Blog użytkownika Czarny Ivo

Czarny Ivo

Czarny Ivo Czarny Ivo 06.07.2013, 22:39
Diablo 3 - 150 godz. później
491V

Diablo 3 - 150 godz. później

Od pewnego czasu głośno jest, o mającej się ukazać na konsole, trzeciej odsłonie Diablo. Jednak czy rzeczywiście jest na co czekać? Czy kunsztowne rzemiosło panów z Blizzarda dorównuje geniuszem swojemu poprzednikowi? Niżej co ja o tym myślę.

W zeszłym roku - 15 maja, miała miejsce premiera długo wyczekiwanej, trzeciej odsłony Diablo. Jak to w przypadku gier Blizzarda premiery takie nigdy nie są zwyczajne. To nie jest jakiś tam Crisis, Far Cry czy nawet rodzimy Wiedźmin. Tu jest wielkie BUM!. Na przykład w Warszawie w centrum handlowym "Złote Tarasy" miał miejsce festyn z nagrodami, bajerami, światłami, filmami, przebierankami, a poprowadziła go "tak znamienita osobistość" jak pan Figurski, zatem wszystko jak najbardziej na "bogatości". Jednak z powodu archaicznego, wówczas komputera, musiałem obejść się smakiem. Obchodziłem się tak tym smakiem, aż do stycznia tego roku kiedy to wymieniłem stare blaszane pudło na całkiem przyzwoite blaszane pudło, no i ... Zaczęło się! Nareszcie! Mogłem położyć łapy na sequelu gry, z  którą spędziłem ok. 6 lat. Jak to się teraz je? Czy było warto? Ano ...

"Usiądź na chwilę i posłuchaj"

Wszystko zaczyna się jak najlepiej. Grafika stoi na wysokim poziomie i jest naprawdę całkiem mroczna, wbrew temu co się mogło wydawać oglądając wcześniejsze zapowiedzi i słuchając narzekań fanów (dla których Blizzard przygotował ukrytą złośliwą niespodziankę). Styl nie poszedł jednak w fotorealizm, który wydaje mi się sugerowały poprzednie części, a raczej coś na pograniczu komiksu i realizmu. Zdecydowanie jest tu mniej gotyku, ustępując nieco bardziej nowoczesnym trendom. Do dyspozycji dostajemy 5 postaci (mnich, barbarzyńca, łowca demonów, szaman i czarownik). Od razu rzuca się w oczy dynamizm rozgrywki. Tu nie ma miejsca na coś takiego jak "zwykłe uderzenie". Tu od razu dysponujemy specjalnymi umiejętnościami, których możemy używać do woli, bo nie kosztują ani krztyny jakichkolwiek zasobów typu "mana". Wraz z przyrostem poziomu odblokowujemy kolejne umiejętności i siejemy zniszczenie w coraz to bardziej efektowny pełen świateł i wybuchów sposób. Nacisk na akcje jest tak duży, że nie ma czasu martwić się jakimiś tam statystykami czy rozwojem konkretnych umiejętności. Wszystko rozwija się samo, stosownie do naszego poziomu. Można to przełknąć, przyzwyczaić się, polubić. Dzięki temu każda umiejętność jest mocna i tylko od naszych preferencji zależy, której będziemy używać. Nie możemy bowiem używać wszystkich. Na pasku umiejętności jest tylko 6 "slotów", do których możemy przypisać wybrane przez nas "skille". No ale lećmy dalej. Idziemy, bijemy demoniczne pomioty, napotykamy mnóstwo nawiązań do poprzednich części. (-SPOILER) A to walka z Leorykiem, a to z Rzeźnikiem, same akty swą tematyką nawiązują mocno do lasów Kur(w)ast, pustyń Lut Golein, równin Tristram, gór Harrogath czy piekielnych otchłani. Znajdziemy nawet przedmioty znane dobrze  z Pana Zniszczenia - Siła Wiatru, Obrączka Bul - Kathosa, Oblicze Andariel, Kalejdoskop Mary i wiele wiele innych (KONIEC SPOILERA). Bardzo zacny ukłon w stronę starych graczy, rozpamiętywających dawne czasy. Z czasem pojawiają się pierwsze zgrzyty typu "Po jaką cholerę zrobili poziom trudności Inferno?". Normal jest tak łatwy, że przy pierwszym podejściu do gry, zginąłem 3x, z czego raz był przez zagapienie. Koszmar delikatnie trudniejszy, Piekło dopiero, powiedzmy, na miarę "koszmaru" z Diablo 2 i w końcu Inferno. Tu jest dopiero trudno. Z tego jednak co pamiętam to Inferno było zapowiadane jako "o kurna w dupę trudny poziom nikt go nie przejdzie". Nic z tych rzeczy, Inferno to po prostu kolejny poziom, na którym "farmuje" się przedmioty, złoto i nabija doświadczenie. Chodzi tylko o to, żeby zmarnować więcej czasu na "levelowanie". Jest to to jednak zgrzyt, którego na początku nie zauważamy. W końcu zaliczamy wszystkie poziomy trudności i zaczyna się właściwa gra .... a właściwie, zaczyna się III akt ....

