SKLEP
dKc 21.02.2015
Przygody Geralta
1737V

Przygody Geralta

Wybitny przedstawiciel gatunku pRGP (polish RPG)

Wiedźmin
  • Platformy:  PC 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Pełna
  • od lat 18 przemoc

"O co chodzi? Trzeba wam czego?"

Takim oto tekstem sprzedawca rozpoczyna rozmowę z Geraltem. Po prostu. I zawarta tu jest cała esencja gry Wiedźmin, rodzimego studia CD Project Red. Historię Geralta chciałem poznać od dawna. Wszyscy oszaleli na punkcie Wiedźmina, w dużej mierze przez klimat, który został uwydatniony przez polskie przywary takie jak: wulgarność, cwaniactwo, chamstwo i pijaństwo, które zostały przedstawione w znanej i zjadliwej dla Polaka formie. Opinie o grze, które czerpałem od znajomych były bogate w przeplatające się przymiotniki „fajne” i „zajebiste”. Mimo to, powiem wprost – bałem się tego tytułu. Ja się tej gry po prostu bałem. Dobry produkt z Polski? To wykraczało poza moje granice poznawcze. Że niby cały świat czeka na kolejną część? Nie rozumiem. Chcę tu sie podzielić swoimi wątpliwościami. Żeby wczuć się w klimat niepewności i niepokoju posłuchaj tego utworu z klimatycznego soundtracka (polecam przesłuchać, a dopiero potem kontynuować czytanie):

 

 

Może i PC Nikogo, ale Wiedźmin nie powinien nikogo. Dlaczego? Powiem tak: już dawno żaden RPG nie zachęcił mnie aż tak do eksplorowania świata i zaliczania misji pobocznych. Skończywszy grę miałem ciarki na plecach. Czy zatem tytuł rozwiał moje wątpliwości? Tak! Po zapoznaniu się z tym dziełem od CDP duma może nas rozpierać z samego tylko powodu bycia Polakami. Ale od początku.

 

 

"Nazywał się Geralt z Rivii..."

Tymi słowami zaczyna się intro gry, jak i zapewne połowa recenzji tej gry. Filmik otwierający od studia Platige Image (twórców m.in. Katedry czy Sztuki Spadania) został zrobiony przyzwoicie. Opowiada o tym jak wiedźmin Geralt odczarował strzygę – potwora, w którego księżniczka została zaklęta. Odczarowanie było oczywiście poprzedzone długą walką i tutaj dochodzimy do sedna – Wiedźmini są stworzeni do walki z potworami. W grze przyjdzie nam zmierzyć się nie tylko ze swojsko brzmiącymi bestiami jak Bazyliszek, Kuroliszek, Topielec czy Kikimora, ale i z ludźmi. Z ludźmi jak i z innymi rasami przyjdzie nam też rozprawiać się na inne niż walka sposoby – będziemy wypełniać dla nich misje, będziemy mogli napić się z nimi piwa czy innego alkoholu (dzięki czemu zdobędziemy np. ciekawe przedmioty), będziemy mogli wręczać im prezenty, płacić im, wyzywać na pojedynki bokserskie. Poza powyższymi będzie nam dane szpanować sygnetem na dzielni, a z płcią przeciwną będziemy mogli robić inne ciekawe rzeczy, dla których poświęcę osobny akapit. Swojskie klimaty są podkreślane przez polsko wyglądające drogi, pola, łąki, wsie i średniowieczne miasta. Mamy zatem rozbudowaną grę RPG z typowo polskim klimatem. Ale kim przyjdzie nam sterować podczas naszej wędrówki?

 

 

"...Był wiedźminem, zabójcą potworów."

