kwadratowy blog

squaresofter

squaresofter squaresofter 14.08.2014, 02:06
W co gracie w weekend? #60
762V

W co gracie w weekend? #60

  Kim jest squaresofter? Niektórzy twierdzą, że to shoutowy dupek. Inni uważają, że to fanboj Sony. Pozostali mają go za niewdzięcznika. A mi się wydaje, że to zwykły wariat, który kupił PS3, żeby grać w gry z PSone. Może nikt z Was nie pozna nigdy prawdziwej odpowiedzi na to pytanie.
  Nieważne. Kolejny weekend przed nami. Mam nadzieję, że wśród Was są tacy, którym nie znudziło się jeszcze granie.

Chrono Trigger (PSone).  UWAGA NA SPOILERY!

Na wydanie Chrono Triggera w Europie gracze musieli czekać aż 14 lat. Niniejszym stwierdzam, że Squaresoft i Square Enix to głąby. 

 

  Nareszcie dowiem się, które Chrono jest lepsze. Chrono Trigger w wersji z PlaySation to konwersja z SNESa, z dodanym openingiem i ze zmienioną minimalnie muzyką.

  Kupiłem niedawno CT za 5$ z amerykańskiego Store'a i jestem na razie zachwycony. Zawsze chciałem zagrać w jakąś grę, w której można robić rzeczy niemożliwe w Final Fantasy XIII. Odsłanianie zasłon w pokoju, zaczepianie npców, którzy często przebierają rękami i nogami, chodząc w miejscu, kierowanie wszystkimi członkami drużyny podczas walki, zakładanie na postać dowolnej części pancerza, odpoczywanie w tawernach i tańczenie w rytm muzyki. Tego jest cała masa. W FFXIII Lightning nawet nie macha do gracza, tak jak to robi Crono z mapy świata. W trzynastce nawet o piosenkę nie da się uprosić  w jakimś barze, bo ich nie ma, a skoro w Triggerze są, to czego miałbym sobie odmówić? W jednym z najlepszych jrpgów w historii muzykę komponował m.in. Yasunori Mitsuda i Nobou Uematsu. Jestem smutasem i lubię smutną muzykę. Poprosiłem o nią karczemnego grajka i się nie zawiodłem.

  At the Bottom of the Night brzmi pięknie.

Popadłem w ciężką melancholię. Przypomniały mi się najpiękniejsze gry, w jakie grałem. Postanowiłem brnąć dalej w smutek i rozpacz. To nie pierwszy i nie ostatni raz. Mitsuda umie nastroić mnie melancholjnie, obojętnie, czy mam do czynienia z The People Imprisoned by Destiny z Chrono Cross,

czy z The One Who is Torn Apart z Xenogears.

  Tak, Squaresoft umarł. A ja? No cóż, nie dość, że odkryłem go na dobre dopiero wtedy, kiedy już nie istnieje, to potrzebowałem dziesięciu lat życia, żeby zdać sobie sprawę z tego, że jak kiedyś zostaje się radykalnym marzycielem, to będzie się nim już do końca. Została mi pamięć. Tylko tyle mogę zrobić dla ludzi, którzy potrafią dotknąć mnie do żywego. Nie mam zamiaru chwalić kiczu, gdy piękno schowane wiele lat temu lśni tak jasno, że ciężko jest go nie zauważyć. Jeszcze raz chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy nawet na chwilę nie zapomnieli o najlepszych jrpgach w dziejach i mogę je dziś poznawać. Po poznaniu każdej kolejnej wielkiej gry od kwadratowych czuje dumę i pozostaje mi jedynie pochwalić Square. Do boju! Precz z kiczem SE, z ich niespełnionym obietnicami, z wyciskaniem z nas każdego grosza. Jest przynajmniej jedna seria gier, której nie udało się zeszmacić tym kiepskim rzemieślnikom. Kwadratowa duma na zawsze!

  Nie mogę zapomnieć o Parasite Eve, Vagrancie, Chrono, Xenogearsach i najlepszych Finalach. Kolejne pokolenie graczy musi je odkryć. 

 

Wyłaźcie z krzaków. Przecież was widzę, tchórzliwe maszkary. Zaraz, przecież jestem niemową. Nikt nic nie słyszał, jakby co.

 

  Za bardzo odpłynąłem. Czas zejść na ziemię i wrócić do Chrono Triggera. W wyniku komplikacji podczas eksperymentu teleportacji Crono i Marle zostają przeniesieni do innej rzeczywistości, a dokładniej, do innej epoki. Sytuacja jest nieciekawa, gdyż rycerze z zamku Guardii szykują się do starcia z podłymi Magusami. Bohaterowie zobaczą na własne oczy to, o czym słyszeli jedynie od małego. Marle zostaje omyłkowo wzięta za królową i znika. Lucca, odpowiedzialna za nieudany eksperyment teleportacji, tłumaczy wszystko Crono i rusza z nim w celu odnalezienia prawdziwej królowej. Marle jest jej potomkiem. Jeśli królowa zginie, to Marle po prostu zniknie. Tyle o fabule. Więcej nie piszę.

