Moja przygoda z serią Forza rozpoczęła się dobre kilka lat temu i szczerze mówiąc ze sporym podziwem przyglądam się pracy Turn 10 Studios oraz Playground Games. W 2017 roku do głosu doszła ta pierwsza ekipa, która ma sporo do udowodnienia niedowiarkom. Odrobinę żałuję, że tytuł zadebiutował już teraz, a nie przy okazji premiery Xboksa One X, ale fani gatunku nie mogą narzekać, bo niezależnie od wybranej platformy Forza Motorsport 7 oferuje wybitnie dopracowaną rozgrywkę. A będzie jeszcze lepiej.

Cześć, przyjacielu. Tęskniłem

Moje pierwsze spotkanie z Forza Motorsport 7 odbyło się jeszcze na targach gamescom, gdzie mogłem doświadczyć wersji na Xboksa One X, jednocześnie rozmawiając z jednym z deweloperów na temat nowej kampanii. To właśnie Puchar Kierowców Forza jest teraz głównym trybem, od którego w zasadzie trudno nie rozpocząć przygody z tytułem. Rozgrywka w tym wariancie została podzielona na sześć kategorii, w których mamy dostęp do różnych wydarzeń, z kolei w każdej imprezie musimy wziąć udział w kilku wyścigach, by zwyciężyć i zebrać niezbędne punkty. Wynik jest potrzebny do odblokowania kolejnych przyjemności. Gra bardzo pozytywnie mnie w tym miejscu zaskoczyła - na papierze rozgrywka nie wygląda zbyt ciekawe, podczas wspomnianej dyskusji nie widziałem w tym nic nadzwyczajnego, jednak stworzona przez deweloperów machina działa i syndrom „jeszcze jednego wyścigu” pojawia się od początku. Rozgrywka jest satysfakcjonująca, bo wciąż wskakujemy w różne wozy, kupujemy auta, wpadamy do warsztatu, wymieniamy części, po drodze zahaczymy o lakiernika, po kilku rozegranych bojach zgarniamy kredyty, rośnie poziom naszej postaci, otrzymujemy kolejne bryki i trudno nie zatracić się w tej rozgrywce. Tutaj wciąż coś się dzieje, co chwile mierzymy się z innymi wyzwaniami i bez wątpienia przebudowana kampania wypada w Forza Motorsport 7 fantastycznie.

Forza Motorsport 7

Forza Motorsport 7

Sporym plusem jest na pewno ułożenie wyścigów, oferowanie różnorodnych wyzwań, proporcjonalnie rosnący poziom trudności i rzucana przez deweloperów marchewka – gra dosłownie zachęca do brania udziału w innych wyścigach, więc na początku wskakujemy w bolidy, później sprawdzamy ciężarówki, następnie supersamochody, na deser mamy okazję wypróbować wyścigu dowolnego, by po chwili zmierzyć się w rywalizacji jeden na jednego z jednym z legendarnych kierowców. Mało? Spokojnie, to dopiero początek. Zdaję sobie doskonale sprawę, że podobne zmagania pojawiają się również w innych tytułach (nawet w poprzedniej Forzie…), ale bez wątpienia nowa część wyciąga ze znanych koncepcji najlepsze elementy i serwuje je w bardzo przystępny dla gracza sposób. To właśnie tutaj pojawiają się również szeroko komentowane „skrzynki”, które przynajmniej w aktualnej formie nie są niczym złym. Ba! Śmiem twierdzić, że pasują do Pucharu Kierowców i ubarwiają rozgrywkę – w trakcie nie jest większym problemem zbieranie kredytów, które nie musimy teraz przeznaczać na jeden samochód (ta opcja oczywiście nadal istnieje!), ale przez systematyczną rozgrywkę gromadzimy walutę, za którą kupujemy „kota w worku”. Czasami zgarniemy nowy strój dla naszego awatara (totalnie niepotrzebny dodatek), innym razem oznaki do trybu sieciowego, często wpadają specjalne modyfikatory oraz oczywiście otrzymujemy nowe wozy. Przed rozpoczęciem wyścigu mamy dostęp do wspomnianych „modów”, które pozwalają zdobywać dodatkowe kredyty za włączenie specjalnych utrudnień (przykładowo rozpoczynamy starcie na gorszej pozycji) lub oferując dodatkowe wyzwania (przykładowo idealne wchodzenie w zakręty) – jest to małe rozszerzanie, które urozmaica zabawę i pozwala zgarniać kolejne kredyty.