Ano Wiedźminem czyli pół-człowiekiem, pół-mutantem specjalizującym się w zabijaniu potworów. Ten sztampowy opis nie oddaje jednak w pełni kim on jest. Jaki jest Wiedźmin? Gdyby go porównać do innych bohaterów gier wideo byłby gdzieś pomiędzy Shepardem, a Kratosem. Bywa zimnym sukinsynem, ale nie przypomina nadętego gnojka, który uważa, że mu wszystko wolno. Czasem jego teksty w postaci "Jestem wiedźminem i muszę zabijać potwory" stają się wtórne, ale jak czasem zarzuci jakąś ripostą to aż można spaść z taboreta! Geralt jest inteligentnym i zrównoważonym jegomościem. Wie, co robi. Wie, kiedy pochylić czoło. Wie, kiedy dać w mordę. Jest takim typem mężnego rycerza, nawet w grze w pewnym momencie... a co wam będę opowiadał. Zagracie to zobaczycie. Umie obchodzić się z kobietami. W przeciągu całej gry puknął więcej lasek niż James Bond przez wszystkie filmy!

 

 

"Odczuwam naglącą potrzebę spożycia pyszniutkiej gorzałczyny"

Gra pomimo tego, że jej gameplay z początku wydaje się prosty i przy pierwszym kontakcie określił go bardziej jako "uroczy" niż "hardkorowy", opowiada ciekawą historię. I tak, przyjrzymy się bliżej pewnej wiosce (skojarzenia z von Trierem jak najbardziej na miejscu), przeprowadzimy śledztwo, przyjrzymy się sprawie napadu na bank, będziemy zaczepiać obcych ludzi próbując podać im tajne hasło, zostaniemy współautorem wiersza, pomożemy (albo i nie) różnym rasom, a wszystko to zostanie owinięte w papierek polskich realiów i podane trywialnie, acz smacznie niczym Michałek w białej czekoladzie. W gruncie rzeczy Wiedźmin jest grą o wyborach. Gra postawi nas niejednokrotnie przed wyborami. Zadecydujemy kto jest prawdziwym winowajcą i będziemy mogli opowiedzieć się za którąś ze stron. Napijemy się piwa, a nawet będziemy zaproszeni na imprezę! I kto powiedział, że nerdy to nudziarze, ha? Dialogi? Gdy usłyszałem od znajomego, że w polskiej grze są świetne i śmieszne dialogi pomyślałem - "OK. Widziałem parę pseudośmiesznych polskich komedii. Wiem czego się spodziewać." Byłem sceptycznie nastawiony, obawiałem się typowo polskiego, partackiego wykonania. Jakże ogromne było moje zdziwienie po kilku pierwszych godzinach gry! Zdziwienie, które w mig przerodziło się w fascynację dialogami - tym świetnym elementem gry. Dialogi zostały napisane z polotem, a zagrane jeszcze lepiej. Tak dobrze, że często nawet jeśli  przeczytałem co postać powie, czekałem aż aktor grający postać wypowie tą kwestię, żeby posłuchać jak to będzie brzmieć. Tak przyjemnie słucha się tych dialogów! Każda postać jest wyrazista. I tak, Talar jest pyskatym paserem, Kalkstein zamyślonym naukowcem, Carmen  kuszącą prostytutką, a Drwal się jąka, bo cegła w przeszłości spadła mu na głowę. I nie mówię tu tylko o postaciach pierwszoplanowych! Poza tymi wyżej spotkamy nawiedzoną staruszkę (mocher, anyone?), pijaków pod karczmą (nikt nas nie poprosi o 20 orenów do wina, ale dosłownie wieje od nich siarką) czy pielęgniarkę w szpitalu symbolizującą naszą służbę zdrowia pytającą „Nie przebiegał tędy pies z wątrobą w pysku?”. Gra z jajem w typowo polskich realiach. Fenomen.

 

 

"Udam się tam niezwłocznie"