  Sam zamek jest pełen głodnych rycerzy, którzy są na pasku u charakternego kucharza. Nawet ich kapitan nie jest w stanie przekonać go do czegokolwiek. Gospodynie mają pełne ręce roboty z całą zgrają głodomorów. Talerze mają być pełne, podobnie jak kufle. Zły rycerz, to głodny rycerz.

  System walki to znany z innych części Final Fantasy, active time battle (atb), a więc przeciwnicy atakują naszą drużynę podczas grzebania w menu walki w poszukiwaniu przedmiotów i konkretnych umiejętności. Można to oczywiście zmienić w opcjach. Poza zdobywaniem doświadczenia, za pokonanych przeciwników otrzymujemy również złoto oraz punkty do nauki technik. Crono ma przykładowo Cyklon, którego może używać na wszystkie potwory znajdujące się blisko siebie. Lucca potrafi rzucać płomieniami. Co ciekawe, obie te techniki da się połączyć w jedno.

 

Chrono Trigger na SNESa to wydatek rzędu 1000-1200zł. Na Amazonie można kupić nawet nówkę za 1400 funtów. Wersja na PSone to raptem 500zł. Ktoś jest chętny...i bogaty?

 

  Za rysunki w CT odpowiada Akira Toriyama, ojciec Dragon Balla i Dragon Questa, dlatego też Crono wygląda jak Gohan a Marle jak Bulma. Nie tylko postacie były przez niego rysowane. Widać to po całym świecie gry. Chmury, gary z jedzeniem, piękne pałacowe dywany itp.. Ta gra jest o wiele ładniejsza niż konkurencyjny Final Fantasy VI. Moim zdaniem jest nawet ładniejsza od Suikodena z PSone. Nie wiem jak Squaresoft to zrobił, ale na SNESie nie ma ładniejszego jrpga a na PSone to chyba dopiero FFVII przyćmił Triggera grafiką.

 

 

Final Fantasy VI (PSone).  UWAGA SPOILERY!

Byłoby fajnie, gdybym poznał zakończenie szóstki po jej skończeniu. Spoilujące pały miały jednak inne zdanie na ten temat.

 

   FFVI z PSOne to też konwersja z SNESa. Całe szczęście, że tutaj wczytywanie walk i kolejnych lokacji nie trwa wieki, jak chociażby w Triggerze. Biorąc pod uwagę moje postępy w fabule FFVI, który był kiedyś nazywany FFIII na SNESie, powinienem go skończyć do 2025r. i jest to wariant dość optymistyczny.

  Główną bohaterką tego finala jest zbitek pikseli nazwany przez twórców Terra. Zostaje ona zmuszona przez złe Imperium do kontrolowania potężnego Pancerza Magitechowego. Kefka, główny zły w grze, zakłada jej niewolniczą obrożę i zniewolona bohaterka musi robić najgorsze rzeczy. W wyniku sprzyjających okoliczności, ruchowi oporu, który postanawia przeciwstawić się wrogiej sile, udaje się ją wyswobodzić, dzięki czemu Terra odzyskuje kontrolę nad samą sobą. Trochę później dowiaduję się od przywódców tegoż ruchu, że jest jedynym promykiem nadziei dla świata. Jest to związane z jej umiejętnością komunikowania się z esperami. Tyle tytułem wprowadzenia.

  System walki to wspominany już wcześniej atb. Każda z postaci ma różne umiejętności właściwe tylko dla niej. Terra posiada zdolność czarowania, więc Ultros, który próbował zjeść mi całą drużynę, gdy była na tratwie, został przez nią potraktowany bez pardonu. Złodziej Locke potrafi kraść i miałem ostatnio niezły ubaw, gdy podczas starć z żołnierzami imperialnymi był w stanie ukraść im cały strój, przebrać się w niego i udawać jednego z oficerów. Inna postać potrafi przywracać zdrowie całej ekipie a jeszcze inna potrafi rzucać przedmiotami. Jest jeszcze blitz, czyli zdolność używania potężnych ataków po wprowadzeniu odpowiedniej kombinacji przycisków. Niestety twórcy nie pomyśleli i schemat tych kombinacji znajduje się w menu gry a nie w menu walki, jak chociażby u Aurona w FFX, i po dłuższej przerwie od FFVI w ogóle ich nie pamiętam, co sprawia, że za każdym razem muszę się ich uczyć na nowo.

  Po przygodzie na tratwie pojawia się Mog, który wita się z graczem słynnym kupo i oznajmia, że można sobie wybrać jeden z trzech wariantów w scenariuszu:

a) dowiedzieć się, co się stało z Terrą,

b) dowiedzieć się, czy idiota, który wskoczył do wody za Ultrosem jeszcze żyje,

c) szpiegować żołnierzy w Południowym Figaro.