Więcej, więcej, więcej i więcej

Po kilku pierwszych godzinach z Pucharem Kierowców zdecydowałem się sprawdzić rywalizację sieciową i tutaj bez jakichkolwiek problemów – na początku wybieramy kategorię, później samochód, możemy dokupić auto lub wypożyczyć, a następnie wpadamy do lobby, gdzie po chwili rozpoczyna się wyścig. Wszystko działa płynnie, sprawnie, a twórca pokoju ma spore pole do popisu bawiąc się wszystkimi opcjami, dyktując warunki, nakreślając konkretny typ samochodów, czy po prostu wybierając jedną z tras.

Niestety, nie zdecydowano się na udostępnienie pełnej zawartości od premiery i niektóre warianty rozgrywki są aktualnie zablokowane. Chociaż bez problemu sprawdzimy swobodną jazdę, to już Forzathon, sieciowe ligi oraz nawet dom aukcyjny wciąż czekają na otwarcie. Ten ostatni element nie jest mi specjalnie potrzebny do życia, jednak z wielką radością sprawdziłbym rywalizację nastawioną na e-sportowe wrażenia, a na takie przyjemności trzeba jeszcze zaczekać. Mimo wszystko warto również sprawdzić rozgrywkę na podzielonym ekranie (na konsolach), czy też zakładkę „rywale”. W tym drugim przypadku pojawiają się zmagania autocross (walka z duchem pomiędzy pachołkami), strefa driftu (należy pobić wynik oponenta), dni otwarte toru (rywalizacja z duchem o jak najlepszy czas z omijaniem kierowców na trasie), wyzwanie specyfikacji (twórcy oddają w nasze łapy samochód i mierzymy się z identycznym duchem), czy też polecane zawody (specjalne wydarzenia stworzone przez Turn 10 Studios).

Forza Motorsport 7

Forza Motorsport 7

Nawet pomimo takich blokad nie można w Forza Motorsport 7 nawet przez sekundę narzekać na zawartość, bo gra jest ogromna. Twórcy nie żartowali zapowiadając największą odsłonę w serii, bo w tytule znalazło się ponad 700 samochodów, a każda maszyna została dopieszczona przez deweloperów do granic możliwości. W pudełku z grą powinni tylko dodawać mały wiatraczek, który emitowałby odpowiedni zapach skóry i tapicerki, bo przeglądając demony prędkości w Forzavista możemy sprawdzić bryki pod niemal każdym względem. Auta ponownie wyglądają fantastycznie, wszystkie modele posiadają swój indywidualny charakter, a kolekcjonowanie poszczególnych w wirtualnym garażu sprawia po prostu frajdę. W tych pozytywnych wrażeniach zdecydowanie pomagają również wszystkie miejscówki – Hockenheimring, Dubaj, Nurburgring, Autodromo Nazionale Monza, Long Beach, Lime Rock, czy też Indianapolis Motor Speedway - to dopiero mały czubek góry lodowej, bo w tytule znalazło się trzydzieści lokacji, które prezentują najwyższą klasę.

Tytuł nabiera dodatkowego charakteru, gdy to my zakasamy rękawy i zabawimy się w twórcę wydarzeń. Przekopanie się przez wszystkie fury zajmie setki godzin, a nie zapominajmy, że wszystkie samochody można dowolnie modyfikować, wrzucać pod maskę nowe części, zmieniać ich możliwości, czy po prostu pobierać ustawienia innych graczy. Opcji jest naprawdę sporo i wszystkie smaczki docenią gracze, którzy uwielbiają bawić się w cyfrowych inżynierów-mechaników.