Jest sporo misji, w których poczujemy sie jak pracownik firmy kurierskiej, jednak nie są one tak nudne, jak mogłoby się wydawać. Mimo to, to nadal FedEx i to dosłownie, bo czasem, żeby zaoszczędzić trochę czasu będziemy musieli zaplanować sobie drogę w optymalny sposób. Świat w Wiedźminie nie jest jakiś ogromny, ale mimo to mnogość atrakcji jakie dostarcza ten tytuł jest... zadowalająca. Mamy system dnia i nocy. To znaczy, że o określonej porze można przyjść w konkretne miejsce i oczekiwać pewnego rodzaju akcji (oczekiwanie do konkretnej pory jest zaimplementowane podobnie do Skyrima). Możemy zabawić się w alchemika tworząc różne mikstury. Ekwipunek jest dość ograniczony - jednocześnie możemy nieść zaledwie cztery bronie. Miejsca w ekwipunku oczywiście po pewnym czasie zacznie nam brakować, co można chyba odebrać jako plus, bo to oznaka jak wiele możliwości dostarcza świat Wiedźmina. Dobrze, że można włączyć etykiety przedmiotów. Ułatwia to lizanie ścian, ale włączenie tego jest opcjonalne, więc wedle uznania. Ja włączyłem to, bo lubię widzieć czy to co mam w zasięgu wzroku mogę podnieść, ale jeśli kogoś drażni nie musi go włączać. W grze odwiedzimy kilkakrotnie ciemne pomieszczenia typu jaskinie czy krypty. W tego typu lokacjach możemy użyć pochodni, żeby oświetlić sobie drogę. Możemy też użyć odpowiedniego eliksiru, który możemy sobie przyrządzić. HUD gry zawiera trzy wskaźniki. Żywotność, która niczym praktycznie się nie różni od HP z reszty gier. Energia, która niczym się nie różni od Many z reszty gier. Trzecim wskaźnikiem jest natomiast Toksyna. U Geralta po wypiciu eliksirów przywracających zdrowie (jaskółka) czy energię (puszczyk) podnosi się poziom toksyn. Jeśli ten sięgnie pewnego stopnia - Geralt umrze. Tak, znowu. Wskaźnik toksyn można zresetować przez coś, co w reszcie gier jest zobrazowane po prostu przez Odpoczynek czy spanie, a tutaj jest to medytacja przy ognisku (przy okazji beka z tych co rozpalają w Wyzimie ogniska w domu). Tryb medytacji oprócz odnowienia życia i przyśpieszania czasu (do konkretnej, wybranej przez nas godziny, czyli podobnie do Skyrima) wnosi kilka urozmaiceń - tu możemy przydzielać talenty (w innych grach - perki) czy przyrządzać mikstury  w trybie alchemii (gdzie indziej – crafting). (tj. wspomniane wcześniej puszczyki czy jaskółki, a w dalszych etapach gry poznajemy kolejne przepisy pozwalające nam tworzyć bardziej wyrafinowane napoje). Poza tym możemy ulepszać sobie broń np. poprzez nakładanie smarowidła na miecz. Geralt smaruje jakąś osełką miecz i ten zadaje +20% obrażeń na przykład. Wszystko jest fajnie pomyślane i wykonanie całości nie sprawia wrażenia zrobionego na...

 

 

"...Odchędoż się!"

Taki bojowy okrzyk kojarzyć się może z walką. A walki są... ciekawe. Mamy 3 tryby ataku - silny, szybki i grupowy. Pierwszy charakteryzuje się tym, że ciosy są mocne, ale wolne (jest dobry na mocnych). Drugi jest przeciwieństwem pierwszego (dobry na szybkich). Trzeci zadaje mało obrażeń, ale pozwala na atakowanie wielu przeciwników naraz. Wiedząc o powyższych podczas walk trzeba nieraz mieć opracowaną jakąś strategię, zwłaszcza gdy walczy się z wieloma przeciwnikami różnego typu naraz. Przełączamy się wtedy podczas walki często między różnymi trybami, a czasem nawet i mieczami! Gra nie nużyła mnie walkami. W tym tytule grindowanie nie opiera się na trzymaniu lewego przycisku myszki. Dostajemy tutaj takie mini-QTE – jeśli klikniemy myszką na przeciwnika w odpowiednim momencie to Geralt zada więcej obrażeń. Bajer, który w trakcie gry staje się niezauważalny, ale dzięki niemu podczas walki nasza zręczność nie śpi, jak to czasem bywa w konkurencyjnych tytułach. Do powyższego dochodzi jedno ułatwienie, czyli aktywna pauza. W trakcie walki możemy wcisnąć w dowolnym momencie spację i zatrzymać akcję. Pozwala to lepiej trafić w moment obrażeń krytycznych. Przyzwyczajony po Mass Effect trudno było mi się z początku przestawić na tą z Wiedźmina. Tutaj pauzowało się jednym przyciskiem i nie trzeba trzymać go w trakcie. Jednak się w końcu przyzwyczaiłem.

