Blog użytkownika Grgamaet

Grgamaet Grgamaet 22.11.2015, 17:14
Hype a stan faktyczny, czyli gdzie się podziały tamte gry?
1785V

Hype a stan faktyczny, czyli gdzie się podziały tamte gry?

Dawno, dawno temu... kiedy gry były jeszcze dobre, bo robione z pasji i każdy skrawek napełniał dzbanek miodu i pokazywał faktyczną moc produkcji...

Gry, to coś, co kocham praktycznie od urodzenia. Grałem w wiele tytułów, co drugi tytuł wywoływał ślinotok, po prostu musiało się mieć tę grę, bez względu na to, czy to był Mortal Kombat II,pierwszy Tomb Raider (1996) czy zapomniane już Tenchu. Po prostu każda gra to był miód, każda tak wciągała zwykłym demem czy zwiastunem, że się wiedziało, że ta gra jest dobra i musisz ją mieć. A potem jak już ją miałeś, to na wiele godzin po prostu przestawałeś dla kogokolwiek istnieć i nie interesowało Cię, gdy mama kazała iść spać, bo Ty akurat eksplorowałeś Silent Hill w celu odnalezienia Alessy i kogo to obchodziło, że zaraz zza rogu wyskoczy przebrzydła pielęgniarka, przez którą potem nie dało się spać?

Gry miały to do siebie, że emanowały klimatem, pomysłowością, oryginalnością czy ciekawą mechaniką, do tego dochodzą sekrety, różne bonusy, endingi, nagrody za ukończenie gry. Do dziś pamiętam, w jak wielkim byłem szoku, kiedy przez totalny przypadek odkryłem 3 nowe trasy w Gran Turismo 2 w tym legendarną Lagune Sece, bo byłem pewien, że wszystkie trasy już są i tylko trzeba odkrywać nowe autka, jak moje ukochane Suzuki Escudo i Fort GT 40, a tu nie, bum - wygrałem raz na High Speed Ring i mam nowe trasy. Radości nie było końca, a jak wielką miałem uciechę, kiedy odblokowałem Dr. Boskonovitza w Tekkenie 3 (OK, moja mama mi pomogła, bo nie byłem najlepszy w Tekken Force), na którego czekałem, a teoretycznie nie było sposobu, by go odblokować, więc trzeba było wszystko po kolei sprawdzić w tym Tekken Force - tego sobie nie wyobrażacie.

Kiedyś gry były robione de facto przez graczy, którzy byli fanami tego typu rozrywki i to było czuć, kiedy odpalałeś Spyro the Dragon, Crash Bandicoot czy nawet legendarne Duck Hunt na Pegasusie. Po prostu liczyła się dobra zabawa, a grafika schodziła na drugi plan, choć wielu bajkowych miejsc, jak dżungla z pierwszego Crasha czy szkoła Mistrza Cebuli, nigdy się nie zapomni.

Dziś gry to wielki interes, doskonała ilustracja powiedzenia, że pieniądz rządzi światem, bo jak wyjaśnić, że co roku dostajemy takie samo praktycznie Call of Duty, serie, które kiedyś były legendarne, miały mnóstwo dobrych tytułów, dziś są średnie i raczej omijamy je szerokim łukiem (patrzę na Ciebie, Need for Speed), czy podobne do siebie tytuły, które zrzynają na potęgę standardy (np. nadchodzące WiLD, które mi bardzo przypomina również nadchodzące Horizon: Zero Dawn) i nie wprowadzają niczego nowego lub starają się być tym, kim nie są (ostatnie Tomb Raidery, nadchodząca Mafia III).

Gry powoli stają się jak telewizja:

Po co wymyślać coś nowego, zróbmy taką grę, która będzie miała trochę mechaniki z gry X, fabułę podobną do tej z gry Y i postać, która będzie przypominać tę z gry Z, tylko zmienimy jej imię. Złączmy to wszystko razem, powiedzmy, że to nasza nowa gra i gotowe.

