SKLEP
Panicz 23.01.2017
Wpływ okresu tworzenia gry na jej ostateczną jakość FFXV
1153V

Wpływ okresu tworzenia gry na jej ostateczną jakość FFXV

Z doświadczenia wiemy że wydłużające się procesy produkcyjne gier, na ogół nie kończą się zbyt pozytywnie. Idealnym przykładami jest Duke Nukem Forever, gdzie to każdy aspekt gry zawodzi, począwszy od grafiki, przez mechanikę gry jak i na fabule kończąc. Mamy też gry które powstawały wiele lat, ich ogólne odczucie jest bardzo pozytywne, jednak mechanicznie gra potrafi tkwić w czasach PS2, tutaj idealnym przykładem jest The Last Guardian. Jaki wpływ na FFXV miał jego prawie 10 letni proces produkcji?

Final Fantasy XV
  • Platformy:  PS4   XONE 
  • Data premiery - Polska: 29.11.2016
  • Nie
  • od lat 16 przemoc

Za czasów PSX-a byłem wielkim fanem Serii Final Fantasy. Pokój w plakatach związanych z FF7, FF8, FF9, nawet dorwałem się do Japońskiej wersji FF Tactics i przechodziłem ją z tłumaczeniem znalezionym w jednym z ówczesnych czasopism (do tej pory uważam że to najlepsza część serii Final Fantasy).

Mimo faktu bycia wielkim fanem, miałem okres sporej przerwy posiadania konsoli więc umknęły mi takie części jak FF10 czy FF12. Miałem okazję pograć w pierwszą z trzech części FF13 i... Tutaj już byłem mocno zaniepokojony tym jaki seria obrała kierunek i jak została spłycona fabularnie.

Wstępnie FF15 zostało zapowiedziane jako Final Fantasy Versus 13 i miało wyjść w niedługim okresie po FF13 na konsolę PS3. Jednak proces produkcji przeciągał się w nieskończoność a gra nawet na długie okresy w ogóle znikała z ust wydawcy czy prasy. Pierwszy trailer gry jaki zaprezentowano na E3 dawał nadzieję na dojrzałą i mroczną historię która będzie osadzona w świecie przypominającym ten z legendarnego już Final Fantasy 7:

Trailer ten jest klimatyczny i jak już wspomniałem, stanowczo mroczniejszy od promowanego ówcześnie Final Fantasy 13. Dawało to sporą nadzieję że seria wróci na odpowiednie tory.

Osobiście miałem spore nadzieje związane z tą produkcją gdyż jak mały pelikan łyknąłem tą marketingową papkę z ust twórców gry iż wraca ona właśnie na stare tory, że miłośnicy wczesnych części tej serii będą zachwyceni budowaniem klimatu, fabuły i systemem rozgrywki. Niestety, były to tylko nadzieje.

Recenzja ta nie przedstawi Wam żadnych elementów fabularnych, mimo iż od opisu fabuły zaczynam, mam zamiar komentować tylko jej konstrukcję i to jakie wywołuje emocje/odczucia.

1. FABUŁA

Niewybaczalnym grzechem twórców jest podzielenie Historii na 3 elementy:

  • Film
  • Gra
  • Serial

Nie umieszczając ich jednocześnie w jednym miejscu, oraz w przypadku najważniejszego z tych mediów, Gry, spłycając je do tego stopnia że nie jesteśmy w stanie ogarnąć co się dzieje póki nie obejrzymy filmu (nadal oficjalnie nie dostępnego w naszym kraju), oraz nie uzupełnimy kilku wątków serialem.

Przeciętny gracz zagubi się wielokrotnie, zada pytanie kim jest dana postać i... nie uzyska na to odpowiedzi przez całą grę. Żeby nie było, nie mam nic przeciwko eksperymentom i wbrew pozorom ten mógł być bardzo udany, wystarczyło zamieścić film na płycie z grą i uzupełnić go serialem (wiem że jest dostępny za darmo na YT, ale średnio mi się widzi grać w grę po to żeby poświęcać dodatkowe ponad 4h na uzupełnienie informacji które są WYMAGANE by pojąć co się dzieje w grze). Przy dodatniu dodatkowych mediów do gry wystarczyło uzupełnić menu startowe o dwa zapytania:

  • Widziałeś film?
  • Widziałeś serial?