Pola Niedoli

Przyszła pora na kroplę ... ba! Cały dzban dziegciu ! Po pierwsze przez specyficzny system zadań, w Diablo 3 nie ma miejsca na żadne "boss runy", które służyły do nabijania doświadczenia i zbierania przedmiotów. NIE! Tu najlepszym rozwiązaniem jest odgrywanie całego III aktu wraz z jego fabularnym przebiegiem. Tu jest najwięcej potworów i jest stosunkowo krótki. I tak sobie będziemy napierdzielać w kółko jeden kurna akt. No super atrakcja. Już naprawdę wolałem w ciągu godziny dwóch porobić sobie "ballruny" niż godzinę napierdzielać jeden zasrany akt, na który po około 150 godzinach gry nie mogę patrzeć i chce mi się rzygać. Na samym początku ten akt służył jedynie do zbierania przedmiotów i ludziom już się flaki wywracały, bo można było se tak chodzić i chodzić i nic z tego nie mieć. Ktoś w Blizzardzie pomyślał "Kurna, przecież jedną z mocnych stron Diablo 2 było levelowanie, nawet robiliśmy rankingi postaci na 99 lvl, ludzie to lubili, a my im po ch** daliśmy maksymalny 60 lvl, żeby każdy czuł się cacy i niepokrzywdzony. Wiem, damy im poziomy mistrzowskie!" Poziomy mistrzowskie to takie poziomy niejako "obok" normalnego poziomu. Dostajemy za nie statystyki i tyle, nie umożliwiają założenia lepszego przedmiotu czy czegokolwiek. Takie niby poziomy ale nie-poziomy. Opcjonalne dla ludzi co jednak chcieliby sobie coś jeszcze pozdobywać. W ten sposób Blizzard dał poczucie, że marnowany na "farmę" czas nie jest do końca taki marnowany.

No ale dobra ale oprócz tradycyjnego zbieractwa po aktach są jeszcze Ubery. To świetny pomysł z czasów Diablo 2. Tu wygląda to tak że, zabijamy konkretne postacie (elity z różnych aktów), z których wypada klucz (albo i nie), z kluczy robimy portal, za portalem czekają na nas Uber wersje znanych bossów, po zabiciu wypada z nich (albo i nie) jakiś organ. Z organów u Złotnika robimy super fajny pierścień ... albo super gówniany i "zabawa" zaczyna się od nowa. Bez kitu, to jest taki wyciskacz czasu, że ja pierdziele. W Diablo 2 też to trochę trwało, ale jak się miało postać z dobrym teleportem, to na dobrą sprawę raz dwa. Potem jeszcze jakiś przyzwoity smiter i lecimy. Poza tym każdy "torch" był coś wart i szło tym pohandlować. Tu wszystko jest przypisane do konta i po prostu jak nie wyjdzie możemy go sobie w dupę wsadzić i zacząć od nowa.

Rozwój postaci jest umowny i do niczego. Pominę statystki. To akurat może i była dobra decyzja, że się same rozwijają bo nie dochodzi do takich aberracji, że czarodziejka ma więcej życia od paladyna. Z drugiej strony dawało to dowolność rozwoju postaci. DOWOLNOŚĆ! A nie jak tutaj, że jesteśmy skazani na konkretne drzewka umiejętności, które w danym patchu są najlepsze. Poza tym dobieranie umiejętności jest kosmetyczne dla każdej z klas. Mechanika walki nie zmienia, się praktycznie w ogóle niezależnie od obranej drogi rozwoju. Tu nie zrobisz sobie nekromanty który chodzi  z cała armią ożywieńców. "Czarującego" Paladyna który ciska piorunami lub magicznym młotem. Tu zawsze masz swój podstawowy cios i jakiś inny cios i jakiegoś buffa. Nuda i prostactwo.

PVP to totalna kpina. Na dobrą sprawę PVP przez prawie rok mimo obietnic w ogóle nie było. To jest jedno wielkie oszustwo, bo były deklaracje ze będzie pvp, rankingi, areny i to przyciągnęło bardzo wielu graczy. W tym i ja bardzo liczyłem na powtórkę z rozrywki jaką miałem w World of Warcraft. Mało tego, że było bardzo opóźnione to jeszcze żadnych aren. Możesz się po prostu ustawić z kolesiami na konkretną grę i sobie pykać. Do tego Blizzard mówi, że daje graczom wolną rękę, niech robią postacie jak im się podoba, tak silne jak tylko umieją, nic was nie ogranicza. Co rozumiem tak: " Daliśmy dupy, nie damy rady tego zbalansować, chcieliście pvp to macie i się odwalcie". PVP wygląda tak, że Demon Hunter zabija wszystkich.

Mógłbym tak jeszcze długo, bo jest o czym, ale obawiam się, że blog nie przewiduje tylu znaków. Gra nie jest zupełnie do dupy, bo jednak grać 150 godz. to dobry wynik. Jednak gdy człowiek się obudzi po tym czasie, to dochodzi do wniosku, że mógł przejść w tym czasie 10 innych gier. Dziękuję.

Tagi:

Oceń notkę
+ 0 -

Everybody Dance Into The Light
Oceń profil
+ +93 -
Czarny Ivo
Ranking: 60 Poziom: 71
PD: 46051
REPUTACJA: 16172