  Wybrałem c, więc lawiruję sobie  w mieście pełnym żołnierzy, udając jednego z nich, ale o tym już pisałem wcześniej.

  FFVI to jeden z tych finali, w którym poruszamy się po mapie świata postacią większą od miejsc, do których zmierzamy, ale wcale się tym nie przejmuję, gdyż za każdym razem towarzyszy mi jeden z najlepszych podkładów z mapy świata w serii, czyli Terra's Theme od mistrza Uematsu.

  Cztery minuty. Tyle powinno Wam wystarczyć, aby zrozumieć, że dzisiejsze gry z serii Final Fantasy są bez duszy. Precz z podłym Imperium o nazwie Square Enix!

 

 

Jak II: Renegade HD (PS3).  UWAGA SPOILERY!

  Nie udało mi się skończyć drugiego Jaka na PS2, gdyż w grze pojawił się jakiś błąd, który sprawił, że jedna z postaci wyparowała ze świata gry, i choć byłem na mapie tam, gdzie miałem być, to wcale nie było tam tej postaci. Podchodzę z dystansem do tej platformówki, której czasem jest bliżej do kolorowego GTA niż do klasycznych pozycji z tego gatunku. Mam nadzieję, że nic równie przykrego nie spotka mnie tym razem. Po skończeniu Spyro 3, potrzebuję jakiejś kolorowej gry, najlepiej takiej, w której występuje wiecznie napalony Daxter. Twórcy kolejnego Jaka ewidentnie pozazdrościli Insomniac, odpowiedzialnemu za serię Ratchet & Clank, i w Renegade postawiono duży nacisk na strzelanie z broni. Przyznam szczerze, ze nie do końca mi to odpowiada.

  Fabuła w skrócie. W wyniku otworzenia portalu, który powinien pozostać zamknięty, dwójka tytułowych bohaterów, pewien mędrzec i jego córka, lądują w nieznanym im świecie. Jak zostaje natychmiast schwytany i poddany torturom, mającym na celu wpompowanie w niego mrocznego eco i uczynienia zeń żołnierza doskonałego. Daxter obiecuje mu ratunek i dotrzymuje słowa...po dwóch latach. Co robił przez ten okres czasu Daxter jest wyjaśnione w grze pod tym samym tytułem na PSP.

  Uwolniony z niewoli Jak postanawia zemścić się na podłym Baronie, który kompletnie zmienił jego strukturę genetyczną.

  JIIR to pierwsza gra Naughty Dog, w której ich główny bohater mówi. W pierwszej części był niemową i jest to w kontynuacji obiektem żartów samych twórców. Tym drobnym szczegółem, ekipa, będąca wizytówką konsol Sony, zaskarbiła sobie moją sympatię. Nie dość, że mają do siebie dystans, to jeszcze odeszli od rzeczy, której nienawidzę w grach, czyli niemych i bezosobowych bohaterów. Jak jest wkurzony i daje upust swojej złości. Dzięki temu, stanowi idealną przeciwwagę dla irytującego i zabawnego Daxtera.

  W dwójce dalej zbieramy jajowate kule przodków. Niestety, nie wiadomo ile ich jest w jakim miejscu. Dziwna sprawa, bo w jedynce wszystko było czytelne jak na dłoni. 

  Zrezygnowano natomiast ze zbierania komórek mocy, co bardzo mi się nie podoba, bo uwielbiałem przeróżne wygibasy futrzanego kolegi Jaka w pierwszej części platformówki od ND, kiedy się je gromadziło. Dla Was to nic nie znaczy, ale ja czuję się jakby malutka cząstka mnie umarła.

  Jeśli chodzi o umiejętności głównego bohatera, to potrafi on kierować pojazdami latającymi, strzelać z broni, jeździć na desce, obracać się wokół własnej osi, podskakiwać do góry i z powietrza uderzać w ziemię, uderzać przeciwników z pięści, wykonywać skoki, podwójne skoki i wysokie skoki, a także turlać się do przodu, co jest doskonałym punktem wyjściowym do wykonywania dalekich skoków w przód. Niektóre z jego podstawowych ruchów są kalką umiejętności Crasha.

 

 

  Napisałbym więcej, ale zaniedbałem ostatnio oglądanie Steins;Gate i jeden z przywódców Tajnej Organizacji, Affek, wysłał już swoich sługusów, aby mnie zabić. Muszę się gdzieś ukryć, bo inaczej cały wysiłek Johna Titora, mający na celu uratowanie mojego życia, nie przyniesie pożądanego skutku.

 

El PSy Congroo!

Tagi: Chrono Trigger feyris miau miau final fantasy vi jak II renegade

Oceń notkę
+ +28 -

W co gracie w weekend?
Oceń profil
+ +223 -
squaresofter
Ranking: 12 Poziom: 82
PD: 69773
REPUTACJA: 66109