Blog użytkownika matichol

matichol matichol 02.12.2013, 12:52
Ballada o wiedźmińskich mieczach- Recenzja "Sezonu burz"
307V

Ballada o wiedźmińskich mieczach- Recenzja "Sezonu burz"

Powiedzieć, że bałem się przeczytać "Sezon burz" to właściwie tak jakby nie powiedzieć nic. Andrzej Sapkowski po wielu latach stanął do walki z utworzoną przez siebie legendą i w zakochanym w jego twórczości czytelniku, po negatywnym odbiorze nowej książki, mogło się zrodzić coś w rodzaju buntu. Czy tak się właśnie stało?

          Fabuła książki zaczyna się przed wydarzeniami przedstawionymi w pierwszym opowiadaniu z tomu "Ostatnie Życzenie"; czyli chronologicznie ostatnim z tej książki, kiedy to Wiedźmin Geralt podejmuję się zlecenia odczarowania córki króla Temerii, Foltesta. Historia przedstawiona w "Sezonie burz:" opiera się o kradzież słynnych już mieczów białowłosego protagonisty, które zostały mu odebrane w wyjątkowo niejasnych okolicznościach. W poszukiwaniu swojego cennego ekwipunku Geralt będzie pracował dla czarodziejów, novigradzkich kupców, oraz podejmie się zadania ochrony jednego z pomniejszych władyków. Czy Geraltowi uda się odnaleźć drogocenny oręż? Jakie tajemnice stara się zatuszować krąg czarodziejów w zamku Rissberg. I która z panieni nie oprze się urokowi barda Jaskra?

          Po przeczytaniu ostatniej strony z moich płuc wydobyło się westchnienie ulgi. Na całe szczęście Andrzejowi Sapkowskiemu nie powinęła się noga i książka trzyma poziom poprzednich dziejących się w tym uniwersum. Po przydługawym początku, akcja rozwija się błyskawicznie, przerywana tylko na chwilę klimatycznymi wtrąceniami z przyszłych wydarzeń, bądź tych dziejących się gdzieś w międzyczasie. Wszystko dzieje się szybko, trzyma w napięciu i jest dokładnie tak, jak każdy szanujący się fan polskiej fantastyki mógł sobie wymarzyć.

          Na dodatek na naszych ustach dość często będzie gościł z trudem wstrzymywany uśmiech, zwłaszcza jeżeli książkę będziemy czytali w miejscach publicznych, bo przecież ktoś, kto czyta książki, jest najprawdopodobniej osobą dziwną i nieakceptowalną społecznie. Za humor w dużej mierze odpowiadają nagłe zwroty akcji, które pozwalają się popisać w dialogach dobrze znanej postaci barda Jaskra, który jak zwykle świeci elokwencją i ciętym dowcipem. Jeżeli nie poruszy waszej przepony sytuacja na stacji pocztowej, gdzie główną rolę odgrywa pewien przed chwilą poznany krasnolud, to znaczy, że po prostu nie jest to książka dla was.

           Informacja dla tych, którzy albo chcą kupić komuś "Sezon burz" komuś, kto wcześniej nie miał styczności z twórczością A. Sapkowskiego, albo sami nie dorwali jeszcze do przygód Geralta z Rivii. W książce można znaleźć odniesienia do poprzednich części wiedźmińskiej serii, ale są one tutaj bardziej potraktowane w formie ciekawostek i mrugnięć oka w stronę obeznanego czytelnika, chociaż znajomość podstawowych postaci takich jak Yennefer, jest raczej wskazana, aby zrozumieć fabułę.

          Oczywiście nie mogło być zbyt piękne. W trakcie czytania nie mogłem pozbyć się wrażenia, że książka jest tak naprawdę zbiorem opowiadań, a nie spójną historią. Tak, całość opiera się o wspomnianą już kradzież mieczy i jest to główna oś, wokół której obraca się fabuła, niemniej zbyt duża odrębność niektórych wątków wywołuje takie a nie inne skojarzenia. Zawiedzeni zostaną także ci, którzy spodziewali się po tej książce eksplozji nowych koncepcji i przewrócenia całej wiedźmińskiej sagi do góry nogami. "Sezon burz" nie jest tytułem rewolucyjnym. Jest to raczej, w słowniku gracza, spin-off, czyli dzieło nawiązujące do stworzonego już świata i czerpiące z jego poprzednich dokonań, jednocześnie nie wnoszące zbyt wiele nowego. I właśnie tak jest z nowymi przygodami Geralta. Nie zostaniemy zaskoczeni jak w trakcie czytania "Dwóch Wież" J.R.R. Tolkiena, kiedy to nagle Gandalf wstał z martwych. Książka jest raczej rozwinięciem dobrze znanych pomysłów i dopisanie wcześniej nie opowiadanych przygód.

          Ostateczny werdykt? Nie jest to może tytuł,, który odmieni wasz sposób postrzegania świata, ani lektura na długie zimowe wieczory(ponieważ jest po prostu krótka- 404 strony). "Sezon burz" należy po prostu potraktować jako szybki strzał wprowadzający nas w wiedźmińską atmosferę i pozwalający znowu zanurzyć się w świecie, gdzie gwarantem bezpieczeństwa przed krwiożerczymi potworami, jest srebrna, wiedźmińska klinga. A na potężnego kopa, należy poczekać do czasu premiery "Wiedźmina 3" na konsolach.

Tagi: matichol recenzja Wiedźmin Wiedźmin. Sezon burz

Oceń notkę
+ 0 -

Oceń profil
+ +1 -
matichol
Ranking: 3447 Poziom: 27
PD: 3149
REPUTACJA: 974