SKLEP
Tom19 11.02.2017
Deus Ex: Rozłam Ludzkości - recenzja
1355V

Deus Ex: Rozłam Ludzkości - recenzja

Kiedyś wiedziałem, jak będzie wyglądać jutro...potem świat uległ rozłamowi. Wszystko się zmieniło. Ja też.
Zmienili mnie w to, czym jestem. W zaawansowaną broń.
Teraz chcą wsadzić takich jak ja do klatek. 
Do polowania na kryjące się w cieniach elity nie wystarczy jeden człowiek. 
Potrzeba do tego broni, która wierzy...że możliwa jest lepsza przyszłość.
...O ile dożyję jej nadejścia. Adam Jensen

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
  • Platformy:  PS4   XONE   PC 
  • Data premiery - Polska: 23.08.2016
  • Napisy
  • od lat 18 wulgarny język przemoc

 

,,Era ulepszonych zaczęła się obiecująco, ale incydent wywrócił świat do góry nogami''

Jest rok 2029. Po niesławnym Aug incydencie ludzkość została podzielona na zwolenników i przeciwników cybernetycznych wszczepów. Nie wiedziałem, że sytuacja w Panchei dwa lata temu spowoduje chaos i zniszczenie. Tylko trzy osoby wiedzą co tak naprawdę się wydarzyło: Eliza Cassan, osoba kontrolująca moimi poczynaniami i oczywiście...Ja.
Awaria, w wyniku której miliony osób poniosło śmierć, musiała odbić się negatywnym echem. 
Nastąpił podział - rozłam ludzkości. ,,Odrutowani'' zostali zepchnięci do gett, jako element społeczeństwa, z którym zwykli mieszkańcy planety nie chcą mieć nic wspólnego.
Co za tym idzie. Różne frakcje szukają sposobów manipulowania opinią publiczną dla swoich korzyści.    Gangi handlujące wszczepami, organizacje religijne odnoszące się do ,,Boga-maszyny'', kontrolowanie na każdym kroku ulepszonych - jakim również się stałem. Nigdy o to nie prosiłem.  


Kilka lat temu pełniłem służbę jako ochroniarz Sarif Industries. Wielkiej korporacji projektującej bojowe ulepszenia. Jednak pewne wydarzenia doprowadziły do tego, kim teraz jestem.
Naszpikowany augmentacjami o zaawansowanych zdolnościach, które obróciły moje życie o 180 stopni. 
Jak to ktoś powiedział ,,z wielką mocą, dochodzi jeszcze więcej odpowiedzialności''. 
Awansowałem, współpracując ze specjalną sekcją Interpolu o nazwie Task Force 29, powołaną do walki z terroryzmem.  
Jak się później okazało, w tym świecie nie można ufać każdemu. Ja nie ufam nawet sobie. Postanowiłem współpracować z kolektywem Juggernaut, grupą hakerów, starającą się zwyciężyć z Illuminati. 
Sam już nie wiem, po czyjej jestem stronie.


Pierwsza misja, którą miałem wykonać wydawała się prosta. Powstrzymanie transakcji sprzedaży czarnorynkowych broni w niedokończonym luksusowym hotelu w Dubaju. Na miejsce doleciałem z dowódcą TF29 - J. Millerem. Człowiek z niezwykłym doświadczeniem, zdeterminowany do działań antyterrorystycznych, które mają na celu doprowadzić do porządku w tym zasyfionym Świecie. 
Spytany o sposób wykonania zadania, mogłem zadecydować, czy chcę zrobić to po cichu, ogłuszając przeciwników, czy mniej pokojowo - zabijać w głośnym balecie zagrań przy użyciu śmiercionośnego ekwipunku. Nie chodzi mi o posiadaną broń, sam nią jestem.
Bardziej opłacalna była cicha infiltracja, jednak każdy mógł zdecydować o swoim losie. 
Niestety akcja szybko nabiera zaskakującego obrotu, a ja musiałem wracać do siedziby usytuowanej w Pradze.    
Ktoś pociągał za sznurki i manipulował. Mieliśmy do czynienia z daleko idącą konspiracją. Musiałem to zbadać.  

