SKLEP
Czarny Ivo 06.03.2016
Zombie i igrzysk!
229V

Zombie i igrzysk!

Zombie - niegdyś straszliwe, przerażające potwory, które w swych zgniłych powłokach powracały ze świata zmarłych, aby pożreć mózgi żyjących. Później ich postacie nieco spopularyzowano dzięki filmom pana Romero. Ostatecznie trafiły pod strzechy do tego stopnia, że nawet jeden czarno-biały muzyk tańczył pośród nich w swym legendarnym teledysku.

Dead Nation
  • Platformy:  PS4   PS3   PS Vita 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Napisy
  • od lat 18 online przemoc

Wobec takiego zadomowienia nieumarli rzadko już wzbudzają w nas taką grozę. Ich eksterminacja urosła niemalże do rozmiarów sportów narodowych, a każdy sport godny jest swych igrzysk. Warunki takie stworzyła dla graczy firma Housemarque wydając w 2010 roku, ekskluzywnie na PS3, tytuł Dead Nation.

Zgodnie z poprawnością polityczną wcielamy się tu w męskiego bądź damskiego bohatera i mamy za zadanie przeżyć. Dla świata, po którym się poruszamy, apokalipsa nie była łaskawa. Tym razem zamiast powodzi czy wichrów sprowadziła nań plagę nieznanego wirusa przemieniającego wszystko co żyje w ożywione zwłoki. Jakimś cudem, nie wnikając dlaczego, nasi protagoniści nie są podatni na zarazę i z karabinem w dłoni (infinite ammo) chcą uciec. Po drodze czekają dosłownie tysiące zombie. Ciekawy jest ich przekrój społeczno-kulturowy. Spotkamy tu zwykłych przechodniów dnia codziennego, policjantów, więźniów, panów w garniakach z teczką (na pewno prawnicy), nawet klaunów, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Maszkar naprawdę jest moc różności. Niektóre nawet wyewoluowały w groźniejsze niż zombie kreatury. Spotkamy np. wielkich, spasionych bydlaków, którym gazy ustrojowe tak rozepchały brzuchy, że jeden strzał za dużo może nas narazić na wybuch. Innym przedstawicielem tych potężniejszych stworzeń może być dryblas z mieczami zamiast rąk, który pozbawi nas życia w DOSŁOWNIE dwóch ruchach. Można jedynie narzekać na brak bossów, albo przynajmniej ja zawsze na to narzekam. Myślę, że przydałby się jakiś naprawdę duży skurczybyk, którego trzeba by utłuc jakimś sposobem.

 

Do walki z całym tym towarzystwem pomoże nam całkiem pokaźny arsenał broni. Co misję uzyskamy dostęp do nowych pukawek, które będziemy mogli nabyć i ulepszyć za pieniądze zdobyte czy to podczas walki czy złupione ze skrzyń i bagażników opuszczonych samochodów. Wachlarz rozpościera się od znanego i lubianego shotguna, gaszącego pospolite ruszenia miotacza płomieni czy poręczną rakietnicę, po bardziej futurystyczne wynalazki jak wyrzutnia pił tarczowych, która skutecznie ... "ukraca" zapędy nieumarłych. Oprócz tego, ze strategicznego punktu widzenia, bardzo ważne są też przedmioty poboczne jak granaty, miny, flary itp. Ich głównym zadaniem jest odciągnięcie od was uwagi pokrak i uwierzcie mi, że nie raz uratują wam skórę.