 

 

"Jesteś inny, ale to nawet interesujące..."

Gdy po raz pierwszy ujrzałem grafikę z Wiedźmina na screenach było mi wstyd - jak takie coś ma zawojować światowy rynek? Grafika wyglądała szaro, ponuro, koślawo i ogólnie dziadowsko. Jak jest w grze? Tak samo! Lasy wyglądają znajomo, jest tu trochę polan, zieleni, ale świat jako całość jest brudny, zanieczyszczony i brzydki. Jednak mimo tej całej szarości jestem zdania, że ludzie odpowiedzialni za świat w Wiedźminie wykonali kawał solidnej roboty. Pomimo szarości całej gry to poszczególne lokalizacje są różnorodne, niczym światy z jakiejś gry platformowej! I tak zwiedzimy wieś, dzielnicę handlową, cmentarz, bagna, zamek, szpital... Ech, długo by wymieniać, ale gra ma takie lokacje jakie powinna mieć gra RPG. Mimo to - O wieczny ogniu, jakie te krajobrazy potrafią być ponure! Chociaż, wiele momentów jest naprawdę dopracowanych. Np. kiedy deszcz pada ludzie chowają się pod dachem. Z kolei gdy jest dzień, a my jesteśmy w środku jakiejś chaty, promienie słońca potrafią przedzierać się przez szyby. Fauna i flora też żywo reaguje na zachowania Geralta. Gdy Geralt przebiegnie koło siedliska gołębi zobaczymy jak wszystkie rozlecą sie na wszystkie strony świata żywo i dźwięcznie trzepocząc skrzydłami.

 

 

"Twoja matka puściła się z krasnoludem"

Dźwięk też stoi na wysokim poziomie i tutaj też poczujemy typowo słowiańskie klimaty. Flety i lutnie przygrywają nam podczas podróżowania po miastach, wsiach, lasach, bagnach nie zanudzając nas przy tym, a nawet pobudzając do wyciągania swojego długiego miecza podczas ... walki. Dubbing stoi na najwyższym poziomie. Oprócz Boberka, który podkłada głos do połowy postaci mamy całą plejadę znanych lub mniej znanych głosów, ale praktycznie zawsze dobrze dopasowanych. Geraltowi użycza głosu Jacek Rozenek, który niejedną kobietę (przynajmniej w grze) potrafił uwieść. Ale dialogi to nie tylko Geralt. Obelgi w stylu "Twoja matka puściła się z krasnoludem" wypowiedziane z ust rzezimieszka, bezpośrednie "Chcesz pociupciać" z ust dziwki czy szczere "dupa mnie swędzi" wypowiedziane przez strażnika to elementy scenariusza, które są nieobce mieszkańcom naszego kraju... Napisałem coś wyżej o kobiecym zachęcaniu, prawda?

 

 

"Seks rozładowuje napięcie. Sprawia, że ciało i umysł lepiej funkcjonują, a więc są sprawniejsze."

Zdanie "Przygody Geralta" można rozumieć dwuznacznie. Wiedźmin czasem (na początku nawet dość często) przypomina grę erotyczną. Nasze działania czasem są kierowane przez chęć obcowania z dziewuszkami dostępnymi w grze. Bliski kontakt skutkuje tym, że dostajemy kartę z nagą bohaterką gry. Dość wspomnieć, że po pierwszym rozdziale wychędożyłem Geraltem 4 dziewczyny! To więcej niż podczas całej trylogii Mass Effect!

 

 

 

Wór plusów...