I skroić grę fabularnie uwzględniając odpowiedzi. Nie jest to trudne, to maksimum 2-3 cut scenki, 2-3 przerywniki filmowe wyrwane z filmu/serialu i kilka szybkich opisów lub historii zawartych w grze. Niestety twórcy się tego nie podjęli mimo iż proces produkcji trwał prawie 10 lat.

Gdybym miał ocenić fabułę całościowo, jest ona znośna, historia ma sens, jednak nawet jeśli uzupełnić wszystkie media jest płytka. Postacie są bardzo źle narysowane a ich emocje są tak niedorzeczne że człowiek nie raz zastanawia się z kim ma do czynienia. Bardzo trudno się tu z kimkolwiek identyfikować a same relacje zewnętrze (poza czwórką którą gramy) są płytkie i niejasne.

W kwestii dialogów... Napiszę tyle co twórcy:

Podobały Ci się dialogi?

                                                                    Tak                                                                   NIE

2. GRAFIKA

Widziałem w sieci i czasopismach wiele zachwytów nad graficznym poziomem FFXV, są nawet ludzie którzy twierdzili iż jest to jedna z najładniejszych gier aktualnej generacji.

Otóż nie. Gra jest bardzo ładna i tego jej nie odmówię, sam designe też jest nad wyraz przyjemny, jednak jest wiele askeptów które powodują iż trudno tu wpadać w mega zachwyt. Miałem okazję patrzeć na prezentowane gameplaye dawnych wersji gry, tych na PS3 i widzę jak wiele rzeczy z tamtej wersji zostało niemal żywcem przeniesionych na PS4 dodając tylko kilka szczegółów. Widać też jak na dłoni że są lokację które były projektowane już bezpośrednio na PS4 i... rozstrzał między nimi jest ogromny. Szczegółowość, jakość tekstur, modele budynków czy terenu dookoła. Tutaj, w tym właśnie miejscu idealnie widać jaki wpływ ma rozciągnięty proces produkcji gry. Tego typu rzeczy są nie do poprawienia, takie rzeczy albo się robi od nowa albo modli żeby gracz tego nie zobaczył i to właśnie zgaduję iż twórcy wybrali.

Oczywiście nie żebym grze tylko zarzucał Jej wady. System oświetlenia (tak wielce promowany, nawet demem) jest naprawdę świetny, przechodzenie dnia w noc, rozbłyski, cienie, wszystko wygląda bardzo ładnie, jednak nic nie poprawi sytuacji gdy znajdziesz się w lokacji która wygląda jak z PS2, okraszona rozdzielczością z PS3 a grasz np na PS Pro.

Skoro o PS Pro już wspomniałem, wymaga to osobnego akapitu. Gdy dysonuje się konsolą ponad 2 razy mocniejszą i dostaję tryb w grze zwany "high" to oczekuję od niego więcej niż ledwo widocznej poprawy grafiki plus ogromnego spadku animacji. Osobiście próbowałem w tym trybie grać całe 5 minut i dropy były tak duże że wolałem zagrać na wersji light gdzie ilość klatek jest już zadowalająca. Osobiście nie wiem jak gra działa na zwykłym PS4 ale podobno ilość klatek nie zachwyca więc mocno nie zazdroszczę.

3. MECHANIKA

To nie jest Final Fantasy.

  • Final Fantasy nigdy nie powinno mieć otwartego czy też pół otwartego świata. Tego typu zabiegi strasznie źle wpływają na spójność fabularną oraz zmuszają gracza do robienia masy zbędnych rzeczy które nie mają nic wspólnego z serią FF.

Paradoks:

Fabuła w FFXV przy otwartym świecie jest lepsza niż ta która zaczyna się od 10 rozdziału gdy otwarty świat zostaje zamknięty.