 

 

,,Zmanipulowali Człowieka 2.0, uczynili go niebezpiecznym... stworzyli mnie''

W podróży miejskim metrem ludzie na mnie spoglądali z równie wielkim obrzydzeniem, jakie przeżywałem podczas implementacji wszczepów w moim organizmie. Dziwne uczucie. W głębi duszy starałem się być dobrym człowiekiem, jednak rozłam ludzkości zweryfikował poglądy, sprawiając, że byłem TYM ZŁYM w oczach normalnego społeczeństwa. Na miejscu spotkałem się z niejaką Alex Vegą reprezentującą kolektyw Juggernaut. 
Rozmowa nie trwała zbyt długo. Eksplodował ładunek wybuchowy, rozległ się krzyk, zostałem odrzucony na kilkanaście metrów. Jedyne co pamiętam to rozpacz, rozlegającą się rozpacz wśród nieulepszonych, którzy stracili swoich bliskich, powiększając i tak wielką niechęć do odrutowanych. Nienawiść do ulepszonych przerodziła się w pełny mechaniczny apartheid.
Całe zajście obarczone zostało na organizację ARC. Byłem pewien, że to nie takie proste. Postanowiłem przeprowadzić dochodzenie i dowiedzieć się o co dokładnie chodzi.
Zanim jednak to zrobiłem, musiałem udać się do Vaclava Kollera. Usterka w moich ulepszeniach spowodowana wybuchem potrzebowała takiego specjalisty.   

 
Po zabiegu Koller odkrył w moim organizmie prototypowe wszczepy. Pierwsze co przyszło mi na myśl - David Sarif. Modyfikacje były najnowocześniejszym wytworem ludzkim, wyprzedzając technologiczne dokonania na Świecie. Moje zdolności infiltracyjne, bojowe i hakerskie gwałtownie wzrosły. Pancerz skórny Tytan, który może całkowicie zniwelować efekty obrażeń. Hakowanie przechwytujące. Dzięki niemu mogłem łamać zabezpieczenia na odległość. Poprawa skupienia jako szybka reakcja na otaczające wydarzenia w postaci zwolnienia czasu, czy mój ulubiony system Seeps skupiający w sobie moc potężnej fali energetycznej, odpychającej organizmy żywe, jak i większe przedmioty.  
Dochodzi do tego Tesla - dobry rodzaj broni paraliżującej do cichych akcji i nanoostrze, czyli odpowiednik kuszy w nowoczesnym wydaniu. 
Oczywiście stare ,,zabawki'' zostały na miejscu. Potrafiłem spostrzegać wrogów za ścianą, znikać używając niewidzialności, przebijać się przez przeszkody i podnosić ciężkie rzeczy typu lodówka, skrzynia.
Mógłbym tak wymieniać bez końca, stałem się maszyną. Jak to powiedział Koller. Stałem się Jensenem 2.0

 

 

,,Trafiłem do Pragi, centralnego punktu aktywności terrorystycznej''

Stolica Czech stała się obozem jenieckim dla Augów. W świetle panujących wydarzeń było widać podział. Dla jednego ktoś mógł być terrorystą, dla drugiego walczącym o wyzwolenie bojownikiem. Miasto te  zostało opanowane przez skorumpowaną policję, nagminne kontrole obywatelskie, drony obserwujące i gangi skrywające się w czeluściach sieci kanalizacyjnych.
Byłem często kontrolowany. Czy to na ulicach, czy w stacjach metra. Jakbym wyróżniał się czymś szczególnym, a może moje ulepszenia świeciły się niczym dekoracje choinkowe. Nie wiem.  
Przechadzając się po zakamarkach miasta, często widywałem akta przemocy wobec odrutowanych, młodych pod wpływem narkotyku Neon, biedotę zachowującą się jak szczury. Na zewnątrz żebrali, w kanałach żyli. Myślałem, że gorzej być nie może. Byłem w błędzie. 
Nawet najjaśniejszy skrawek Pragi skrywał tajemnice. Nieważne gdzie się znalazłem, była intryga. Urocza wizja spokojnego miasta z każdym kolejnym dniem zamieniała się w pole bitwy z ludzkim cierpieniem, kłamstwem i bólem. Miałem ręce pełne roboty.


