ReDaaktorskie Odchyły

Pisane w kokpicie mecha

Daaku Daaku 03.03.2017, 07:56
Piątkowa GROmada #23
2538V

Piątkowa GROmada #23

W tym tygodniu po raz kolejny mierzymy się z nowym. Real rozkłada na czynniki pierwsze Horizona!

Dzisiejsze wydanie GROmady to dla mnie osobiście wpis pełen dobrych nowin. Powodów ku temu stanowi rzeczy jest kilka: korzystając z przerwy między sezonami Poniedziałkowych Heheszków udało mi się po raz kolejny zaprosić do współpracy autora cyklu, @Reinvented. To raz. Dwa, "odnalazł" mi się gość specjalny, o którego występ zabiegałem swego czasu przy otwarciu cyklu - @Viqing znowu harcuje po głównej, poharcuje więc i u nas! Trzecią i w sumie największą dobrą nowiną, bo stała się ona niejako "tematem numeru", jest obecność @REAListy. Co w tym dziwnego, spytacie, skoro chłopa widać w cyklu bardzo często? Ano to, że tym razem najarał się on na świeżutkiego eksklusiwa na platformę Sony, tworząc w związku z tym gorący tekst o pierwszych wrażeniach z rozgrywki. Tym samym "na pierwszej stronie" wszyscy ciekawscy oraz zainteresowani kupnem będą mogli przyjrzeć się z bliska Horizon: Zero Dawn od studia Guerilla Games. Lepszej rekomendacji do lektury chyba w tym tygodniu nie wynajdę. Ruszajmy więc z tym koksem!

 

REALista

 

Zanim przejdziemy do samej gry pozwolę sobie na trochę prywaty: dziękuje wszystkim, którzy głosowali na mnie podczas PPE Awards, niezależnie od kategorii.

 

 

Horizon: Zero Dawn [PS4, Guerilla Games 2017]

Z wtorku na środę wyzerował sie licznik, który odliczał do północy. Gdy to sie stało, z nowego exa Sony zniknęła kłódka i wreszcie mogłem zapolować na mechaniczne dinozaury. Tak oto zaczęła się moja przygoda z Horizon: Zero Dawn.

Stwierdziłem, że przykozacze i tak jak w przypadku XCOMa 2 od razu na początku wziąłem najwyższy możliwy poziom trudności, który nazywał się „Bardzo Trudny”. Ha jasne! Już ja znam takie bardzo trudne gry. Zaczynamy grać jako mała Aloy, która właśnie zrozumiała, że jest wyrzutkiem i nikt jej nie lubi, ale wciąż nie wie dlaczego. 

Po krótkim wprowadzeniu dowiadujemy się, że jest jakaś próba, która może sprawić, że przestanie być na cenzurowanym, ale będzie ją mogła przejść w znacznie późniejszym wieku, a więc musi rozpocząć treningi, aby w momencie, gdy dorośnie nie tylko ją przeszła, ale zajęła pierwsze miejsce. 

Po chwili gramy już dorosłą Aloy i w tym momencie zaczyna się prawdziwa zabawa. Staje przed nami gigantyczny otwarty Świat, w którym rządzą mechaniczne bestie i prawie że wszystkie chcą cie zabić (niektóre uciekają, ale one też z zasady chcą cię załatwić). Oczywiście roboty to nie jedyni mieszkańcy tego Świata. Spotkamy najróżniejsze zwierzęta jak szczury, króliki, dziki, indyki, szopy, lisy, ryby i okazuje się, że one też są w tym ekosystemie potrzebne, a dokładnie potrzebne jest to co z nich dropie.  Aby zrobić sobie większy kołczan na strzały potrzebujesz kości dzika, a że nawet z dzika wypada to rzadko to kilka ich będziesz musiał ubić, żeby to zebrać. Do powiększania miejsca na surowce i inne rzeczy potrzebne już będą części ciała innych zwierząt jak skóra indyka, ości ryby itd. Tak samo działało to w Far Cry’u.

Dzik czy...

...indyk są pospolicie występującymi zwierzętami


No, ale przejdźmy do samych dinozaurów. Gdy juz mniej więcej zaczaiłem jak należy na nie polować stwierdziłem, że wyruszę na prawdziwe łowy. Pierwszy napotkany, najbardziej lamusiarski robot mnie zabił. Nazywał się on: „Czujka”. Chyba nie oszukiwali z poziomem trudności. Okazuje się, że gra jest naprawdę trudna (na tym poziomie), oferuje mnóstwo rodzajów mechanicznych stworów, a z każdym z nich walczy się inaczej, niektórych nie trzeba zabijać, a mogą posłużyć jako środek transportu (wystarczy je tylko przeprogramować), ewentualnie pomogą w walce. Z każdego stwora wypada co innego i wszystko to co wyleci jest potrzebne do sprzedania lub craftingu.

Gra pozwala ci wytwarzać strzały czy multum pułapek i podejrzewam, że na niższych poziomach trudności te ostatnie w takiej ilości raczej się nie przydadzą, ale na tym najwyższym, aby polować potrzeba taktyki. Jeśli chcesz złapać coś szczególnie groźnego to musisz zastawić najróżniejsze pułapki, które utrudnią robotowi życie, bo nie będzie się z tobą cackał. Mały robot wziął mnie na dwa strzały, a wielki, szczególnie groźny, na którego później zapolowałem raz mnie trafił i było po wszystkim. Podchodziłem do niego trzy razy i dopiero po tym zaczaiłem, że jak nie przygotuję mu toru przeszkód do pokonania, to go nie zabiję i rzeczywiście tak trzeba było zrobić. Dlatego jeśli planujecie granie na najwyższym poziomie trudności to możecie mieć pewność, że ta masa pułapek, które można stworzyć nie jest tam dla ozdoby. Każda się do czegoś przyda, szczególnie że różne roboty mają gdzie indziej słabe punkty i są podatne na co innego. Dlatego oprócz zastawiania ich trzeba się nauczyć, która będzie efektywna na dany typ robota. Fajne jest to, że z robotów podczas walki można odrywać ich części uzbrojenia, a następnie używać do walki z nimi. 