  • W grze sterujemy tylko jedną postacią, reszta biega dookoła sterowana przez system i jedyne co możemy w nich zmieniać to ich broń główna, broń dodatkowa, przedmioty dodatkowe i rodzaj ataku specjalnego oraz w trakcie walki możemy kazać wypić im potkę.
  • Broni do wyboru mamy kilka na krzyż (główna postać ma ich kilka więcej ze względów fabularnych), dodatkowo mimo iż DMG broni w założeniach się różni... na kilka walk zmieniłem bronie swoich postaci dodatkowych na najsłabsze i nie dostrzegłem wielkiej różnicy.
  • System walki sam w sobie jest bardzo dobry i dopracowany, jednak dalej, to nie jest system walki z Final Fantasy. Skoczyły się turowe działania, skończyło się ładowanie paska akcji, został slasher z unikami. Dobry slasher z unikami, ale to tylko slasher z unikami.
  • Summony znane z całej serii zostały uproszczone do okazjonalnego wciśnięcia L2 po to tylko żeby zobaczyć animację zniszczenia przeciwnika. Nie jest to element walki, jest to tylko opcjonalny finisher.
  • Dialogi są żałosne i płytkie, a kwestie wyborów są gorsze niż w Falloucie który to słynie z żałosności swoich kwestii i związanych z nimi wyborów. Dodatkowo nie ma płynności konwersacji, każda opcja wyboru to 5-10 sekund przerwy w rozmowie co sprawia że czujesz się jak byś czytał komiks gdzie dialog jest na jednej stronie a odpowiedź na niego... w następnym zeszycie.
  • O co chodzi z rozdziałem 13? Prawie zmusił mnie do wyjęcia płyty z konsoli i wrzucenia jej na allegro. Nigdy nie widziałem tak tępego fabularnie, mechanicznie, graficznie i życiowo fragmentu gry gdzie tylko biegniesz do przodu, potem się wracasz tylko po to żeby znów biec do przodu i słuchać dialogów, gadającego samego do siebie, głównego przeciwnika. Przez bite dwie godziny...
  • O co chodzi z poziomem trudności? W KAŻDEJ CZĘŚCI W JAKĄ GRAŁEM ostatni boss był wyzwaniem. Serio był czymś przy czym płakałem że wcześniej nie poświęciłem więcej czasu na znalezienie lepszej broni i zlevelowanie postaci. Tutaj przeszedłem go za pierwszym razem pijąc DWA  Elixiry. Ale to nic, wystarczyło zrobić kilka sidequestów tylko po to żeby większość walk fabularnych skończyć jednym "Limitem" (sorry limitów już nie ma...). ALE TO NIC... mimo że w kwestiach fabularnych większość walk tego typu była prostacka to wystarczyło wyjść na polanę, spotkać małą grupkę 10lv niższych stworzeń i mieć mega ciężkie wyzwanie żeby przetrwać... Kto to projektował?
  • Jazda autem? Chyba tylko po to żeby posłuchać soundtracków z innych części bo mechanika trzymania jednego przycisku żeby dojechać do celu... jest... ŻAŁOSNA.
  • Kiedy tworzy się sidequesty to oczekujesz od gry czegoś więcej niż... Dziennikarza który mówi do swojego KRÓLA "przynieś mi kamyki bo lubię jak błyskają". A niestety wszystkie sidequesty są na tym lub wielokrotnie gorszym poziomie i to mechanicznym czy "fabularnym".

Jak już napisałem, To nie jest Final Fantasy.

Nadanie tej grze innego tytułu byłoby najbardziej sprawiedliwe.

PODSUMOWANIE

Przejście tej gry zajęło mi 34h, skończyłem ją na 51 Levelu postaci, robiąc kilka sidequestów, mając kilka chwil radości, ogrom zdziwienia i tonę smutku. Smutku na niewykorzystany potencjał, smutku że gra mechanicznie gdyby wyszła na PS3, byłaby zadowalająca. Smutku że Square przestał chyba płacić swoim scenarzystom czymkolwiek poza napisami na końcu gry i miski ryżu żeby nie zdechli w 10 letnim procesie produkcyjnym. Smutku z faktu że seria Final Fantasy przestała błyszczeć a stała się płytką tandetą goniącą za ogólnoświatowym trendem.

Jednak największym smutkiem tego wszystkiego jest fakt że Square chwali się 6 milionami sprzedanych sztuk, chwali się zachwytem dziennikarzy i prawdopodobnie odwali taki sam syf z FF7 Remake i każdą kolejną częścią tej niegdyś wspaniałej serii.

Dla mnie to była prawdopodobnie Ostatnia Fantazja.

Tagi: final fantasy final fantasy xv jrpg ps4 psn square square enix

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + Oświetlenie
  • + Film
  • - Fabuła
  • - Mechanika
  • - 10 letni proces produkcji
Panicz
Panicz Tworzenie gry w tak długim okresie jest najprawdopodobniej najgorszą rzeczą jaka może ją spotkać. Archaiczne rozwiązania, wielokrotne zmiany w fabule które powodują iż się rozmywa. To jeszcze nigdy się nie udało.
Oceń recenzję
+ +4 -

Miesięcznik PSX Extreme