Jednak ta apokalipsa zdecydowanie szyta jest dla dwojga. Tryb kooperacji, czy to kanapowy, czy po sieci, sprawdza się wyśmienicie. Nie ma to jak przeć wspólnie z kolegą przez fale zombie przy muzyce karabinów i chluście piwka lanego do gardeł. Wtedy mimo, że ilość przeciwników jest zwiększona, rozgrywka staje się łatwiejsza i bardziej beztroska. Możemy mówić wtedy o odprężającej strzelance, w której nie musimy się za bardzo o cokolwiek martwić. Szczególnie nie musimy się martwić o zbierane dobra, gdyż rozprowadzają się one równomiernie na każdego gracza. Jest to bardzo ważne, bo nie implementowano jakiejś niepotrzebnej rywalizacji między kompanami. Liczy się wspólne parcie do przodu, mierzenie z naszych laserowych celowniczków i wzajemne wspieranie. Kłopoty w kooperacji mogą nas dopiero napotkać na wyższych poziomach trudności. Wtedy przy nadmiernym zagęszczeniu wrogów, mogą zawieść nas uniki, bo gdy każdy poleci w inną stronę będzie ambaras, z racji tego, że wypośrodkowany ekran ograniczy nasze ruchy i uwięzi w rogu. Wtedy mimo wszystko lepiej sprawdzi się taktyczne podejście solo.

 

No ale co oprócz tego strzelania? Właściwie nic. To taka gra trochę w klasycznym stylu. Chodzi o to żeby zabijać, zbierać kasę i nabijać jak najwięcej punktów. Im więcej ubijemy zombie tym większy mnożnik punktów uzyskamy. Jeśli oberwiemy, mnożnik nieco opadnie. Za atrakcje można uznać incydentalne przejażdżki na jakiś platformach czy oczekiwanie z potworami na głowie, aż jakiś pomost się otworzy i wyzwanie typu "weź to wytrzymaj". Nie wydaje mi się żeby to była jakaś duża wada, bo to z założenia miała być prosta gra i nią właśnie jest....choć brakuje mi bossów, jak już pisałem wcześniej.

Przewodni motyw muzyczny jest przyjemnie smutny, a pozostałe utwory, odsłuchiwane podczas 10 misji zwiedzania miasta, poprawne. Wprowadzają nieco klimatu niepokoju i grozy, ale głównie i tak będziemy słuchać łoskotu wypluwanych naboi i wybuchów wysadzanych samochodów, co by odeprzeć kolejny atak nieprzyjaciela. Będziemy też starali się nasłuchiwać jęku truposzy czy tupotu kogoś cięższego. W sumie nasłuchiwanie jest bardzo ważnym elementem rozgrywki. Więksi przeciwnicy wydają szczególne dźwięki i można dzięki temu przygotować na nich jakąś strategię lub ... wnerwić się na myśl co nas zaraz czeka. Poza tym wszelkie odgłosy wystrzałów naszego oręża czy wspomnianych automobili są bez zarzutu.

Dead Nation to jednej strony szkoła przetrwania, w której odpieramy kolejne hordy zombiaków. Uczymy się środowiska, odpowiedniego stosowania dostępnych broni i reakcji na konkretny rodzaj przeciwnika, by jakoś dotrwać do kolejnej misji. Czasem punkty kontrolne mogą wydać się nam przydługie i się wszystkim zmęczymy, gdy po ubiciu setek nieumarłych zostaniemy cofnięci spory kawałek do początku checkpointa (zwłaszcza na wyższych poziomach). Z drugiej strony, gdy gramy "na dwóch", to świetna pozycja na wieczorek przy piwku czy na relaks po pracy. Łupiemy wtedy beztrosko, a trup ściele się gęsto. Wszystkim polecam, bo nie samymi heroicznymi baśniami czy psycho-dramatami człowiek żyje.

Tagi: Dead Nation

Werdykt
Graliśmy na: PS3
  • + solidna rozwałka
  • + rajcowny i sprawiedliwy tryb kooperacji
  • + dużo broni
  • + jeszcze więcej zombie
  • - nie ma bossów
  • - na dłuższą metę męczy
Czarny Ivo
Czarny Ivo Świetna, prosta i relaksująca gra, w której niszczymy hordy nieumarłych. Najlepiej sprawdza się w kooperacji.
Oceń recenzję
+ +17 -

Miesięcznik PSX Extreme