czegoś nowego i w dodatku śmiesznego. Nie jest to może humor najwyższych lotów, ale mnie bawi i to jest najważniejsze. Jeśli kogoś również rozbawi, to będę ukontentowany. 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +4 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +99 -
Tomasso_34
Ranking: 141 Poziom: 62
PD: 30477
REPUTACJA: 17423