Mimo przestępczej aktywności zakochałem się w tym mieście. Jesienny klimat, klasyczna kostka brukowa, różnorodne, lecz trochę wyprane z kolorów budynki z obowiązkowym graffiti o negatywnym wydźwięku w stronę - oczywiście - ulepszonych. Stylistyką przypominała mi miejsce w pewnej grze, którą kilkadziesiąt lat temu zachwalali. Bodajże Half-Life 2.
Pragę nie można było zaliczyć do dużych miast, jednak nadrabiała wielkością rozbudowania. 
Mogłem podkradać się do mieszkań szybami wentylacyjnymi, aby dowiedzieć się więcej o ich mieszkańcach, odkrywać tajemnice skrywające miasto. Miasto, z pięknym opakowaniem, a zawartością tykającej bomby, odliczającej czas. 
Na szczęście tego czasu miałem zanadto, aby zwiedzić każde zakamarki. Aktywności poboczne były wymagające, czasochłonne i stały na wysokim poziomie. 
Pamiętam pierwsze zlecenie. Podrobione dokumenty, fałszywi mundurowi i stara fabryka jako kryjówka do pewnego biznesu. Znacie temat. Kolejny przykład to próba zatrzymania produkcji narkotyku zwanego Neonem. Nie wchodzę w szczegóły, było zróżnicowanie, musiałem obudzić wszystkie zmysły, aby misja zakończyła się powodzeniem. Wybory moralne i jeszcze raz wybory, trochę dały mi w kość. W powyższych wypadkach niestety nie potrafiłem uszczęśliwić wszystkich. Czułem się nieswojo, będąc w rozkroku moralnym. Nie życzę największemu rywalowi, takich zmartwień.


Wracając do plądrowania posiadłości, nie do końca czułem się z tym dobrze, jednak odkrywanie tajemnic sprawiało mi ściśle nieokreśloną, niewytłumaczalną satysfakcję. 
Niemal każda posiadłość mieszkalna była inna. Inna nie pod względem ułożenia mebli. Miały duszę, za każdym razem wachlując tematyką. Mogłem trafić do okultysty, miłośniczki kotów, zegarmistrza, niedawnego imprezowicza. Mogłem za każdym razem odkrywać coś nowego. 
Przyznam szczerze, kombinatoryka wejścia do zamkniętych pomieszczeń była uzależniająca. Od szybu wentylacyjnego, zburzenia osłabionej ściany, przeskoczenia na parapet i wtargnięcia przez okno aż po najprostszy z pozoru sposób hakowania terminalu drzwi.
Dalej było jeszcze lepiej. Skrytka w panelu ściennym, ciekawe informacje w komputerze, dużo przedmiotów, które mogłem sprzedać u sklepikarzy.
Handlarzy było kilku. Sprzedawali broń, amunicję, zestawy leczące a nawet Praxis. Bez tego ostatniego nie mógłbym usprawniać moich augmentacji.  
 

