Blog użytkownika Viqing

Viqing Viqing 20.02.2017, 18:36
VIQING, BESTIA SKĄPA KUPIŁ GRY NA KOMPA ...
504V

VIQING, BESTIA SKĄPA KUPIŁ GRY NA KOMPA ...

Viqing-a życia kawałek, czyli demoniczny poniedziałek.
UWAGA ! Tekst zawiera opisy paranormalne !

DZISIEJSZY PORANEK


Nie preferuję ekshibicjonistycznej formy dzielenia się osobistymi, codziennymi przeżyciami w sieci, ale myślę, że wyjątkowo opis dzisiejszego poranka może stanowić ciekawy wstęp bloga. Czy tak będzie ? Sami ocenicie :)

Na wstępie, aby nie było po chamsku to się przywitam. Wiem, że słowa "Dzień Dobry" i "Poniedziałek" są przeciwstawne i wzajemnie się wykluczają. Z tego powodu zaraz po otwarciu oczu i spojrzeniu na kalendarz z datą i pod nią dumnie prezentującym się napisem poniedziałek miałem już dosyć dnia zanim się zaczął. Taki pesymizm musiał przełożyć się na relacje rodzinne. Przywitanie żony - bełkot pod nosem. Pytanie - złośliwa odpowiedź. Kolejne zdanie na poprawę nastroju - kąśliwa riposta. Czwarty raz Żona nie próbowała. Korzystając z okazji w tym momencie oficjalnie PRZEPRASZAM za to. Musiałem to napisać. Sami rozumiecie :) Taki gwarant bezpieczeństwa :D Żonka spytała tylko "Co cię q...a dzisiaj opętało". Jak się potem okaże to pytanie miało więcej sensu niż się pozornie wydaje. Można powiedzieć, że "wstałem lewa nogą", ale to by nie byłą prawda, bo sięgając telefon ze stolika przy wyże przeceniłem odległość i zasięg swoich rąk. Przesuwając masę swojego cielska na skraj łoża straciłem balans i wypadając na podłogę podparłem się lewą ręką. Reasumując; to właśnie ta lewa kończyna zainicjowała dzisiejszy dzień, a nie lewa noga z powszechnego powiedzenia :)

Ostatnio każdy poranek przebiega schematycznie; Wypad z wyra, łazienka, kawka i basen lub siłownia. W dzisiejszym planie zdecydowałem ... dobra, dobra ! ... zdecydowaliśmy się na basen. Wypad do samochodu i solidny metal w radyjku na drogę. Taka muza jest idealnie współgra z mocna kawką i szybka jazdą; Skutecznie przyspiesza tętno. Poza tym akurat dzisiaj stanowiła dodatkowo idealny pretekst do pominięcia drażliwej dyskusji małżeńskiej i pogłębienia konfliktu.


MIOTA NIĄ JAK SZATAN


Standardowo wbiłem się na autostradę. Po chwili w lusterku zauważyłem szybko zbliżający się pojazd. Dodam, że sam zajmowałem prawy pas i wydawało mi się, że wyznaczam na nim fizyczną granicę prędkości. Myliłem się, bo zaraz jak zjechałem na prawy pas minęła mnie z rykiem dwuosobowa sportowa Mazda. Biorąc pod uwagę różnice prędkości przy wyprzedzaniu zacząłem się zastanawiać czy ja w ogóle jechałem :) Normalnie podjąłbym wyzwanie, ale odgłos silnika i prędkość wyjściowa skutecznie uczyła pokory. Miałem dość żenady jak na jeden poranek i grzecznie pożegnałem rywala z zazdrością na mordzie. po kilku minutach zjechałem z autostrady i spotkałem typa na czerwonych światłach. Biorąc pod uwagę różnice prędkości, to gościu zdążył już pewnie w międzyczasie zjechać na stację, zjeść śniadanko, odwiedzić rodzinkę, zakrzywić czasoprzestrzeń i już pewnie zjeżdżał właśnie na weekend do domu z roboty kiedy ja zaczynałem poniedziałek :D Stojąc za Mazdą podziwiałem jej sylwetkę. Zastanawiałem się, czy bardziej atrakcyjny jest tyłek mojej Żony, czy tył tej królowej prędkości. Obydwa zestawione w wyobraźni punkty odniesienia emanuowały seksapilem. Działały/Stymulowały po prostu inne części ciała :) Seksistowska i szowinistyczna aluzja ? Mam w to wyj.... ! Skanując tył auta skupiłem wzrok na naklejce bagażnika z napisem "MIOTA NIĄ JAK SZATAN". Nie żebym wątpił po tym co widziałem :) Stwierdziłem tylko, że żal ingerować w jakikolwiek sposób w tak perfekcyjny design samochodu, ale to już nie moja brocha.


