Gry po mojemu

proboszcz777

Proboszcz777 Proboszcz777 10.05.2013, 02:08
Deweloper niedocenionych tytułów, czyli czemu koniczynka nie przyniosła zysków
414V

Deweloper niedocenionych tytułów, czyli czemu koniczynka nie przyniosła zysków

Pewnego razu był sobie developer zwany Clover Studio:


Clover Studio


Czemu koniczynka? Czemu się rozpadło po trzech latach? I czemu do jasnej cholery wydali tylko 3 IP? Postaram się odpowiedzieć w miarę zwięźle poniżej.

Studio zostało założone w lipcu 2004 roku. Z racji tego, że zostało utworzone z talentów wyłowionych przez Capcom, ktoś cwany złożył nazwę "clover" z "creativity lover", a także dopasował je z japońskiego: miba (trzylistna) pochodzące od kluczowych osób studia: Shinji Mikami (kojarzymy tego pana, prawda?) oraz Atsushi Inaba.

 

Początkowo mieli tworzyć nowe intellectual properties, czyli serie gier po naszemu. Wystartowali na początku jako Team Viewtiful w 2003 roku od gry ViewTiful Joe:

 

Viewtiful Joe

 

Gierka była scrollowaną, chodzoną bijatyką 2.5D z kolorową, cel-shadingową grafiką i świetnym systemem walki, dodatkowo wspomaganym przez patenty z taśmą filmową - 'taśmę' danej planszy można zatrzymać, przyspieszyć lub spowolnić co często bywa bronią obosieczną (np. spowolnione wybuchy zadają więcej obrażeń zarówno przeciwnikom jak i nam). Gra uzyskała oceny średnio ponad 90% i sprzedała się stosunkowo dobrze - wersja na GC ok 620 tys kopii, a PS2 280 tys.

 

 

Włodarze z Capcomu nakazali więc wypuszczać kolejne części gry zwłaszcza, że została utworzona niskim kosztem. Niestety, kolejne części gry wydawane w 2004 i 2005 nie spotkały się z takim entuzjazmem jakiego oczekiwano, poza tym gry z tej serii sprzedały się znacznie gorzej (2 kolejne odsłony łącznie sprzedały się w ilości 660 tys. egzemplarzy, więc bieda w porównaniu do oryginału). Porzucono więc kontynuowanie tego IP i w 2006 wypuszczono kolejną grę:

 

Okami

 

To małe arcydzieło po raz kolejny zachwyciło oprawą i oryginalnym systemem walki w otwartym świecie - szkoda się rozpisywać nad zaletami tej produkcji, gdyż żadne słowa tego nie oddadzą, a więc zobaczmy:

 

 

Po raz kolejny gra spotkała się z bardzo pozytywną reakcją graczy i recenzentów - większość ocen powyżej 90%, co niestety nie odbiło się w zbyt dużej, zdaniem wydawcy, sprzedaży - 630 tys. kopii na PS2 i 530 tys. kopii na Wii.

 

Capcom ponadto wprowadził wtedy politykę, że ponad 70% gier tworzonych pod ich wydawnictwem muszą być kontynuacjami znanych marek, a ta niestety na sequel się nie załapała pod skrzydłami Clover, które takiemu podejściu do gier się sprzeciwiło.

Na odchodne studio wydało jeszcze jeden szpil:

 

God Hand

 

Gra była chodzoną bitką, o pustych jak myśli Joli Rutowicz lokacjach, zakręconej fabule i designie a także oryginalnych postaciach oraz ciekawym systemem walki - mocno "ruletkowym":

 

 

Gra otrzymała noty z przedziału 70-80% i sprzedała się w zalednie 70 tys. egzemplarzy co ostatecznie przesądziło o losie studia.

 

Po wydaniu tego tytułu "Platynowa Trójka" jaką określano Atsushi Inabę, Hideki Kamiyę, and Shinji Mikamiego, zrezygnowała ze współpracy z Capcomem i założyła własne studio - Platinum Games, ale to już inna historia.

 

Jak już wspomniałem - Clover wytrzymało 3 lata, wydało 3 ciekawe IP i ukształtowało 3 ciekawych ludzi, którzy razem z dużą częścią rozwiązanego Clover stworzyli następne świetne tytuły - historia Clover pokazuje właśnie dlaczego teraz naszą pasję nazywamy przemysłem rozrywki elektronicznej - tam gdzie zaczyna panować chora ambicja na punkcie słupków i liczb, tam kończy się kreatywność. Ale spokojnie - ostatnio Capcom dostało od życia trochę po tyłku i może zastanowią się zanim zabiją kolejne kreatywne studio tylko ze względu na pieniądze.

Tagi: Capcom clover god hand joe okami studio viewtiful

Oceń notkę
+ 0 -

Proboszcz777
Oceń profil
+ +14 -
Proboszcz777
Ranking: 510 Poziom: 53
PD: 19892
REPUTACJA: 4207