 

 

,,Konflikt z ulepszonymi staje się kwestią globalną, a Praga to tylko jedno pole na gigantycznej szachownicy'' 

Praga była ciekawym miejscem. Spędziłem w niej dużo czasu. Jednak większe obowiązki wzywały. Nie mogłem się zasiedzieć, nie za to mi płacą. 
Pierwszym poważniejszym wypadem, było odnalezienie ,,czarnej skrzynki'' z ataku terrorystycznego w pewnej stacji. Później męcząca podróż do kompleksu Utulek. Miasto Golem było miejscem dla ulepszonych. Jednak daleki byłem od stwierdzenia, że to raj dla zmodyfikowanych. Wiecznie brakująca neuropozyna, która była kartą przetargową za informacje. Straszne warunki życia, usuwane ciąże, samobójstwa. Można wymieniać bez końca. 
Moim celem było pojmanie Talosa Ruckera - lidera Koalicji na rzecz ulepszonych.
To jeden z wielu zadań, mające oddzielone strefy. Bezpieczne, w których mogłem dowolnie badać miejsce pobytu w poszukiwaniu cennych informacji i potrzebnego mi ekwipunku. Zabezpieczone, pilnowane przez wrogie jednostki, wieżyczki strażnicze, kamery, latające drony i kroczące mechy. 
To najgorsza część każdego zadania. 


Zgodnie z zasadą, mogłem przechodzić niczym duch, niezauważenie ogłuszać, usypiać granatami toksycznymi, przemykać przez lasery, omijać czujne obiektywy kamer. Jednak zrobienie hałasu, nie było dla mnie problemem. Odpowiednia broń to podstawa, wie o tym każdy żołnierz.
Wybór miałem szeroki. Od pistoletu paraliżującego i strzelby, po ciężkie karabiny i snajperkę. Każda posiadała zestawy modyfikacyjne jak lunety powiększające, celowniki laserowe, tłumiki. Dodatkowo można było zmieniać w locie tryb strzelania i dodawać/usuwać zestaw. Bajka. 
Wybór między usypianiem i zabijaniem. Zawsze miałem dylemat. 
Dobrym, lecz najtrudniejszym rozwiązaniem było po prostu nieruszanie nikogo. Częste przyklejanie się do osłon i kamuflaż niewidzialności z połączeniem hakowania urządzeń. 
Kamery nie wyłączą się same, oczekując na mój ruch.    
Warto w raporcie zaznaczyć o rozmowach z napotkanymi ludźmi. Zawsze miałem w głowie opcje dialogowe, odpowiednie podejście do rozmówcy. Byłem pod ścianą - zmieniałem temat, zdenerwowałem się - nie zadawałem pytań. Ktoś wtedy miał przesrane. 

 


 

Aktualne wrażenia [ Adam Jensen ]

Godz. 8:20 

Wstałem. 

Dzisiaj mam wolne od pracy. Skończyłem pewien wątek zamykając klamrą niepewności. Nie jestem do końca przekonany, ale pewien rozdział w historii skończył się dla mnie zaskakująco. To wyglądało jak szybki klaps filmowy w niedokończonej produkcji. 
Wszystkie zlecone mi zadania wykonałem w ciągu tygodnia. Tygodnia nieprzespanych nocy. Mam teraz trochę czasu, aby odświeżyć umysł. 
Obym nie zastygł. Mam nadzieję, że ludzie będą o mnie pamiętać i jeszcze tu wrócę.  

Godz. 15:45

Idę przejść się na spacer...
   
Widzę piękny projekt architektury reprezentujący klasycyzm i neorenesans w nowoczesnym wydaniu. Betonowo-kamienne starannie wyrzeźbione konstrukcje łączą się ze szklanymi dachami i okiennicami zlanymi z podłożem niczym w obrazach Salvadora Daliego.
Na ścianie mogę zaobserwować plakat nadchodzącej walki zmodyfikowanych HMFC ( Heavy Metal Fighting Championship ), holograficzne ruchome reklamy prezentujące wdzięki pań klubu nocnego nieopodal Teatru Wielkiego, w którym przebywa gang Dvalich. Widzę masę detali. Jestem pod wrażeniem całego przepychu. Aż miło się spaceruje. 

