Recenzja gry: Sacred 3
Po załączeniu Sacred 3 przeżyjecie szok. To nie jest gra, na którą czekaliście. To nie jest produkcja, którą Wam obiecywano. To nie jest tytuł, który wpisuje się w kanon serii... Ale w ostatecznym rozrachunku i pod jednym wielkim warunkiem jest nawet przyjemnie.
- Platformy: PC PS3 X360
- Data premiery - Polska: 01.08.2014
- Gatunek: RPG akcji
- Producent: Keen Games
- Wydawca: Deep Silver
Nie
Największy wróg Sacred 3? Beznadziejny marketing. Nie bez przyczyny rozpoczynam recenzję od tych słów, bo przed premierą obiecywano nam wiele, mogliśmy liczyć na całkiem przyjemnego RPG-a, kolejną odsłonę znanej marki, a w zasadzie... Otrzymujemy miłą i przyjemną grę akcji, która totalnie nie przypomina produkcji, na którą mogliście liczyć.

Zacznijmy jednak od początku – kraina Arkania została niemal całkowicie zniszczona i zawładnięta przez złego cesarza. W tym miejscu pojawia się nasz bohater – do wyboru wojownik, paladynka, łucznik i lansjerka – który musi posprzątać ten wielki bajzel, zmiażdżyć dziesiątki potworów i pokonać kilkunastu bossów. Historia banalna od początku do końca, bez większych udziwnień, ale w gruncie rzeczy dość przyjemna. W moim odczuciu odrobinę psuje „humorystyczne” podejście do przedstawiania fabuły. W trakcie rozgrywki słuchamy narratorów-duchów, którzy powinni tłumaczyć sytuację, pomagać w niektórych momentach, a zamiast tego postacie w głupi sposób komentują i przegadują się, a nawet wielokrotnie wypowiadają seksistowskie hasła... Pewnie niektórych to rozbawi, ale mnie to dość mocno irytowało.
Ciekawym elementem jest samo podejście do misji – twórcy postanowili podzielić całą przygodę na małe misje (do 30-40 minut), a zadania wybieramy na mapie świata. Jest to dość sympatyczny element dla osób, które lubią od czasu do czasu załączyć grę, ukończyć questa i wyłączyć konsolę. Taka szybka rozgrywka może się podobać. Dodajmy do tego możliwość wykonywania misji pobocznych – zabij hordy, idź po skarb – i w sumie dostajemy całkiem sympatyczną rozgrywkę.


W przypadku Sacred 3 wszystko co dobre bardzo szybko się kończy. Wspomniałem, że mamy do dyspozycji skromną paletę bohaterów i niestety dysponują oni zaledwie jednym atakiem, unikiem, zbiciem tarczy rywala oraz dwoma umiejętnościami specjalnymi... I tak w kółko powtarzamy stały schemat – atak, atak, zbicie, zbicie, specjał, atak, atak, zbicie, zbicie, specjał – i nawet w po tych kilku pierwszych misjach ma to sens, ale w pewnej chwili chcemy czegoś więcej. Niestety, dzieło Keen Games nie oferuje dodatkowych przyjemności... Dosłownie. Niby rozwijamy postać, możemy kupować nowe umiejętności, ale w zasadzie wszystko polega na tym samym, niezwykle nudnym schemacie i stałą paletą dwóch ataków, które jeszcze możemy zmienić wyłącznie przed misją.
Sytuację powinny ratować nowe bronie, wyśmienite zbroje – ta prawdziwa esencja RPG-ów! – ale z niewytłumaczalnego powodu autorzy prawie całkowicie zrezygnowali z ekwipunku! W trakcie rozgrywki zaledwie kilkukrotnie zmienicie broń, ulepszycie za pomocą specjalnych „dusz”, ale najbardziej zabawną sytuacją jest fakt, że nawet w tej sytuacji rozgrywka nie zostaje urozmaicona. Zjawy zdobywamy losowo za wykonanie zadań i oferują one dla przykładu elektryczny atak lub zwiększają siłę ciosu, lecz w sumie stale robimy to samo.
Podobny idiotyzm pojawia się w sytuacji zmiany stroju – nowy hełm? Naramienniki? Zbroja? Buty? Po co! W Sacred 3 przez całą grę dysponujemy jednym wdziankiem, które awansuje wraz z rozwojem bohatera. Możemy nasz piękny fatałaszek ulepszać, ale jest to w zasadzie identyczna sytuacja jak w przypadku broni.