Dobry, znany kompromis

Trudno nie odnieść wrażenia, że Forza Motorsport 7 w istotny sposób przypomina Forza Motorsport 6. Ta druga produkcja debiutowała zaledwie w 2015 roku, oferowała fantastyczny model jazdy i w tym wypadku autorzy musieli jedynie pokusić się o dopieszczenie drobnych detali. Gra to nadal wybitny kompromis pomiędzy symulacją a zręcznościówką, bo nawet decydując się na wyłączenie linii sugerowanej, asysty kierowania, włączenie pełnych uszkodzeń, zużycia paliwa i opon, pozbycie się asysty przyczepności oraz innych podwyższających poziom trudności elementów do tytułu mogą podejść gracze, których nazwałbym profesjonalistami, a jednocześnie, decydując się na niektóre asysty, bez problemu przyjemność z produkcji mogą czerpać nawet amatorzy. Turn 10 Studios ponownie sprawnie dostosowało rozgrywkę do kontrolerów, jednak po podłączeniu kierownicy można równie dobrze się bawić – kilka słów na ten temat pojawi się na portalu jutro.

W tym miejscu nie ma mowy o najmniejszej rewolucji. Jazda jest fantastyczna, ale bardzo znajoma – mam w pewien sposób wrażenie, że akurat Turn 10 Studios stanęło pod ścianą, którą trudno będzie przebić w przeciągu najbliższych kilku lat, więc dlatego deweloperzy rozwijają liczbę samochodów, dopieszczają trasy, czy też przygotowują dodatkowe wyzwania.

Ponownie podczas zmagań zachwycają drivatary, które umożliwiają zmierzenie się z dwudziestoma trzema znajomymi, a sztuczna inteligencja niezaprzeczalnie zachowuje się realistycznie. Ten element jest już znany z poprzednich odsłon, ale wciąż zachwycam się nad jego dokładnością, ponieważ twórcy spędzili sporo czasu na dopracowaniu przeciwników, których możemy oczywiście dostosować (zmieniamy poziom umiejętności, czy też ograniczamy agresję), lecz najbardziej w tym wszystkim trudno nie docenić złożoności i nieprzewidywalności samochodów. Na trasie pojawiają się bardzo ułożeni kierowcy, typowe „dzikusy”, czy też cwaniacy, a my musimy się odnaleźć pośród tych wszystkich indywidualności.

Forza Motorsport 7

Forza Motorsport 7

Odnoszę przy tym wrażenie, że „siódemka” była odpowiednim momentem na zaprezentowanie pełnej swobody na każdym torze, a tak niestety nie jest. Twórcy w wielu słowach wspominali o dynamicznej pogodzie oraz pełnym cyklu 24-godzin, jednak tak naprawdę oddali w nasze łapy wyłącznie wybrane schematy – tworząc sesję na jednej trasie wybieramy przykładowo dzień lub noc, na innej słońce lub deszcz. Świetnie prezentują się wydarzenia, gdy rozpoczynamy wyścig w samym środku nocy, a już pod koniec szóstego okrążenia zaczynają pojawiać się pierwsze promyki światła, ale dlaczego takich przyjemności nie widzimy w każdej lokacji? Ponownie najchętniej uczestniczę w wyścigach, podczas których deszcz potrafi totalnie zmienić sytuację na ekranie – trójwymiarowa woda losowo osadza się na torach, a od jej ilości zależy, jak zareaguje nadjeżdżający samochód…

Niezależnie od wybranego scenariusza, Forza Motorsport 7 zachwyca pod względem oprawy. Dopracowane samochody, odbijające się od karoserii promyki słońca, świetnie prezentujące się strugi deszczu, genialnie dopracowane trasy i wpływające na rozgrywkę kałuże – tutaj każdy element oprawy już nawet na Xboksie One S prezentuje fantastyczny poziom, a jest to dopiero początek. Miałem okazję zagrać w grę również na Xboksie One X i różnica jest w tym wypadku znacząca. Gra na „białym-chudzielcu” jest piękna, ale na „najpotężniejszej konsoli w historii” wskakuje na wyższy poziom. Docenić można również ryk samochodów, jednak akurat w tej materii produkcja nie wyróżnia się na tle konkurencji i serwuje po prostu poprawne wrażenia.