Godz. 18:30

Dziwnie się czuję. Doskwiera mnie zmęczenie. 
Przed zaśnięciem, przypominam sobie jak było kiedyś, a co zastałem teraz. Klimat cyberpunku, niegdyś widywany w prehistorycznych obrazach typu Łowca Androidów - dziś urzeczywistnia się na naszych oczach. To wspaniałe poczuć zapach nowoczesnych konstrukcji, gęstego klimatu ciemnych uliczek rozświetlonych neonami przez, które przebija się rzęsisty deszcz. Mile wspominam zdewastowane ukryte miejsce spotkania z Janusem. Latające drony, cisza podziemnego kompleksu - idealne połączenie mrocznego cyberpunkowego klimatu. 

Spacerując, słucham muzyki. Dla odprężenia. Moim ulubionym wykonawcą jest Michael McCann, którego kompozycje trafiają idealnie w moje gusta. Melancholijne dźwięki, trochę elektroniki, łagodność i ekspresja dla ucha. W zależności od sytuacji, zmieniam utwór, aby delektować się każdym najdrobniejszym detalem muzycznej harmonii. 
Chociaż muszę przyznać, jego pierwsza płyta bardziej przypadła mi do gustu. 

Godz. 21:00

Zanim zasnę, jeszcze tylko jedna partia w moją ulubioną produkcję. Breach. 
Penetrowanie korporacyjnych serwerów i wydostawanie terabajtów danych ukryte w tak małej grze, nie brzmi zachęcająco? Testuje dosadnie moje umiejętności logistyczne i szybkość działania. Idealna odskocznia od codziennego życia.   
...
Jeszcze tylko przeskanuję za pomocą telefonu parę trój-kodów, które znalazłem po drodze, podczas spaceru i mogę spać. Dla uzupełnienia cennych informacji o otaczającym Świecie. 

Idę spać.

Godz. 4:00

Miałem koszmar. Obudziłem się cały w kroplach potu. Śniło mi się, że jestem otoczony przez nieokreślone mi postacie, zbliżały się do mnie z każdą sekundą. Sztywnie poruszające się, coś mówiły dziwnie przebierając ustami, ich mowa była źle zsynchronizowana, mimika twarzy skostniała. Nagle rozległ się krzyk i wszystkie ciała upadły, zaczęły wariować niczym szmaciane lalki, zahaczając o każdy element. To było straszne.

Dobrze, że to tylko sen. 

 

                                                                                                                 

                                                                                                                                                     Adam Jensen  

 

 

* Screeny są mojego autorstwa. Tomek Woźniak

Tagi: adam jensen deus ex deus ex: mankind divided deus ex: rozłam ludzkości recenzja recka Tom19

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + Polubiłem Pragę. Bardzo rozbudowane miasto, do którego chętnie wracałem.
  • + Świetne, absorbujące moją uwagę zlecenia dodatkowe i nienaganne główne.
  • + Jensen 2.0. Nie wiem, czy byłem już maszyną, czy człowiekiem. Jednak czułem się w tym świetnie.
  • + Rozbudowany wachlarz możliwości, czy to pokonywanego zadania, czy przeczesywania pomieszczeń.
  • + Otaczający mnie Świat o namacalnym cyberpunkowym klimacie. Nadmiar ,,złotego'' okresu znaczniej stonowany.
  • + Udany album Michaela McCanna.
  • + Breach. Ciekawa gra, wypełniająca czas w ponurej rzeczywistości.
  • - Zły koszmar powraca. Ciała niczym gumowe lalki z przerażająco sztywną mimiką twarzy.
  • - Walka z korporacyjną maszyną nie ma końca. Widzę płatne opcje, które mogą ułatwić życie normalnemu śmiertelnikowi. Na szczęście jest to wybór - nie obowiązek.
Tom19
Tom19 Próbowałem wszystkich sił, aby misja była równie atrakcyjna co poprzednio. Więcej nie oznacza lepiej, chociaż w tym wypadku nie można mówić o porażce. Możecie spać spokojnie, mimo małych potknięć - cel zrealizowany. Jensen out!
Oceń recenzję
+ +11 -

Miesięcznik PSX Extreme