Aloy ma dużo umiejętności, które odblokowujemy wraz ze zdobytym doświadczeniem z tym, że sami decydujemy co chcemy odblokować z trzech dostępnym drzewek: tropicielka, wojowniczka, karmicielka. Pierwsze drzewko pozwala nam poznać ataki z ukrycia, drugie to sztuka walki otwartej, a poznawanie umiejętności z trzeciego drzewka pozwala nam lepiej dysponować zebranymi zasobami.

Jeśli chodzi o samą grę to widać, że w przypadku poruszania sie czy wspinaczki twórcy wzorowali się na serii Assassin's Creed. Każdy kto zobaczy sposób w jaki Aloy pokonuje najróżniejsze wzniesienia będzie wiedział dokładnie skąd zaczerpnięto jej umiejętności.

Aloy potrafi nawet wykonać „skok wiary” znany właśnie z serii o skrytobójcach tyle, że tu wygląda to efektowniej, bo Aloy zeskakuje z wybranego punktu, obraca się w locie i wyrzuca linkę na haku, która zaczepia się o miejsce, z którego skoczyła i spokojnie zjeżdża po niej na dół.

Graficznie jest to istny majstersztyk już na zwykłej PS4 to wygląda niesamowicie. Szczególnie twarze ludzi są tak świetnie zaprojektowane, że aż chce się jak najdłużej prowadzić rozmowy z napotkanymi postaciami, aby patrzeć na to graficzne cudo. Czarodzieje z wewnętrznych studiów Sony pokazali, że można to zrobić świetnie już w Uncharted 4, ale to co wykonano w Horizone to jest coś niesamowitego. Tak ładnej gry na żadnej konsoli obecnie nie ma. Ja po prostu nie wierze, że można lepiej, ale podejrzewam, że za jakiś czas pokażą, że się da. 

Cud...

...miód...

...i malina

 

Spotkania z bossami są całkiem ciekawie przemyślane i już na początku uczą rożnych rozwiązań i taktyk. Szczególnie, że ci bossowie będą później spotykani jako zwykłe, dziko żyjące roboty, które będzie można, a nawet trzeba, upolować ze względu na to co z nich wypada. 

Pierwszym bossem, którego napotkałem był spory robot na czterech nogach (Piłoząb). Okazało się, że po zastawieniu pułapek przestał być groźny i szybko go pokonałem, ale później przyszło mi się mierzyć z czymś o wiele groźniejszym (Skaziciel).  Przeciwnik najpierw napuścił na mnie stado robotów wyglądających jak krowy (Bieguny) by ostatecznie sam wkroczyć do walki. To był dopiero groźny bydlak. Zabijał na jeden cios, a przygotowanie pułapek nie wchodziło w grę, bo najpierw wbiegało stado krów, które pułapki by rozbroiły, a dopiero później wchodził on sam. Skakał po całym terenie lądując mi na głowie, strzelał z granatnika czy rzucał kamieniami. Najpierw próbowałem go zabić ognistymi strzałami, raniły go, ale trwało by to za długo. Próbowałem odstrzelić mu części uzbrojenia, też bezskutecznie. Dopiero gdy użyłem wyrzutni lin okazało się, że to dobry pomysł. Każda lina dość skutecznie obniżała jego mobilność, a gdy udało sie zaczepić na nim ich pięć wtedy powalały go one na ziemie i można było spokojnie mu dowalić. Po drugim powaleniu już nie pozwoliłem mu się podnieść. A były to tylko dwa typy robotów, a nie walczyłem jeszcze z tym przypominającym tyranozaura, który był pokazany w wielu filmikach. Podejrzewam, że dopiero spotkanie z nim będzie prawdziwym wyzwaniem mimo, że te dwa pierwsze już łatwe nie były (dopóki nie użyło się odpowiednich sprzętów).
Tak jak pisałem wcześniej twórcy wzorowali się trochę na Far Cry, ale tu crafting i polowanie są o wiele bardziej rozbudowane, i na Assassin's Creed jeśli chodzi o umiejętności wspinaczki, ale jest jeszcze jedna gra, z której twórcy zaczerpnęli pomysł, mianowicie Dark Souls, gdyż stan gry zapisujemy przy ogniskach :D

Podsumowując, Horizon jest grą świetną. Nowy IP od Guerilla Games wciąga jak bagno i mimo, że przez ostatnie trzy dni próbowałem ustalić, że pogram wieczorem 2-3 godzinki i idę spać to jednak kończyłem nad ranem. Ostatni raz syndrom „jeszcze godzinki” miałem podczas grania w Wiedźmina 3, a więc najnowszy ex Sony spokojnie mogę polecić każdemu posiadaczowi PS4.

Screeny użyte w blogu macie też w galerii w „normalnej” rozdzielczości.

Tagi: Daaku horizon Horizon: Zero Dawn piąteczek piątek piątunio real reinvented viqing

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +32 -

SW-7888-0046-7787
Oceń profil
+ +245 -
Daaku
Ranking: 1 Poziom: 95
PD: 105947
REPUTACJA: 85690