Rozumiem, że trudno może być wymyślić coś oryginalnego, ale na Boga, ileż można grać w FPS-a osadzonego w teraźniejszości czy przyszłości, który, OK, daje jakieś kilka nowości swoich, ale i tak w większości bazuje na Call of Duty, Battlefield czy nową super bijatykę, która wniesie sporo nowej jakości dla tego cudownego, lecz skostniałego gatunku. Zauważcie, że w każdym gatunku, choćby nie wiem ile wychodziło nowych IP, w każdym praktycznie są przynajmniej po 2 growe marki, które dominują, rządzą i powinny wyznaczać nowe kierunki, a tego nie robią, tylko dalej jadą na sprawdzonych patentach. Gry FPS: CoD, Battlefield, bijatyki: Tekken, Street Fighter, sportowe (piłka nożna): FIFA, PES, wyścigi: Gran Turismo, Forza i można by tak wymieniać. OK, wiadomo, zwycięskiego składu się nie zmienia, ale spójrzmy w przeszłość. Tekken 3 był pierwszą bijatyką w 3D, wprowadził (jeśli pamięć mnie nie myli) juggle, Call of Duty 4 wprowadził teraźniejszość i bodajże perki, Crash Bandicoot 3 Warped wprowadził różnorodność poziomów do platformówek itd. Jednakże żadna z tych marek nie zapomniała o swoim szkielecie i inteligentnie łączyła nowe ze starym. A dziś? W co byś nie zagrał, to wciąż masz wrażenie, że grasz w to samo. Przykład? Call of Duty od lat jest takie samo, nie tylko pod względem graficznym, i nie ma różnicy, czy je nazwiesz Ghost, Modern Warfare 3, Black Ops 2, Advance Warfare czy Money Taker, to wciąż ta sama gra, która jedynie zmienia wystrój, ale gra się w nią tak samo jak rok, dwa wcześniej. Tak samo FIFA i wiele innych. Porównajcie sobie jeszcze choćby Battlefield Bad Company 2 z BF3 i BF4. BFBC2 i BF3 były od siebie naprawdę różne, inaczej wyglądały, inny miały klimat, inaczej się w nie grało, a BF4? To tak naprawdę skok na kasę i pomimo wielu przydatnych rzeczy, które wprowadził, jak choćby asysta za zabicie, która jest liczona jako zabójstwo, można było spokojnie wprowadzić je w "trójce", a wiele map z "czwórki" bardzo przypomina te z "trójki" i gdyby tylko parę rzeczy zmienić, spokojnie by weszły w skład poprzedniej części. A w takiej Fifie to już w ogóle mamy te kosmetyczne zmiany i zmiany tempa, że raz gramy wolniej, a rok później szybciej, ale wciąż jest wiele elementów, które wielu z nas chciałoby widzieć, wprowadzić. Zobaczcie na NBA 2K16 - wprowadziło coś, co w tego typu grach (wyjątek Fight Night Champion) jest niespotykane, czyli fabułę, podobno nie najlepszą, ale ważne, że jest, bo w takich grach fabuła może stanowić ciekawe urozmaicenie, jeżeli zostanie dobrze zrobiona. A co do fabuły to też nuda. W FPS-ach ostatnie dobre fabuły to BFBC2 i pierwszy Black Ops, a reszta ciągle taka sama. Naprawdę tak trudno zrobić fabułę, która wpiszę się w pamięć? O muzyce nie wspomnę. Kiedyś soundtracki można było całe zanucić z pamięci, a dziś tylko nieliczne gry jak Wiedźmin 3 tak mają, bo reszta służy nam jako przygrywajki.

Ja rozumiem, że ciężko dziś o innowacyjność, bo nawet w muzyce jest to odczuwalne, ale przecież zdarzają się perełki, które wprowadzają powiew świeżości (Rocket League) czy gry, które przejdą do historii (Wiedźmin 3). Tyle, że taki Wiedźmin 3 na cały rok to trochę za mało - mamy 12 miesięcy, gier wychodzi sporo, więc powinny one być robione tak, by o nich pamiętać. A tak to nie ma tytułów, które można by wpisać do kategorii must have. Co ciekawe, gry, na które nakręcany jest duży hype marketingowy, okazują się często średnie lub słabe. O wycinanych zawartościach z gry, by potem je sprzedać jako DLC, nie wspomnę.

Kiedyś na konsole miałem bardzo dużo gier: Na PSX (część z nich wymieniona została na inne gry, takie czasy), na PS2 mam tyle, że do dziś nie ograłem wszystkiego, a na PS3 mam zaledwie 21 tytułów, a na PS4 na ten moment z 5, pomijając już kwestie ceny, po prostu mało gier wychodzi, które moim zdaniem są warte uwagi. Tak że... W co tu grać? Gdzie się podziały tamte gry?

Tagi:

Oceń notkę
+ +39 -

Oceń profil
+ +6 -
Grgamaet
Ranking: 811 Poziom: 44
PD: 12024
REPUTACJA: 741