BASEN SZATANA


Dojechaliśmy na pływalnie. Na wejściu miła, ładna Pani obdarowała nas kluczykami do szafek. Kiedy go odebrałem i pokazałem Żonie powiedziała tylko: "Q...a ! ciebie naprawdę opętało !" :) Numer na opasce to 666. W galerii zdjęcia, bo nikt by nie uwierzył. Sam nie wierzę :) W tym momencie pierwszy raz od rana na mojej podłej mordzie zagościł banan. Śmiechneliśmy i poszliśmy do przebieralni. Tutaj PEGI 18 i dalszy opis dotyczy zdarzeń po wyjściu z kabiny :) Paradoksalnie po tej akcji nie było śladu po porannym nastroju, bo szyderstwa z sytuacji nie było końca. Żona się cieszyła że nie musi trzymać rzeczy w mojej szafce, ale jej radość nie trwała długo, bo się okazało że jej kluczyk (nr 667) nie blokuje zamka. Mój oczywiście zadziałał piekielnie dobrze :D Finalnie wszystkie rzeczy zmieściliśmy wspólnie w satanistycznej szafce :) Po drodze zaczęliśmy się zastanawiać czy po wejściu do basenu woda nie zacznie wrzeć, czy jak założę pasek na rękę, to nie wypali skóry, czy kopytami i rogami nie porysuję zjeżdżalni. Było trochę inaczej: W radiowęźle rozbrzmiał blackmetal, woda przybrała barwę krwi, serpentyny zjeżdżalni zamieniły się w wielkie jelita, ludzie zaczęli się wzajemnie rozrywać i pożerać, a fetor i wrzask przyprawiał o utratę przytomności. Ewakuowano basen i dalsze info w wieczornych wiadomościach :D Na to nie mam zdjęć, bo to już akurat efekt mojej chorej wyobraźni :D


PRZYPADEK !?


Pytanie "Co cię q...a dzisiaj opętało ?!"

"Miota nią jak szatan"

"666" na kluczyku


... czy to q...a może być przypadek ?

Już choćby sam kluczyk. Czy to możliwe, żeby na 1000 szafek za drugim wejściem na ten basen trafić na pasek z trzema szóstkami ? WyKLUCZMY, że w obsłudze jest satanistka i wszystkim daje ten numer :) ... trzeba to sprawdzić. Ostatnio inna Pani była w obsłudze :D


SEDNO BLOGA ?! NIE MYLIĆ Z "SONDA DO BLOGA"  :)


I tak oto wstęp przyćmił docelowy temat. Przynajmniej pod względem objętości. To nie było zamierzone. Przepraszam. Po prostu się rozgadałem jak zwykle :/


GRY PO 2,50 ,-


Reszta poniedziałku minęła już bardziej przyziemnie bez zjawisk paranormalnych :) Wracając tryskaliśmy humorem i wzajemną miłością. Gdyby zobrazować linię dnia byłaby to droga z piekła do nieba :) Zahaczyliśmy po zakupy na śniadanko/obiad. Żonka zaczęła wertować dział spożywczy i kosmetyki, a ja standardowo wbiłem się na elektronikę. Instynktownie zacząłem siać chaos w koszu z grami. Chwyciłem dwa pudełka i na czytnik, bo jak zwykle cena z dupy (napis, cena i info nie współgrał z zawartością), ale wyświetlona cena natychmiast to zrekompensowała. 2,50,- to tylko dowód że po nastroju z poranka niema śladu. Kupiłem grę GUN i Alan Wake's American Nightmare. Wersje PC, ale każdy gracz wie, że przy takiej cenie po prostu chwytasz nawet najgorszą crapową padlinę dla samego pudełka i gilasz do kasy. Nie masz PC, to dajesz rodzinie, znajomemu, obcemu. Byle nie w koszu, bo żaden kod z tą ceną nie zasługuje na marnowanie się w koszu sklepowym. To musi trafić do ludzi :)

GUN już kiedyś bezskutecznie szukałem na PS2. Chętnie nadrobię na PC. Zakupu Alana to już byłby wstyd uzasadniać. O dziwo Żonka podążała już do kasy. Musiała być gruba lipa w dziale drogeryjnym, że się wyrobiliśmy w tym samym czasie. Nawet nie pytałem. Stosuję zasadę "Nie pytaj kiedy nie chcesz znać odpowiedzi" :) Potem zjazd do Biedry, bo ponoć na jakimś PPE było ostatnio głośno o promocjach i kolejny masakrator cenowy. Enemy Front, Najemnicy i Mortyr. Trzy giery za 10 zeta. Kocham te czasy. Teraz czyste płyty na pirata byłyby droższe. Za wcześnie się urodziłem. Powinienem być teraz dzieckiem.


To by było na tyle Kochana Wataho. Mam nadzieję, że chociaż komuś zaszczepię humora na podły początek tygodnia.


NIE MÓJ ŁONIACZ


Na jednym ze zdjęć szatanistycznego kluczyka widniej włos. Zdjęcie robione na ławeczce w poczekalni, ale to nie mój łoniacz :) Wiem ... Winny się tłumaczy ... Może być mój. Nie ważne ! Nie wstydzę się swoich łoniaczy. Takim hasłem zakończmy. Nie wstydźmy się swoich łoniaczy. Łoniacz to też część nas ! Tak samo ważny jak włos na głowie !


Włos w tyłku, na głowie,

na klacie w torsu połowie;

W nosie, na nodze,

dumnie z włosem chodzę !  ;D

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +112 -
Viqing
Ranking: 43 Poziom: 75
PD: 53950
REPUTACJA: 54130