Ogromny plus za szybkość poruszania się Wiedźmina. W grze nie ma odpowiedzialnego przycisku za bieganie - postać robi to domyślnie. Nie przeszkadza to w niczym, a wręcz dodaje dynamizmu całej grze. Gdy musimy dojść z punktu A do punktu B dzieje się to szybko. Geralt nie ślimaczy się jak np. główny bohater gry Darksiders. Robi to dynamicznie i z gracją. Robi to dobrze. Poza tym o plusach juz wspomniałem. Polskość, klimat, muzyka, dźwięk, dialogi, humor, Geralt, cycki, alkohol, questy, perki, tfu talenty... No, po prostu ciężko się do czegoś na poważnie przyczepić. A są przecież jeszcze smaczki w stylu: oświetlenia miniaturki medalionu na HUD-zie, rozmowy z mieszkańcami, których nazwy nie są podkreślone na zielono... Rozmowy czasem sięgają dość poważnych tematów zahaczając o tolerancję, dotykają rozmyślań o przeznaczeniu, rasizmie czy religii. Czas gry też jest OK - przejście gry na poziomie średnim zajęło mi ok. 48 godzin.

 

 

...I garść minusów

Gra nie jest bez skaz, chociaż, żeby te skazy temu tytułowi wytknąć należy być bardzo roszczeniowym. Sam spisałem kilka przeszkadzajek, żeby wiedzieć do czego się odwołać przygotowując tą recenzję. Pierwszą jest gra w kości, która jest nudna i opiera się w dużej mierze na farcie. Inna sprawa to save'y, które zajmują strasznie dużo miejsca na dysku. Quick Save nie polega na tym, że tak jak w innych grach masz jeden save, który sobie nadpisujesz. Nie. Tutaj każdy save to nowy save, a co za tym idzie dodatkowe zajęte miejsce na dysku. Jeden save zajmuje 20MB. Katalog z save'ami musiałem czyścić chyba z 3 razy. Doszło nawet do takiej sytuacji, że w trakcie wczytywania levelu wyświetlił mi błąd o braku miejsca na dysku (gra nie mogła zrobić autosave'a) i pasek wczytywania levelu się zawiesił i musiałem grać od ostatniej zapisanej gry. Ludzie cierpiący tak jak ja na syndrom częstego zapisu mogą poczuć się lekko zawiedzeni. Żeby znaleźć inne minusy trzeba naprawdę się sprężyć i czasem dchodzi do patologii. Niektórym nawet przeszkadzało, że w grze są zbyt polskie twarze, że w grze jest za dużo seksu i ktoś akurat jest hipsterem albo gejem i chce bardzo pokazać jak to nie robią na nim wrażenia gołe baby. Ech... Niektórym końcówka może się nie podobać, ale ja sam miałem ciary gdy zobaczyłem wielki napis Wizja gry: Michał Kiciński. Wzruszyłem się widząc, że Polak potrafi i że Polacy mogą stworzyć coś tak mocnego, a jednocześnie bez silenia się na bycie amerykańskimi jak np. Francuzi w Far Cry 3.

 

 

 

"Coś się kończy, a coś zaczyna"

Wiedźmin to gra wyjątkowa. Był dla nas tym, czym Mafia była dla Czech, czym S.T.A.L.K.E.R. był dla Ukrainy - pokazał, że polski produkt może stać się światowym, głośnym hitem. Ta droga produkcja (pani w Wydarzeniach na Polsacie przy premierze z emfazą zachwalała, że koszty wyniosły ponad 20 milionów!) miała silny marketing i... co mamy dziś? Wszyscy czekają z wywieszonymi jęzorami na kolejną część! I za to należą się maksymalne noty zmniejszone o część dziesiętną przez drobne niedoróbki. Gdyby ktoś z uniwersum Wiedźmina został spytany o ocenę tego dzieła CD Project Red odpowiedziałby prosto - "ta gra kopie rzyć!". Są rzeczy z których jako Polak można być dumnym, a Wiedźmin jest jedną z nich.

Tagi:

Werdykt
  • + Karty
  • + Dialogi
  • + Walka
  • - Misja z zabijaniem psów
  • - Z Wiedźmą? Przy dziecku?
  • - popup (m.in. w lesie na bagnach)
  • - Zapis/Odczyt
dKc
dKc Są rzeczy z których jako Polak można być dumnym. Wiedźmin jest jedną z nich.
Oceń recenzję
+ +40 -

Miesięcznik PSX Extreme