Ta decyzja jest tak kretyńskim posunięciem, że w zasadzie z całkiem ciekawej produkcji, która mogłaby się obronić kilkoma interesującymi elementami, otrzymujemy wybitnie nudną pozycję. To nie jest RPG, na który czekaliśmy, a co najwyżej gra akcji, bo niemal przez całą historię możemy śmiało walczyć jedną bronią i miażdżyć kolejne hordy klikając na zmianę cztery klawisze.
Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał, że ta gra nawet w takim formacie potrafi bawić. Wiecie kiedy? Gdy dołączy do rozgrywki kumpel, który po usłyszeniu o „kastracji” postanowił na własne oczy sprawdzić ten "fenomen". Znajomy wpada do Was z piwkiem, bierze w dłoń drugiego pada i rozgrywka nabiera kolorów – „atakuj z lewej”, „uważaj!”, „mówiłem lecz!”, „bij dużego!”. W dobie podłączania lodówki do wifi, jest niezwykle miło, gdy otrzymujemy tak bezproblemową (szybkie dołączanie do rozgrywki, kontynuowanie rozpoczętej gry, brak problemów z kooperacją) rozgrywkę na jednej kanapie, która umila każde spotkanie. Wtedy zapominamy o kastracji, a zamiast myśleć „gdzie są bronie i rękawiczki?”, gadamy o bzdurach i kolejnych golach Lewandowskiego.
Niestety, nawet te przyjemności potrafi zepsuć spadający framerate, który nawet w początkowych lokacjach nie potrafi utrzymać stabilnych 30 klatek na sekundę. Często gra zwalania i nie jest to komfortowa sytuacja w przypadku walki z większą chmarą rywali. Problemy również pojawiają się w samej grze – znikająca postać, nagła śmierć, zablokowany bohater – to tylko niektóre z zapamiętanych bugów.
Co ciekawe grafika jest tematem dyskusyjnym, bo chociaż nie można się nie zgodzić, że gra nie prezentuje najwyższej jakości, to jednak wybór bardzo kolorowej i przyjaznej dla oka kolorystyki może się podobać. Ta produkcja wygląda średnio, ale akurat pod tym względem potrafi się wybronić, oferując całkiem przyjazne i przystępne lokacje.


Sacred 3 to dla mnie 3 godziny przyjemnej rozgrywki i kolejne 6 godzin zastanawiania się, dlaczego zrobiono z tej marki takiego kastrata. Zabrakło pieniędzy? Nie było czasu? Wszystko można zrozumieć, ale trudno ukryć, że akurat w tym tytule zawiódł marketing, który przygotował nas na RPG-a – kolejnego Sacreda! – zamiast na grę akcji. W drugim przypadku – jest całkiem ok, biednie, bo biednie, ale przynajmniej nie szukalibyśmy na każdym kroku nowych łupów.
Po ciekawej „jedynce”, słabszej „dwójce”, otrzymujemy ubogą i nudną „trójkę”, która nie nastraja pozytywnie do kolejnych pozycji z tego uniwersum. No chyba, że akurat wpadnie znajomy z czteropakiem!
Tagi: deep silver keen games recenzja sacred 3
Werdykt
- + Kooperacja sprawia przyjemność
- + Ciekawy pomysł z podzieleniem zadań
- - Kastracja gatunku
- - Powtarzalność misji
- - Spadki i liczne błędy
Oceń recenzję
Komentarze (18)
noxi [91.231.***.***] dodano: 30.08.2014, 21:02 #3
Retro-ojciec do noxi dodano: 30.08.2014, 21:35 #4
Vincent32 do noxi dodano: 30.08.2014, 21:43 #5
Tak poza tym, to mam wrażenie, że poniosło recenzenta z oceną grafiki na ledwo 5, gdyż nawet ze spadkami animacji jest to solidne 7. Jak stanieję to spróbuje, bo co-op jest w stanie uratować nawet największego średniaka np. Dungeon Siege III, Syndicate.
Retro-ojciec do Vincent32 dodano: 30.08.2014, 23:12 #6
Retro-ojciec dodano: 30.08.2014, 21:34 #8
michalangello do Retro-ojciec dodano: 30.08.2014, 22:37 #9
O ile nowy sacred to faktycznie padaka (patrząc przez pryzmat cz. Pierwszej) o tyle diablo 3, szczególnie po rozszerzeniu to cud, miód i orzeszki!
To praktycznie gra bez końca i z niezliczonymi pokładami zajebistosci!
DżinsoweMięso dodano: 30.08.2014, 22:17 #10
Z tego co widzę po opiniach i recenzjach trójki nawet nie warto dotykać.
Totalny upadek dobrze zapowiadającej się serii.
Vaderous33 dodano: 30.08.2014, 23:41 #11
maxankazuya dodano: 31.08.2014, 00:15 #12
http://marke(...)ith-gold


